<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400</id><updated>2011-08-02T04:46:29.546-07:00</updated><category term='ASI'/><category term='JWC'/><category term='Bułgaria'/><category term='Represje'/><category term='MSP'/><category term='LOT'/><category term='Warszawa'/><category term='KRAS'/><category term='Wrocław'/><category term='USI'/><category term='Komunikacja miejska'/><category term='ZSP'/><category term='Gentrifykacja'/><category term='Solidarność'/><category term='Babylon'/><category term='Priama Akcia'/><category term='Edukacja'/><category term='FAU'/><category term='CNT'/><title type='text'>Anarchosyndykalista</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Prawa Pracownika</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>54</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-3156615872425517389</id><published>2010-04-28T13:17:00.000-07:00</published><updated>2010-05-14T13:27:44.179-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='KRAS'/><title type='text'>Kirgiskie deja vu</title><content type='html'>Pięć lat temu, rosyjscy anarcho-syndykaliści przeprowadzili analizę „buntu nędzarzy” w Kirgistanie. Przewidywali wtedy, że nowy system władzy klanowo-burżuazyjnej nie będzie w stanie rozwiązać problemów społecznych kraju. Diagnoza niestety okazała się słuszna. Obecnie, wydaje się, że mamy do czynienia z powtórką tamtych wydarzeń. Niektórzy protagoniści przewrotu są tymi samymi ludźmi, z jedną różnicą. Główny bohater wydarzeń "rewolty nędzarzy" sprzed pięciu lat, Kurmanbek Bakijew, podzielił los swojego obalonego poprzednika, Askara Akajewa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak można się było spodziewać, rząd Bakijewa nie zmienił sytuacji w kraju na lepsze. Wręcz przeciwnie - nastąpiło pogorszenie. W 2008 r., wraz ze światowym kryzysem, sytuacja w Kirgistanie stała się nie do wytrzymania. Jak zauważyli w listopadzie 2009 r. dziennikarze kirgiskiego serwisu internetowego Kyrgyznews: „Inflacja przekroczyła wszelkie prognozy. Suma udzielanych kredytów znacznie spadła, spadły również znacząco inwestycje i przelewy bankowe. Przed kryzysem, przelewy bankowe od emigrantów stanowiły prawie połowę PKB Kirgizji. Wraz z gwałtownym spadkiem dochodów, dosłownie każdy mieszkaniec kraju odczuł konsekwencje kryzysu. Możliwości pracy w Rosji się skurczyły, a rynek pracy w kraju nie dawał żadnych nadziei. Bezrobocie osiągnęło ogromne rozmiary. Masy bezrobotnych spotykają się codziennie na targach, w nadziei że pojawi się samochód klienta, który zaoferuje im pracę. Większość ludzi jest gotowa na każdą pracę: prace budowlane, sprzątanie, rozładowywanie ciężarówek, itd. Większość, to mieszkańcy wsi, którzy są w najgorszej sytuacji.” Ponad połowa ludności żyje poniżej oficjalnego poziomu biedy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nic więc dziwnego, że opozycja dla skorumpowanego rządu Bakijewa (który podobnie jak Akajew, plądrował zasoby państwowe dla swojego klanu, wykluczając inne klany) z łatwością znalazła masowe poparcie ze strony biednych. Jeden z uczestników rewolty w Biszkeku powiedział: "Kiedyś był reżim Akajewa. Teraz jest reżim Bakijewa. Ludzie są nieszczęśliwi. Zobacz, ilu jest wokół młodych ludzi. Jesteśmy biedni, nie mamy pracy. Władze strzelają do ludzi. Wszyscy to widzą. Dlatego będziemy przelewać krew za krew.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie jak 5 lat temu, najbardziej gorliwi (lub naiwni) zwolennicy opozycji rozbroili policję i wdali się w krwawe bitwy z siłami bezpieczeństwa. Wielu biednych skorzystało z przewrotu i tymczasowego braku władzy, by zabrać bogatym przynajmniej część ich łupów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Talas, gdzie demonstracje antyrządowe rozpoczęły się 6 kwietnia, tłum przejął regionalną administrację. Według agencji Fergana.ru, ludność wyniosła z budynku wszelkie wyposażenie biurowe, kasy pancerne zostały otwarte. Policja próbowała schwytać „rabusiów”, ale 7 kwietnia tłum przejął regionalną komendę główną i zdobył broń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rankiem 7 kwietnia, burżuazja ze stołecznego Biszkeku zaczęła zamykać swoje sklepy w panice i usuwać z nich towary. Kantory i kafejki internetowe zostały zamknięte. W ciągu dnia rozpoczęło się „ludowe wywłaszczanie”: ludność niosła towary z centrów handlowych i sklepów spożywczych. Pomagali w tym mieszkańcy okolicznych miast i wsi - głównie bezrobotna młodzież.&lt;br /&gt;Wieczorem tego samego dnia, gdy napastnicy wdarli się do parlamentu i zaczęli wynosić telewizory i wyposażenie biurowe, tzw. „uświadomieni” zwolennicy opozycji próbowali powstrzymać ludzi. Przywódcy próbowali nadaremnie wzywać powstańców do „powstrzymania się od grabieży” i do „zachowywania się w kulturalny sposób”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W nocy, jak podawał serwis Lenta.ru, “ludowe wywłaszczenia” nabrały masowych rozmiarów. "Do rana, większość sklepów w centrum miasta została splądrowana... Ucierpiały galerie handlowe i supermarkety. Niektóre sklepy zostały spalone. Tłum ograbił i spalił dom należący do rodziny prezydenta Kurmanbeka Bakijewa. Wyniesiono wszystko: ubrania, dywany, urządzenia, obrusy i naczynia”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak podała agencja Interfax cytując naocznych świadków, ludzie zniszczyli centra handlowe należące do chińskich i tureckich biznesmenów. Wiele sklepów, supermarketów w centrum Biszkeku zostało doszczętnie zniszczonych. Młodzi ludzie zaczęli niszczyć stacje benzynowe należące do syna prezydenta i podpalili rezydencje należące do rodziny prezydenta. Spalono również luksusowe kasyna w centrum Biszkeku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie jak 5 lat temu, burżuazja zorganizowała własną “straż”, by chronić własność. Wstąpili do niej nawet weterani wojny w Afganistanie! Udało im się powstrzymać ataki na niektóre sklepy. Nowe władze zezwoliły wojsku i policji na strzelanie do „rabusiów”. Jeszcze raz, na ulicach Biszkeku doszło do wojny klas.&lt;br /&gt;Pomimo represji, w dniu 8 kwietnia ekspropriacja trwała nadal. Trudno powiedzieć, które sklepy zostały zniszczone przez biednych, a które przez mafię, która zawsze korzysta z chaosu. Rosyjskie media burżuazyjne, pełne nienawiści do atakujących „święte prawo własności”, musiały jednak przyznać:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Zwycięstwo należy do rabusiów. Przez pewien czas, znaleźli się znów w kraju, gdzie telewizory, komputery, żywność i dywany, meble i wyposażenie biurowe są za darmo. Ale to nie wszystko. Rebelianci udowodnili, że bez ich pomocy nie może odbyć się żadna zmiana władzy w Kirgistanie.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Vadim Damier&lt;br /&gt;KRAS-IWA&lt;br /&gt;&lt;a href="http://aitrus.info/"&gt;http://aitrus.info&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-3156615872425517389?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/3156615872425517389/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/04/kirgiskie-deja-vu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/3156615872425517389'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/3156615872425517389'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/04/kirgiskie-deja-vu.html' title='Kirgiskie deja vu'/><author><name>Akai</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/Scuq9w3k_xI/AAAAAAAAAAY/9W-9cseha5E/S220/image-upload-30-797535.jpe'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-6196881688521997571</id><published>2010-04-09T13:20:00.000-07:00</published><updated>2010-05-14T13:27:23.319-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='CNT'/><title type='text'>Wolne Kobiety (Mujeres Libres)</title><content type='html'>&lt;div class="content"&gt;&lt;div style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img alt="" class="inline" src="http://cia.bzzz.net/files/milicianas.jpg" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mujeres Libres (Wolne Kobiety), była to grupa kobiet-anarchistek, które zorganizowały się i walczyły jednocześnie o wyzwolenie kobiet i w obronie rewolucji w czasie hiszpańskiej wojny domowej 1936-39. Praca jaką wówczas wykonały jest niezwykle inspirująca. Ich przykład pokazuje, że walka przeciwko uciskowi kobiet i przeciwko kapitalizmowi może zostać połączona w jeden bój o wolność.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jako anarchistki odrzucały jakiekolwiek przejawy odsuwania kobiet na drugorzędne pozycje w ramach ruchu wolnościowego. W latach 30. feminizm miał węższe znaczenie niż obecnie, więc był odrzucany przez nie jako teoria, która walczyła o „równość kobiet w ramach obecnego systemu przywilejów”. Przekonywały wówczas: &lt;i&gt;„nie jesteśmy i nie byłyśmy feministkami. Nie walczyłyśmy przeciwko mężczyznom. Nie dążyłyśmy do zmiany męskiej dominacji na kobiecą. Wspólna praca i walka są rzeczami niezbędnymi. W przeciwnym wypadku rewolucja społeczna będzie niemożliwa. Jednakże potrzebujemy własnej organizacji, aby walczyć we własnym imieniu”.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pisały także: &lt;i&gt;„Jesteśmy świadome precedensów ustanowionych przez zarówno organizacje feministyczne, jaki partie polityczne. Nie możemy podążyć żadną z tych ścieżek. Nie wolno nam oddzielać spraw kobiet od problemów społecznych. Nie możemy jednocześnie zaprzeczyć doniosłości spraw kobiet, przekształcając je w prosty instrument jakiejkolwiek organizacji. Nawet naszej własnej wolnościowej organizacji.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Intencja, jaka przyświeca naszym działaniom jest znacznie szersza: służyć doktrynie, a nie partii. Wzmacniać kobiety, czyniąc z nie jednostki zdolne do współtworzenia struktury przyszłego społeczeństwa, jednostki, które nauczyły się samodzielności, a nie podążania ślepo za wskazaniami jakiejkolwiek organizacji”.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mujeres Libres wypracowały dwie strategie działania: capacitacion (szkolenie) oraz captacion (włączanie, partycypacja). Tak więc, ich wczesne działania były połączeniem podnoszenia świadomości z praktykowaniem akcji bezpośrednich.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W celu wzmocnienia pomocy wzajemnej, tworzyły sieci kobiet-anarchistek. Brały udział we wspólnych spotkaniach, gdzie informowały się o przypadkach zachowań seksistowskich i wypracowały metody radzenia sobie z tym problemem. Tworzyły także centra opieki dziennej nad dziećmi, aby umożliwić kobietom aktywniejsze włączenie się w działalność związku zawodowego CNT.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Publikowały własne pismo, dystrybuowane i ogłaszane za pomocą istniejących sieci anarchistycznych. Informowały w nich o swoich działaniach. Podnoszenie świadomości było bardzo istotną kwestią. W każdym numerze publikowały artykuł o jakiejś wyjątkowej kobiecie. Zamieszczały także w teksty w innych pismach anarchistycznych. Poza tym w piśmie pojawiały się artykuły na tematy kulturalne, o edukacji, recenzje filmowe, na temat sportu. Wreszcie były także artykuły, które można było spotkać w każdym innym piśmie kobiecym – na temat opieki nad dziećmi, czy o modzie. W późniejszym okresie rozszerzyły działalność wydawniczą o książki i broszurki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Praca propagandowa wykonywana była także za pośrednictwem audycji radiowych, obwoźnych bibliotek czy propagandowych tournee. Jedna z członkiń, Pepita, opisywała swoje doświadczenia z takich wypraw propagandowych: &lt;i&gt;„Gromadziłyśmy kobiety razem i wyjaśniałyśmy im, że istnieje jasna zdefiniowana rola kobiety, która polega na tym, że kobieta nie może stracić swojej niezależności. Nie ma też żadnej sprzeczności w byciu matką i aktywistką jednocześnie. Młoda kobieta podeszła do mnie i mówi: „To bardzo interesujące, co mówicie. Nigdy niczego podobnego nie słyszałyśmy. A przecież to wszystko czułyśmy w głębi serca, ale nie uświadamiałyśmy sobie”. Które idee trafiały do nich najbardziej? Te dotyczące władzy mężczyzn nad kobietami. Zwykle wywoływało wielką wrzawę, gdy mówiłyśmy: „Nie możemy pozwolić mężczyznom sądzić, że są lepsi od kobiet, że mogą nimi rządzić”. Sądzę, że hiszpańskie kobiety czekały na to wezwanie”.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ówczesnej Hiszpanii wiele robotnic i chłopskich kobiet nie potrafiło czytać i pisać. W odpowiedzi na ten fakt, Mujeres Libres sporządziły program nauki pisania, a także klasy techniczne oraz w zakresie humanistyki. W grudniu 1938 roku 600-800 kobiet uczęszczało na te zajęcia. We współpracy z anarchistycznymi związkami wprowadzono praktyki zawodowe dla kobiet.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Równolegle z robotą propagandową, wykonywały codzienną niezbędną pracę w celu zwycięstwa nad faszyzmem. Dostarczały pożywienie milicjom, tworzyły wspólnotowe jadłodajnie. Organizowały także pomoc dla kobiet walczących w milicjach na froncie, przeprowadzając szkolenia w zakresie posługiwania się bronią palną. Stworzyły także szkołę pielęgniarską oraz klinikę medyczną, która zajmowała się rannymi w walce.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teresina, mimo braku doświadczenia w kwestiach medycznych, została administratorką. Opowiada z dumą: &lt;i&gt;„Pamiętam, że ile razy nasi ojcowie przychodzili do mnie w klinice, aby o coś poprosić, mówiłam: „Proszę, wszyscy jesteśmy tutaj równi”, a oni odpowiadali: „Rzeczywiście dokonałyście rewolucji”. Miałam niezwykłą satysfakcję z tego. Administrowałam tym wszystkim mimo braków w wykształceniu. To w co wierzyłam, robiłam w praktyce i właśnie dlatego mogę wam dziś opowiedzieć co konkretnego zrobiłam dla rewolucji”.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rewolucja to było coś więcej niż pokonanie faszyzmu. Rewolucja to budowa nowego społeczeństwa, które troszczy się o potrzeby wszystkich. Podróżując przez Katalonię i Aragonię, członkinie Mujeres Libres pomagały tworzyć kolektywy wiejskie. Wiele kobiet, jako reprezentantki związku zawodowego CNT i federacji anarchistycznej FAI, przemawiało do chłopów namawiając ich do przyłączenia się do rewolucji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W Barcelonie kobiety z ML prowadziły szpital położniczy, a także zorganizwoały zajęcia z opieki nad dziećmi, antykoncepcji oraz seksualności. W lutym 1938 roku w tym mieście ustanowiono Instytut Matki i Dziecka, który został nazwany imieniem słynnej francuskiej anarchistki Louise Michel.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mujeres Libres zrealizowały w praktyce wiele istotnych aspektów anarchistycznej teorii. Po pierwsze, zdały sobie sprawę, że kolektyw jest tak mocny, jak mocne są jednostki go tworzące. W celu budowy silnego ruchu anarchistycznego, dodawały odwagi i wspierały kobiety w realizacji ich pełnego potencjału. Warto zaznaczyć, że w momencie wybuchu rewolucji, wiele członkiń Mujeres Libres miało zaledwie 13 – 14 lat. Mimo to, podobnie jak wspomniana powyżej Teresina, odkryły, że mają zdolność wzięcia na siebie wyzwania budowy nowego świata.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po drugie, Mujeres Libres zrozumiały wagę akcji bezpośredniej i samodzielnej aktywności, zarówno w zakresie tworzenia rewolucjonistów, jak i tworzenia rewolucji. Nigdy nie czyniły sztucznego rozgraniczenia pomiędzy propagandą i organizowaniem się, pomiędzy ideą a praktyką. Ich idee tworzone były przez ich doświadczenia „w terenie”.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I wreszcie Mujeres Libres pokazały, że idee nigdy nie są wykute w kamieniu, czekające tylko na odpowiedni moment realizacji. Ich idee rozwijały się, zmieniały się i uzyskiwały szeroki wpływ.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rewolucja to niełatwe przedsięwzięcie. W celu fundamentalnej zmiany społeczeństwa, dawne wyobrażenia na temat tego co jest naturalne i normalne muszą zostać przekroczone. Nowe rewolucjonistki i nowe rewolucyjne społeczeństwo będą rezultatem sporów i debat prowadzonych przez wielu różnych ludzi w wielu różnych miejscach: w domu, w sklepie, w knajpie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mujeres Libres uważały, że rewolucja to coś znacznie większego niż jednodniowe wydarzenie. To także proces, zmieniający się nieustannie, pod wpływem nowych sporów, które następnie są rozwiązywane.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Aileen O'Carroll&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Tłum. XaViER&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-6196881688521997571?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/6196881688521997571/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/04/wolne-kobiety-mujeres-libres.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/6196881688521997571'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/6196881688521997571'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/04/wolne-kobiety-mujeres-libres.html' title='Wolne Kobiety (Mujeres Libres)'/><author><name>Akai</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/Scuq9w3k_xI/AAAAAAAAAAY/9W-9cseha5E/S220/image-upload-30-797535.jpe'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-3017108436702293984</id><published>2010-04-07T14:53:00.001-07:00</published><updated>2010-04-07T14:53:46.198-07:00</updated><title type='text'>Movimiento Libertario Cubano: Kubańscy anarchiści</title><content type='html'>&lt;span class="data"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;img align="left" alt="" hspace="10" src="http://www.lewica.pl/im/21361.jpg" /&gt;&lt;h3&gt;W połowie lipca 2008 iberyjski alternatywny portal informacyjny A Las Barricadas (&lt;a href="http://www.alasbarricadas.org/" target="_blank"&gt;www.alasbarricadas.org&lt;/a&gt;) wysłał pytania kubańskim anarchistom. Oto przygotowany na ich podstawie wywiad.&lt;/h3&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Rozmawiamy z przedstawicielem Kubańskiego Ruchu Wolnościowego (Movimiento Libertario Cubano, MLC), organizacji złożonej z anarchistów działających na uchodźstwie w różnych częściach świata. W czasach widocznych zmian i przemian pokazywanych przez amerykańskie oraz europejskie media warto byłoby wiedzieć z pierwszej reki co dzieje się na wyspie. Odejście Fidela Castro spowodowało różne spekulacje na temat przyszłości komunistycznego reżimu pod rządami Raúla Castro. Oto wywiad:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Rozpocznijmy od krótkiej informacji o historii skierowanej do naszych czytelników. Czy mógłbyś krótko opowiedzieć o korzeniach ruchu anarchistycznego na Kubie?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Witam! Jeśli ktoś chce poznać historię naszego ruchu powinien sięgnąć do pracy naszego towarzysza Franka Herrnandeza - "Kubański anarchizm" opublikowanej w różnych językach. W skrócie - historia ruchu jest podobna do historii anarchistów w całej Ameryce Łacińskiej z tą różnicą, że nasi ludzie byli zaangażowani w stosunkowo późno rozpoczętą walkę o niepodległość Kuby. W pierwszych kubańskich związkach zawodowych działało wielu anarchistów, którzy byli ich animatorami. Te wpływy trwały w niektórych sektorach produkcji aż do późnych lat 50-tych, czyli czasów otwartej konfrontacji z dyktaturą Batisty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bezpośredni udział w walce brali związkowcy, członkowie Kubańskiego Zrzeszenia Wolnościowego (Asociación Libertaria Cubana) a także, w mniejszym stopniu, nasi towarzysze z Ruchu 26 Lipca (Movimiento 26 de Julio). Warto zauważyć, że w latach 50 kubański ruch anarchistyczny był jednym z najaktywniejszych w Ameryce Południowej. Brał udział w wielu wspólnych działaniach takich jak Konferencja Anarchistyczna, która odbyła się w kwietniu 1957 roku w Montevideo i na której zdecydowanie poparto walkę kubańskiego ludu z dyktaturą Batisty.&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt; Ludzie w Europie nie wiedzą - jaka była rola anarchistów w rewolucji kubańskiej?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wspomniałem, my anarchiści w miarę naszych możliwości i ze względu na rewolucyjne idee braliśmy udział w walce przeciw dyktaturze. Przyłączyliśmy się do ogólnokrajowego świętowania klęski sił Batisty oraz rozwiązania jego armii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednakże od samego początku anarchiści z nieufnością podchodzili do kultu jednostki, przywództwa oraz nacjonalistycznych i militarystycznych haseł, których personifikacją był Fidel Castro oraz krąg jego ludzi. Jak się okazało ta nieufność była uzasadniona. Na przykład Castro bezpośrednio interweniował i manipulował X Kongresem Konfederacji Kubańskich Pracowników (X Congreso de la Confederación de Trabajadores de Cuba) aby wzmocnić wpływy swojej grupy. Łamał przy tym zasady autonomii ruchu robotniczego. Od tamtej pory anarchiści stali się bardziej podejrzliwi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjęli również stanowisko sprzeciwiające się postępującej centralizacji władzy politycznej. Wszystko to wyrażono w manifeście który prezentował obawy przed koncentrowaniem władzy zarówno przez Kościół katolicki jak i Partię Komunistyczną, wśród kadry której znaleźli się ludzie sprawujący funkcje polityczne za czasów dyktatury Batisty. Wiedzieliśmy, że nie wszyscy w międzynarodowym ruchu anarchistycznym podzielali nasze krytyczne nastawienie, a wielu po prostu czekało przez wiele lat obserwując co się dzieje, do czasu gdy proces zawłaszczenia rewolucji zniszczył jej ducha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj nie mamy wątpliwości, że stanowisko kubańskich anarchistów sprzed 50 lat okazało się całkowicie trafne. Krótko mówiąc doszło do tego co działo się od czasów I Międzynarodówki, gdy rewolucje nie prowadziły do powstawania "rewolucyjnych" rządów, ale biurokratycznej, autorytarnej zarazy prowadzącej do zduszenia rewolucji oraz narzucenia porządku przez nową dominującą w państwie klasę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Możesz powiedzieć o emigracji? Czy znaleźliście, po udaniu się na nią, zrozumienie i wsparcie, czy raczej czuliście się wyalienowani?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie możemy mówić o tym w czasie przeszłym. Wielu kubańskich anarchistów przebywa na emigracji w różnych częściach świata. Nasze wygnanie jest trudne, jak każde inne. Mówimy tu o oddzieleniu od innych i alienacji tym większych, że pierwsi towarzysze zmuszeni do emigracji musieli działać w tak wrogim środowisku jak Stany Zjednoczone. Trudno to zrozumieć, ale była to konieczność dla ówczesnych kubańskich uchodźców. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej dotkliwy był brak zrozumienia ze strony różnych grup anarchistycznych z Europy i Ameryki Pd. radzących nam raczej włączać się w zmiany, które bezkrytycznie popierały. Oczywiście nie wszystkie organizacje anarchistyczne reagowały tak samo. Doświadczyliśmy wielu przejawów solidarności narastających z biegiem czasu, gdy kubański reżim okazywał swoje prawdziwe oblicze. Dzisiaj debaty z lat 60-tych są całkowicie nieaktualne i żaden świadomy anarchista nie mówi o wolnościowej ewolucji wdrażanej przez system polityczny oparty na kontroli ludzi czy wyzysku robotników, funkcjonujący bez istniejących autonomicznych organizacji niezależnych od państwa i zdolnych bronić ludzi przed takim super wyzyskiem ze strony państwa czy kapitału. Pamiętajmy, że na Kubie działa wiele kapitalistycznych przedsiębiorstw z kapitałem hiszpańskim, kanadyjskim, meksykańskim, japońskim, francuskim, włoskim i pochodzącym z innych krajów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Pomówmy o teraźniejszości. Fidel odszedł na emeryturę przekazując władzę bratu. Co zmieniło się na Kubie?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W naszym ostatnim publicznym oświadczeniu "Coś dzieje się na Kubie?" z maja 2008 roku staraliśmy się wyjaśnić, że "zmiany" zachodzące na Kubie mają czysto kosmetyczny charakter, a ich celem jest stworzenie złudzenia "liberalizacji". Nie zmienia się podstawa funkcjonowania reżimu, czyli struktura władzy - państwowy kapitalizm, przywileje dla ważniejszych biurokratów, a w szczególności wojska, monopolizacja podejmowania decyzji i wyrażania opinii przez jedną partię, całkowita kontrola ludności, itp. Zmienia się jednak nastawienie ludzi. Dziś widać, że przestają się oni bać represji i zaczynają przejmować przestrzeń publiczną. Nie da się już ukryć trudów życia codziennego i każdy o tym wie. Pojawiają się mniej lub bardziej zorganizowane formy oporu, itp. Wszystko to daje możliwość rozwoju różnorodnych scenariuszy i właśnie w tym pokładamy nasze nadzieje. Nie mamy również złudzeń co do tego, że szczyty władzy będą chciały po raz kolejny zwyciężyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;W Europie słyszy się o kolejkach, w których Kubańczycy muszą stać aby kupić telefon komórkowy albo uzyskać dostęp do internetu. Czy ruszyła spirala konsumpcjonizmu?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie. Konsumpcjonizm nie jest możliwy na Kubie, ponieważ głównym problemem jest tam radzenie sobie z podstawowymi sprawami takimi jak zdobycie żywności, dach nad głową, transport, itp. Płace robotników nie wystarczają nawet na pokrycie tych potrzeb, więc muszą oni ograniczać się do otrzymywanych przydziałów. Na Kubie mamy nadwyżkę obcej waluty posiadanej przez osoby otrzymujące wsparcie od rodzin przebywających za granicą. Ta nadwyżka pozwala na zakup "luksusów" takich jak komputery czy telefony komórkowe, na których kupno dopiero niedawno pozwolono. Ekonomiczne problemy reżimu są tak duże, że bez żadnej przesady można stwierdzić iż wsparcie w obcej walucie jest prawdopodobnie większe niż suma krajowych płac. Wyjaśnia to również sytuacje w której 20% mieszkańców Hawany nie jest zainteresowanych zdobyciem pracy. Dlaczego ktoś otrzymujący pomoc z zagranicy, zawsze większą niż 20 dolarów miesięcznej pensji, miałby pracować? Reżim nie ma odpowiedzi na tego typu pytania i powtarza jedynie apele o poświęcenie oraz dyscyplinę pracy, nie dając w zamian nic. W tym samym czasie klasa rządząca ma dostęp do najlepszych dóbr i usług. Paradoksalnie wysokie bezrobocie istnieje wśród grup, które nie były wcześniej prześladowane, a dziś istnieją wbrew wszelkiej logice, zajmując się handlem ulicznym, prostytucją i kradzieżami. W połączeniu z silnym rasizmem - kulturowym i instytucjonalnym - wyjaśnia to między innymi dlaczego na Kubie jest tak wielu młodych Afro-Kubańczyków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czy istnieje szansa na większe zmiany wśród ludzi? Czy grupy opozycji politycznej się mobilizują?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uważamy że ludzie stracili wszelką nadzieję i spotykają się z zakazem prezentowania jakiejkolwiek alternatywy jeśli chodzi o akcje społeczne czy polityczne. Myślą o sposobach udania się na emigrację uważając to za jedyną nadzieję ucieczki od codziennej udręki. "Widoczna" opozycja to tylko zbieranina bez spójnego pomysłu. Jest napędzana prymitywnym i patologicznym sprzeciwem wobec Castro. Z drugiej strony konieczne jest rozróżnienie odmiennych grup ideologicznych w ramach opozycji. Znajdziemy wśród nich zarówno te mocno połączone z jankeską dyplomacją jak i opowiadające się za niepodległością. Oczywiście nie może być żadnego sojuszu między tymi nurtami. My anarchiści nie możemy postąpić inaczej jak działać na rzecz wzmocnienia drugiej z tych opcji aby stała się bardziej popularna wśród ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jak postrzegacie wpływy Hugo Cháveza na Kubę? Już przed laty złamał on blokadę gospodarczą inwestując na wyspie miliony dolarów. Czy miało to jakieś skutki polityczne?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze trzeba powiedzieć, że tak zwana blokada to nie tylko slogan lansowany na Kubie ale wiele działań podjętych przez USA pod pozorem "embarga" - wzmacnianych w czasie rządów Republikanów przez prawa takie jak Helmsa-Burtona and Torricelli`ego - w głupi sposób ograniczające wymianę handlową, ale nie znoszące jej. Obecnie USA prowadzi wymianę handlową z Kubą o wartości 500 milionów dolarów rocznie. Wielkim problemem Kuby jest jednak niemal zerowa możliwość płacenia za import, co staje się przyczyną zadłużenia nawet w kontaktach z państwami Ameryki Łacińskiej i powoduje eksport lekarzy, nauczycieli, trenerów sportowych czy doradców wojskowych. Takie relacje Kuba ustanowiła z Wenezuelą Cháveza. Eksport lekarzy i nauczycieli tłumaczy wyraźny spadek poziomu ochrony zdrowia czy edukacji. Doradcy wojskowi są bez wątpienia pomysłodawcami stworzenia w Wenezueli nowych służb wywiadowczych i kontrwywiadowczych, mających kontrolować i koordynować działania represyjne, a wspomaganych siecią płatnych informatorów oraz ochotników w całym kraju, kontrolujących aktywność obywatelską i zorganizowanych na wzór niesławnej kubańskiej służby bezpieczeństwa G2. Wenezuelczycy nazwali tą kopię "Sapero Law" - nawiązując do sieci informatorów i Chávez został niedawno zmuszony do rozwiązania jej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do tematu, trzeba dodać, że Kuba stała się silnie uzależniona od Wenezueli szczególnie w handlu ropa naftową. Zależność taka ma jednak miejsce również w handlu z Chinami, kolejnym krajem wspierającym Kubę. Jeśli chodzi o wpływy polityczne uważamy, że kubańscy przywódcy w miarę możliwości starają się skłaniać ku "modelowi chińskiemu", a nie wenezuelskiemu. Jednak jasne jest, że Kuba, chcąc czy nie chcąc będzie musiała popierać inicjatywy Cháveza w regionie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Co z wpływem lewicowego populizmu z Ameryki Południowej?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wzrost popularności idei populizmu dał kubańskiemu reżimowi możliwość zaczerpnięcia powietrza ale również oddalił go od najbardziej świadomej, rewolucyjnej i autonomicznej grupy społeczeństwa, która utraciła nadzieję na to, że Chávez, Morales, Correa czy Ortega, a z pewnością kubańska dyplomacja, powstrzymają się od działań przeciwko ruchom ludowym w Wenezueli, Boliwii, Ekwadorze czy Nikaragui. Obecny południowoamerykański populizm stanowi nic innego jak jedynie próbę rozwinięcia regionalnego kapitalizmu. Jest to nieugruntowany trend podlegający licznym odchyleniom, co nie daje kubańskim władzom długoterminowych gwarancji. Między innymi z tego powodu uważamy, że rząd stara się grać na czas. Jednocześnie populistyczne rządy są politycznym zabezpieczeniem dla reżimu. Jednak jego głównym problemem wciąż jest niemożność zapewnienia nawet odpowiedniego wyżywienia ludności, a kwestia ta musi zostać rozwiązana przed utworzeniem regionalnego bloku kapitalistycznego w Ameryce Południowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Przez kilka lat nie mieliśmy wiadomości o MLC. Jak przedstawiają się wasze kontakty z anarchistami na świecie?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MLC stara się poprawić kontakty z międzynarodowym ruchem anarchistycznym. Przez dłuższy czas musieliśmy pokonywać różne opory i wzmacniać nasze sojusze. Wiele grup za priorytet postawiło sobie wyrażanie solidarności z kubańskimi anarchistami. Przykładem jest Grupa Wsparcia dla Kubańskich Niezależnych Wolnościowców i Syndykalistów (GALSIC) i wenezuelska "El Libertario" (&lt;a href="http://www.nodo50.org/ellibertario" target="_blank"&gt;www.nodo50.org/ellibertario&lt;/a&gt;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Praca historyczna Franka Fernandeza o ruchu anarchistycznym została wydana w Hiszpanii przez Fundację Anselmo Lorenzo (Fundación Anselmo Lorenzo), we Włoszech przez Zero in Condotta, a w USA przez Sharp Press, itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prowadziliśmy działania solidarnościowe z anarchistami na całym świecie oraz w sprawach bieżących. Było to możliwe dzięki strukturze MLC który nie jest typową organizacją ale raczej rozwijającą się siecią koordynacyjną kubańskich anarchistów łączącą różne nurty od anarchosyndykalizmu, specyfizmu [południowoamerykański nurt anarchizmu zakładający udział w szerszych ruchach społecznych i budowę organizacji anarchistycznych na tej bazie - przyp. tłum], neo-platformizmu [platformizm - nurt anarchizmu zakładający federalizm i wspólną działalność organizacyjną w ramach ruchu, przez niektórych wiązany z anarchokomunizmem], prymitywizm [nurt odrzucający konsumpcjonizm i modernizm], insurekcjonizm [nurt stawiający przede wszystkim na akcje bezpośrednie, w tym również działalność zbrojną], eko-anarchizm, a nawet subkulturę punk, pomimo że w wielu sprawach są one ze sobą sprzeczne lub niekompatybilne. Główną osią i motywem istnienia tej koordynacji jest solidarność z towarzyszami, niezależnymi syndykalistami i kolektywami kontrkulturowymi mająca jasny cel budowy szerokiego ruchu antyautorytarnego pielęgnującego ideały anarchizmu tak obcesowo zgniecione, ale nie zniszczone, przez dyktaturę braci Castro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapewne niektórzy towarzysze wciąż mają obiekcje, ponieważ wciąż postrzegają państwo kubańskie z rządzącą nim elitą jako siłę rewolucyjną i socjalistyczną. Są to jednak wyjątki i stają się z biegiem czasu raczej przypadkami anegdotycznymi. Wcześniej czy później MLC zostanie równoprawną częścią międzynarodowego ruchu i nikt nie będzie w to wątpił.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jaki obrót według was mogą w najbliższych latach przyjąć wydarzenia na Kubie?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We wcześniejszych wywiadach już o tym mówiliśmy. Po prostu wierzymy w zdolność ludzi do autonomicznego organizowania się i w tym pokładamy nadzieję. Nie chodzi o czekanie aż sytuacja dojrzeje do zmian, ale przyłączenie się, w miarę możliwości, do rewolucyjnych, antyautorytarnych, samorządnych działań na Kubie. Wierzymy, że sytuacja tworzy wiele powodów do aktywności, ale zdajemy sobie sprawę, że reżim oraz elita władzy będą chciały stłumić i zminimalizować takie działania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiemy o trudnościach jakim stawiają czoła bojowi działacze oraz skuteczności działań państwowych służb bezpieczeństwa - jedynych przejawach prawdziwie efektywnego działania reżimu, ale nie powstrzyma to naszych działań, ponieważ jest to sens istnienia naszego ruchu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czym jest MLC, jacy ludzie go tworzą?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już o tym mówiliśmy. Jesteśmy siecią kubańskich anarchistów. Jako anarchiści nie różnimy się od innych przedstawicieli ruchu walczących z narzucaniem dominacji i strukturami władzy. Jest tylko jedna różnica - my mamy do czynienia z hierarchicznym społeczeństwem oraz klasą rządzącą wciąż sprawującą władzę pod przykrywką "socjalizmu" i "rewolucji". MLC tworzą ludzie, którzy w swojej pracy i życiu codziennym pozostają niezmienni w dążeniu do tworzenia więzi miedzy wolnymi i równymi ludźmi, do solidarności. Jeśli chodzi o wiek, trzon grupy stanowią, ze względów biologicznych, nie pierwsi uchodźcy z lat 60-tych, którzy zakładali MLC w Nowym Jorku, ale ci, którzy opuścili wyspę w latach 70, 80 i 90-tych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czy na Kubie działają anarchiści? Czy poza MLC działają na uchodźstwie jakieś inne grupy?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie słyszeliśmy o innych grupach anarchistycznych na uchodźstwie, ale jeśli istnieją nie jest to dla nas żadnym problemem. Chętnie byśmy z nimi współpracowali i rozważyli możliwości prowadzenia wspólnych akcji. W latach 80-tych istniały dwa kolektywy wydawnicze - jeden skupiony wokół gazety "Guangara Libertaria", a drugi "A Mayor". Oba koegzystowały w ramach sieci koordynacyjnej działającej pod tym samym skrótem [MLC - przyp. tłum.].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o anarchistów na Kubie wiemy że istnieją i działają nielegalnie w podziemiu od pół wieku. Problemem tych, którzy pozostali na Kubie są systematyczne represje za każdym razem gdy otwarcie demonstrują. Stały się one udziałem wiejskich syndykalistów z grupy Zapata pod koniec lat 70-tych i na początku lat 80-tych. Jest to jeden z powodów z których anarchiści starają się pozostać niewykryci i pozostają w cieniu. Poza tym w ostatnich latach powstał ruch przeciwko establishmentowi tworzony przez kontrkulturową młodzież powodujący ferment i dający podstawy do tworzenia się spontanicznego nurtu anarchistycznego. Nie wyraża się on jeszcze w głębszy sposób ani w formie stałej kolektywnej działalności. Na Kubie może być o wiele więcej anarchistów niż przypuszczamy. Spontaniczne formy buntu są dobrą podstawą dla ruchu. Jednym z ostatnich wyzwań jest nawiązanie stałych relacji z krajem, czyli przełamanie istniejącej blokady.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jak układają się wasze kontakty z innymi grupami opozycji?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MLC nie utrzymuje formalnych, regularnych kontaktów z jakakolwiek grupą tak zwanej "opozycji". Dzieje się tak między innymi dlatego, że uważamy iż gdybyśmy działali na Kubie byłyby one naszymi śmiertelnymi wrogami. Mówimy to jasno. Program przedstawiany przez najbardziej nagłaśnianych kubańskich uchodźców to nic innego jak odbudowa kapitalizmu czyli kontynuowanie działań rządu, ale z udziałem prywatnego kapitału kubańskiego akumulowanego dotąd za granicą oraz przeprowadzaniem wyborów w ramach systemu wielopartyjnego. Jesteśmy anarchistami i gdyby takie działania zaczęły być prowadzone na Kubie, sprzeciwialibyśmy się im.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z drugiej strony istnieje frakcja opozycji nie określająca się jako anarchistyczna, ale zgadzająca się z nami w ważnych kwestiach takich jak samorządność. Wielokrotnie nawet w kontaktach byłych socjalistów lub członków KPK, obecnie określających się jako trockiści, luksemburgiści, itp. okazywało się, że nie mieliśmy problemu w porozumieniu się z nimi. Ta frakcja wśród uchodźców jest jednak niejednorodna i niezorganizowana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętajmy również, że uchodźcy to nie ludzie prezentowani przez propagandę Castro jako "Mafia z Miami", w skład której wchodzą byli funkcjonariusze reżimu Batisty, neoliberałowie, baronowie narkotykowi czy ultra nacjonaliści. Nie! Kubańscy uchodźcy w większości należą do klasy pracującej żyjącej z własnej pracy. Mówimy o szlachetnych ludziach inspirowanych ideami podstawowych wolności i praw człowieka, którzy nie popierają jakiegoś zdefiniowanego projektu politycznego, ale po prostu chcą swobodnie pisać, podróżować, organizować się, śpiewać, malować i robić co chcą bez konieczności uzyskania pozwolenia od państwa. Ludzie ci po prostu chcą wrócić aby pracować bez wyzysku i godnie żyć. Ten typ ludzi stanowi większość emigracji. Utrzymujemy z nimi braterskie kontakty w każdej części świata - to jest celem naszego życia. Nie chodzi o wspólny rewolucyjny program, ale podstawowe poszanowanie dla prostych ludzi pracy na co zasługują zarówno na Kubie jak i wszędzie indziej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-3017108436702293984?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/3017108436702293984/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/04/movimiento-libertario-cubano-kubanscy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/3017108436702293984'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/3017108436702293984'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/04/movimiento-libertario-cubano-kubanscy.html' title='Movimiento Libertario Cubano: Kubańscy anarchiści'/><author><name>Akai</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/Scuq9w3k_xI/AAAAAAAAAAY/9W-9cseha5E/S220/image-upload-30-797535.jpe'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-8974628014051172701</id><published>2010-03-28T10:24:00.000-07:00</published><updated>2010-03-28T10:24:03.418-07:00</updated><title type='text'>Absurdalność kapitalizmu</title><content type='html'>&lt;div class="content"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na portalu Centrum Informacji Anarchistycznej pojawił się &lt;a href="http://cia.bzzz.net/lionbridge_probuje_zmusic_tlumaczy_do_placenia_za_owoce_ich_pracy"&gt;ciekawy tekst&lt;/a&gt; dotyczący faktu wykorzystywania tłumaczy do tworzenia narzędzi, które będą pozbawiać ich samych pracy. W dodatku są zmuszani do wnoszenia opłat za dostęp do tego narzędzia. Czyli można powiedzieć, że płacą za własne przyszłe bezrobocie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Łatwo można sobie wyobrazić, że dzięki tworzonym przez nich dzisiaj “pamięciom tłumaczeń”, jutro do pracy tłumaczeniowej zamiast 10 pracowników, wystarczy jeden redaktor, który tylko obrobi wstępne tłumaczenie maszynowe.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jako żywo przypomina to problemy rzemieślników, którzy zbuntowali się na początku XIX wieku przeciwko maszynom odbierającym im pozycję zawodową i zarobek. Następnie ten sam problem dotknął twórców maszyn – robotników – którzy w związku z rozwojem techniki, wytwarzali maszyny w dłuższej perspektywie pozbawiające ich pracy.&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy to znaczy, że postęp techniczny sam w sobie jest zły? Moim zdaniem jest to względne, jak wszystko na tym świecie. Wszystko zależy od kontekstu. W obecnym systemie nastawionym na maksymalizację zysku i minimalizację kosztów wytworzenia, w dodatku w którym podstawą zdobywania środków do życia jest praca najemna, postęp techniczny, będący owocem wysiłku pracowników, najczęściej obraca się przeciwko nim samym.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdybyśmy żyli w systemie, którego podstawą nie jest praca najemna w imię abstrakcyjnego "wzrostu PKB”, tłumacze cieszyliby się, że mają mniej pracy. Tak jak w rewolucyjnej Hiszpanii – postęp techniczny oznaczał, że można niezbędne dla danej społeczności prace wykonywać szybciej i sprawniej. Dzięki temu pracownicy mogli poświęcić zyskany czas na inne zajęcia, np. zabawę, albo twórcze wymyślanie nowych usprawnień, co dla wielu jest jednym i tym samym. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przy dzisiejszym poziomie techniki niezbędne dla istnienia danego społeczeństwa prace dałoby się podzielić tak, że każdy z nas pracowałby 3 godziny na rzecz swojej społeczności. Pojęcie bezrobocia istnieje wyłącznie w chorym systemie, jakim jest kapitalizm. W takim systemie, w którym np. 70-80 proc. pracy mogą wykonać maszyny, przy zachowaniu obecnego systemu, mielibyśmy ogromne bezrobocie.&amp;nbsp; Zamiast cieszyć się więc, że jest mniej pracy do wykonania, podążamy jak lemingi za hasłem “więcej pracy”. Polityk, który obieca, że zapewni “więcej miejsc pracy”, ma spore szanse na wygraną. Dochodzi do absurdów, że aby utrzymać miejsca zarobkowania kraje rozwinięte sponsorują pusty przebieg. Np. w Niemczech rząd dopłacał do kasacji starych samochodów, żeby ludzie kupowali nowe. W systemie o jaki walczymy, po prostu pracowano i produkowano by mniej. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tymczasem kapitalizm działa tak, że musi być nieustanny wzrost, bo bez tego rośnie bezrobocie i lud się burzy. Większość wykonywanej przez ludzi pracy nie ma sensu. Komu np. potrzebne są tony reklam w skrzynkach pocztowych? A gdyby ich nie było tysiące osób nie miałyby w tym systemie pracy, więc przymierałyby głodem. Wiele inteligentnych osób zdaje sobie sprawę, że ich praca jest idiotyczna, ale musi to robić, żeby przeżyć. Wielu z nas, pracowników, ma takie dylematy: po co to w ogóle robimy? Czujemy się niewolnikami tej sytuacji, jak te pracownice Biedronki, które nie stać na nic więcej, jak zakupy w Biedronce, co powoduje, że finansują własny wyzysk.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niestety, jako aktywiści musimy tkwić również w tej sprzeczności. Dopóki trwa kapitalizm, musimy bronić zwalnianych z pracy, nawet jeśli mamy świadomość, że ich praca jest zbędna ze społecznego punktu widzenia. Inaczej skazani są na głód. Nic tu nie da moralizowanie. Bo co mamy zrobić? Namawiać ludzi, żeby nie pracowali i umierali z głodu? Nikt swoich dzieci na głód nie skarze, więc tkwią w tej sytuacji z dnia na dzień.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednocześnie jednak trzeba cały czas podkreślać, a czego nie robią politycy i większość sponsorowanych przez państwo i kapitał ekonomistów, że bezrobocie to systemowa choroba, którą zlikwidować można likwidując kapitalizm i wprowadzając bardziej rozsądny, demokratyczny, ekologiczny i przede wszystkim ludzki sposób gospodarowania. Ale zmiana będzie możliwa tylko wtedy, gdy nastąpi głębsze załamanie systemowe, gdy nawet życie z dnia na dzień stanie się niemożliwe. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W moim przekonaniu ten dzień się zbliża. Absurdalność obecnego systemu powoduje, że zaczyna zjadać własny ogon. Finansjeryzacja kapitalizmu, która panowała przez ostatnie 20-30 lat, kończy się wraz z krachem na rynku kredytów. Eldorado lat 90. się załamało. Także branża internetowa oraz informatyczna – wielka nadzieja obrońców kapitalizmu - zaledwie w niewielkim stopniu ulżyła tracącym pracę w kurczącej się produkcji przemysłowej krajów Zachodu. Także ogólnie tzw. usługi, to często wyzysk przez duże W, gdzie ludzie pracują jak w XIX wieku, bez ubezpieczeń, szans na emerytury czy własne mieszkanie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z polskiej perspektywy także możliwość emigracji znacznie się skurczyła. Uczelnie co prawda są przechowalnią bezrobotnych, kanalizując potencjalny bunt młodych we frajerskie złudzenie, że “ucz się i pracuj, a zostanie ci kiedyś ten wysiłek wynagrodzony”. Kiedyś jednak i oni trafią na rynek pracy, zagubieni i sfrustrowani tym, że mimo wykształcenia, ciężkich lat pracy i tysięcy zainwestowanych w naukę, muszą pracować za marne grosze, pomiatani przez nowobogackich, którzy napaśli się w czasach przemiany systemowej. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ludzie są jeszcze bierni, bo jakoś tam ciągną na kredytach od pierwszego do pierwszego. Ale z każdym rokiem, mimo wahań koniunktury, rozczarowanie obecnym systemem będzie rosło. Dzisiaj do tłumaczy powoli dociera absurd kapitalizmu, który polega na tym, że im ciężej pracujesz, tym głębszy grób sobie kopiesz. Jutro dotrze do informatyków, których obecnie jest już tylu, że rynek drastycznie obniża stawki płac. Krąży już hasło nawet, że “informatyków jest już tylu co komputerów”. Kolejne bastiony na których kapitalizm mógł oprzeć swój stabilny wzrost i pokój społeczny padają. Tak jak PRL runął, bo ludzie mieli dość życia w absurdalnym systemie, tak i ten system padnie z tego samego powodu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wtedy będziemy mieli szansę wkroczyć mocno na scenę i powiedzieć – my mamy sprawdzone rozwiązania. To czy zostaniemy wysłuchani, zależy jednak od tego jak sprawnie będziemy czekać na ten moment i jakie poparcie zbudujemy już dziś.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Xavier&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;http://cia.bzzz.net/absurdalnosc_kapitalizmu&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-8974628014051172701?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/8974628014051172701/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/03/absurdalnosc-kapitalizmu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/8974628014051172701'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/8974628014051172701'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/03/absurdalnosc-kapitalizmu.html' title='Absurdalność kapitalizmu'/><author><name>Akai</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/Scuq9w3k_xI/AAAAAAAAAAY/9W-9cseha5E/S220/image-upload-30-797535.jpe'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-6162376972672495319</id><published>2010-03-27T13:49:00.000-07:00</published><updated>2010-03-27T13:49:27.984-07:00</updated><title type='text'>Lionbridge próbuje zmusić tłumaczy do płacenia za owoce ich pracy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niezadowoleni tłumacze z całego świata wciąż zgłaszają się do Związku Syndykalistów Polski z informacjami na temat swojej pracy dla Lionbridge. Jedna z tych informacji jest być może warta przytoczenia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od czerwca, Lionbridge zamierza zmuszać tłumaczy do opłat za korzystanie z narzędzia wspomagającego tłumaczenie, o nazwie Logoport, które jest wymagane w projektach tłumaczeniowych zlecanych przez tą firmę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tłumacze często korzystają z narzędzi wspomagających tłumaczenie (tzw. narzędzi CAT), które tworzą pamięci tłumaczeń, w których zapisane są dotychczas przetłumaczone zdania. To usprawnienie bardzo przyspiesza pracę tłumaczy. Teoretycznie, tłumacz może budować własną bazę pamięci tłumaczeń, by osiągać dzięki temu korzyści. Jednak coraz więcej firm wymaga, by tłumacze oddawali swoje pamięci tłumaczeń wraz z projektami nad którymi pracują dla tych firm.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lionbridge próbuje zmusić tłumaczy do używania narzędzia Logoport, które jest aplikacją internetową. Tłumaczenia tworzone w Logoporcie budują pamięć tłumaczeń na serwerach Lionbridge'a, a nie na komputerach tłumaczy. Oznacza to, że tłumacze budują bazę tłumaczeń nie dla siebie, ale dla firmy Lionbridge. Ta firma ma pełną kontrolę nad serwerami i może je konfigurować wedle swojego życzenia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Te działania mają na celu zaniżenie kosztów tłumaczeń przez zautomatyzowanie pracy tłumacza w takim stopniu, w jakim to jest możliwe. Za zdania, które mają 100% odpowiedniki w pamięci tłumaczeń tłumacz może nie otrzymać wynagrodzenia. Za zdania, które wymagają poprawki lub przynajmniej sprawdzenia, tłumacz otrzyma mniejsze wynagrodzenie. Jedynie zdania w całości przetłumaczone przez tłumacza są opłacane w pełnej stawce. Jednak wtedy zostaną dodane do pamięci tłumaczeń na serwerze Lionbridge. Następnym razem, gdy pojawi się to samo zdanie do przetłumaczenia, będzie już pochodzić z pamięci tłumaczeń i tłumacz nie otrzyma już za wynagrodzenia, a przynajmniej nie pełną stawkę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie trzeba dodawać, że to jest bardzo niepokojące dla tłumaczy, którzy rozumieją, że biorą udział w tworzeniu maszynerii, która zaniża ich własne zarobki i która w ostatecznym rachunku pozbawi wielu tłumaczy pracy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wypowiedzi tłumaczy na ten temat można przeczytać tutaj (zawierają one wszystkie fakty o których mowa wyżej):&lt;/div&gt;&lt;a href="http://translationmusings.com/2010/03/25/would-you-pay-to-work-for-a-translation-agency/" title="http://translationmusings.com/2010/03/25/would-you-pay-to-work-for-a-translation-agency/"&gt;http://translationmusings.com/2010/03/25/would-you-pay-to-work-for-a-tra...&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.proz.com/forum/business_issues/159536-translation_workspace_lionbridge.html" title="http://www.proz.com/forum/business_issues/159536-translation_workspace_lionbridge.html"&gt;http://www.proz.com/forum/business_issues/159536-translation_workspace_l...&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-6162376972672495319?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/6162376972672495319/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/03/lionbridge-probuje-zmusic-tumaczy-do.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/6162376972672495319'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/6162376972672495319'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/03/lionbridge-probuje-zmusic-tumaczy-do.html' title='Lionbridge próbuje zmusić tłumaczy do płacenia za owoce ich pracy'/><author><name>Akai</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/Scuq9w3k_xI/AAAAAAAAAAY/9W-9cseha5E/S220/image-upload-30-797535.jpe'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-6755517001657806113</id><published>2010-03-26T13:45:00.000-07:00</published><updated>2010-03-27T13:47:19.638-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Priama Akcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='MSP'/><title type='text'>YURA: Władza Szefów i Władza Pracowników. Taktyki i Możliwości.</title><content type='html'>&lt;em&gt;Poniższy tekst został napisany przez słowacką sekcję MSP (IWA), Priama Akcia.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;26 lutego 2010&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W połowie stycznia media informowały, że niezadowolony pracownik firmy Yura Corporation Slovakia Ltd. w Hnúšcie uderzył szefa w reakcji na zamykanie pracowników spółki aby pracowali w godzinach nadliczbowych. Istnieją różne opinie na temat tego wydarzenia. Z jednej strony pracownicy są zachwyceni, że ktoś wreszcie wyraził swoje niezadowolenie z okropnych warunków pracy. Z drugiej strony, istnieją obawy, że spółka po prostu spakuje się i przeniesie w "bardziej opłacalne" miejsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fabryki Yury w Lednickckiej Rovnie, Hlohovcu, Rimavskiej Sobocie i Hnúšcie obecnie zatrudniają około 3 700 pracowników. Większość pracowników w Rimavskiej Sobocie i Hnúšcie mają podstawowe wykształcenie i pochodzą z rodzin słabszych społecznie, dojeżdżających do pracy z sąsiednich wsi i miasteczek.Stopa bezrobocia w tym regionie osiągnęła prawie 30%, a więc pracodawcy (nie tylko w Yurze) mogą praktycznie traktować pracowników jak im się podoba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;PODSTAWOWE PROBLEMY W YURZE&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przymusowe nadgodziny. &lt;/strong&gt;Praca w godzinach nadliczbowych w Yurze jest obowiązkowa. Na przykład, jeśli chcesz się zatrudnić w Rimavskiej Sobocie, nie możesz uniknąć pytania, czy chcesz przepracować duże ilości 12-godzinnych dni roboczych. Jeśli odmówisz, szansa zatrudnienia spada do zera. Wielu pracowników potwierdziło, że pracuje więcej godzin nadliczbowych niż jest dozwolone na mocy Kodeksu Pracy. Problemy wynikają także z odpoczynku po 12-godzinnych zmianach i płatności za nadgodziny.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Wynagrodzenia, premie i odpoczynek.&lt;/strong&gt; Premia za wyniki maleje, choć spółka twierdzi, że jest odwrotnie. Urlopy i zwolnienia lekarskie są niepożądane i uważane są za równe celowej absencji - która grozi zwolnieniem z pracy.Wielu pracowników czuje się jak niewolnicy. Są pod ogromną presją, przymusem i groźbami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Nieskuteczne kontrole Inspekcji Pracy.&lt;/strong&gt; Podobnie jak w innych firmach, inspekcje nie mają zbyt wielkiego znaczenia. Kierownictwo twierdzi, że jeśli pracownicy wezwą inspektorów, będą musieli po prostu zapłacić grzywnę i zmniejszą kwotę premii pracowniczych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przenoszenie pracowników z jednego miejsca pracy na drugie.&lt;/strong&gt; Zdarzały się przypadki, gdy niezadowolonych pracowników z Rimavskiej Soboty przenoszono do Hnúštu i vice versa. Dojazd do pracy jest trudny, więc wielu pracowników woli rzucić pracę. Takie praktyki są oczywistym naruszeniem kodeksu pracy.(Transfer pracowników musi być uzgodniony na piśmie, wymieniając powody zmiany. Powody te są ograniczone i wymienione w Kodeksie pracy wraz z dozwolonym czasem trwania transferu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Związki zawodowe?&lt;/strong&gt; Zapomnij! Firma po prostu nie akceptuje organizacji związkowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aby stworzyć pełną listę problemów trzeba zebrać więcej informacji od większej liczby pracowników, niż mamy obecnie. Oczywiście, podobne problemy występują w wielu innych firmach. Jedyną różnicą jest to, że w przeciwieństwie do problemów Yurze, nie są one powszechnie znane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;MYŚLI O PRZENIESIENIU PRODUKCJI &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;21 lutego Dyrektor Generalny Yura Corporation Slovakia Ltd. i Yura Eltec Ltd., Seung Kil Park, podał kilka oświadczeń, które następnie pojawiły się w artykule "Yura rozważa odejście ze Słowacji". Niektórzy pracownicy zinterpretowali ten mylący nagłówek i oświadczenie o nierozwijaniu produkcji jako chęć przeniesienia jej gdzieś indziej. Takie rozmowy między pracownikami tylko wzmacniają ich posłuszeństwo i obawy. Dlatego konieczne jest wyjaśnienie pewnych faktów.&lt;br /&gt;Pod koniec października 2009 r. w wywiadzie dla eTrend zatytułowanym "Producenci kabli zwalniającą pracowników, Yura ma inne plany", Park wprowadził przyszłą strategię firmy. "Chcemy zmniejszyć pewną część wynagrodzeń i zwiększyć premie motywacyjne i za wyniki.” Celem było zwiększenie wydajności i szybszego tempa produkcji. Yura również negocjowała obniżenie cen z czeskimi i słowackimi dostawcami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po nagłośnieniu problemów w spółce Park w zasadzie powtarza to samo, co 21 lutego. Wspomniał o tych samych oczekiwaniach jak w październiku 2009 r., gdy chodziło o straty w wysokości kilku milionów euro. "W naszej firmie rozmawiamy o wszystkim z naszymi siedzibami i rozważamy inne opcje. Szukamy innej strategii. Przede wszystkim musimy unormować sytuację finansową spółki." Według niego, spółka potrzebuje także (nie, to nie jest żart) lepszego podejścia do pracy! Innymi słowy nie ma zwolnienia lekarskiego i możliwości jakiejkolwiek nieobecności, należy jedynie pracować od świtu do zmroku, nawet bardziej intensywnie niż dotychczas.Wysłał on również wiadomość do tych, którzy mieliby w przyszłości dopuszczać się dalszych ataków fizycznych: "Klienci mogę przestać nam ufać. W najgorszym przypadku mogą oni przestać składać u nas zamówienia, a to może mieć bardzo poważny wpływ na całą produkcję. To, co się stało, jest nieodwracalne i ma poważne konsekwencje. [...] Incydent ten jest jednym z powodów, dla którego nie będziemy rozszerzać naszej produkcji na Słowacji, choć miasto Hnúšt oferuje sfinansowanie odbudowy zakładu produkcyjnego.Musimy jeszcze omówić naszą strategię operacyjną na Słowacji."Prawdopodobnie właśnie to zdanie wywołało debatę pomiędzy pracownikami dotyczącą możliwości odejścia firmy ze Słowacji. Park wyraził się w tej sprawiedość jasno - Yura nie zamierza zaprzestać produkcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście Park nigdy nie powiedział, że Yura chce zaprzestać produkcji na Słowacji. Ani w lutym 2010 r., ani w październiku 2009 r., kiedy eTrend ogłosił co następuje: "SK Park twierdzi, że spółka pozostanie na Słowacji tak długo, jak Kia i Hyundai działają na terenie Republiki Czeskiej." Słowa Parka: "Odnosimy sukcesy tak długo, jak odnoszą sukcesy te właśnie firmy." Park zaprzeczył także podejrzeniom jakoby chciał produkować dla innych producentów samochodów, ponieważ siły produkcyjne są w pełni wykorzystywane, a popyt wzrośnie, kiedy Kia i Hyundai rozpoczną produkcję nowych modeli samochodów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spółka nie jest plecakiem i nie może się tak łatwo "spakować". Działa zgodnie z planem gospodarczym i wynikami biznesowymi.Decyzje dotyczące produkcji lub jej przeniesienia nie są reakcją na fizyczne ataki. Jeśli koreański zarząd postanowi odejść, decyzja ta nie będzie nagła - firma będzie na to w pełni przygotowana. Ucierpią na tym pracownicy. Firma w kryzysie zaczyna zwykle zwalniać ludzi i skraca dzień pracy (wtedy, gdy chce kontynuować działalność, a nie próbuje zbankrutować). W sytuacji Hnúšu jest wręcz przeciwnie - ludzie mają częściej pracować w godzinach nadliczbowych, a tempo pracy jest coraz większe. Ponadto główni klienci Yury zanotowali ogromne zyski w roku 2009 oraz wzrost sprzedaży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;UKARAĆ TYCH, KTÓRZY PROTESTUJĄ (O ILE TO MOŻLIWE)&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Yura ma spore doświadczenie w praktykach wymierzonych przeciwko pracownikom, którzy sprzeciwili się temu, co się wyprawia w firmie. Na przykład w 2007 r. były dwie przerwy w produkcji w Sewonie (dzisiejsza Yura) w Rimavskiej Sobocie.W lipcu, ze względu na niższe płace, w listopadzie z powodu zaległych płatności i niezapłaconych nadgodzin. Osoby podejrzane o ich zorganizowanie zwolniono, a ci, którzy poinformowali opinię publiczną o strajku, także mieli problemy. Inne doświadczenia pochodzą z Korei, gdzie pracownicy są bardziej bojowi. Jeśli szefowie odczuwają opór pracowników, zawsze chcą karać i zastraszać pracowników, a tym samym ukształtować zdyscyplinowanych pracowników. Mogą sobie na to pozwolić, zwłaszcza gdy pracownicy są słabi i niezorganizowani.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Yura zna także praktyki swojego klienta, Hyundai. Na przykład podczas negocjacji po dzikim strajku na Morawach na początku grudnia 2009 r. zarząd Hyundai nalegał, by ukarać organizatorów strajku. Kontrola pracownicza została ostatecznie ustanowiona dzięki związkom zawodowym, które uzgodniły, że będą bronić pracowników, którzy chcą strajkować w przyszłości poza związkami. Firmie udało się w dużej mierze uzyskać kontrolę nad pracownikami. Jednak faktem pozostaje, że nikt nie został ukarany za dziki strajk, a pracownicy osiągnęli drobne ustępstwa ze strony kierownictwa fabryki. W marcu planujemy publikować analizy na temat tej walki i kontrowersyjnej roli związków, napisane przez grupę kolektívne proti kapitálu. Będziemy też publikować teksty na temat doświadczeń pracowników w przemyśle samochodowym w USA w latach 70-tych, które są w niektórych aspektach podobne do tego, co wydarzyło się w Hyundai.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;YURA, KIA, HYUNDAI – WZAJEMNE WSPÓŁISTNIENIE I PIĘTA ACHILLESOWA&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyniki biznesowe z Yura na rok 2009 nie są w danym momencie dostępne. W roku 2008 Yura zanotowała niewielki zysk, a w roku 2009 poniosła straty. Firma weszła na słowacki rynek cztery lata temu wraz z Kia Motors.W Korei Południowej była przez około dwudzieścia lat dostawcą wiązek przewodów dla Kia Motors.Po rozpoczęciu dostaw dla Hyundai w Nošovicach, Yura musiała zwiększyć produkcję, także z pomocą państwa (Yura myśli o tym samym na jesieni 2009 r.). Park oświadczył wtedy: "Jeśli nie będzie pieniędzy od rządu, prawdopodobnie zwiększymy produkcję w Rimavskiej Sobocie i Hnúšcie.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć Yura ma także fabrykę w Tunisie (i więcej fabryk w Chinach i Korei), gdzie koszty siły roboczej stanowią jedną trzecią tych na Słowacji, produkuje tu jedynie z powodu Kia. W artykule w eTrend mówi: "... gdyby dziś zabrakło jednej wiązki przewodów w Kia, Yura wyprodukuje ją i dostarczy do Żyliny w ciągu trzech godzin po rozmowie telefonicznej. Nie będzie czekać na ciężarówki – wyśle przewody taksówką.” Co by się stało, gdyby to nie działało? "Wiązki przewodów montuje się jako pierwsze. Gdyby ich zabrakło, musieliby przerwać produkcję, a to oznaczałoby ogromne straty związane z przestojem." Kolejny powód rozwoju wzajemnych kontaktów pomiędzy pracownikami Yury, Kia i Hyundai. Dwie trzecie produkcji Yury przeszło do Kia w Żylinie jesienią 2009 r. W 2010 roku planuje się dostarczyć 50% do Kia i 50% do Hyundai. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znajomość tych faktów daje pracownikom siłę. Jeśli będą wiedzieć, jak działa system produkcji i dostaw, mogą określić jego słabe punkty.Na tej podstawie, będą mogli rozwinąć skuteczną strategię egzekwowania swoich żądań. Mogę wywrzeć nacisk na najsłabszy punkt firmy i zmusić ją do dokonania pożądanych zmian w krótkim czasie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;AKTYWNOŚĆ PRACOWNIKÓW ICH SIŁĄ &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet jeśli pracownicy Yury są ofiarami ukierunkowanej strategii kierownictwa mającej na celu umocnienie w nich braku nadziei i bezradności, nadal mają pewną siłę. Wielu pracowników stane w obronie swoich żądań, nawet w skomplikowanych sytuacjach. Brak nadziei i bezradność w miejscu pracy jest powszechnym problemem. Ale problemy można przezwyciężyć naszym własnym działaniem. Mówimy o tym także w ulotce rozprowadzanej w Hnúšcie i okolicznych miastach i wsiach. Można ją pobrać tutaj. Oto jej fragmenty:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;SOLIDARNI Z PRACOWNIKAMI YURY &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opisywanie tego, co jest znane każdemu w Yurze nie ma sensu. Warunki pracy i płace są po prostu nieznośne. Niektórzy tłumaczą to podejściem koreańskiego zarządu, który wymaga specyficznego podejścia do pracy i wyrzeczeń. Inni uważają, że problem nie tkwi w koreańskich przywódcach, lecz w słowackich kierownikach, którzy działają zawsze tylko na własną korzyść. Obie opinie są mniej lub bardziej trafne. Problem tkwi w organizacji pracy i w zarządzaniu, tj. we władzy, którą maszyny, kierownicy i szefowie mają nad pracownikami. Z powodu tej władzy jesteśmy tylko elementami maszyny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;KTO MA SIŁĘ, BY COŚ ZMIENIĆ? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak można na to spojrzeć z jeszcze innego punktu widzenia. Bez pracowników nie ma produkcji. Na tym polega nasza władza nad maszyną, przełożonym i szefem.Ludzie zawsze musieli walczyć o istotne zmiany, walkę swą koncentrując na tym, co było największa słabością szefów - na produkcji. Bez produkcji szef traci zyski. Kiedy ludzie trzymają się razem i na przykład wstrzymują produkcję, szef staje się nagle bardziej skłonny wysłuchać tego, co mają oni do powiedzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;DOŚWIADCZENIA INNYCH WALK PRACOWNICZYCH &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby tylko istniała prosta odpowiedź na pytanie jak osiągnąć jedność i mieć siłę, by przeprowadzić wspólną akcję, która zmusiłaby szefa do zastosowania się do naszych żądań. Jednak nie ma sprawdzonej recepty. Możemy tylko rozważyć sytuację i wziąć pod uwagę doświadczenia innych ludzi. Na przykład dostawy Yury dla Hyundai w Nošovicach na Morawach. Zaledwie trzy miesiące temu był tam dziki strajk. Pracownicy zatrzymali produkcję na jednej linii, inny pracownicy dołaczyli do nich i tak osiągnęli pewne ustępstwa.Miesiąc później, pracownicy z Grammer w Most poszli za ich przykładem i uzyskali zapewnienie poprawy. Grammer jest szczególnie odpowiednim przykładem dla Yury, ponieważ w akcję zaangażowali się pracownicy różnych narodowości. Ich siła tkwiła w tym, że powstali przeciwko szefom jako pracownicy, nie jako ludzie tej czy innej narodowości - co mogłoby ich podzielić. Oczywiście są to tylko dwa przykłady z niedalekiej przeszłości, które są dużo bardziej złożone, niż można tu opisać. Więcej informacji na ich temat, jak również inne przykłady i doświadczenia z miejsc pracy można znaleźć na www.priamaakcia.sk. Chcemy powiedzieć tylko jedno - pracownicy mają siłę i mogą tę siłe wykorzystać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;WYMIANA DOŚWIADCZEŃ&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Istnieje większa szansa na spełnienie żądań, gdy ludzie komunikują się ze sobą regularnie. Nie tylko na jednej linii montażowej, ale również z ludźmi z różnych oddziałów firmy tu i na całym świecie. W ten sposób mogą odkryć prawdziwą sytuację na produkcji, przejrzeć informacje na temat szefów i złych wyników biznesowych, rozpoznać taktykę wobec pracowników w innym miejscu, itd. Jeśli ktoś ma takie informacje i wsparcie, łatwiej jest mu opracować strategię i istnieje większe prawdopodobieństwo, że ludzie będą trzymać się razem. Jednakże taka praktyczna działalność rozwija się na Słowacji tylko sporadycznie. Priama Akcia, słowacka sekcja Międzynarodowego Stowarzyszenia Pracowników (IWA), konfederacja szeregowych pracowników pliku, samorządnych związków zawodowych i inicjatyw z 16 różnych krajów na całym świecie, starają się tę wizję rozwijać. Na naszej stronie internetowej informujemy o walkach w miejscu pracy, ich przebiegu, wnioskach i doświadczeniach. Wykonujemy akcje solidarnościowe i koncentrujemy się na tworzeniu kontaktów między pracownikami. (W ubiegłym roku wspieraliśmy pracowników uczestniczących w strajku w Ssangyong Motors, Pyeongtaek, gdzie znajduje się również zakład Yura).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli należysz do tych pracowników, którzy uważają, że takie działania mają praktyczne zastosowanie lub chcesz uzyskać więcej informacji, skontaktuj się z nami: priamaakcia (at) priamaakcia (dot) sk, lub na adres: akcia Priama, PO Box 16, 848 08 Bratislava 48. Aby uzyskać więcej informacji idź na: www.priamaakcia.sk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Priama Akcia&lt;br /&gt;Słowacka sekcja Międzynarodowego Stowarzyszenia Pracowników (MSP)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródła:&lt;br /&gt;Informacje od pracowników&lt;br /&gt;&lt;a href="http://firmy.etrend.sk/firmy-nefinancny-sektor/yura-ide-v-protismere-2.html"&gt; Káblikári prepúšťajú, Yura má opačné plány &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://hnonline.sk/podniky/c1-40669030-yura-corporation-zvazuje-svoje-posobenie-na-slovensku"&gt; Yura Corporation zvažuje odchod zo Slovenska &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.rimavskasobota.sk/download_file_f.php?id=26410"&gt; Štrajk zamestnancov v Sewone? (PDF) &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.rimava.sk/view.php?cisloclanku=2007111602"&gt; Zamestnanci spoločnosti Sewon ECS dnes štrajkovali &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.priamaakcia.sk/Strajkova-pohotovost-v-Hyundai-divoky-strajk-v-Dymose-odbory-a-solidarita.html"&gt; Štrajková pohotovosť v Hyundai, divoký štrajk v Dymose, odbory a solidarita &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej artykułów:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.priamaakcia.sk/Hromadna-vypoved-ako-taktika-v-boji-za-zvysenie-miezd-priklad-zdravotnych-sestier-v-Humennom.html"&gt; Hromadná výpoveď zdravotných sestier v Humennom ako taktika v boji za zvýšenie miezd &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a data="" file="" href="http://www.priamaakcia.sk/Flexikonto-a-60-z-priemernej-mzdy-v-praxi--pravne-vymedzenie-uskalia-a-dosledky-pre-zamestnancov.html%20Flexikonto%2060%%20z%20priemernej%20mzdy%20v%20praxi%20-%20vymedzenie%20pr%C3%A1vne,%20d%C3%B4sledky%20%C3%BAskalia%20%3Ca/%3E%20%3Cbr%3EAkcie%20Priame%20na%20pracovisk%C3%A1ch.%20%3Ca%20href=" http:="" nbf="" p_a.pdf="" primaakcia.sk=""&gt; PDF &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.priamaakcia.sk/Neista-praca-pocas-krizy-pohlad-zivnostnika.html"&gt; Neistá práca počas krízy z pohľadu živnostníka &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.priamaakcia.sk/Strajkova-pohotovost-v-Hyundai-divoky-strajk-v-Dymose-odbory-a-solidarita.html"&gt; Štrajková pohotovost przeciwko Hyundai, divoký strajk przeciwko Dymose, odbory Solidarita &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.priamaakcia.sk/Divoky-strajk-vo-firme-Gammer-v-ceskom-Moste.html"&gt; Divoký strajk vo firme Gramatyka v českom Moste &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.priamaakcia.sk/V-solidarite-so-zamestnancami-ZVL-Presov-protestujucimi-proti-nevyplacaniu-miezd-a-zlym-pracovnym-podmienkam.html"&gt; Solidarite V tak zamestnancami ZVL Prešov protestujúcimi proti nevyplácaniu miezd podmienkam pracovným złym &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://video.markiza.sk/archiv-tv-markiza/televizne-noviny/38551"&gt; Televizna Reportaż o incidente przeciwko Yura z 12. 2. 2010 &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.hyundai.phorum.cz/"&gt; Diskusné fórum zamestnancov Hyundai KIA &lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-6755517001657806113?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/6755517001657806113/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/03/yura-wadza-szefow-i-wadza-pracownikow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/6755517001657806113'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/6755517001657806113'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/03/yura-wadza-szefow-i-wadza-pracownikow.html' title='YURA: Władza Szefów i Władza Pracowników. Taktyki i Możliwości.'/><author><name>Akai</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/Scuq9w3k_xI/AAAAAAAAAAY/9W-9cseha5E/S220/image-upload-30-797535.jpe'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-7966811828987661954</id><published>2010-03-21T13:53:00.000-07:00</published><updated>2010-03-27T13:56:02.114-07:00</updated><title type='text'>Własność pracownicza i radykalna demokracja – czyli czego lewica mogła nauczyć się z lekcji feminizmu i upadku państwa</title><content type='html'>&lt;div class="content"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tekst ten niektórym może wydać się mało odkrywczy – przyznaję jest raczej powtórzeniem ogólnie znanych prawd, jednak chciałbym nieco uporządkować dwie kwestie zaznaczone w tytule, a że czasy mamy dla radykalnej lewicy ciężkie i powtarzanie oczywistości raczej nie zaszkodzi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; Obiegowa teza głosi, że lewica znalazła się w kryzysie po tym jak upadł Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, jego degeneracja i rozpad bowiem miały rzekomo na zawsze skompromitować lewicowe ideały. Zwolennicy tej tezy zdają się głosić co następuje, antykapitalizm musi skończyć się stalinizmem, stalinizm breżniewszczyzną, a breżniewszczyzna kontrrewolucją pod sztandarami demokracji w stylu Jelcyna i Wałęsy. Tymczasem kryzys lewicy zachodnioeuropejskiej, demontaż państwa socjalnego w krajach OECD i upadek ZSRR były efektami jednego procesu, czyli odejścia od kompromisu klasowego i powrotu do starej idei państwa jako opiekuna bogatych. Ci którzy uważają, że lewica europejska popadła w marazm po śmierci moskiewskiego patrona mylą przyczyny ze skutkami. Idee lewicy europejskiej (czy raczej jej głównego nurtu) stały się anachroniczne ponieważ powstały w warunkach, które przeszły do historii wraz z objęciem rządów przez Reagana, Thatcher, Gorbaczowa, czy Deng Xiaopinga, a więc twórców współczesnego państwa jako pięści i pałki biznesu. Lewica propaństwowa faktycznie znalazła się w ciężkiej sytuacji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; Sprawa jest właściwie dość jasna, „socjalizm państwowy”, tak w wydaniu moskiewskim, jak w brukselskim czy paryskim, cierpiał na przerost centralnego sterowania, co sprzyjało koncentracji zasobów w rękach nielicznych (choć nie w takim stopniu jak w „dzikim” kapitalizmie, który go poprzedzał i zastąpił) oraz nieefektywnemu ich wydatkowaniu. Zachował on silną elitę władzy, która gdy nadarzyła się ku temu okazja wdrożyła z powrotem bardziej opłacalny dla siebie system. Lekarstwo na tę chorobę jest znane – to partycypacja pracownicza, a więc coś co u stalinistów wzbudza takie same torsje co u neoliberałów. Radykalna lewica od 150 lat walczy właściwie o to samo, a za przeciwników miała od zawsze i stowarzyszenia pracodawców i faszystów (niezależnie od tego jak bardzo stroiliby się oni w lewicowe piórka, np. hiszpańska Falanga inspirowała się syndykalizmem co nie przeszkadzało syndykalistom z CNT zabijać falangistów) i tych, którzy uważają, że pracownicy i pracownice powinni oddać swój los w ręce partii politycznych. Niektórzy dziś uważają, że taka konfiguracja wrogości jest efektem przypadku historycznego, że właściwy konflikt lewica powinna toczyć tylko z pracodawcami, (a ci, którzy lewicowość kojarzą po prostu ze stylem życia, że z faszystami, zaś „prawdziwki anarchistyczne”, którzy zapamiętali tylko cztery lekcje historii, że z pogrobowcami stalinizmu) tymczasem z radykalnie lewicowego punktu widzenia każda z tych walk ma takie samo znaczenie, co postaram się zaraz wykazać odwołując do idei partycypacji społecznej właśnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; Pracownicza własność kolektywna znaczy dokładnie nic, jeśli jak w Związku Radzieckim czy socjaldemokracjach zachodnich jest „własnością państwową” zarządzaną przez menadżerów tak jak własność prywatna. Robotnik nie posiada maszyny w fabryce (a więc warunków swojej pracy) jeśli jest ona formalnie własnością kapitalisty, lecz nie posiada jej również jeśli jest ona „własnością państwa”, które to państwo reprezentuje pojedynczy biurokrata. Równie dobrze mógłby on reprezentować kapitalistę (różnica ta zaciera się całkowicie w wypadku spółek giełdowych – tu i tu mamy wówczas samowładnego kierownika, który reprezentuje rzekomo trudne do zidentyfikowania ciało zbiorowe), w istocie nie brak studiów dowodzących, że reżimy fabryczne w ZSRR były niemal identyczne co w socjaldemokracjach zachodnich w analogicznych okresach. Robotnica zatrudniona w przemyśle państwowym tak samo nie ma wpływu na wysokość swojego wynagrodzenia, warunki i bezpieczeństwo pracy, jak ta zatrudniona przez prywaciarza. Marks uczy nas, że prawo stanowione jest tylko formą świadomości klasy panującej, a zatem formalnoprawna „własność państwowa” jest tylko iluzją jaką próbują nam narzucić kapitaliści przebrani w piórka urzędników. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; Naturalnym rozwiązaniem tego problemu jest autentyczna samorządność pracownicza, czyli zarządzanie przedsiębiorstwami przez ich załogi, na zasadach demokratycznych (choć niewątpliwie niektóre placówki, jak szpitale czy firmy przewozowe powinny być poddane jeszcze szerszej kontroli społecznej). Nie ma zatem socjalizmu bez demokracji. Ta świadomość czyni śmiesznymi projekty zarówno „demokracji ludowej” jak „socjaldemokracji”, które nie mają ani z jednym, ani z drugą nic wspólnego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; Tutaj dochodzimy do problemu uznania, który podniesiony został głośno przez feminizm, a który stanowi integralną część problematyki partycypacji. Jeśli bowiem jedyną obroną przed odradzaniem stosunku wyzysku pod płaszczykiem zarządzania menadżerskiego jest radykalna demokracja, konieczne jest zagwarantowanie prawa głosu wszystkim. Feminizm jest tu właściwie istotny tylko i aż z dwóch powodów – historycznego, ponieważ podniósł problematykę uznania jako pierwszy i ilościowego, ponieważ zwrócił uwagę na problemy ogromnej rzeszy pracujących, która była dotychczas ignorowana. Napisałem „tylko” ponieważ nie są to powody by wyróżniać feminizm spośród innych ruchów na rzecz uznania. Każdy pracownik i każda pracownica (niezależnie od tego jaki ma jego lub jej praca charakter i gdzie ją wykonuje) musi mieć prawo współdecydować o warunkach swego zajęcia. Nikt nie może tutaj uzurpować sobie prawa do reprezentowania innych (wszystkich czarnych, wszystkich białych, wszystkich kobiet, czy co najgorsze ludzi pracy jako całości). Potrzebujemy zatem takich mechanizmów, które oddadzą głos we własnej sprawie dosłownie każdemu. Odebranie głosu kobietom, gejom, czarnym itp. niesie za sobą ryzyko utrzymania relacji wyzysku. Warto pamiętać jednak, że tożsamości takie jak „gej” konstruowane są tylko na potrzeby walk o uznanie, które przywrócić mają głos konkretnym ludziom. Totalizacja tożsamości oporu („my, geje uważamy”), prowadząca do absurdu w stylu Partii Kobiet (Biednych kobiet? Bogatych kobiet? Chromych kobiet? Bezdzietnych kobiet?) nie ma w sobie nic wyzwalającego, raczej tworzy nowe klatki. Jesteśmy zatem skazani na ciągłe dopracowywanie mechanizmów demokracji, tak by naprawdę nikt nie został pozbawiony udziału w poszukiwaniu konsensusu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; Jeśli to jedyna droga do komunizmu wiemy już dlaczego nigdy i nigdzie w historii radykalna lewica nie nabrała się na brunatny kamuflaż faszyzmu. Na leninowskie pytanie „co robić” prawidłowa odpowiedź jest więc dziś wciąż taka sama, czyli zupełnie inna niż udzielił sam Lenin.&lt;br /&gt;- Wspierać wszystkie formy spółdzielczości i demokratycznie zarządzanej własności pracowniczej, a także kolektywne zarządzanie przestrzenią przez społeczności lokalne.&lt;br /&gt;- Tam gdzie nie można od razu wprowadzić spółdzielczości (ze względu na kapitalistyczny lub państwowy monopol w środkach produkcji) należy rozwijać bojowy ruch pracowników i pracownic, który będzie w stanie w odpowiednim momencie przejąć zakłady pracy. Ruch ten musi być tak zarządzany, by gotowy był tworzyć naprawdę demokratyczne spółdzielnie w przejętych zakładach.&lt;br /&gt;- Rozwijać procedury, które umożliwiają wszystkim równą prezentację swoich interesów i wspierać wszystkie rodzące się ruchy na rzecz uznania marginalizowanych dotychczas osób. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Warto pamiętać, że każde zabranie głosu jest jednocześnie odebraniem głosu komuś innemu. To zaś oznacza, że odbieranie głosu i „uprzedmiotawianie” jest niezbędną częścią każdego działania politycznego. Jeśli podejmujemy jakiś temat polityczny siłą rzeczy robimy to nie tylko we własnym imieniu (działania we własnym imieniu nie są wszak polityczne), lecz reprezentujemy jakąś grupę, którą nieraz przywołujemy z niebytu np. „wyzyskiwane pracownice Green Way”, gdyż nie istniała ona nawet w świadomości swoich członków czy członkiń. Mamy jednak obowiązek zrobić co w naszej mocy by jak najszybciej każdy kogo problem podnieśliśmy na forum, mógł przemówić własnym głosem.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;input name="edit[nid]" type="hidden" value="34515" /&gt;                  &lt;h3 class="title"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Czerwony Dres&lt;/span&gt;&lt;/h3&gt;&lt;h3 class="title"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://cia.bzzz.net/wlasnosc_pracownicza_i_radykalna_demokracja_czyli_czego_lewica_mogla_nauczyc_sie_z_lekcji_feminizmu_i_upadku_panstwa_dobrobytu"&gt;http://cia.bzzz.net/wlasnosc_pracownicza_i_radykalna_demokracja_czyli_czego_lewica_mogla_nauczyc_sie_z_lekcji_feminizmu_i_upadku_panstwa_dobrobytu&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/h3&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-7966811828987661954?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/7966811828987661954/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/03/wasnosc-pracownicza-i-radykalna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/7966811828987661954'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/7966811828987661954'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/03/wasnosc-pracownicza-i-radykalna.html' title='Własność pracownicza i radykalna demokracja – czyli czego lewica mogła nauczyć się z lekcji feminizmu i upadku państwa'/><author><name>Akai</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/Scuq9w3k_xI/AAAAAAAAAAY/9W-9cseha5E/S220/image-upload-30-797535.jpe'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-8619810222938965472</id><published>2010-03-20T19:50:00.000-07:00</published><updated>2010-03-27T13:52:43.172-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gentrifykacja'/><title type='text'>Artyści jako użyteczni idioci gentryfikatorów</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powiązania pomiędzy osiedlaniem się artystów w zdegradowanych obszarach miejskich i późniejszą gentryfikacją tych obszarów są dość dobrze znane. Gdy obszar staje się "atrakcyjny" dla konsumentów produktów kulturowych, a mieszkanie na tym obszarze staje się "cool", czynsze idą w górę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W końcu, również większość niekomercyjnych i niezamożnych artystów zostanie zmuszona do opuszczenia tych obszarów. Niektórzy artyści uważają, że są po tej samej stronie ekonomicznej barykady co „zwykli ludzie”. Sami nie są bogaci i gardzą juppiszonami i burżuazją. Znają mechanizmy gentryfikacji i są im przeciwni. Jednak ciężko im uznać rolę, którą sami odgrywają w procesie gentryfikacji.&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sztuka i przedsięwzięcia kulturalne mogą być darmowe i „ludowe” gdy odbywają się na ulicy. Są jednak produktem komercyjnym. Artystyczna rozrywka jest rodzajem biznesu, a miejsca powiązane ze "sceną artystyczną" zyskują na kapitale kulturowym, tak jak właściciele budynków. Nawet darmowa sztuka na ulicy może zwiększać "wartość" dzielnicy, przynosząc korzyść posiadaczom nieruchomości i kapitału.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gentryfikacja, nazywana często "rewitalizacją", prowadzona jest pod hasłem „społecznych konsultacji” z lokalnymi mieszkańcami i w ramach tzw. „walki z wykluczeniem”. Jednak te konsultacje są jedynie farsą reżyserowaną przez elity i jedynie wybrani "przedstawiciele" społeczeństwa mają coś do powiedzenia w sprawie planowanych zmian. Przeważnie, mieszkańcy nic nie wiedzą o planowanych konsultacjach, skutkiem czego uczestniczą w nich jedynie nieliczni mieszkańcy, często należący do elity kulturalnej: artyści, architekci, socjologowie lub ekolodzy. Władze dokładnie kontrolują cały proces. W ostatecznym rachunku, daje się „społeczności” poczucie „współudziału” przez możliwość współdecydowania, czy ściany budynku X zostaną pomalowane na żółto, czy na różowo, oraz jakie gadżety zostaną ustawione w miejscach publicznych. Wszystko jest dopuszczalne, dopóki zwiększa prestiż i wartość komercyjną dzielnicy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mieszkańcy dzielnicy Praga w Warszawie obserwują ten proces od dłuższego czasu, ale nie mieli możliwości w nim uczestniczyć. Oczywiście dobrze myślący działacze woleliby promować "aktywność społeczną". Nie udaje się to głównie dlatego, że konsultacje nie odnoszą się do najbardziej palących potrzeb mieszkańców i dlatego, że sami mieszkańcy doznawali porażki za każdym razem, gdy próbowali poprawić jakość swojego życia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przykładem na to, jak wyglądają tzw. “społeczne konsultacje” było spotkanie na temat przyszłości pl. Wileńskiego w Warszawie, które odbyło się kilka miesięcy temu. Jeden z nielicznych mieszkańców, którzy wiedzieli o spotkaniu i pojawili się na nim, domagał się, by plany przebudowy placu uwzględniały potrzeby ludzi starszych i umożliwiały im swobodne poruszanie się po placu, nie tylko przez system przejść podziemnych, które są trudne do pokonania dla osób chorych i niepełnosprawnych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednak punkt widzenia mieszkańców został skwitowany jako „populistyczny” przez wiceprezydenta miasta, a jedynym kryterium przebudowy pl. Wileńskiego, które zostało uznane przez „ekspertów” za „racjonalne” było maksymalne zwiększenie przepustowości ruchu ulicznego przez plac, bez uwzględnienia tego, co miejsce oznacza dla ludzi mieszkających w okolicy placu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Inna mieszkanka liczyła na to, że plany „rewitalizacji" w jakiś sposób wpłyną na stan jej budynku, który jest pozbawiony centralnego ogrzewania. Władze miasta nie pozwalają nikomu osiedlać się w pustych mieszkaniach w kamienicy, starając się raczej pozbyć się wszystkich mieszkańców. Ludzie mieszkający obok pustych, nieogrzewanych mieszkań, nie mogą nigdy wystarczająco dogrzać własnych mieszkań. Tym bardziej, że miesięczne koszty ogrzewania mogą pochłonąć całą emeryturę. Wiele mieszkań pozbawionych jest toalet, łazienek i kuchni. Tam gdzie są takie "wygody", mieszkańcy zainstalowali je na własny koszt. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolejną sprawą są wzrastające stawki czynszów, na które nie stać biedniejszych mieszkańców i emerytów. Wielu z nich boi się, że budynek w którym mieszkają trafi w prywatne ręce i że zostaną zmuszeni do opuszczenia swoich domów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mieszkanka ul. Wileńskiej chciała się dowiedzieć, co "rewitalizacja” będzie oznaczać dla jej ulicy. Myślała o swojej kamienicy, o zapadającej się klatce schodowej, o braku zamykanych drzwi do klatki, dziurach w podwórku, w których podczas każdej ulewy gromadzi się woda, niesprawnej instalacji elektrycznej, odpadających tynkach i wszechobecnej wilgoci. Liczyła na to, że te problemy zostaną rozwiązane w ramach "rewitalizacji".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednak okazało się, że z rewitalizacją jest jak z tzw. „potiomkinowskimi wioskami”: odnowione fasady budynków będą wyglądać dobrze w oczach przechodniów. Ale naprawy stanu technicznego budynków nie wchodzą w zakres zainteresowania „rewitalizatorów”.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mieszkańcy ul. Wileńskiej dowiedzieli się ostatnio ze zdziwieniem, że ich ulica nie jest jedynie obiektem zainteresowania lokalnych artystów, ale też cieszy się zainteresowaniem międzynarodowym. Lokalne gazety obwieściły niedawno wyniki X edycji europejskiego konkursu. W tym roku, artyści i architekci z całej Europy, z których wielu nawet nie widziało ul. Wileńskiej, złożyło projekty ulepszeń. Architekci zgarnęli nagrody pieniężne, a mieszkańcy ul. Wileńskiej nadal się zastanawiają, za co opłacą ogrzewanie i za co kupią jedzenie w kolejnym tygodniu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;img class="inline" src="http://cia.bzzz.net/files/zrzutekranu-296.png" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zwycięzcami konkursu zostali artyści i architekci z Madrytu z grupy o nazwie MMasa, wraz ze szkockimi architektami Stuartem MacKellarem i Michaelem Cooke. Ich projekt nawet uwzględnia potrzeby mieszkańców (jednak autorzy projektu w typowy dla artystów pretensjonalny sposób, nazywają mieszkańców "aktywistami" którzy „przejmują” przestrzeń). Zastanawiające jest dlaczego ktokolwiek miałby się interesować społeczną fantastyką artystów z innych miast, zwłaszcza, że istnieje tylu lokalnych artystów, którzy by wykonali te projekty, gdyby mieli pieniądze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wszystkie pomysły były aż tak złe. Dobre użycie przestrzeni publicznej powinno być ważne dla lokalnych „aktywistów”. Jednak wiele pomysłów, które pojawiły się u laureatów konkursów już zostało wprowadzonych w życie. Na przykład pomysł by stworzyć ogrody w podwórkach został już dawno zrealizowany przez grupy partyzanckich ogrodników. Również wielu mieszkańców starało się stworzyć zielone przestrzenie. Są tylko dwa problemy: pieniądze i podejście mieszkańców. Jak się okazuje, nie wszyscy lubią takie projekty, gdy nie ma poczucia wspólnoty w budynku, a mieszkańcy nie są bezpośrednio związani z planowaniem i realizacją projektu. Niestety, w wielu kamienicach nie ma takiego poczucia wspólnoty i często królują jedynie antagonistyczne emocje skierowane nie tylko przeciw sąsiadom, ale też przeciw przybyszom, którzy są lepiej usytuowani społecznie i kulturowo. Ci przybysze są lepiej przygotowani by stawić czoła procesowi gentryfikacji, który sami po części sprowadzają.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niektóre próby utworzenia ogrodów i innych ulepszeń zostały zniszczone przez mieszkańców, powodując obruszenie dobrze myślących działaczy na „męty”, które nie rozumieją wysiłków na rzecz polepszenia życia w dzielnicy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miejscowi architekci mówią o tym, jak “zmiany” muszą być konsultowane z mieszkańcami. Jednak wciąż nie rozumieją, że "zmiany" o których mówią, jak do tej pory w bardzo małym stopniu przysłużyły się mieszkańcom. Uartystycznienie dzielnicy służy głównie samym artystom. Dla większości ludzi, potrzeby artystyczne i kulturowe nie są na samej górze ich priorytetów życiowych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka obrazów z projektu, który wygrał konkurs wzbudziło śmiech Prażan – zwłaszcza tancerze baletowi na podwórku przy ul. Wileńskiej, lub wielopokoleniowe dyskoteki wyobrażone przez artystów. Nie chodzi o to, że ktokolwiek jest przeciwnikiem tańców. Chodzi raczej o to, że życie społeczne nie rozwinęło się jeszcze do tego poziomu w większości dzielnic. Skomentowano to tak, że skończyłoby się to nieustannym hałasem pijaków, który zabrał by odpoczywającym pracownikom nieliczne godziny odpoczynku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie jest w sumie dziwne, że elity bawią się takimi projektami zamiast inwestować w niezbędną infrastrukturę dzielnicy. Takie inwestycje są przeznaczone dla przyszłych „inwestorów”, których przekonano o możliwości zarabiania na dzielnicy, kosztem wysiedlenie ubogich mieszkańców. Artyści nie odegrają roli "zbawicieli dzielnicy", ale raczej rolę użytecznych idiotów dla gentryfikatorów.&lt;/div&gt;&lt;form action="comment" method="post"&gt;&lt;div&gt; &lt;input name="edit[nid]" type="hidden" value="34537" /&gt; &lt;/div&gt;&lt;/form&gt;&lt;h2 class="title"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/h2&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-8619810222938965472?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/8619810222938965472'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/8619810222938965472'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/03/artysci-jako-uzyteczni-idioci.html' title='Artyści jako użyteczni idioci gentryfikatorów'/><author><name>Akai</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/Scuq9w3k_xI/AAAAAAAAAAY/9W-9cseha5E/S220/image-upload-30-797535.jpe'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-884139843091290542</id><published>2010-03-14T13:56:00.000-07:00</published><updated>2010-03-27T14:02:15.568-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Edukacja'/><title type='text'>Wdrażanie Procesu Bolońskiego w Polsce</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="category"&gt;&lt;/span&gt;     &lt;!-- postdata --&gt;                 &lt;/div&gt;&lt;div class="entry fix"&gt;    &lt;div style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img alt="" class="alignleft size-full wp-image-128" height="117" src="http://edukacja.zsp.net.pl/wp-content/uploads/2010/03/zasobsm.png" title="zasobsm" width="300" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;15 czerwca 2009, Ministerstwo Edukacji skierowało do uzgodnień międzyresortowych i tzw. „konsultacji społecznych" projekt o nazwie „Założenia do nowelizacji ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym oraz ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki.” Według planów Ministerstwa, proponowane zmiany powinny zacząć obowiązywać przed rozpoczęciem roku akademickiego 2010/2011 i dlatego też zmiana ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym oraz Ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz stopniach i tytule w zakresie sztuki, a także niektórych innych ustaw ma zostać przepchnięta przez parlament tak, by weszła w życie najpóźniej w dniu 1 października 2010 r.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Podstawy ideologiczne&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;„Założenia do nowelizacji ustawy” są 80 stronicowym dokumentem, w którym zawarta jest ideologiczna wizja reformy szkolnictwa wyższego zgodnie z neoliberalnymi dogmatami nakreślonymi w tzw. „Procesie Bolońskim”. Podstawowy sens tej ideologii wyraził najtrafniej Juliusz Auleytner w swoim wyznaniu wiary opublikowanym w ekspertyzie pt. „Uczelnie przyszłości. Czy w Polsce?” przygotowanej na rzecz Komitetu Prognoz Polska 2000+ przy Prezydium PAN:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;„Pożądanym kierunkiem w polityce państwa wobec uczelni wyższych jest przygotowanie menedżerów – ludzi umiejących nie tylko doraźnie zarządzać uczelnią. Chodzi o elitę ludzi potrafiących stawić czoła konkurencji zewnętrznej przy pomocy „przedsiębiorstwa” zwanego uczelnią. Uczelnia stała się „przedsiębiorstwem”, produkującym kapitał ludzki. W zakładzie tym obowiązuje rachunek ekonomiczny, kodeks pracy, prawo o szkolnictwie wyższym, badania lekarskie, przepisy bhp i szereg innych szczegółowych regulacji wymagających wiedzy nieakademickiej. Ten nowy model zarządzania nie zawsze idzie w parze z akademicką demokracją! Ta bowiem oparta jest przede wszystkim na argumencie naukowego autorytetu i doświadczeniu przeszłości. Tymczasem w zarządzaniu uczelnią potrzebne są decyzje wyprzedzające, umiejętność spojrzenia w przyszłość.”&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Aksjomaty ideologiczne, które stoją za reformami w duchu Procesu Bolońskiego i które mają zastąpić samorządowy model uczelni można streścić następująco:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;Wydziały i grupy naukowców mają zostać przedefiniowane jako "firmy" przynoszące zysk, zarządzane przez managerów, którzy będą mieli władzę nad pracownikami uniwersytetów,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Stałe finansowanie uczelni ma zostać zastąpione przez „kulturę zdobywania środków w drodze konkurencyjnej”. Uczelnie publiczne będą konkurować o środki z uczelniami prywatnymi. Nawet poszczególne wydziały tych samych uczelni mają konkurować ze sobą o środki od prywatnych i państwowych sponsorów,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Dotychczasowe standardy edukacyjne i wymogi wobec treści programowych mają zostać zlikwidowane,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Uczelnie mają zostać powiązane z sektorem biznesu, a przedsiębiorcy zostaną włączeni do procesu określania programów nauczania,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Koszty studiowania zostaną przerzucone na studentów, gdyż stypendia zastąpi się kredytami studenckimi.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ministerialna nowomowa, która niezmiennie towarzyszy wszelkim oficjalnym opisom Procesu Bolońskiego wykorzystuje takie hasła, jak: „otwartość oraz odpowiedzialność”, „poszerzenie autonomii uniwersytetów”, czuwanie nad „jakością” nauczania akademickiego, „transfer” wiedzy do sektora produkcyjnego, zagwarantowanie „udziału interesów i aspiracji społeczeństwa”. Tradycyjny uniwersytet przedstawiany jest jako „nieefektywny", „nie odpowiadający potrzebom społeczeństwa”.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W typowo Orwellowskim stylu, likwidacja autonomii uniwersytetów i poddanie ich kontroli zewnętrznych czynników (rynku i biznesu) nazywana jest „poszerzeniem autonomii”. Deregulacja programów nauczania i zniesienie norm jakościowych nazywane jest „czuwaniem nad jakością”. Ciekawe jest też nazwanie procesu „realizacją aspiracji społeczeństwa”, gdy chodzi przecież jedynie o realizację aspiracji przedsiębiorców, którzy potrzebują dostępu do wąsko wykwalifikowanej siły roboczej i dostępu do wiedzy wytwarzanej na uniwersytetach, by ją sprywatyzować i skomercjalizować na własny użytek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Kontekst historyczny&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Proces Boloński realizowany jest w krajach należących do Rady Europy w oparciu o Układ Ogólny w Sprawie Handlu Usługami podpisany w 1995 r., w ramach porozumień Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Edukacja jest traktowana jak jedna z usług, która ma zostać poddana całkowitej liberalizacji i deregulacji. Ten proces oznacza, że publiczny sektor edukacji traci swoją uprzywilejowaną pozycję i staje się jedynie kolejnym komercyjnym dostawcą, który musi dopuścić do rynku innych dostawców oraz poddać się regułom konkurencji. Taka koncepcja jest nieodłączną częścią Strategii Lizbońskiej zmierzającej do liberalizacji rynku pracy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Proces Boloński został uruchomiony na spotkaniu ministrów edukacji Francji, Niemiec, Włoch i Wielkiej Brytanii na Sorbonie w 1998 r., a dokumenty Procesu Bolońskiego zostały podpisane w 1999 r. w Bolonii. Wdrażanie procesu rozpoczęło się w 2004 r., a jego cele mają zostać zrealizowane do roku 2010. Jak wynika z dokumentów polskiego Ministerstwa Edukacji, jest duża szansa, że plan zostanie zrealizowany w terminie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Ocena sytuacji w Polsce&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ministerstwo Edukacji krytycznie ocenia obecną strukturę najpopularniejszych kierunków studiów w Polsce. Według ministerstwa, w Polsce nadmiernie rozbudowana jest oferta studiów ekonomiczno-administracyjnych (25,9%), pedagogicznych (15% studentów), oraz społecznych (15%), natomiast istnieje „deficyt młodzieży kształcącej się na kierunkach technicznych, przyrodniczych i w naukach ścisłych” oraz „problemem jest rozwijanie tradycyjnych kierunków studiów słabo powiązanych ze współczesnymi kierunkami rozwoju nowoczesnej nauki.” Minister Kudrycka żali się również, że „w większości uczelnie polskie nie koncentrują uwagi na potrzebach przedsiębiorstw stosujących zaawansowane technologie ani też na potrzebach społeczeństwa”, oraz że „brakuje powiązań między uczelniami a środowiskiem biznesowym oraz sektorami przemysłu, np. kontraktów lub wspólnych badań, wymiany personelu, wymiany patentów, udzielania licencji na technologie”.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Wprowadzenie biznesmenów do rad uczelnianych&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Aby zaradzić edukacyjnym bolączkom biznesmenów, Ministerstwo Edukacji zamierza wprowadzić instytucjonalne zróżnicowanie jednostek uprzywilejowanych i nieuprzywilejowanych, wprowadzić środowiska biznesu do rad programowych uczelni, oraz wprowadzić bardziej ścisłą kontrolę nad prowadzonymi przez nie kierunkami studiów. Zacieśnienie centralnej kontroli nad uczelniami jest przewrotnie nazywane „zwiększeniem autonomii” uniwersytetów. Planowane są następujące rozwiązania, które są w pełni podporządkowane wymogom Procesu Bolońskiego:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;Utworzenie elity jednostek organizacyjnych uczelni publicznych i niepublicznych w ramach określonych obszarów wiedzy, które uzyskają status Krajowych Naukowych Ośrodków Wiodących (KNOW) i będą mogły liczyć na pierwszeństwo w dotacjach z budżetu krajowego i unijnego, a co za tym idzie, personel akademicki będzie otrzymywać wyższe wynagrodzenia, a studenci i doktoranci wyższe stypendia,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Powstanie Państwowa Komisja Akredytacyjna (PKA), od której będzie zależeć wstrzymanie lub kontynuowanie rekrutacji na poszczególnych kierunkach studiów. Na decyzje PKA będą miały wpływ opinie pracodawców. &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Powstaną Krajowe Ramy Kwalifikacji (KRK), które będą stanowić wytyczną dla restrukturyzacji organizacyjnej i programowej. Dofinansowanie na wdrożenie KRK otrzymywać będą w drodze konkursu tylko te jednostki organizacyjne uczelni, które przeprowadzą restrukturyzację organizacyjną i programową zgodną z celami KRK.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Rada Główna Szkolnictwa Wyższego zostanie przekształcona w Radę Główną Nauki i Szkolnictwa Wyższego, w której ustawowo zasiadać będą przedstawiciele biznesu, wskazani przez organizacje pracodawców. &lt;/li&gt;&lt;li&gt;W ramach uczelni powstaną tzw. „Konwenty”, których członkami będą przedstawiciele władz regionalnych oraz regionalnych środowisk przedsiębiorców. Twory te będą obowiązkowe w Państwowych Wyższych Szkołach Zawodowych. Według Ministerstwa Edukacji, „celem konwentu ma być budowanie więzi między uczelnią a otoczeniem społeczno-gospodarczym, a w jego kompetencjach znajdą się relacje uczelni z jej otoczeniem oraz zarządzanie strategiczne”.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Konsekwencją Procesu Bolońskiego dla samorządów uczelnianych będzie zmniejszenie udziału studentów w radach administracyjnych. W krajach, w których związki zawodowe odgrywają jakąś realną rolę, przedstawiciele organizacji związkowych zostaną wykluczeni. Oczywiście w Polsce nie sprawi to większej różnicy, z powodu i tak ogromnej marginalizacji organizacji związkowych w życiu publicznym.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ramach tzw. „integracji uczelni z otoczeniem społeczno-gospodarczym”, pracodawcy zyskają możliwość współtworzenia programów studiów, realizacji procesu kształcenia i oceny jego efektów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Komercjalizacja wiedzy&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Instrumentalizacja procesu kształcenia "na zamówienie” pracodawców nie jest jednak jedynym skutkiem proponowanych reform. Równie ważna jest komercjalizacja wiedzy, z której przedsiębiorcy czerpać będą jeszcze większe korzyści. W ramach komercjalizacji wiedzy, uczelnie będą zobowiązane do opracowania i przyjęcia regulaminów ochrony tzw. „własności intelektualnej” oraz zasad komercjalizacji wyników badań naukowych. W celu komercjalizacji dorobku naukowego uczelni za pośrednictwem firm odpryskowych (ang. spin-off) uczelnia będzie musiała utworzyć specjalną spółkę celową prawa handlowego. Spółka ta będzie zarządzała udziałami tworzonych firm odpryskowych oraz będzie można jej powierzyć zarządzanie całą własnością przemysłową uczelni (patentami, wzorami przemysłowymi, licencjami itd.) w zakresie jej komercjalizacji. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ten model oparty jest na doświadczeniach amerykańskich, gdzie koszty badawcze są ponoszone przez uniwersytety finansowane z pieniędzy publicznych, a udane produkty będące efektem badań są komercjalizowane przez prywatne firmy. Np. wielkie firmy farmaceutyczne w USA wydają jedynie kilkanaście procent swojego budżetu na prace badawcze nad nowymi lekami. Wiele nowych leków powstaje w sponsorowanych przez rząd USA klinikach NIH (National Institute of Health). Dopiero, gdy nowe leki okazują się skuteczne, wielkie korporacje kupują wyłączne prawo do ich produkcji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Konsekwencją takiego modelu jest nie tylko przeniesienie kosztów badawczych na podatników i prywatyzacja zysków, ale też całkowita zmiana filozofii związanej z dostępem do wiedzy: wiedza nie jest już dobrem wspólnym, ale komercyjnym towarem, dziedziną obowiązkowych patentów i licencji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Kredyty zamiast stypendiów&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Choć w projekcie ministerialnym wiele się mówi o większej dostępności edukacji, jednak nikt nie ukrywa, że zmniejszy się liczba dostępnych miejsc na bezpłatnych studiach. Minister Kudrycka jedynie ubiera to stwierdzenie w obłudne sformułowania: „Ewentualne stopniowe zmniejszenie liczby studentów studiów bezpłatnych w określonych uczelniach publicznych doprowadzi do zwiększenia nakładów państwa przypadających na jednego studenta”.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kredyt studencki ma być preferowany zamiast stypendiów. Rozpoczęcie kariery zawodowej z wieloletnim zadłużeniem ma być sposobem na „łatwiejszy start” dla młodych ludzi. Mało tego, reformy zostaną wprowadzone tak, by zwiększyć zyski banków. Jak pisze ministerstwo: ”rozszerzenie dostępności studentów i doktorantów do kredytów zostanie zrealizowane poprzez uproszczenie procedury ubiegania się o kredyt studencki, co zmniejszy koszty operacyjne banków". Nie ma przy tym wątpliwości, kto poniesie koszty: „Zwiększenie dostępności do kredytów studenckich nie spowoduje żadnych skutków dla budżetu państwa.”&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Prekaryzacja zatrudnienia personelu&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kadry uniwersyteckie znajdą się pod większą presją i nie będą mogły być już pewne swojego zatrudnienia. Wprowadzony zostanie obowiązek oceny działalności naukowej, dydaktycznej i organizacyjnej nauczycieli akademickich, nie rzadziej niż co dwa lata. Otrzymanie negatywnej oceny będzie mogło stanowić podstawę do rozwiązania stosunku pracy osób zatrudnionych zarówno na podstawie mianowania jak też umowy o pracę. Dwie kolejne negatywne oceny będą zobowiązywały do rozwiązania stosunku pracy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Konsekwencje&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Długoterminowymi konsekwencjami planowanych reform edukacji będzie wyeliminowanie z programów nauczania wiedzy, która nie może być bezpośrednio wykorzystywana w „otoczeniu gospodarczym”, a więc przede wszystkim wiedzy humanistycznej, która nie ma obliczalnej wartości ekonomicznej. Jednak nawet na kierunkach politechnicznych i ścisłych preferować się będzie wąskie specjalizacje, tworzone na zamówienie pracodawców, kosztem ogólnej wiedzy. Wiedza socjologiczna i politologiczna, zwłaszcza znajomość nurtów kwestionujących instrumentalne traktowanie wiedzy raczej nie będzie ceniona w otoczeniu, w którym wartość ma tylko wiedza instrumentalna. Zniesienie ograniczenia na wysokość czesnego i dalsze ograniczanie bezpłatnych studiów, a także dzielenie uczelni na uprzywilejowane i cieszące się dotacjami, oraz nieuprzywilejowane, spowoduje dalsze pogłębianie się hierarchii społecznych i podziału na tych, którzy mają dostęp do wiedzy i kapitału kulturowego, oraz tych którzy są tego dostępu trwale pozbawieni. Pracownicy naukowi zostaną sprowadzeni do roli odtwórczej i będą mieli bardzo ograniczony wpływ na kształtowanie programów nauczania. Ich miejsca pracy zostaną objęte ogólną prekaryzacją, które doświadczają wszyscy pracownicy sektora usług i nie tylko.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dodatkowe materiały&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Dokument źródłowy pt. &lt;a href="http://cia.bzzz.net/files/20091030_EEE_zalozenia_po_RM.pdf"&gt;„Założenia do nowelizacji ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym oraz ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki.”&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://anarchiwum.bzzz.net/yak/proces_bolonski.pdf"&gt;Prezentacja o Procesie Bolońskim&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-884139843091290542?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/884139843091290542'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/884139843091290542'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/03/wdrazanie-procesu-bolonskiego-w-polsce.html' title='Wdrażanie Procesu Bolońskiego w Polsce'/><author><name>Akai</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/Scuq9w3k_xI/AAAAAAAAAAY/9W-9cseha5E/S220/image-upload-30-797535.jpe'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-4425005346524644833</id><published>2010-03-12T09:19:00.000-08:00</published><updated>2010-03-12T09:19:38.976-08:00</updated><title type='text'>Grecka gorączka, czyli jak kostki domina wywracają kapitalizm</title><content type='html'>&lt;div class="content"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Grecję pogrąża coraz większy kryzys, nie tylko ekonomiczny, ale wynikający z niego kryzys społeczny i idące za nim podkopanie legitymizacji systemu. Unia Europejska wpadła w panikę. Rządy zdają sobie sprawę, że jeśli padnie Grecja, to może wywołać niekontrolowany efekt przewracających się kostek domina – polecą kolejne kraje, w następnej kolejności najpewniej Hiszpania. &lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przez ostatnie 20 lat system kapitalistyczny w rozwiniętych krajach mógł trwać jedynie dzięki kredytom. Aby utrzymać poziom życia swoich rodziców, albo nie spaść poniżej pewnego poziomu minimum, zarówno szarzy pracownicy, jak i klasa średnia musieli żyć na kredyt. Bez tego nie byłoby ich stać na mieszkanie, leki, edukację dzieci i ewentualnie cotygodniowe szaleństwa w galeriach handlowych. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rzucanie na rynek kolejnych produktów kredytowych było jedyną możliwą szansą na odsunięcie nieuniknionego – załamania się systemu kapitalistycznego. Po krachu “państwa socjalnego” w latach 70. klasa rządząca zdawała sobie sprawę z tego, że zachwiany został konsensus, który od końca II Wojny Światowej stabilizował kapitalizm. Panicznie szukano rozwiązania, system wymagał szybkiego zrównoważenia na innych zasadach. Rządzący dostali wyraźny sygnał od pracowników i części klasy średniej, że ci nie będą tolerowali takiego spadku stopy życiowej. Pamiętna Zima Niepokojów, czyli fala potężnych strajków, które na przełomie 1978 i 1979 roku, wstrząsnęły kolebką kapitalizmu – Wielką Brytanią, dała do myślenia klasie rządzącej. Pracownicy wysłali wyraźny sygnał – albo ustabilizujecie sytuację, albo koniec z wami. Strajki zmiotły ówczesny lewicowy rząd, a zarazem konsensus, który utrzymywał brytyjski model państwa socjalnego. Twórczyniami tego konsensusu, co warto zaznaczyć, w równym stopniu była Partia Pracy co Partia Konserwatywna. Wtedy to jak królik z kapelusza wyjęta została przyszła osławiona Margaret Thatcher. Zmiana systemowa nie przyszła łatwo, a Thatcher miała w swojej partii silną opozycję zwolenników status quo. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To warto podkreślić jeszcze raz – państwo socjalne było w tej samej mierze dziełem reformistycznej lewicy, co liberalnej, a nawet konserwatywnej prawicy. W USA ta zmiana nawet przejawiła się w kontrowersjach terminologicznych – tam, co najmniej od czasów prezydentury Roosevelta, liberałami są nazywani zwolennicy obecności państwa w gospodarce itp.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na całym świecie miały wówczas podobne zmiany w łonie kapitalizmu. Już w latach 70. gospodarki wielu krajów, w tym Polski, zaczęły być napędzane potężnymi kredytami. Wtedy dotyczyło to jednak głównie krajów rozwijających się, aby wessać je gospodarki do globalizującego się świata kapitalistycznego, a jednocześnie poddać je ścisłej kontroli bogatego “Zachodu”. Tymczasem w latach 80. i 90. fala kredytowego boomu konsumpcyjnego rozlała się także we wszystkich krajach rozwiniętych. Kto nie miał pięciu kart kredytowych był nie na czasie. Doszedł do tego kult giełdy i maklerów giełdowych, którzy stali się bohaterami nowych czasów, jak to świetnie zobrazował Oliver Stone w głośnym filmie Wall Street. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trudno nie odnieść wrażenia, że kredyty to nic innego jak silne środki przeciwgorączkowe dla ciężko chorego systemu. W latach 90. doszły do tego jeszcze perturbacje związane z upadkiem Żelaznej Kurtyny. W latach 80. klasa rządząca krajów tzw. “demokracji ludowej” postanowiła załapać się na ten konsumpcyjny pociąg i skończyć z fikcją, że to robotnicy, a nie oni – nomenklatura – są prawdziwymi właścicielami środków produkcji. Dlatego najpierw Jaruzelski rozprawił się z ruchem robotniczym, który chciał także skończyć z tą fikcją i przejąć “tak jak powinno być” miejsca pracy z rąk “socjalistycznych kapitalistów” i zarządzać nimi samodzielnie. Jaruzelski, jak Pinochet w Chile, postanowił wyciąć ten ruch w pień, doprowadzić go do żałosnych resztek kilkuset intelektualistów odciętych od bazy społecznej, spacyfikować ich, a następnie dogadać się i ustalić model kapitalizmu i uwłaszczenia na wspólnym majątku. Tak, to “komuniści” obalili “komunizm”. Nikt kto zna historię i nie jest idiotą, nie powie uczciwie, że zrobił to Wałęsa i jego garstka pretorian. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ten sposób świat stał się naprawdę jedną wielką kapitalistyczną wioską, a raczej jednym wielkim kapitalistycznym slumsem z wyspami bogactwa. Ale wprowadziło to kolejne perturbacje w systemie. Zalewający rynki bogatych krajów tani pracownicy podkopywać zaczęli zdobycze socjalne tamtejszych pracowników, co wywołało gwałtowny wzrost nastrojów nacjonalistycznych, nawet w środowiskach robotniczych Francji (co wcześniej było zjawiskiem rzadkim). Nacjonalizmem jednak łatwo sterować rządzącym. Taki przeciwnik jest oswojony i podatny na ustawianie do szeregu przez “silnego człowieka”. O wiele niebezpieczniejsza sytuacja dla systemu pojawia się wtedy, gdy poparcie zdobywa radykalna lewica dążąca do zniesienia systemu kapitalistycznego jako takiego, wraz z jego nacjonalistyczną gangreną i socjaldemokratycznymi mrzonkami. A zwłaszcza ruch anarchistyczny, który nie ma żadnych złudzeń ani co do kapitalizmu, ani co do państw socjalnych. A taka sytuacja ma miejsce w Grecji obecnie. Dlatego tak wielki strach wśród rządzących, że cała Unia złoży się na specjalny 7-tysięczny korpus policyjny, który ma usadzić krnąbrnych Greków.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obecny kryzys oznacza wyczerpanie się modelu “kapitalizmu na kredyt”. Upadek takiego bankowego imperium jakim była Islandia jest jasnym tego sygnałem. Świat kapitalistyczny wchodzi w okres wieloletnich perturbacji gospodarczych i społecznych. A Grecja w ostatnim czasie jest laboratorium w którym widać możliwą przyszłość. Dlatego państwa UE w szczególności, a kraje kapitalistyczne w ogólności, nie mogą pozwolić sobie na przegraną. Użyją wszystkich dostępnych środków, aby wykorzenić radykalny ruch w tym kraju i spacyfikować protestujących pracowników. Ma to służyć za przykład reszcie: zobaczcie teraz co zrobimy z Grekami, spróbujcie szaleć, a dostaniecie to samo. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Grecy nie poddadzą się łatwo i jest szansa, że sytuacja wymknie się spod kontroli władców tego świata. Zwłaszcza jeśli niepokoje społeczne będą się przedłużać. Wtedy “zaraza” może przerzucić się na inne kraje. Jest szansa na coś większego, bo teraz protesty rozlewają się na coraz szersze kręgi społeczeństwa i okupacje zakładów oraz instytucji państwowych mogą stać się normą a nie wyjątkiem, jak to było podczas poprzedniej rewolty rok temu. Bez przejmowania zakładów pracy, jako zaplecza, żadna rewolta nie może się utrzymać, nie mówiąc już przekształceniu w regularną rewolucję społeczną. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Długa i głęboka destabilizacja sytuacji gospodarczej w tym kraju, jak pisałem na wstępie, może spowodować destabilizację całego regionu i wreszcie całej UE (zwłaszcza że Grecja jest członkinią strefy Euro). To spowoduje kolejną falę kryzysu światowego, którego system może już nie przetrwać, bo dopiero wylizuje się z poważnych ran po ostatnim ciosie zadanym przez ostatni kryzys. Wtedy zaś na scenę wkroczyć będą musiały inne ruchy radykalne w pozostałych krajach UE i na całym świecie. Sama Grecja może walczyć długo i poważnie uszkodzić kapitalizm, ale nie da rady zwyciężyć. Wówczas wszystko będzie zależało od sprawności aktywistów reszty krajów w przekonywaniu wściekłych ludzi do swoich pomysłów rozwiązania problemu. To od ludzi zależy jak wykorzystają obecny kryzys systemowy. Czy w jego wyniku pójdziemy w kierunku wyzwolenia, czy sami damy sobie narzucić większe jarzmo. Niestety tutaj wielką groźbą stanowią wszelkiej maści autorytaryści, a zwłaszcza ruchy nacjonalistyczne, a także socjaldemokraci, którzy będą próbowali spacyfikować zrewoltowanych ludzi kolejnymi pigułkami przeciwbólowymi i nasennymi w postaci opowiadania bajek o “kapitalizmie z ludzką twarzą”. System potrzebuje złego i dobrego policjanta. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teraz trudno cokolwiek przewidywać, ale jedno wydaje się być pewne – warto angażować się w budowę zalążków organizacyjnych, które będą już teraz zdobywać poparcie wśród klasy pracującej i biednych, które będą towarzyszyć ich walkom. Naszym walkom, bo przecież większość z nas żyje poniżej pewnego minimum, często bez pracy lub pracując na śmieciowe umowy, bez szans na mieszkanie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nikt tego nie zrobi za nas. Nie ma co się łudzić, że “jakoś to będzie”. Jeśli się nie postaramy, to nie będzie niczego – a konkretnie niczego dobrego. Polityka nie znosi próżni i prędzej czy później (ale raczej prędzej), jeśli będziemy czekać na zbawienie, pojawi się nowy Wódz, albo nowa Partia (nie musi się nazywać nacjonalistyczna – bo te nazwy mają słabe branie, może się nazywać nawet PO), która zagospodaruje wściekłość ludzi. A wtedy nie chciałbym być na miejscu tych, którzy dożyją tego momentu. Tu toczy się gra o najwyższą stawkę, a grecka walka to tylko przedsmak tego co nas czeka. Dlatego obserwujmy uważnie i szykujmy się. Bo lekko nie będzie – tego jednego możemy być pewni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Xavier&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-4425005346524644833?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/4425005346524644833/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/03/grecka-goraczka-czyli-jak-kostki-domina.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/4425005346524644833'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/4425005346524644833'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/03/grecka-goraczka-czyli-jak-kostki-domina.html' title='Grecka gorączka, czyli jak kostki domina wywracają kapitalizm'/><author><name>Kot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-1542967214446885811</id><published>2010-03-09T09:22:00.000-08:00</published><updated>2010-03-12T09:23:13.547-08:00</updated><title type='text'>Czy wyrobnicy wiedzy obalą status quo?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przez cały wiek XX to robotnice i robotnicy zatrudnieni przy produkcji maszyn prowadzili strajki i przyczyniali się do przemian kapitalizmu. Nie ulega wprawdzie wątpliwości, że przepowiednia marksowska nie spełniła się co do skali efektów tych walk (kapitalizm nie opuścił areny dziejów) niemniej jednak niejednokrotnie przyczyniły się one do poważnych zmian politycznych, bezpośrednio – przez kluczowe znaczenie w przewrotach politycznych w takich miejscach jak RPA, Korea Południowa czy kraje satelickie ZSRR, lub pośrednio zmuszając państwa do tworzenia przyjaźniejszego prawa dla pracowników.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Znaczenie przemysłu maszynowego w XX wieku brało się przede wszystkim z jego rentowności (spowodowanej wysokimi kosztami wejścia dla producentów, co sprzyjało oligopolom) i kluczowego znaczenia jego wytworów. Samochód osobowy był bodaj najważniejszym dobrem konsumpcyjnym w minionym stuleciu. Statki, pociągi, samoloty i samochody ciężarowe stanowiły zaś krwiobieg gospodarki. Jednocześnie przemysł ten stwarzał miliony miejsc pracy i przez sam ten fakt wywoływali gigantyczne przemiany społeczne, przemiany zaś zawsze sprzyjają niepokojom, a niepokoje walkom. Spadek znaczenia i ilości protestów w tych branżach jest związany ściśle ze wzrostem konkurencji i obniżeniem rentowności produkcji, co powoduje wycofywanie się z nich kapitału i spadek zatrudnienia oraz spadek znaczenia dla systemu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli dziś jednym z priorytetów wszystkich krajów OECD jest stworzenie „gospodarki opartej na wiedzy” mówi to nam o ważnych przemianach nie tylko świata kapitału, ale również świata pracy, a co za tym idzie świata walk pracowniczych. Prawdopodobnie pierwszym poważnym kryzysem społecznym jaki miał swe źródło w przemyśle edukacyjnym (celowo używam tu słowa przemysł gdyż mniej więcej wtedy właśnie edukacja z rzemiosła stała się przemysłem) był kryzys maja 68 będący skutkiem powojennego boomu edukacyj-nego. Według Bourdieu powodem tego, że na barykadach w 68. stanęli głównie studenci i studentki nauk społecznych, był fakt że wśród nich znalazło się najwięcej osób o niespełnionych aspiracjach. Chodziło o dzieci właścicieli firm, profesorów i artystów, którym w warunkach zwiększonej konkurencji przy naborze nie udało się w pełni odzwierciedlić odziedziczonych kompetencji w randze dyplomu oraz dzieci klas średnich, dla których wprawdzie ukończenie jakiegokolwiek kursu uniwersyteckiego było awansem, lecz nie były w stanie wesprzeć dyplomu odziedziczonym kapitałem kulturowym, co skazywało ich na rolę wyrobników w nowych fabrykach symboli. To oni właśnie nawiązali taktyczny sojusz przeciwko zastanym barierom w dostępie do wymarzonych stanowisk. Dzieci z klas wyższych miały interes w tym sojuszu tylko dlatego, że pula stanowisk premiujących ich szlachectwo kulturowe była zbyt mała by je pomieścić, skazane więc były na rywalizację z dziećmi klas średnich o wyrobnicze stanowiska na podstawie identycznych dyplomów. Taka sytuacja sprawiała, że bardziej im się opłacało zanegować całą rywalizację i wspólnie stanąć na barykadzie. Warto jednak pamiętać, że miało to miejsce w zasadniczo innych warunkach niż obecne. Francuski boom edukacyjny odbywał się w państwie kompromisu klasowego, w którym różnice ekonomiczne nie wyznaczały tak dramatycznie szans edukacyjnych jak ma to miejsce we współczesnej Polsce.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obowiązującemu obecnie w Polsce egzaminowi maturalnemu zarzuca się „uśrednienie” uczniów i uczennic. Oznacza to, że nie docenia on należycie wyniesionego z domu szlachectwa kulturowego (przejawiającego się w takich zdolnościach jak „polot” czy „kreatywność”). Jednocześnie bariery ekonomiczne związane z utrzymaniem w mieście uniwersyteckim przy drogich akademikach, presji konkurencyjnej na rynku mieszkaniowym, drogiej żywności oraz brakiem zaplecza dydaktycznego dla takiej liczby studiujących, co przenosi koszty materiałów nauczania na studentkę czy studenta, w połączeniu z systemem zaliczeń, który promuje przede wszystkim obecność na zajęciach wykluczają skutecznie mniej zamożnych. Możemy zatem podejrzewać, że największymi beneficjentami obecnego boomu edukacyjnego są jednostki o stosunkowo wysokim kapitale ekonomicznym lecz niskim kulturowym, która to konstelacja jest charakterystyczna dla członków rodzin nowowzbogaconych. Dla nich zdobycie dyplomu jest zazwyczaj dopełnieniem formalności związanej z awansem społecznym i nie ma większego wpływu na trajektorię życiową. Obok nich mamy niewielką grupę jednostek, które oba kluczowe tu kapitały zakumulowały na wysokim poziomi i dla których nie jest trudnością korzystanie z elitarnych programów jak MISH, Artes Liberales, odbywanie bezpłatnych praktyk w prestiżowych firmach, czy wręcz kończenie uczelni zagranicznych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Największymi przegranymi zdają się być synowie i córki nauczycielstwa niższego szczebla, średniej kadry urzędniczej czy mówiąc ogólnie inteligencji (z wyłączeniem kadry akademickiej), którą dość licznie wykształcił realny socjalizm, a którzy nie wsiedli do „złotego autobusu” odjeżdżającego na początku lat 90. Wówczas szlachectwo kulturowe było doceniane i niemal automatycznie skutkowało dyplomem akademickim i awansem do kadry kierowniczej lub w poczet wolnych zawodów. Teraz stopniowo przez brak zakumulowanego kapitału ekonomicznego oraz konkurencję przy rekrutacji ze strony dzieci nowej, drobnej burżuazji są wypierani z rynku edukacyjnego. Jeśli pochodzą spoza wielkich miast są skazani na studia zaoczne, tak jak dzieci klas ludowych. Jeśli mieszkają w pobliżu dobrych uczelni niekoniecznie dostają się na kierunki odpowiadające ich aspiracjom, a ukończenie ich wymaga od nich dużego wysiłku ekonomicznego. Często rezygnują z nich by spróbować sił w zawodach artystycznych nie wymagających formalnych kompetencji, a jeśli się to nie udaje podlegają degradacji do roli proletariatu, niekiedy osładzając ją sobie rolą „wiecznego studenta”, która jest swoistą ucieczką przed dorosłością, tożsamą w tym wypadku z pogodzeniem się z porażką. Jedno i drugie sprzyja raczej wycofaniu niż buntowi. Jeśli jednak uda się im skończyć którekolwiek studia muszą zwykle zmierzyć się wraz ze swoimi kolegami i koleżankami z klas ludowych, również tymi, którzy ukończyli studia zaoczne, z rolą wyrobnika, którego przełożony jest kilka lat starszy, ale że podlegał naborowi w warunkach mniejszej konkurencji ma takie same bądź niższe kompetencje. Dopiero tu mamy do czynienia z sytuacją rażącego rozdźwięku pomiędzy oczekiwaniami związanymi z pozycją osiągniętą z wielkim trudem i realnymi możliwościami jakie stwarza. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wielkim pytaniem jest na ile sam fakt tego, że studia są zaoczne przycina od razu aspiracje klas ludowych, które dokonują awansu za ich pomocą. Na ile w rolę studenta czy studentki zaocznej wpisane jest pogodzenie z przyszłością w monotonnej pracy biurowej i dopiero kasa w hipermarkecie jest odbierana jako degradacja? Czy współczesny system edukacyjny w Polsce jest doskonałym mechanizmem selekcyjnym przygotowującym do przypisanej roli, bez miejsca na jakiekolwiek przesunięcia? To twierdzenie wydaje się być częściowo prawdziwe jednak jeśli pamiętamy o losie dzieci niższej inteligencji możemy się spodziewać, że ich strategie indywidualnie polegające na ucieczce ze zinstytucjonalizowanego rynku pracy nie wszystkim przyniosą sukces. Ci którzy się na nim znajdą mogą znaleźć sojuszników wśród tych członków klas ludowych po studiach zaocznych, którym częściowy awans rozbudził aspirację, choć raczej jest to mniejszość.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podobnie jak we Francji w latach 60. powstanie rynku reklamy i komercyjnych mediów elektronicznych, a ostatnio zwłaszcza rynku internetowego stworzyło we współczesnej Polsce tysiące nowych miejsc pracy. Prace tego typu, początkowo łatwo, stały sięobiektem marzeń dziesiątek tysięcy absolwentów i absolwentek studiów humanistycznych. Te nowe sektory zdają się tworzyć sytuację szczurzego wyścigu po kołowrotku. Mianowicie w momencie gdy tworzą nowe stanowiska są one dość prestiżowe i z powodu braku formalnych kryteriów rekrutacji oraz zaplecza edukacyjnego premiują głównie jednostki wyposażone w kapitały odziedziczone, czyli o wyższym pochodzeniu społecznym (wyniesiony z domu kapitał kulturowy w tym również powiązany z pochodzeniem społecznym uogólniony kapitał informatyczny). Następnie zaczynają podlegać umasowieniu w miarę jak tworzące je branże przejmują zbiurokratyzowane korporacje, następuje bardziej drobiazgowy podział pracy, pojawiają się formalne wymogi związane z wykształceniem i doświadczeniem zawodowym, praca zaś traci swój pierwotny prestiżowy charakter i etos, zwiększa się też presja konkurencyjna na stanowisko gdyż pojawiają się na rynku rzesze absolwentów kursów do nich przygotowujących. To powoduje, że wchodzące na rynek pracy ambitne jednostki z wysokim kapitałem kulturowym uciekają w kierunku nowych stanowisk premiujących kapitały odziedziczone zamiast formalnych kompetencji, które jednak wkrótce zaczynają podlegać tym samym procesom.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podobnie jak w latach 60. we Francji tak obecnie w Polsce jesteśmy świadkami samoobrony ciała profesorskiego przed własnym wzrostem. Powszechnie narzeka się na umasowienie studiów i związane z nim problemy i tak jak w latach 60. pojawia się wyraźna grupa obrońców górnego limitu przyjęć mającego zapewnić rzekomo wyższą jakość kształcenia. Wiedzą oni, że to jedyna droga by zatrzymać wzrost liczby pracownic i pracowników edukacji, a więc obniżenie statusu akademika. Nową postacią tej starej postawy jest przekonanie o tym, że umasowieniu może podlegać tylko tytuł licencjata podczas gdy magisterium musi być elitarne, które jest z punktu widzenia samoobrony profesorskiej tak samo skuteczne. Tak jak w latach 60. współcześni obrońcy elitaryzmu są skazani na porażkę, choćby dlatego, że umasowienie edukacji na każdym poziomie jest jawnym celem elit politycznych we wszystkich krajach OECD. Cele te jednak nie są powodowane jakimś nowym proletkultem, lecz właśnie interesami współczesnego kapitalizmu. Cały koncept współczesnej edukacji, co najlepiej widać w pomyśle tak zwanych kierunków zamawianych zasadza się na zapewnianiu nadprodukcji siły roboczej zwłaszcza dla tych gałęzi gospodarki, które cechują się niezwykłą rentownością jak przemysły informatyczny i biotechnologiczny, najlepiej obciążając wszystkimi kosztami państwo i indywidualnie studentów i studentki, którym (by uprawdopodobnić zgodę na wyrzeczenia okresu studiów) wmawia się, że oto dokonują awansu społecznego, gdy tymczasem przechodzą przyuczenie zawodowe bez gwarancji zatrudnienia. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zatem tak jak w 60. aby obsłużyć nadprodukcję siły roboczej dla wiedzochłonnej gospodarki potrzebny jest wzrost liczby nauczycieli i nauczycielek, których awans w hierarchii naukowej hamowany będzie przez interesy profesorstwa. Podobnie jak pół wieku temu na Zachodzie największego wzrostu doświadczają nauki społeczne i tak jak wówczas początkowo ich zasobem kadrowym były osoby, które z jakichś powodów nie osiągnęły zadowalających dla siebie pozycji w tradycyjnych dyscyplinach humanistycznych, a gdy te się wyczerpały sięgnięto po ludzi młodych, których rezerwy dostarczają obecnie stworzone na potrzeby obsługi nadprodukcji studia III stopnia (które zastąpiły asystentury), a na których najwięcej miejsc również mamy w naukach społecznych. Powszechnie wiadomo, że na naukach społecznych zapotrzebowanie na nauczycieli i nauczycielki jest duże, więc owe miejsca cieszą się zainteresowaniem mimo iż stanowią kolejny etap przeszkolenia bez gwarancji zatrudnienia. Właściwie możemy powiedzieć, że tak jak niektóre restauracje żyją z darmowej pracy ludzi przyjmowanych na bezpłatne przyuczenie, z których część się zatrudnia, a część zastępują kolejni darmowi praktykanci, tak też obsługiwany jest polski boom edukacyjny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mamy więc te dzieci uboższej inteligencji, które zajmują wyrobnicze stanowiska w gospodarce i zazdroszczą starszym kolegom i koleżankom awansu sprzed kilku lat ich potencjalnych sojuszników wśród awansowanych klas ludowych i młode pracownice i pracowników nauki i szkolnictwa wyższego, których przyszłość jest bardzo niepewna i którzy stoją przed faktem obrony ciała profesorskiego przed własnym wzrostem. Ci którzy zdołają będą próbować sił w awansie indywidualnym. Ci którym się to nie uda mogą wobec wyczerpania wszelkich możliwości skłaniać się ku walce kolektywnej tak jak doktoranci i doktorantki Uniwersytetu Wrocławskiego, którym ani rynek pracy ani ścieżki formalne nie dają możliwości poprawy bytu. Biorąc pod uwagę, że w całej Europie zachodzą podobne procesy i w wielu innych krajach coraz silniejsze są protesty społeczności akademickiej, gdy dodamy do tego masowe demonstracje nauczycieli i nauczycielek niższego szczebla we Francji możemy podejrzewać, że nadchodzi era gdy to pracownice i pracownicy edukacji i produkcji kulturalnej będą wywoływać przemiany społeczne, tak jak robotnicy przemysłowi robili to w XX wieku.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Artykuł pochodzi z pierwszego numeru Walki o Edukację biuletynu Ogólnopolskiej Sieci Pracownic i Pracowników Edukacji (OSPE).&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-1542967214446885811?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/1542967214446885811/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/03/czy-wyrobnicy-wiedzy-obala-status-quo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/1542967214446885811'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/1542967214446885811'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/03/czy-wyrobnicy-wiedzy-obala-status-quo.html' title='Czy wyrobnicy wiedzy obalą status quo?'/><author><name>Kot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-7110685842156786548</id><published>2010-03-08T19:23:00.000-08:00</published><updated>2010-03-12T09:25:33.307-08:00</updated><title type='text'>Sytuacja w południowym Chile: samoorganizacja biednych w czasie katastrofy i niekompetencja państwa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt; Poniższy tekst jest tłumaczeniem opisu solidarności sąsiedzkiej i grup samoobrony przeciw gangom w Concepcion w Chile, bezpośrednio po trzęsieniu ziemi. Tekst został opublikowany na portalu libcom.org&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dość powszechnie wiadomo już, że wielu ludzi postąpiło rozsądnie i wyniosło towary z centrów handlowych. Jednak nie więcej niż faktycznie potrzebowali. To było logiczne i konieczne – nie ma nawet sensu o tym dyskutować. Ludzie zorganizowali się w sposób spontaniczny - rozdawali mleko, pieluchy i wodę zgodnie z potrzebami każdej osoby. Zwracano zwłaszcza uwagę na liczbę dzieci w rodzinie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potrzeba wywłaszczenie potrzebnych produktów była tak oczywista, a determinacja ludzi by przeżyć była tak wielka, że nawet policja w końcu pomagała wyciągać towary z supermaretu Lider w Concepcion. Gdy próbowano powstrzymać lud od jedynej sensownej działalności, wywłaszczane budynki były podpalane. Jest w sumie dość logiczne, że jeśli tony jedzenia mają zgnić zamiast posłużyć ludności, lepiej je spalić, by uniknąć rozkładu. Przypadki "rabunku" pozwoliły tysiącom ludzi przetrwać godziny w ciemności, bez wody pitnej i nawet bez najmniejszej nadziei, że ktoś przyjdzie im z pomocą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednak w czasie zaledwie kilku godzin, sytuacja zmieniła się dramatycznie. W całym mieście pojawiły się zorganizowane i dobrze uzbrojone gangi, korzystające z drogich samochodów, które rabowały małe sklepy, oraz budynki mieszkalne. Ich celem było nagromadzenie rzadkich dóbr, które udało się ludziom wywłaszczyć z supermarketów, oraz sprzętów domowych i pieniędzy, które ludzie mieli w domach. W niektórych dzielnicach Concepcion, gangi podpaliły domy po tym, jak zabrali z nich wszystkie wartościowe przedmioty. Mieszkańcy na początku byli zupełnie bezbronni, ale szybko zaczęli organizować własną obronę. Stworzyli patrole, wznieśli barykady, by chronić drogi i w niektórych dzielnicach skolektywizowali pomieszczenia, by zapewnić wszystkim pożywienie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niniejsze informacje nie mają być uzupełnieniem innych źródeł w zakresie wydarzeń ostatnich dni. Chodzi mi bardziej o zwrócenie uwagi na tą dramatyczną sytuację i jej znaczenie z punktu widzenia anty-kapitalistycznego. Od pierwszych chwil katastrofy, ludzie odczuwali spontaniczną potrzebę wywłaszczenia tego, co potrzebują, by przeżyć i nastawili się na dialog, dzielenie się, konsensus i wspólne działanie. Wszyscy kiedyś widzieliśmy taką naturalną, wspólnotową formę działania w swoim życiu. W straszliwej sytuacji, w jakiej znalazły się tysiące rodzin robotniczych, odruch życia jako społeczność pojawił się jak światło w ciemności, przypominając, że nigdy nie jest za późno by wrócić do naszej (naturalnej?) ludzkiej tożsamości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W porównaniu z tym organicznym, naturalnym i komunistycznym żywiołem, który dał ludziom życie w momencie szoku, państwo ukazało się w prawdziwym świetle, jako pozbawione życia, bezwładne monstrum. Nagłe przerwanie szaleńczego cyklu konsumpcji i produkcji sprawiło, że właściciele fabryk zostali zdani na pastwę wydarzeń, zmuszeni byli czekać, modląc się o powrót porządku. Jednym słowem, pojawił się realny wyłom w społeczeństwie, który przywołał nowy świat, który żyje w sercach zwykłych ludzi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Państwo musiało pilnie podjąć próbę przywrócenia monopolistycznego porządku i wyzysku. Jednak inicjatywa nie przyszła z najwyższych sfer, ale z najniższych warstw społecznych. Przywróceniem terroru umożliwiającego prywatną akumulację kapitału zajęli się handlarze narkotykami, wywodzący się z klasy pracującej sojusznicy burżuazji liczący na awans społeczny za cenę trucia swoich braci i sprzedawania swoich sióstr. Mafia, to kapitaliści w najczystszej formie: drapieżcy poruszający się w wozach terenowych, uzbrojeni w broń automatyczną, gotowi by zastraszyć, a nawet wypędzić własnych sąsiadów z ich dzielnic, byle tylko odzyskać monopol na czarnym rynku i mieć dostęp do łatwych pieniędzy i władzy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mafia jest naturalnym sojusznikiem państwa i klasy pracodawców. Widać to w sposobie, w jaki wykorzystuje się ich postępki w środkach masowego przekazu. Dzięki nim, można wprowadzić już zdemoralizowane społeczeństwo w stan paniki i usprawiedliwić militaryzację kraju. Co mogłoby być bardziej korzystne dla szefów i polityków – którzy pracują razem – niż ta katastrofa, dobra dla biznesu wyciskającego podwójny zysk z pracowników uginających się pod jarzmem strachu i desperacji?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie ma sensu, by przeciwnicy tego porządku społecznego śpiewali peany na cześć wywłaszczania, jeśli nie przeanalizuje się społecznego kontekstu takich działań. Grupa ludzi połączonych wspólnym celem, którzy próbują wywłaszczyć i dystrybuować produkty, których potrzebują, by przeżyć, to nie to samo, co uzbrojone gangi okradające ludność w celu osiągnięcia zysków. Jest jasne, że trzęsienie ziemi, które miało miejsce w sobotę 27 lutego było nie tylko ciosem w klasę pracującą i spowodowało zniszczenie istniejącej infrastruktury. Jednocześnie, porządek społeczny panujący kraju został odwrócony do góry nogami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ciągu kilku godzin narodziła się przed naszymi oczyma walka klas. Zapewne zbyt jesteśmy przyzwyczajeni do obrazów w telewizji, by zrozumieć istotę wydarzeń. Walka klas jest obecna, dzielnice zamieniły się w kupę gruzu, na dnie społeczeństwa dochodzi do pęknięć, tworząc dwie klasy ludzi, którzy stają do konfrontacji: z jednej strony tych, którzy starają się pomóc sobie nawzajem i dzielić się, a z drugiej strony, jednostki aspołeczne, które rabują i zabijają, by prowadzić swoją prymitywną akumulację kapitału.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jesteśmy anonimowymi istotami, uwięzionymi w naszych szarych rolach życiowych: jako wyzyskiwani, jako sąsiedzi, rodzice – ale jesteśmy gotowi by budować więzy z tymi, którzy dzielą naszą sytuację. Po jednej stronie jest proletariat, po drugiej, kapitał. To aż tak proste. W wielu dzielnicach w tym zniszczonym mieście, ludzie zaczynają organizować obronę przed zbrojnymi gangami. Świadomość klasowa pojawia się w praktyce u ludzi, którzy zrozumieli w mgnieniu oka, że ich życie należy tylko do nich samych i że nikt nie przyjdzie im z pomocą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://www.libcom.org/" title="www.libcom.org"&gt;www.libcom.org&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-7110685842156786548?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/7110685842156786548/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/03/sytuacja-w-poudniowym-chile.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/7110685842156786548'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/7110685842156786548'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/03/sytuacja-w-poudniowym-chile.html' title='Sytuacja w południowym Chile: samoorganizacja biednych w czasie katastrofy i niekompetencja państwa'/><author><name>Kot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-7744331511541531902</id><published>2010-03-07T09:26:00.000-08:00</published><updated>2010-03-12T09:27:25.020-08:00</updated><title type='text'>Solidarne w walce? Ale o co i przeciw czemu?</title><content type='html'>&lt;div class="content"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Hasłem tegorocznej Manify jest „Solidarne w kryzysie, solidarne w walce”. Jest to jasne odniesienie do walki pracowniczej i czytelna aluzja do historii marszu z okazji Dnia Kobiet. Jako uczestniczki tego marszu, które co roku uczestniczą w Manifie, wzywając do większego udziału kobiet w organizowaniu się w miejscu pracy i w antykapitalistycznych ruchach społecznych, powinniśmy być zachwycone, że w tym roku pojawiło się takie hasło.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niestety, mamy do czynienia z inną rzeczywistością. Dominujące postaci w ruchu feministycznym są faktycznie solidarne z neoliberalnym projektem lub reformistyczą socjal-demokracją, co stanowi niebezpieczne odejście od realnej walki: walki o budowę oddolnych organizacji społecznych i pracowniczych, niezależnych od szefów i od polityków. Taki oddolny ruch może wreszcie uwolnić się od polityki władzy i ją całkiem obalić.&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zastanawiamy się, co właściwie robił główny nurt ruchu kobiet, by okazać solidarność z kobietami pracującymi, oprócz okazjonalnych konferencji o „roli kobiet na rynku pracy” na tym lub innym uniwersytecie. Solidarność z pracownicami na pewno nie przejawia się przez zapraszanie kobiet neoliberałek, takich jak Henryka Bochniarz, tak jakby były one zaangażowane w tą samą walkę, co „kobiety w ogóle”. Głosy feministek, które odmawiają poparcia dla polityki neoliberalnej są zagłuszane przez chór umiarkowanych konformistek, które nie chcą dopuścić do akcentowania tak „dzielących” kwestii, jak walka klas.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Innym projektem, w który zaangażowała się duża część ruchu feministycznego, choć jest to z pewnością temat odciągający od najpilniejszych spraw, jest sprawa parytetu na listach wyborczych. W czasie, gdy kobiety pracujące spotykają się z coraz cięższymi warunkami i muszą nauczyć się organizować w efektywnym i bojowym ruchu społecznym, projekt parytetu jest niesamowitym marnotrawstwem zasobów i czasu aktywistek. Nie wierzymy, by płeć wpływała na polityczną linię kobiet u władzy, a obecność kobiet w rządzie nie jest dla nas żadnym pocieszeniem. Nie widzimy różnicy pomiędzy polityką prowadzoną przez Margaret Thatcher, Madeleine Albright i Condolezzę Rice, a polityką Berlusconiego, Sarkozy’ego i Obamy. Oni wszyscy powinni zostać odrzuceni przez społeczeństwo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Projekt polityczny parytetu w Polsce może co najwyżej zagwarantować nam więcej Hann Gronkiewicz-Waltz, więcej Ann Sobieskich, Nelly Rokit i Anet Krawczyk. Nie da się tego inaczej ująć: kobiety są częścią systemu opresji, nawet jeśli w mniejszym stopniu, niż mężczyźni. Gdy zorientujemy się, że główną przyczyną fatalnej sytuacji pracujących kobiet są postulaty i polityka neoliberalizmu, stanie się oczywiste, że zamiana kapitalistycznych wyzyskiwaczy na kapitalistyczne wyzyskiwaczki nie stanowi żadnego postępu. Taki projekt jest tylko kolejną liberalną próbą odwrócenia uwagi od źródła problemu i podstaw niesprawiedliwego systemu: kapitalizmu i władzy nad ludźmi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jesteśmy przeciwne seksizmowi we wszystkich jego aspektach, jednak walka z patriarchatem nie może być prowadzona w sposób, który pozostawia system wyzysku i niewolnictwa bez zmian.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Popieramy kampanie, takie jak na przykład walka o wyeliminowanie praw, które odmawiają kobietom możliwości dokonania wyborów reprodukcyjnych. Jednak ruch kobiet, który nie pozwala sobie na zajęcie się tematami, które są nie w smak burżuazji lub państwowym i neoliberalnym feministkom, nie wzbudza naszego zachwytu. Z tego powodu nie pojawiamy się na kongresach zdominowanych przez elity, nie głosujemy na Partię Kobiet i nie zbieramy podpisów za parytetem, ale wzywamy do większego udziału kobiet w oddolnej walce społeczno-rewolucyjnej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Solidarne w walce o świat bez szefów/szefowych i władców/władczyń, bez biurokracji i patriarchatu.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Solidarne... w walce klas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ZSP Warszawa&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;input name="edit[nid]" type="hidden" value="34367" /&gt;                 &lt;h3 class="title"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/h3&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-7744331511541531902?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/7744331511541531902/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/03/solidarne-w-walce-ale-o-co-i-przeciw.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/7744331511541531902'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/7744331511541531902'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/03/solidarne-w-walce-ale-o-co-i-przeciw.html' title='Solidarne w walce? Ale o co i przeciw czemu?'/><author><name>Kot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-1950740380056904975</id><published>2010-02-26T09:37:00.000-08:00</published><updated>2010-03-12T09:41:08.620-08:00</updated><title type='text'>Anarchosyndykalizm, Technologia i Ekologia</title><content type='html'>&lt;div class="content"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Anarchosyndykalizm, Technologia i Ekologia&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W anarchistycznych społecznościach, nieobecność scentralizowanej władzy państwowej będzie podstawą nowej integracji z naturą, pracą i kulturą. W miarę postępów społecznej rewolucji ekologiczne i narodowe granice będą się stawać kartograficznymi ciekawostkami, a podziały oparte na różnicach geograficznych, klimatycznych i gatunkowych będą sprawą czysto technicznych trudności komunikacyjnych. Do rozstrzygnięcia pozostaje kwestia roli związków zawodowych w tych przemianach. Po pierwsze: wydaje się oczywiste, Se telekomunikacja, transport i poczta będą wymagały organizacji, która siłą rzeczy rozszerzy się daleko poza małą ekologiczną okolicę i np. działalność taka jak budowa dróg doprowadzi do współpracy między wspólnotami lokalnymi. Tak, rzeczywiście potrzebujemy nowego stylu życia znajdującego oparcie we wspólnocie o rozsądnych rozmiarach lecz nie możemy dążyć do powrotu izolacji właściwej dla niektórych średniowiecznych miast i wsi.&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Anarchosyndykaliści przekonują, że najlepszą drogą odpowiadającą potrzebom światowego pracownika jest przerwanie produkcji dla kapitalistycznych elit i ich politycznych sprzymierzeńców. W zamian powinniśmy służyć sobie i społeczeństwu, zarządzając nie tylko komunikacją i transportem, ale także przemysłem, usługami, rolnictwem, aSeby zapewnić kontynuowanie produkcji i dystrybucji towarów i usług.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednak jest dużo anarchistów i ekologicznych fundamentalistów, którzy spoglądają na anarchosyndykalizm z niedowierzaniem, przylepiając mu łatkę jakiegoś morderczego industrializmu. Oni sądzą, że globalny industrializm musi być koniecznie oparty na masowo trującej produkcji, a fabryki muszą niechybnie pożerać większość życiowej energii i odczłowieczać warunki pracy. Nasi krytycy wierzą, że konsekwencją używania przez sześć miliardów mieszkańców Ziemi papieru toaletowego i materiałów budowlanych, nie mówiąc już o telewizorach i samochodach, musi być produkcja, i to na masową skalę techniki nie dopasowanej do wymagań środowiska naturalnego, niezależnie od tego czy pokierują tym kapitaliści czy wolni pracownicy. Głoszą, że industrializm jest zły sam w sobie, a krótkowzroczna eksploatacja dokonywana przez zainteresowanych szybkim zyskiem kapitalistów i państwa, tylko nieznacznie przyspiesza degradację środowiska. Tacy krytycy twierdzą, że to nowe technologie stały się przyczyną powstania kapitalizmu i to one są odpowiedzialne za całe zło tego ustroju. Ja nie ignoruję argumentu, że dzieci i dorośli spędzają Sycie w otoczeniu nieznośnego hałasu i oślepiających świateł syntetyczno-technologicznej orgii i że jest to dowód na chorobę naszego gatunku hołdującego nowym fetyszom sztucznych i powierzchownych przyjemności. A reglamentacja pracy i wolnego czasu sprowadzającego się do siedzenia przed telewizorem przerywanego przez narkotykowy głód zakupów to skutek przemysłowej robotyzacji ludzkiej natury - to na pewno alarmujący proces, ale nie może się stać pretekstem do zniszczenia techniki i przemysłu w ogóle! Mówią, że powinniśmy wrócić do mikroskali i do takich prostych technologii jak ręczny warsztat tkacki. Zgoda, Se obecny system przemysłowy dokonuje wielkich zniszczeń, ale to nie wyklucza użycia tych sił do zupełnie innych celów. Natomiast pomysł porzucenia miast i powrotu do przedindustrialnej wspólnoty zostanie odebrany jako zupełnie nieprawdopodobny i nierozważny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Kontrola robotnicza&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;W ostatnich latach, tu i tam dokonuje się rewolucja w metodach dyscyplinowania personelu przez kierownictwa firm. Dla przykładu “specjaliści” ogłaszają nastanie nowej ery w stosunkach między pracodawcami, a pracownikami poniewaS szefowie jedzą posiłki w tej samej stołówce co podwładni. W przeszłości kiedy zwierzchnicy zdawali się być odległymi figurami, niegodziwość klasowego systemu była oczywistością dla wszystkich ludzi zdolnych do współodczuwania. Ale jeśli szefowie zaczynają ćwiczyć z pracownikami w jednym klubie sportowym, to mamy uwierzyć, że są “jednymi z nas”. Wszystko zmierza do tego by zatrudniony łatwiej “przełknął” fakt, że dostaje 1/10 lub nawet mniej niż to co dostaje zwierzchnik, który nim dyryguje. Jeszcze jeden przykład tego, nowego zarządzania personelem znaleźć można w Australii, gdzie robi się wiele hałasu o “harmonijny i uszczęśliwiający” system, który pozwala obliczać własne zarobki, urlopy i udział w produkcji. To żaden cud, szefowie są zadowoleni z tego układu, bo mają jeszcze mniej pracy do wykonania, a zatrudnieni sami się pilnują. Niech pracownicy spędzają czas na wymyślaniu szczegółów swojego zarobkowego niewolnictwa, dostaną złudzenie udziału w technikach kierowania (pracownikom bez szefów byłoby lepiej nie tylko z przyczyn finansowych, bo ich praca stałaby się naprawdę ludzkim i wzbogacającym doświadczeniem, zamiast jedynie odczłowieczania i bycia ograbianym z owoców pracy). Na razie otrzymują tylko pozory egalitaryzacji pracy i otoczenia, a jedynym sensem nowego kierownictwa jest zmniejszenie świadomego i nieświadomego sabotaSu wynikającego z niechęci do wykonywanej pracy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Warto więc wyobrazić sobie skuteczność i satysfakcję, jaką przyniosłaby rzeczywista pracownicza kontrola nad gospodarką. Zmianie uległaby cała otaczająca nas rzeczywistość.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt; Skuteczność i samowystarczalność &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chociaż lokalna, mała skala produkcji w manufakturach może być bardzo dobra w każdej ekologicznej okolicy, to jednak absurdem jest oczekiwanie, że każda wieś, miasto i okolica będą produkować własne korkociągi, maszynki do golenia, gwoździe i skrzydła wiatraków. Nawet jeśli jest to możliwe dla rzemieślników w każdej małej wspólnocie, to i tak oznaczałoby to ogromną stratę czasu i energii. Nikt nie chce znosić hałasu i ryku fabryki czyli być niewolnikiem maszyny, ale czy w zamian chcemy sami wytwarzać gwoździe i powrozy przy pomocy starodawnych metod lub zatrudniać wiejskich kowali i powroźników? “Piekielny ogień i siarka” fabrycznej roboty na jednej szali, a jeszcze dłuższe godziny nudnego, otępiającego zajęcia przy ręcznym warsztacie lub innych alternatywnych dla mechanicznego warsztatu i drutu na drugiej. Nie można ignorować faktu, Se w naszym codziennym życiu potrzebujemy wielu rozmaitych produktów przemysłu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tylko pewne regiony mają rudy konieczne do produkcji żelaza, stali, aluminium, miedzi i nawet gdyby ich przetwarzanie dokonywałoby się w każdej lokalnej wspólnocie to i tak nie można by uniknąć przewozu tych surowców z miejsc wydobycia. Nie możemy być ślepi na ograniczenia w samowystarczalności ekoregionalnej wspólnoty. Po zlikwidowaniu sieci pracowników transportu, zaopatrzenia i komunikacji przewożących podstawowe artykuły konsumpcyjne, anarchistyczna wizja skarleje do wymiarów absurdalnej i niewykonalnej utopii. Jakkolwiek gwoli sprawiedliwości trzeba przyznać, że wiele produktów takich jak chleb, większość żywności, energia, materiały budowlane mogą i powinny być produkowane w ramach każdego miasta i najbliższej okolicy, to naleganie na wprowadzenie całkowitej samowystarczalności, jakiej pragną antysyndykalistyczni anarchiści można uznać za całkowicie nieżyciowy dogmatyzm.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nikt nie chce spędzać całego życia w fabryce lub warsztacie, lecz każdy potrzebuje gwoździ, środków transportu, guzików. To nie musiałoby być takie straszne, gdyby wszyscy ludzie spędzali po kilka godzin w tygodniu pomagając specjalistom przy wyprodukowaniu tych użytecznych dla wszystkich towarów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Maszyny pomogą uczynić tę pracę mniej uciążliwą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ludzie stają się niewolnikami maszyn, ponieważ wcześniej zostają niewolnikami szefów i podporządkowanej im pełnej marnotrawstwa ekonomii. Kiedy właściciele zabierający zyski okażą się bezużyteczni i kiedy produkcja nie będzie podporządkowana wzrostowi jako celowi samemu w sobie, lecz wzrostowi sterowanemu przez świadomy konsumeryzm to praca ulegnie tak radykalnemu skróceniu, iż przestanie być naszym przekleństwem. Dzisiejsi “pracoholicy” będą mogli skupić wszystkie siły na ulepszaniu, uatrakcyjnianiu pracy, eksperymentowaniu z produktami, projektami i tym co im jeszcze przyjdzie do głowy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt; Prymitywizm i technofilia &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spoglądanie z tęsknotą ku epoce kamienia łupanego lub z daleką przyszłość ku techno-utopii, w której nie będzie już żadnej pracy jest równie jałowe. Prymitywizm gloryfikujący wspaniałą przeszłość i technofilia szukająca rozwiązania dzisiejszych problemów w wyidealizowanej przyszłości techniki, proponują nam wybór między wspólnotą zbliżoną do neolitycznej, a bałwochwalczym zawierzeniem samej technologii. Niewątpliwie niewłaściwie wydobywano węgiel i inne nieodnawialne surowce przez ostatnie dwa stulecia, lecz powrót do neolitycznych technik wypalania lasów i stosowanie tego przez sześć miliardów mieszkańców ziemi, przyniosłoby szkody ekologiczne, jeszcze większe niż w obecnym systemie (to właśnie rozwój technologii pozwala zastąpić nieodnawialne źródła energii odnawialnymi, takimi jak wiatr, woda i słońce).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt; Kapitalizm i czyste otoczenie &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale wracając do zmory industrializmu i technologiki, to wydaje się oczywiste, że następuje prymat technicznej produkcji jako środka nacisku na tak zwaną czystą naukę. Biologia, jeszcze niedawno była odbierana jako “miękka” i neutralna nauka w odróżnieniu od nieorganicznej chemii i fizyki. Teraz to się zmienia i badania nad cząsteczkami w biologii są w centrum zainteresowania intelektualistów i laików. Botanika, biologia i biochemia wysuwają się na czoło nauk przyrodniczych drugiej ery przemysłowej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Codziennie powstają nowe naturalne produkty, zastępujące dawne chemiczne i syntetyczne wynalazki minionej ery. To właśnie teraz można sobie wyobrazić, że każdy dział niszczącej środowisko produkcji przemysłowej, tj. samochodów, paliw, olejów, samolotów, chirurgii plastycznej, komputerów itd., jutro zacznie wykorzystywać nieszkodliwe materiały zabierane przyrodzie i następnie oddawane w formie możliwej do wchłonięcia przez tą samą przyrodę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nawet teraz industrializm zaczyna się częściowo reformować (oczywiście reformy ekologiczne w kapitalizmie będą się ograniczać tylko do obszaru, który nie naruszy zysków kapitalistów). W końcu takSe nasi kapitalistyczni szefowie nie mogą lekceważyć zagrożenia rakiem skóry, jeśli wystawiają się na promieniowanie słoneczne na swojej prywatnej plaży, a poza tym coraz więcej osób nie chce kupować i używać szkodliwych dla środowiska produktów. Kapitaliści, wyczuleni na wahania rynku, stają się coraz bardziej świadomi tego nowego czynnika, spółki posługujące się “zielonym wizerunkiem” i trzymające się starych trucicielskich praktyk coraz częściej są demaskowane i zaczynają gorzko żałować swoich oszustw. “Zielone” dziennikarstwo zapewnia dzisiaj lepszą orientację i szkodzenie konsumentom jest przynajmniej trochę trudniejsze. Część kapitalistów zaczyna dochodzić do wniosku, Se prawdziwie ekologiczny produkt też może przynieść niezłe zyski, tyle tylko, Se w dalszej przyszłości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kapitaliści nie są jedyną grupą do której zaczyna przemawiać koncepcja ekologicznych zmian. Wszędzie wśród wynalazców, uczonych, inżynierów, biochemików zaczyna kiełkować wizja bardziej zielonego świata.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt; Konsumeryzm i teoria wpływu środowiska &lt;/strong&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Industrializm nie jest z natury antyekologiczny, siła zielonego konsumeryzmu niemal na pewno zapewni kontrolę produkcji. Inną sprawą są masy konsumentów korzystających z przemysłu. Jeśli w dalszym ciągu będą poddawani oddziaływaniu kampanii reklamowych namawiających do posiadania np. trzech samochodów i każdego możliwego luksusu to rzeczywiście czekają nas poważne kłopoty. żaden z radykalnych działaczy ekologicznych nie chce widzieć milionów akrów ziemi oddawanych pod monokulturowe uprawy kukurydzy lub oleju rzepakowego, nawet jeśli mogą być przeznaczone na produkcję biopaliwa do naszych samochodów. Ale też żaden syndykalista nie chce industrializmu sprowadzonego do kapitalistycznego promowania “wzrostu” i szaleńczego konsumpcjonizmu. Na przykład syndykaliści chcą rozwoju publicznej komunikacji pod warunkiem, Se będzie niekomercyjną działalnością prowadzoną dla korzyści wszystkich ludzi i że będzie wykorzystywała materiały nie prowadzące do nowej dewastacji środowiska.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście, kapitaliści są zainteresowani konsumpcjonizmem ukierunkowanym na nieograniczony wzrost, nie ma dla nich większego znaczenia czy sprzedają naturalne czy sztuczne produkty tak długo jak ludzie kupują i konsumują coraz więcej i więcej. Skutek jest taki, że coraz więcej dostępnej jeszcze ziemi przeznacza się pod wielkie uprawy i produkcję, aby nadążyć za stymulowaną przez biznes indywidualną konsumpcją. W odróżnieniu od nich syndykaliści rozumieją, że są rozsądne granice społecznej konsumpcji przemysłowych zasobów i np. dobrze skonstruowane linie komunikacyjne mogą zachęcić do korzystania z nich miliony, a nawet dziesiątki milionów ludzi, co będzie zgodne z wymogami ochrony środowiska, bo zredukuje korzystanie z indywidualnych środków transportu. Puenta jest taka, że syndykaliści nie są fanatykami wzrostu za wszelką cenę, a tym bardziej zysku, a ich pojmowania industrializmu nie należy mylić z niszczycielskim (i nieświadomym tego) konsumpcjonizmem współczesnego kapitalizmu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt; Anarcho-Syndykalizm i teoria wpływu środowiska &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tylko przyszłość może pokazać czy ludzka technologia i społeczeństwo mogą się rozwijać w szczęśliwej zgodzie z naturą. Żaden “prymitywista” ani “technofil” nie mogą powiedzieć tego już dzisiaj. Jestem jednak przekonany, że pomysł zniszczenia dokonań technicznej i przemysłowej rewolucji, a następnie powrót do małej skali szczepowych wspólnot jest jeszcze bardziej naiwny, niż nadzieja niektórych staromodnych syndykalistów liczących, Se samo ustanowienie robotniczej kontroli w jakimś jednym zakładzie spowoduje automatyczne powstanie “wolnej społeczności” i że ten niezależny raj będzie mógł się tak po prostu rozwijać w ramionach globalnego kapitalizmu. Wielka skala, centralizacja, masowa produkcja rozwijająca się wraz z kapitalizmem - co napawało takim zachwytem wielu marksistów - nie były kiedyś postrzegane jako potencjalne niebezpieczeństwo przez związki zawodowe i anarchosyndykalistów. Natomiast szerzej rozumiany ruch anarchistyczny nigdy nie ufał wielkiej skali, praktykom przemysłowego marnotrawstwa i systemowi fabrycznemu, pokładał swoje nadzieje w samorządowej, żyjącej w zgodzie z naturą wspólnocie. Anarchosyndykaliści powinni więc zrewidować w tej części swoje poglądy, korzystając z dorobku innych. Inaczej anarchosyndykalizm stanie się przebrzmiałą XIX-wieczną socjalistyczną filozofią, która zbyt optymistycznie oceniała możliwość właściwie nieograniczonego korzystania z potencjału przemysłu i naturalnych zasobów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niemniej jednak, nie można zbyt pochopnie rezygnować z wielkiej skali organizacji pracowniczych, które jak nikt inny mogą rzucić wyzwanie państwu i globalnemu kapitalizmowi. Tradycyjne metody syndykalistów, takie jak strajk generalny, mogą zatrzymać globalną megamaszynę w ciągu jednego popołudnia. Żadna inna grupa ludzi, nie może zagrozić państwu w takim stopniu co wielka armia pracowników najemnych, stanowiących co najmniej 60 procent dorosłej populacji. Kiedy już ludzie wyrwą przemysł i całą infrastrukturę usługową z rąk elit, to będzie można swobodnie decydować co z tym bogactwem dalej uczynić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Być może jeśli większość społeczeństwa zostanie przekonana przez ekologów, to dojdzie do zburzenia fabryk i fast-foodowych restauracji, a cały dorobek przemysłu trafi na śmietnik historii albo wybierze się modernizację i nowe niegroźne formy przemysłu. Rzecz jasna, jeśli anarchiści nie przekonają wystarczająco dużej części pracowników, że warto konsekwentnie walczyć o swoje prawa, wyeliminować państwo i aparat represji, to cała dyskusja okaże się warta tyle co rozmowy o szczęśliwym życiu na jakiejś innej planecie. To właśnie masowe zatrzymanie ekonomicznej machiny jest przedstawiane przez odmłodzony ruch anarchosyndykalistyczny jako skuteczna metoda zastopowania niszczycielskiego rozwoju państwa i megakorporacji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ogólnoświatowe dewastowanie przyrody dostarcza tylko kolejnego powodu do tworzenia pracowniczych organizacji. Nawet gdy rządy odnosiły pewne sukcesy w kontroli zanieczyszczeń to zawsze były to sukcesy sporadyczne i ograniczone. Na przykład w protokole z Montrealu stwierdzono z satysfakcją, że zmniejszono produkcję dziury ozonowej, jednak chemikalia, które ją wywołały są nadal główną produkcją sześciu kompanii i my nie powinniśmy być zbyt optymistyczni myśląc o globalnej współpracy między kapitalistami, a narodowymi rządami w celu ochrony środowiska. Niepowodzenia w powstrzymywaniu gazowych emisji, efektu cieplarnianego dowodzą, że koncerny nie mogą zapewnić nam bezpieczeństwa. Chociaż CFCs syntetyzowano w 1894 roku, to nie potrafilibyśmy w tamtych czasach właściwie ocenić niebezpieczeństwa. Z drugiej strony mówi się, że po okresie zaniku, warstwa ozonowa zaczyna się odbudowywać. Jednak nie wiemy ile długoterminowych lub nawet nieodwracalnych szkód przemysłowych dokonuje się bez naszej wiedzy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;System przemysłowy może powodować szkody, ale co w zamian planują antysyndykalistyczni anarchiści? Uważam, że nawet jeśli ludzkość zdecyduje się zaniechać korzystania z przemysłu i przestawi się na ręczne warsztaty, to i tak nie będzie można zrealizować tego zamiaru bez wcześniejszej globalnej współpracy robotników przemysłowych i równie międzynarodowego strajku generalnego (przyp. wyd. Już teraz mają miejsce eurostrajki, np. w maju 1997 roku pracownicy wszystkich zakładów Renault w Europie przerwali pracę w tym samym momencie). Jednak radykalni ekolodzy nie próbują nawet agitować wśród załóg pracowniczych. Jeżeli antysyndykalistyczni anarchiści są szczerzy w swoim pragnieniu obalenia systemu przemysłowego to powinni zacząć od zrozumienia logiki i potrzeb osób tam zatrudnionych, głosząc swoje tezy, respektować trzeba także ich punkt widzenia i nie oczekiwać, że tkwiący po uszy w obecnym systemie nierówności pracownicy porzucą pracę w fabrykach, konsumenckie przyzwyczajenia i wrócą na łono natury. Tak długo jak masowa, międzynarodowa opozycja nie złamie władzy przemysłowych kapitalistów, tak długo industrializm w znanej nam postaci będzie się rozwijał.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt; Cele i środki &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To prawda, że można odkryć nowe technologie, dzięki którym system przemysłowy przestanie być zabójczy dla środowiska. Oczywiście, jest też możliwe, ekotechnologie ujawnią jakieś nieprzewidziane efekty uboczne i ludzkość będzie musiała zupełnie zrezygnować z nowoczesnych technik. Ale jeśli się to zdarzy, to na pewno nie na czyjś rozkaz. Nie będzie to punkt startowy z rozwalaniem maszyn, rozkopywaniem dróg, wysadzaniem w powietrze miast i ogłaszaniem “roku zerowego” - tak jak to próbował uczynić w Kambodży Pol Pota. Zamiast drogi dyktatorskiej, “rok zero” będzie wspólną decyzją ludzi zdecydowanych niszczyć fabryki, sklepy, drogi i telefony z których korzystali. Ale głód, szaleństwo, chaos i przemoc będzie niemal na pewno pierwszym rezultatem tak nierozważnych czynów. Zaraz potem pojawi się dyktatura, straszne cierpienia oraz polityczna i społeczna pasywność.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Każdego dnia ludzkość uczestniczy w podtrzymywaniu przemysłowej machiny. Jednak nie można tak zwyczajnie zburzyć tego co daje ludziom środki do życia i oczekiwać, że nadejdą lepsze czasy. Lepiej ostrożnie demontować stare technologie w miarę rozwoju i praktycznego zastosowania nowych metod. Jeżeli ma powstać eko-anarchistyczna społeczność to zatrudnieni muszą obalić potęgę pracodawców, aby móc produkować tylko to co jest konieczne dla społeczeństwa i pilnować czy jest to życzliwe dla środowiska. Dopiero wtedy ludzie będą mogli zaprzestać produkcji bezużytecznych dóbr konsumpcyjnych i usług, a każdy człowiek pracując o wiele krócej niż dzisiaj, będzie mógł poświęcać czas na własne hobby i tworzenie różnych projektów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przez wyeliminowanie klas pasożytniczych i dostosowanie produkcji do prawdziwych potrzeb, uwolni się ogromną ilość ludzkiej energii. Gdyby mimo tych zmian przemysł pozostawał groźbą dla środowiska, to ludzkość miałaby przynajmniej więcej czasu na przemyślenie nowych bardziej prymitywnych sposobów życia. Syndykalizm jest niewątpliwie wyjątkowo konstruktywnym sposobem pozbycia się państwowo-kapitalistycznej elity, ponieważ daje bazę do tworzenia anarchistycznych społeczności i choć nie musi tworzyć ekologicznego stylu życia, to przynajmniej oddaje ekonomiczną i przemysłową potęgę w ręce zwykłych ludzi. Anarchiści - czy są przemysłowymi syndykalistami, technofilami czy neoprymitywistami - to i tak ich program musi zakładać, Se to sami ludzie będą decydować o własnym społecznym i ekologicznym przeznaczeniu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ktoś może zapytać czy syndykalizm jest najbardziej zadowalającą metodą anarchistycznej reorganizacji dystrybucji towarów i usług w granicach różnych społeczności. Ale to czego możemy być absolutnie pewni to, że dzisiejszy konsumpcjonizm kapitalistyczno-państwowego ustroju jest zupełnie nie do przyjęcia dla zdrowia i przyszłości życia na naszej planecie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt; Organizacja dnia codziennego &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Aby mieć jasność, anarchiści zawsze wierzyli w kolektywy, gdzie indywidualności będą mogły harmonijnie koegzystować, co jest wyraźną alternatywą dla kapitalizmu i dyktatorskiej “komunistycznej” ekonomii. Na przykład non profitowe wspólnoty oparte na indywidualnych zdolnościach rzemieślników mogą działać w sieci handlu wymiennego, a forma spółdzielni wzmocni zarówno jednostkę jak i wspólnotę. Miejscowi rzemieślnicy mogą też wprowadzać lokalną “walutę” i taki rozdział towarów, usług i pracy w granicach wspólnoty, który będzie najlepiej odpowiadał ideałom ich członków bez wsparcia rządu, kapitału i państwa. Może to dotyczyć tych usług i towarów, które wykraczają poza produkcję społecznie koniecznych towarów przysługujących każdemu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pamiętajmy, że jeśli nie uruchomimy na czas komunikacji, wodociągów, elektrowni itp. służących społeczeństwu, to szybko dojdzie do zgubnego chaosu. Uspołecznione sieci przewozu i np. poczta, są potrzebne każdej społeczności, nawet tej opierającej się na pracy rzemieślników czy artystów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ponownie trzeba podkreślić, że właśnie tradycyjna taktyka syndykalistów zapewni funkcjonowanie tych usług. Urzeczywistnienie federacji wolnych wspólnot wymaga zorganizowanego ataku na instytucje kapitału i państwa, jak również indywidualnie ukierunkowanych nowych systemów produkcji i konsumpcji uwzględniających preferencje konsumentów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Społeczeństwa rolnicze zanikają i nawet jeśli ostatecznie trzeba będzie wrócić do świata skomponowanego z małych wiosek, to w tej chwili nie możemy być obojętni wobec potrzeb milionów mieszkańców miast, żyjących w tzw. gorszych dzielnicach, w fatalnych warunkach sanitarnych. Nieszczęściem naszego społeczeństwa jest powszechna znieczulica, konsumpcjonizm i egocentryczny indywidualizm, czyli to co może przesądzić o zagładzie naszego gatunku. Syndykalizm, lokalne sieci rzemieślników i tradycyjne spółdzielnie to sposoby kształcenia w sobie zdolności do życia w regionalnej, pozwalającej na swobodny wybór drogi życiowej wspólnocie. Te alternatywy są o wiele lepsze niż stalinowska przymusowa “proletaryzacja” ludzi z wykorzystaniem państwa i terroru, albo kapitalistyczna robotyzacja miejskich i wiejskich mas poddawanych telewizyjnej lobotomii narzucającej nigdy nienasycony konsumpcjonizm, cynizm i społeczną apatię.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Graham Purchase&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;tłum: Red Rat&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;input name="edit[nid]" type="hidden" value="34270" /&gt;                  &lt;h3 class="title"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/h3&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-1950740380056904975?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/1950740380056904975/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/02/anarchosyndykalizm-technologia-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/1950740380056904975'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/1950740380056904975'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/02/anarchosyndykalizm-technologia-i.html' title='Anarchosyndykalizm, Technologia i Ekologia'/><author><name>Kot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-1102903195692154033</id><published>2010-02-19T09:41:00.000-08:00</published><updated>2010-03-12T09:43:14.023-08:00</updated><title type='text'>List otwarty Związku Syndykalistów Polski w sprawie bojkotu Greenway</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Według informacji pochodzących z różnych źródeł możemy ponad wszelką wątpliwość stwierdzić, że w lokalu Greenway przy ulicy Kuźniczej 11/13 we Wrocławiu wielokrotnie dochodziło do łamania praw pracowniczych. Wszystko wskazuje na to, że osoby prowadzące restaurację za nic mają pracowników i pracownice i dążą do jak największych zysków ich kosztem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od stycznia tego roku przynajmniej 6 osób pracowało w tym lokalu za darmo. Zważywszy na skalę i krótki okres zjawiska oraz fakt, że lokal cały czas poszukuje pracowników lub pracownic przypuszczamy, że darmowa praca jest stałym źródłem zysku dla osób organizujących ten proceder. To skandaliczne, że te osoby nie fatygują się nawet by ustalić przyszłe warunki pracy z zatrudnionymi. Osoby rozpoczynające okres darmowej pracy nie wiedzą, jaka umowa zostanie z nimi zawarta, ani jakie otrzymają wypłaty. Organizatorzy procederu twierdzą ponadto, że ustalanie stawki za godzinę pracy w ogóle jest niekonieczne i zastrzegają, że wynagrodzenie za pracę ustalane będzie uznaniowo. Wynagrodzenie w żadnym razie nie przysługiwać jednak będzie za pracę dłużej niż do 19:30 czyli pół godziny od zamknięcia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Okres bezpłatnego zatrudnienia jest nieustalonej długości, a osobom go przechodzącym sugeruje się, że im więcej godzin przepracują podczas niego tym szybciej zaczną zarabiać. Początkowo pracę za darmo nazywano „okresem próbnym”, następnie „szkoleniem”, a potem podpisywano na ten czas fałszywą umowę zlecenie na „pracę na magazynie”, sporządzoną w jednym egzemplarzu, z zastrzeżeniem, że widniejąca na niej kwota nie zostanie wypłacona. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednej z pracownic powiedziano tam, że nie można podpisać z nią umowy o pracę, gdyż nie wypracuje całego etatu, co było ewidentnym kłamstwem w świetle obowiązujących przepisów. Pracownica po darmowym okresie pracuje na umowę zlecenie, co jest nielegalne, gdyż wykonuje obowiązki pod nadzorem, w miejscu i czasie określonym przez osoby prowadzące lokal, mamy tu więc do czynienia z praktyką mającą na celu jedynie pozbawienie owej pracownicy świadczeń wynikających z Kodeksu Pracy. Co więcej, wiemy o sytuacji przedłużającego się oczekiwania na podpisanie umowy, mimo iż zgodnie z prawem powinna być ona podpisana w dniu rozpoczęcia pracy, a w wypadku braku takiej możliwości konieczne jest pisemne oświadczenie o woli jej zawarcia. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na domiar złego, w czasie pracy, która niekiedy trwa 11 godzin, nie ma żadnej formalnej przerwy (co również niezgodne jest z Kodeksem Pracy), a pracownicy i pracownice często są poganiani żeby nie spędzać za dużo czasu odpoczywając, jedząc czy pijąc.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chcemy z całą mocą podkreślić, że zgodnie z prawem, które i tak w niewystarczający sposób chroni interesy pracownicze przed samowolą właścicieli, umowa lub oświadczenie o woli jej zawarcia, musi być podpisana już pierwszego dnia pracy. To samo prawo jasno określa, że w wypadku pracy za barem, jak w Greenway, czy przy zmywaniu musi to być umowa o pracę, a więc gwarantująca nie tylko wynagrodzenie za każdą godzinę pracy (z dodatkowymi stawkami za nadgodziny), ale również prawo do urlopu i płatnych okresów zwolnienia lekarskiego. Uporczywe łamanie tego prawa jest zagrożone karą więzienia. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ponieważ nie jest to pierwsza sytuacja, gdy dowiadujemy się o łamaniu praw pracowniczych w lokalach Greenaway domyślamy się, że zarząd firmy nie jest w stanie zadbać o panujące w nich warunki pracy lub nie jest tą kwestią zainteresowany. Jako organizacja pracownicza, nie możemy zaakceptować tego faktu. Nie jesteśmy zainteresowani stanowiskiem marketingowym, interesują nas konkretne rozwiązania. Zwracamy się zatem do zarzadu z prośbą o skuteczne i trwałe rozwiązanie sprawy wyzysku w restauracjach Greenaway. Można to zrobić na przyklad poprzez podpisanie aneksów do umów z wszystkimi ajentami i ajentkami (franczyzobiorcami), które stanowiłyby o wygaśnięciu umowy ajencyjnej w wypadku łamania praw pracowniczych. To dopiero upewniłoby nas, że firmie Greenway zależy na tym, by jej klienci jedli etycznie. Jeśli takie rozwiązanie nie nastąpi, rozpoczniemy bojkot barów Greenaway. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Związek Syndykalistów Polski&lt;br /&gt;&lt;a href="http://zsp.net.pl/" title="http://zsp.net.pl"&gt;http://zsp.net.pl&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-1102903195692154033?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/1102903195692154033/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/02/list-otwarty-zwiazku-syndykalistow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/1102903195692154033'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/1102903195692154033'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/02/list-otwarty-zwiazku-syndykalistow.html' title='List otwarty Związku Syndykalistów Polski w sprawie bojkotu Greenway'/><author><name>Kot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-7040333676691495889</id><published>2010-02-16T09:43:00.000-08:00</published><updated>2010-03-12T09:48:16.637-08:00</updated><title type='text'>Tanianiania</title><content type='html'>&lt;div class="content"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W wielu państwach świata praca związana z opieką społeczną, opieką nad dziećmi, ale też praca w edukacji, to praca niskopłatna, praca często za grosze, choć wydawałoby się, że przecież wymaga tyle odpowiedzialności, często doświadczenia i wiedzy, że powinna być dobrze wynagradzana. Pamiętajmy, że mówimy tu wciąż o odpowiedzialności za życie i zdrowie innych ludzi, za rozwój psychiczny i fizyczny dziecka. W wielu innych zawodach odpowiedzialność oznacza odpowiedzialność finansową oraz - co często idzie z nią w parze - odpowiedzialność za jakość wykonanej pracy, a więc i status firmy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym artykule rozpiszę się trochę o pracy opiekunki do dziecka, bo ostatnio trochę siedzę w temacie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Może się to wydać nieprawdopodobne, ale w wielu miastach Polski, także tych dużych, niania zarabia 500-600 zł miesięcznie za pełny etat, nierzadko przy niemowlęciu! Stawki są oczywiście różne. Wynoszą one w Polsce od 3-4 (!) do 18zł/h. Podaję stawki orientacyjnie, chyba są wykwalifikowane osoby z dużych miast, które zarabiają więcej, ale standardem w takim Wrocławiu jest np. stawka 7 zł/h. Daje to niewiele ponad tysiąc złotych miesięcznie zakładając 8-godzinny dzień pracy. Zazwyczaj jest to praca na czarno, rodzice dziecka raczej nie płacą składek za nianię, często jest ograniczona możliwość wzięcia wolnego i nie ma co liczyć na płatny urlop (jedyną opcją jest dość ryzykowne lub niewykonalne zastępstwo na czas choroby, „urlopu” stałej niani). Biura oferujące odpłatną pomoc przy szukaniu niani zarabiają na outsourcingu studentek przed 26 rokiem życia. Rozpowszechnił się zwyczaj płacenia studentkom niższej kwoty za godzinę tłumacząc to tym, że niemowlę dużo śpi i można się w tym czasie pouczyć, więc jakby uznaje się te przerwy za wielki plus, który pomaga w pogodzeniu pracy z nauką. Z tym, że z samego Kodeksu Pracy wynika, że przerwa połączona z pozostawaniem w miejscu pracy, a szczególnie taka przerwa, która występuje w godzinach pracy (godziny pracy = od X do Y, a nie od X do Y i od Y do Z!) jest przerwą płatną. Czy nie jest to zbyt niekorzystny zapis, kompletnie nieżyciowy i pozbawiony większej logiki? Czy nie jest bzdurą dawanie pieniędzy za nieraz 2-3 godzinną przerwę? Dla kogoś, komu żal sprawiedliwie wynagradzać pracownicę, może i brzmi to kuriozalnie, jednak pozostawanie przy dziecku śpiącym w drugim pokoju lub w wózku obok jest wciąż de facto opieką. Gdyby tak nie było, to równie dobrze opiekunka taka mogłaby pójść sobie sama do sklepu w czasie snu dziecka i wrócić w czasie spodziewanej pobudki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nic nie usprawiedliwia więc zaniżania stawki studentce. Tym bardziej, że nie zawsze studentka taka dostaje jakąkolwiek lub choćby wystarczającą pomoc od rodziców lub państwa.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W umysłach matek, ojców i społeczeństwa w ogóle, tkwi czasami mit pracy opiekunki jako lekkiej i przyjemnej. To nie to samo, co praca rodzica w domu, która polega na organizacji gospodarstwa domowego plus opieka nad własnym dzieckiem. Szkopuł tkwi w tym, że niani narzucane są często wytyczne i ograniczenia dotyczące opieki nad danym dzieckiem, odpowiedzialność jest ogromna, a praca intelektualna (i fizyczna!), jaką opiekunka wkłada w zabawę z dzieckiem jest nieocenionym warunkiem rozwoju dziecka. Opieka indywidualna, nastawiona na potrzeby tego i tylko tego dziecka, to luksus. I DLATEGO zatrudnia się nianie, zamiast wysłać malucha do przedszkola lub żłobka!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z drugiej strony mamy rzecz jasna problem, którego wciąż niewystarczająca liczba przedszkoli i żłobków nie rozwiązuje. Jest to problem zapewnienia własnemu potomkowi jak najlepszych warunków rozwoju i bytowych. Nie wszystko można kupić za pieniądze, ale przy jednoczesnym własnym zaangażowaniu można zapewnić mu szybki rozwój osobisty, a później lepszą edukację i prawdopodobnie także lepszą pracę. Wiadomo, że nie każdy rodzic chcący zatrudnić nianię jest dusigroszem, który chce mieć ciastko i zjeść ciastko. Czasami niskie stawki wynikają z ignorancji i braku wyobraźni, a może bardziej dosadnie - z głupoty! Bo jak inaczej nazwać ludzi, którzy uważają, że dadzą opiekunce głodową stawkę, a jej będzie się chciało jeszcze nim jakoś porządnie zająć, zabawić, nauczyć życia? Są takie kobiety, owszem, ale gdy opowiadają o swoich metodach wychowawczych, to czasami skóra cierpnie… Nie mówię tu jedynie o takich, co uważają, że klaps w dupę załatwi sprawę. Mam na myśli także takie „miłe babuleńki”, które będą zapychać półtorarocznego dzieciaka drożdżówkami, czekoladkami i biszkoptami i zwracać się do niego bez przerwy „moja ty plaplusio, nio nio nio, pokaś rąćki”.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chciałam spojrzeć na to wszystko z perspektywy osoby, która naprawdę nie ma pieniędzy i chciałaby, by jej dzieckiem zajmowała się jakaś super niania. Z perspektywy osoby, której nie w smak zasady obowiązujące w żłobku, gdzie trudno o zapewnienie indywidualnego rozwoju, a panie (i coraz więcej panów) z wykształceniem pedagogicznym nie wiadomo czy faktycznie stosują wiedzę ze studiów w swojej pracy - wiedzy nie zawsze zresztą rzetelnej. Jednak póki żyjemy w świecie, którym rządzi pieniądz, a koszt wynajmu mieszkania wynosi co najmniej kilka stówek w małym mieście do około 1,2 - 2 tysięcy w dużym, koszty wyżywienia są jedynie coraz wyższe, a pracy jakby coraz mniej i wciąż za gówno-nie-pieniądze, trzeba się pogodzić z tym, że kobieta pracująca na takich warunkach MUSI dostawać w miarę wysokie wynagrodzenie, a w Polsce nawet stawka 15 zł /h dla osoby z pewnym doświadczeniem to malutko… Wiem, że nie przekłada się to często W OGÓLE na zarobki kobiet w tym paskudnym, pełnym nierówności i niesprawiedliwości kraju, ale to z kolei problem omawiany dość często. Bez konkretnych rozwiązań jak na razie. Jest to tylko jeden z problemów, z którym ludzie niezbyt zamożni, ubodzy, będą musieli się wciąż zmierzać ku zadziwieniu i dogłębnym analizom socjologów. Napisałam tylko o pracy niani, ale wykonywałam do tej pory wszystkie te gówniane, mało płatne prace, które wiążą się zarówno z feminizacją, jak i z juwenalizacją biedy. Pracę sprzątaczki (5-7zł/h), kasjerki (6 zł/h), pracę przy inwentaryzacji i wykładaniu towarów na półki (5 zł), pracę w gastronomii (od 4 do 10 zł) oraz przy „taśmowym” zdzieraniu smoły dłutem z parkietu u swojego własnego dziadka, która była chyba moją najcięższą i najbardziej gównianą pracą w życiu - nowi zarabiali tam 4 zł/h, wnusia dziadziusia 5.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy to nie przypadek, że to pielęgniarki tak usilnie walczyły o podwyżki i nadal w sumie niewiele z tego mają?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy to nie przypadek, że nauczycielki rzadko tak naprawdę są dobrze wynagradzane za swoją ciężką pracę, a doktoranci pracują na czarno za psie pieniądze lub za darmo? Zawód nauczycielski został sfeminizowany celowo, a nie przez przypadek! Zakładano, że kobieta jest utrzymywana przez męża (co nie zawsze było prawdą), więc można jej zapłacić o wiele mniej, a ponadto ma wrodzony zmysł pedagogiczny jako że jest to ogólna predyspozycja kobiet. Poza tym kobiety zawsze były uważane za bardziej potulne i bierne - czyli idealne jako pracownice i osoby wciskające ideologiczną pro-państwową papkę swoim uczniom.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy to nie przypadek, że - do kurwy nędzy - sprzątaczki zarabiają całe gie i w niemal stu procentach są to kobiety?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolejnym problemem, który się przy okazji nasuwa, jest nieodpłatna praca kobiet w domu, która także powoduje, że oczekiwania zarobkowe i proponowane kwoty są często marniutkie. To samo, co wykonuję za darmo ktoś inny miałby wykonywać „za tyle pieniędzy”!?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale w tym momencie od tego natłoku pytań rozbolała mnie głowa, więc może rozwinę niektóre z nich kiedy indziej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kurka niosa&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-7040333676691495889?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/7040333676691495889/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/02/tanianiania.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/7040333676691495889'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/7040333676691495889'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/02/tanianiania.html' title='Tanianiania'/><author><name>Kot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-7552021528631702829</id><published>2010-02-09T09:46:00.000-08:00</published><updated>2010-03-12T09:47:21.658-08:00</updated><title type='text'>Wrocław - Greenway czyli bezczelny wyzysk i krętactwa</title><content type='html'>&lt;div class="content"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak dowiedzieliśmy się mimo iż nowy wyzyskiwacz we wrocławskim Greenwayu na Kuźniczej szarogęsi się tam jedynie od początku stycznia już przynajmniej 6 osób (w firmie gdzie na zmianie pracuje maksymalnie 7 osób) odbyło darmowy "okres probny". Pracownica z najdłuższym stażem na barze (nie licząc osób na zmywaku) pracuje kilka tygodni i na razie ma umowę zlecenie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyzyskiwacz jest wyjątkowym krętaczem. Nie dość, że praca za darmo początkowo nazywana była "okresem probnym" a potem nagle zmieniła nazwę na "szkolenie" to każda nowozatrudniona pracownica spotykała się z nowymi kłamstwami i nowymi manipulacjami. Po pierwsze ów okres próbny (potem nazwany szkoleniem) jest nieokreślonej długości, a czas pracy w jego trakcie jest niezdefiniowany. Sugeruje się jednak, że im więcej ktoś będzie przebywać w lokalu tym szybciej zacznie się mu płacić (praca trwa maksymalnie 11 godzin), a zdarzały się sytuacje gdy wyzyskiwacz stwierdzał, że osoba, która już 5 dni pracuje za darmo musi przyjść jeszcze raz na cały dzień nieodpłatnie. Ostatnio być może wystraszony nieco krętacz zaczął podpisywać fikcyjne umowy na okres owego szkolenia na "pracę w magazynie", na której jest jakaś kwota, lecz od razu sugeruje się, że nie zostanie ona wypłacona. Osoba zatrudniana nie dostaje kopii umowy. Jedna z osób została zmuszona do tego by zrzec się ustnie wynagrodzenia za pracę w obecności sprowadzonego naprędce "świadka".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zdarzały się także sytuacje, że zatrudniana osoba musiała podpisać oświadczenie, że zgadza się na rewizję oraz, że zgadza się na obserwację przez monitoring (co jak wiadomo było tylko naciskiem psychologicznym).Ponadto nikt nie wie dokładnie jaka jest stawka za godzinę pracy (nawet osoby, które już pracują "za pieniądze"), kwotę wyzyskiwacz ustala wedle uznania. Z osobami pracującymi za darmo o ewentualnym przyszłym wynagrodzeniu rozmawia niechętnie dopiero wyraźnie "przyciśnięty", nie mówi niekiedy nawet jaka umowa zostanie zawarta. Jednej z osób powiedział zaś, że nie może z nią zawrzeć umowy o pracę gdyż nie wyrobi ona pełnego etatu (co jest kolejnym z długiej listy kłamstewek owego złodzieja, czyżby nie istniały umowy na niepełny wymiar czasu pracy?).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co więcej dowiemy się też od niego, że "nie ma czegoś takiego jak nadgodziny" oraz, że jeśli pracownicy nie zdążą rozliczyć baru do 19:30 to jest to ich wina i nigdy nie będą mieli za to płacone (co oznacza, że ostatnie pół godziny w praktyce pracuje się za darmo).W czasie pracy nie ma formalnej przerwy, na pracowników jest nacisk by nie siedzieli zbyt długo. Mimo iż teoretycznie pracownicy mają prawo zjeść za darmo obiad są naciski by tego nie robili. Wreszcie nawet po 6 dniach od momentu zatrudnienia (czyli końca owego szkolenia) pracownik czy pracownica nie mają umowy ani pisemnego oświadczenia o woli jej zawarcia.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;input name="edit[nid]" type="hidden" value="34061" /&gt;                 &lt;h3 class="title"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/h3&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-7552021528631702829?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/7552021528631702829/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/02/wrocaw-greenway-czyli-bezczelny-wyzysk.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/7552021528631702829'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/7552021528631702829'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/02/wrocaw-greenway-czyli-bezczelny-wyzysk.html' title='Wrocław - Greenway czyli bezczelny wyzysk i krętactwa'/><author><name>Kot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-176468922051037520</id><published>2010-02-07T19:49:00.000-08:00</published><updated>2010-03-12T09:51:57.087-08:00</updated><title type='text'>Bezkarność, bezradność i obojętność na budowie Stadionu Narodowego</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt; 1 grudnia dwaj pracownicy zginęli w wypadku przy pracy przy budowie Stadionu Narodowego. Z wysokości 18 metrów spadł podnoszony przez żurawia kosz, w którym znajdowało się dwóch robotników. Państwowa Inspekcja Pracy ustaliła, że kosz nie nadawał się do podczepienia pod żuraw - ostatnie ogniwo łańcucha na którym wisiał, było za wąskie i nie wchodziło na hak żurawia. Robotnicy włocławskiej firmy PPW Safety przyczepili kosz prowizorycznie, wykorzystując łańcuchy, które miały uszkodzone karabińczyki. W ogóle nie powinni do kosza wsiadać, bo nie mieli badań lekarskich dopuszczających ich do pracy na wysokości. Operacji nie nadzorował też tzw. hakowy - robotnik odpowiedzialny za prawidłowe podczepienie ładunku do żurawia. Dźwig w ogóle zresztą nie powinien podnosić kosza, bo żaden z żurawi dostarczonych przez gdańską firmę Żuraw Grohman nie został dopuszczony przez Urząd Dozoru Technicznego do przenoszenia takiego ładunku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystko to wskazuje na poważne zaniedbania zasad bezpieczeństwa w miejscu pracy. Jednak kto w końcu jest odpowiedzialny za taki stan rzeczy?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Państwowa Inspekcja Pracy, która obecnie zajmuje się problemem bezpieczeństwa i szuka winnych, powinna zastanowić się nad stopniem własnej odpowiedzialności w tej sprawie. Przez cały czas, PIP chwaliła się, że wszystko jest pod jej nadzorem i że na bieżąco monitoruje stan przestrzegania przepisów i zasad bezpieczeństwa i higieny pracy na budowie Stadionu Narodowego. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Według PIP, "Stwierdzono, że zarówno służby bhp, koordynatorzy, jak i służby nadzoru działają bez zarzutu. Wszystkie osoby uczestniczące w procesie budowlanym, od koordynatora budowy po pracowników odbyły odpowiednie szkolenia bhp. Zgodnie z § 2 rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 6 lutego 2003 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy podczas wykonywania robót budowlanych generalny wykonawca opracował instrukcję bezpiecznej pracy dla poszczególnych rodzajów maszyn i urządzeń oraz stanowisk pracy w liczbie 42. Wszyscy podwykonawcy dysponują dla własnych, wewnętrznych potrzeb instrukcjami bezpiecznego wykonywania robót dla maszyn i urządzeń oraz stanowisk pracy objętych zakresem wykonywanych prac." (&lt;a href="http://www.pip.gov.pl/euro2012/html/00000003.htm"&gt;Budowa Stadionu Narodowego pod lupą inspektorów&lt;/a&gt;) &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O licznych problemach na budowie stadionu słyszeli inspektorzy PIPu. Jesienią odbyły się dzikei strajki. Na budowie Stadionu działa ponad 100 firm podwykonawców. Nie wszyscy płacili pracownikom. Na budowie pracowali niekwalifikowani pracownicy tymczasowi. Wszyscy wiedzą, że w takich sytuacjach często dochodzi do łamania zasad BHP, szczególnie kiedy każda firma stara się pracować jak najszybszy i jak najtaniej. Dzikie strajki spowodowały, że inspektorzy pracy ruszyli znowu na kontrolę budowy. Mimo, że pracownicy głośno mówili o różnych nieprawidłowościach na budowie, pod koniec października PIP ogłosiła, że "nieprawidłowości na budowie Stadionu Narodowego są nieliczne i niezbyt poważne". Jednak miesiąc później, PIP znowu musiała wszystko kontrolować. 3 grudnia, rzeczniczka okręgowej inspekcji pracy w Warszawie Maria Kacprzak-Rawa, ta sama, która twierdziła w październiku, że są "nieliczne i niezbyt poważne" nieprawidłowości na budowie, ogłosiła nową kontrolę legalności zatrudnienia na stadionie. PIP podkreśliła, że budowa Stadionu jest "od samego początku objęta szczególnym nadzorem Inspekcji". Rzeczniczka głównego wykonawcy Stadionu Narodowego, Alpine Bau, powiedziała , że kontrola przeprowadzona przez inspektorów PIP oraz funkcjonariuszy straży granicznej i policji objęła ponad 300 osób. Na budowie pracuje nieco ponad 1000 osób.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednak, mimo wszystkich twierdzeń Państwowej Inspekcji Pracy, na budowie używano żurawia w sposób niedozwolony. Jak twierdzi Wiesław Bakalarz, ekspert w Głównym Inspektoracie Pracy, kierujący pracami zespołu badającego okoliczności i przyczyny wypadku podczas &lt;a href="http://www.pip.gov.pl/html/pl/news/10/10100002.php"&gt;konferencji prasowej PIPu&lt;/a&gt;: "Do wypadku mogło dojść już wcześniej, albowiem ten sam zestaw urządzeń był używany na budowie od października, czyli na dwa miesiące przed wypadkiem!"&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Inspektorzy pracy także twierdzili, że "pracownicy nie mieli badań dopuszczających do pracy na wysokości, a przede wszystkim - co zdaniem inspektorów pracy badających okoliczności zdarzenia było szczególnie naganne - pozostawiono ludzi bez nadzoru". Główny inspektor pracy podkreślił, że miał "żal do nadzoru".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pozostaje więc pytanie - czy inspekcja pracy to nie część systemu nadzoru? Bo wygląda na to, ze inspekcja, która cały czas chwaliła się swoim nadzorem nad budową i starała się przekonać ludzi nawet w październiku, że wszystko jest w porządku, sama nie wypełniła swoich obowiązków wobec pracowników skoro często pracowali z niedozwolonym sprzętem i bez odpowiednich badań i kwalifikacji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiele wskazuje na to, że wszyscy wiedzą, że system polega na ignorowania wielu zasad bezpieczeństwa, by zarobić więcej, że system podwykonawców służy do tego, by zwolnić generalnego wykonawcę od odpowiedzialności za pracowników na budowie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Okazuje się, że według polskiego prawa, generalny wykonawca nie jest za nic odpowiedzialny. Na niedawnym posiedzeniu Rada ds. Bezpieczeństwa Pracy w Budownictwie jeden z inspektorów PIP powiedział, że "należałoby się zastanowić nad włączeniem odpowiedzialności inwestora za bezpieczeństwo pracy."&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Inspektorzy pracy zawiadomili prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, skierowali do sądów grodzkich 3 wnioski o ukaranie za popełnione wykroczenia. 10 osób ukarali mandatami karnymi na łączną kwotę 15,5 tys. zł za to, że wiedzieli o problemach z koszem i dźwigami, ale nie zareagowali na nie. W stosunku do 4 osób wystąpili z wnioskami o wyciągnięcie konsekwencji służbowych przez pracodawców. Generalny wykonawca nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Firma Żuraw Grohman oraz PPW Safety i majster, który powinien nadzorować przyczepianie koszy dostali mandaty o łącznej sumie ok. 13 tys. złotych. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Takie mandaty są zbyt niskie. Oprócz tego, większość winy została przeniesiona na pracowników, którzy prawdopodobnie sami nie decydowali, że będą pracować w niebezpiecznych warunkach. Pracują z narzędziami, które dają im pracodawcy, ze wszystkimi ograniczeniami, spowodowanymi decyzjami kierownictwa, jednak ich szefowie nie chcą brać odpowiedzialności za swoje decyzje.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; Inspektorzy PIP są świadomi, że cały system działa na niekorzyść pracowników, jednak oni nie są tam po to, by rygorystycznie kontrolować warunki pracy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednak przyznają, że problemy są systematyczne: "Kluczem do rozwiązania problemu jest przede wszystkim zmiana ustawy o zamówieniach publicznych. Powoduje ona m.in., że wykonawcy tną koszty pracownicze, materiałowe, a także te związane z ochroną i bezpieczeństwem pracy," powiedział Zbigniew Janowski, wiceprzewodniczący Rady ds. Bezpieczeństwa Pracy w Budownictwie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie ma do końca racji. To nie zły system zamówień publicznych powoduje, że wykonawcy tną koszty pracownicze, tylko chciwość. Ta chciwość będzie istniała wszędzie tam, gdzie pracownicy nie są w stanie przeforsować lepszych warunków pracy, a gdzie prawo pozwala na istnienie taniej i nieubezpieczonej siły pracowniczej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na budowie podwykonawcy mogą zatrudnić ludzi za grosze - czyli pensję minimalną - i to nie jest problem związany z zamówieniem publicznym, tylko z istnieniem za niskiego poziomu pensji minimalnej. Rynek pracy? Też nie ma problemu. Jeśli nie ma ludzi chętnych do takiej pracy, można importować pracowników z Indii, czy nawet niewolniczą siłę roboczą z Korei Północnej, bez żadnych obaw.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; Inny problem, to fałszowanie dokumentacji. Mimo tego, że wiadomo, że wiele firm fałszuje dokumentację BHP, inspektorzy pracy rzadko ich na tym przyłapują. Jednak doskonale o tym wiedzą. Na niedawnej konferencji prasowej PIP, jeden z przedstawicieli PIP wspomniał "o rozbieżnościach między dokumentacją a stanem faktycznym, stwierdzonych w trakcie kontroli legalności zatrudnienia".&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; Dwaj robotnicy, którzy zginęli na Stadionie nie mieli odpowiedniego szkolenia i mieli być dopisani do listy przeszkolonych kilkanaście dni po wypadku. Pracownicy zawiadomili o tym prokuraturę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Więc pozostaje pytanie - jeśli inspektorzy PIPu wiedzą, że często są "rozbieżności" w dokumentacji, dlaczego PIP nie kontroluje tego przed wypadkami? A inne pytanie - jeśli PIP 3 grudnia twierdziła, że od 2 grudnia (czyli dzień po wypadku) będzie prowadzić szczególną kontrolę na Stadionie (przypominamy - ok. 300 osób wzięło udział w kontroli), a wpisy o szkoleniach zostały dopisane do listy przeszkolonych pracowników kilkanaście dni później, wygląda na to, że nikt nie sprawdził i nie zrobił kopii listy przeszkolonych pracowników podczas tej kontroli. Nasuwa się jedynie wniosek, że inspektorzy PIPu są nieskuteczni, a może nawet pomagają osobom odpowiedzialnym za BHP ukryć takie nieprawidłowości.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akai&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-176468922051037520?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/176468922051037520/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/02/bezkarnosc-bezradnosc-i-obojetnosc-na.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/176468922051037520'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/176468922051037520'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/02/bezkarnosc-bezradnosc-i-obojetnosc-na.html' title='Bezkarność, bezradność i obojętność na budowie Stadionu Narodowego'/><author><name>Kot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-4215724481395789963</id><published>2010-02-05T04:40:00.000-08:00</published><updated>2010-02-05T04:40:50.712-08:00</updated><title type='text'>Pułapka budżetu partycypacyjnego – zarządzanie ubóstwem</title><content type='html'>&lt;div class="content"&gt;Bezpośrednio po zwycięstwie Partii Pracowniczej w Brazylii w październiku 2003 r., dziennikarze największych dzienników finansowych napisali, że Luis Inacio (Lula) da Silva, wówczas kandydat na prezydenta, musi wykonać szereg kroków, by dotrzymać obietnic „fiskalnej odpowiedzialności” i umowy zawartej z Międzynarodowym Funduszem Walutowym w ramach 30 miliardowego pakietu „pomocy”. Redaktor „Financial Times” napisał:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;“Pan da Silva musi działać szybko, by zdobyć reputację odpowiedzialności ekonomicznej. To oznacza właściwe decyzje przy obsadzie odpowiedzialnych stanowisk ekonomicznych, odłożenie w czasie obietnic zmian społecznych i skoncentrowanie się zamiast tego na jeszcze bardziej restrykcyjnej polityce fiskalnej [bardziej restrykcyjnej niż polityka poprzedniego rządu Cardoso], aż do momentu, gdy spadnie stosunek długów do PKB.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt; Kenneth Rogoff, wysoko postawiony ekonomista przy Międzynarodowym Funduszu Walutowym ostrzegł, że jak by na to nie spojrzeć, „reform strukturalnych w Brazylii, które muszą zostać zrealizowane przez rząd da Silvy, nie da się przeprowadzić bezboleśnie… Nie ma innego wyjścia, jeśli społeczność międzynarodowa ma zachować zaufanie do brazylijskiego systemu finansowego i jeśli ma on uniknąć całkowitej zapaści.”&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I tu właśnie jest sedno problemu: jeśli Brazylia ma nadal spłacać uciążliwy dług wobec zagranicznych wierzycieli, będzie konieczne przeznaczenie na ten cel 3,6 miliarda Reali miesięcznie. Te pieniądze nie będą mogły być przeznaczone na finansowanie publicznej służby zdrowia (już i tak znajdującej się na krawędzi zapaści), szkół i płac dla pracowników sektora publicznego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obserwatorzy międzynarodowego kapitału finansowego – MFW i Bank Światowy – domagają się wciąż bardziej restrykcyjnej polityki finansowej. Co to mogłoby oznaczać dla pracowników sektora publicznego w Brazylii?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W liście napisanym do Luli przed wyborami, Federacja Pracowników w Brasilii podkreśliła, że nie jest możliwe pogodzenie potrzeb mas pracowników brazylijskich - którzy głosowali na Lulę i Partię Pracy, aby zakończyć 8 lat zaciskania pasa - z żądaniami MFW i BŚ. Pracownicy napisali, m.in.: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;„W ciągu ostatnich 8 lat, nasze zarobki zostały zamrożone. Pilnie potrzebujemy podwyżki w wysokości 89,12% tylko po to, by utrzymać się na powierzchni. To żądanie zostało wysłane przez federację pracowników państwowych i miejskich do obecnego prezydenta Fernando Henrique Cardoso. Towarzyszyły temu żądania dotyczące m.in. zachowania parzystości pomiędzy czynnymi i emerytowanymi pracownikami sektora publicznego, stworzenie kontraktu ramowego dla wszystkich pracowników sektora publicznego w Brazylii, odbudowanie podstawowych usług społecznych, które zostały zniszczone w trakcie prywatyzacji i deregulacji, oraz uznanie 56 podstawowych praw pracowników sektora publicznego, które zostały zlikwidowane.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Pan Cardoso zignorował nasze żądania. Podpisał zamiast tego umowę z MFW dotyczącą spłaty długów, która będzie oznaczać drakoński plan dostosowania strukturalnego i który pozostawi Brazylię jeszcze bardziej zubożałą. Warunki dyktowane przez MFW oznaczają, że aby spłacić odsetki na długach z 2003 r. oznaczałoby wprowadzenie cięć budżetowych w wysokości dodatkowych 53 milionów Reali.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;W bieżącej sytuacji, kiedy Brazylia jest grabiona, a jej mieszkańcy wykrwawiają się na śmierć, nawet wypłata naszych bieżących wynagrodzeń i świadczeń emerytalnych stoi pod znakiem zapytania.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Towarzyszu Lula. Jesteśmy przekonani, że teraz nadszedł moment, żeby zmienić kurs. Teraz albo nigdy. Właśnie dla tej chwili stworzono Partię Pracowników 23 lata temu i dla osiągnięcia tego celu rozwinęła się w masową partię brazylijskiej klasy pracującej. Dziś, miliony pracujących i wyzyskiwanych ludzi wspierają Pana kandydaturę, ponieważ widzą w zwycięstwie Pana i Partii Pracowników możliwość kroczenia do godnej przyszłości dla młodzieży i dla tych, którzy zarabiają na swoje utrzymanie. Widzą możliwość zbudowania podstaw do stworzenia prawdziwie demokratycznego i suwerennego kraju, gdzie to lud – a nie MFW – określa naszą przyszłość.”&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na swoim pierwszym przemówieniu po wygranych wyborach, Lula przyrzekał szybkie działania, aby zmniejszyć skalę zjawisk takich, jak niedożywienie i jednocześnie chciał uspokoić inwestorów, że zamierza prowadzić „umiarkowaną” i „odpowiedzialną” politykę ekonomiczną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lula powiedział: “Nawet z restrykcjami budżetowymi jesteśmy przekonani, że będzie możliwe od pierwszego dnia rozpoczęcie energicznych działań w dziedzinie socjalnej.” Lula wskazał na przykład samorządów w rękach Partii Pracowników w brazylijskich miastach i regionach, aby udowodnić, że odpowiedzialność fiskalna i „kreatywność socjalna” mogą iść ramię w ramie, aby zaspokoić aspiracje „ogółu brazylijskiego społeczeństwa”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Co oznaczała “kreatywność socjalna” w Porto Alegre&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idea wprowadzenia odpowiedzialności fiskalnej jednocześnie z “kreatywnością społeczną” od dawna była lansowana przez pewne skrzydło wewnątrz Partii Pracowników. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Porto Alegre i w całym stanie Rio Grande do Sul wprowadzono “kreatywne” ustawodawstwo, określane mianem “budżetu partycypacyjnego”. Władze Porto Alegre zdominowane przez Partię Pracowniczą pierwsze wprowadziły „budżet partycypacyjny” 13 lat temu, nazywając go „innowacyjną formą zarządzania”. Inne miasta i regiony, w których rządziła PP wkrótce poszły tą samą drogą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś, wiele osób, zarówno członków partii, jak i osób nie będących członkami PP wspiera ideę stworzenia „Paktu Społecznego” pomiędzy „podmiotami społeczeństwa obywatelskiego” po październikowym zwycięstwie wyborczym. Dla nich Porto Alegre, ze swoim „budżetem partycypacyjnym”, jest drogą naprzód.&lt;br /&gt;Czym jest “budżet partycypacyjny” i dlaczego Bank Światowy nazwał władze miasta Porto Alegre „najlepszym uczniem” Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Budżet Porto Alegre, tak jak w przypadku wszystkich miast w Brazylii jest częścią budżetu określonego przez rząd federalny. System budżetowy zakłada, że każdy region musi wpłacać swoją część funduszów na pokrycie długu zagranicznego przygniatającego Brazylię: 300 miliardów dolarów. Władze regionów określają z kolei część długu, która musi zostać spłacona przez władze miejskie poszczególnych miast znajdujących się w regionie. W ten sposób, wszystkie szczeble władz są bezpośrednio zaangażowane w spłacanie długu zagranicznego. Rząd federalny nie musi sam się martwić obsługą długu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Partycypacyjny” aspekt budżetów regionalnych i miejskich dotyczy tylko stosunkowo małej części całości budżetu. Nie może być mowy o podważaniu zasadności spłacania długu zagranicznego – choć jest to najpoważniejszy element budżetu. Spłata długu jest automatyczna i nigdy nie została podważona przez burmistrzów i gubernatorów należących do Partii Pracowników.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co stanowi o “partycypacyjności” procesu? Otóż organizacje pozarządowe, stowarzyszenia, związki zawodowe mogą na równej stopie określać priorytety budżetowe tej części budżetu, która pozostała po spłaceniu długu. Innymi słowy, oczekuje się od nich, że pomogą „dystrybuować” niedobory budżetowe. Te organizacje stają się więc częścią procesu zarządzania ubóstwem. Dlatego działacze Partii Pracowników, którzy nie zgadzają się z tym modelem przezwali go „partycypacyjnym zaciskaniem pasa”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla przykładu, dyskusja może się odbywać na temat tego, czy wyższym priorytetem jest naprawa kanalizacji, która regularnie ulega awariom, co ma śmiertelne konsekwencje w slumsach i ubogich dzielnicach, czy płacić urzędnikom państwowym, którzy czasem nie otrzymują pensji przez 4, 5 lub nawet 8 miesięcy? Czy należy zamknąć przychodnię, przez co pozbawi się tysięcy rodzin pracujących minimalnego dostępu do służby zdrowia, aby móc zbudować dopływ bieżącej wody? Czy należy dokonać odwrotnego wyboru?&lt;br /&gt;Zaangażowanie różnych organizacji – a zwłaszcza związków zawodowych – do podejmowania tak upadlających wyborów powoduje, że te organizacje przestają bronić interesów własnych członków. Zamiast tego, stają się przekaźnikami polityki dyktowanej przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;“Najlepsza Aternatywa” Banku Światowego&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic więc dziwnego, że Bank Światowy przetłumaczył, opublikował i rozprowadzał propagandowy podręcznik napisany przez byłego burmistrza Porto Alegre z ramienia Partii Pracowników, Tarso Genro i Urbitarana de Souza pod tytułem: “Budżet partycypacyjny: doświadczenie Porto Alegre”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tego podręcznika Banku Światowego możemy np. się dowiedzieć, że w roku 2000, 140 miast w całej Brazylii (z czego 73 znajdywało się pod rządami Partii Pracowników, a 67 pod rządami centroprawicy) zaimplementowało „budżet partycypacyjny”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brazylijska prasa głównego nurtu poświęciła dużo uwagi “budżetowi partycypacyjnemu”. O Estado de Sao Paulo opublikowało w marcu 2001 r. wywiad na pierwszej stronie z administratorem Banku Światowego w Brazylii, Victorem Vergarą. W artykule podkreślono użyteczność „budżetu partycypacyjnego” w celu realizacji programu restrukturyzacji (SAP) prowadzonego przez Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W odpowiedzi na pytanie dziennikarza o to, jak Bank Światowy ocenia “budżet partycypacyjny”, Vergara odpowiedział: &lt;em&gt;“To jedno z najbardziej pozytywnych i innowacyjnych doświadczeń w całej Ameryce Łacińskiej. To nowoczesna metoda zarządzania, która zwróciła uwagę wielu na tym kontynencie. Bank Światowy przetłumaczył na język Hiszpański książkę byłego burmistrza Porto Alegre Tarso Genro na ten temat. Rozprowadziliśmy już 2,5 tys. egzemplarzy książki w dziewięciu krajach Ameryki Łacińskiej.”&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pytanie, dlaczego Bank Światowy patrzy na ten model w tak pozytywny sposób, Vergara odpowiedział: &lt;em&gt;“to nowoczesna forma zarządzania, która zmienia demokrację przedstawicielską w demokrację uczestniczącą, w podejmowanie decyzji za pomocą konsensusu.”&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie, dziennikarz zapytał, czy ten model może być wprowadzany tylko przez “lewicowe” rządy. Vergara na to: &lt;em&gt;„Wcale nie. Budżet partycypacyjny nie ma żadnych podstaw ideologicznych. To po prostu metoda podejmowania decyzji. Nikt nie twierdzi, że to model idealny, ale wydaje się, że nie ma lepszej alternatywy.”&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Metoda “zapobiegania wybuchom społecznym”&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta “metoda podejmowania decyzji” jest w istocie w pełni zgodna z polityką Banku Światowego. Od wielu lat, przewodniczący Banku Światowego James Wolfensohn ostrzegał, że w rezultacie wprowadzania reform i restrukturyzacji zalecanej przez Bank Światowy i MFW, „liczba konfliktów społecznych i wybuchów niezadowolenia nasila się, środowisko ulega dewastacji, a różnice pomiędzy biednymi, a bogatymi powiększają się” (cytat z przemówienia na zebraniu Rady Banku Światowego w Waszyngtonie we wrześniu 1999 r.). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wolfensohn wielokrotnie doradzał, by zacząć współdziałać ze związkami zawodowymi i ruchami protestu społecznego, aby zapobiec takim wybuchom społecznym. Na spotkaniu z organizacjami pozarządowymi w Pradze we wrześniu 2000 r. Wolfensohn powiedział:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;“Staramy się pośrednio zasugerować rządom poszczególnych krajów, że nie można narzucić planu rozwoju społecznościom i grupom ludzi, że należy przeprowadzić konsultacje i doprowadzić do tego by stali się oni właścicielami tego procesu. Nie powinniśmy tworzyć planów w Waszyngtonie, czy La Paz, ale powinniśmy zaprosić do udziału ludzi.”&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Przewodniczący Banku Światowego powiedział jasno, że rola przeznaczona dla organizacji pozarządowych i ogólnie dla “społeczeństwa obywatelskiego” polega na “oddaniu głosu ludziom tak, aby mogli aktywnie uczestniczyć w określaniu, planowaniu i wykonywaniu projektów Banku Światowego i udzielanych pożyczek.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Światowym Raporcie Banku Światowego o Stanie Rozwoju na Świecie na lata 2000/2001 tak podsumowano strategię “Ataku na Biedę”: &lt;em&gt;“Można ograniczać negatywne skutki społecznej fragmentacji dzięki tworzeniu formalnych i nieformalnych forów i kanalizowaniu energii poszczególnych grup w procesy polityczne, tak aby ta energia nie koncentrowała się na otwartym konflikcie”.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Budżet partycypacyjny odrzucony w wyborach&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Starając się zdyskontować swój wizerunek jako burmistrza Porto Alegre, Tarso Genro kandydował w wyborach na gubernatora w regionie Rio Grande do Sul w październiku 2003. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyniki wyborów nie pasowały do wyników osiąganych przez Partię Pracowników w całej Brazylii. Wszędzie oprócz Rio Grande do Sul elektorat PP zwiększył się w porównaniu z poprzednimi latami. Ana, działaczka organizacji dzielnicowych w Porto Alegre i członkini PP wytłumaczyła w wywiadzie dla gazety O&lt;br /&gt;Trabalho dlaczego, jej zdaniem, doszło do fiaska kandydata PP na gubernatora: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;“W całym regionie, Tarso Genro otrzymał 11% mniej głosów, niż jego oponent, Oliwio Dutra w wyborach w 1998 r. Jeśli weźmiemy pod uwagę samo Porto Alegre, jego wynik był o 16% niższy niż Dutry. Stało się to jednocześnie z wielkimi sukcesami wyborczymi PP w wielu miastach w całej Brazylii. W wyniku tego, Partia Pracowników prawdopodobnie straci stanowisko gubernatora. [Późniejsze wydarzenia potwierdziły przypuszczenia Any].”&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Dziennikarz zapytał Anę, czy wdrażanie polityki „budżetu partycypacyjnego” miało coś wspólnego z utratą głosów. Ana odpowiedziała: &lt;br /&gt;&lt;em&gt;„Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Wystarczy zobaczyć, co się stało z Ubiratanem de Souzą, urzędnikiem odpowiedzialnym za sprawy budżetu w Porto Allegre i współautorem książki Banku Światowego o modelu Porto Alegre. De Souza starał się o mandat poselski pod hasłem „jestem kandydatem budżetu partycypacyjnego”. Gdziekolwiek się nie pojawił, w TV, radiu, na wiecach – nie mógł się powstrzymać od wysławiania swojego wkładu jako nadzorcy procesu nazywanego „budżetem partycypacyjnym”.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt; W październikowych wyborach De Souza otrzymał tylko 8 tys. głosów w całym regionie Rio Grande do Sul, a potrzebował przynajmniej 25 tys. aby zakwalifikować się do drugiej tury.”&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;Zapytana o to, czy na pewno porażka wyborcza była konsekwencją polityki „budżetu partycypacyjnego”,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ana odpowiedziała:&lt;br /&gt;&lt;em&gt;“Słuchaj, ludzie nie są głupi. Na początku wierzyliśmy w to, co mówili – że wreszcie będziemy mieli prawo głosu w określaniu priorytetów budżetowych. Byliśmy cierpliwi, zdając sobie sprawę, że nie wszystko może się zmienić z dnia na dzień. Ale stopniowo zaczęliśmy dostrzegać, że priorytety, które poddawaliśmy do rozważania i implementacji nadzorcom procesu „partycypacyjnego” nigdy nie były rozważane i wdrażane. Zawsze mówiono nam, że inni są w jeszcze gorszej sytuacji niż my i że nasze problemy „nie są priorytetami”. Powoli, zaczęliśmy sobie zdawać sprawę, z tego co działo się naprawdę. Zrozumieliśmy, że władze miejskie Partii Pracowników działające pod szyldem „partycypacyjnego” procesu sumiennie spłacały długi zagranicznym inwestorom – którzy nota bene nie zainwestowali nawet centa, by pomóc Brazylijczykom. Dlaczego bogaci i super-bogaci, którzy dorabiają się fortun spekulując naszymi zasobami mają otrzymywać spłaty, podczas gdy nam wiedzie się tak źle? Powiedziano nam, że kwestia długu nie może być poddana dyskusji. Jakw takiej sytuacji mówić o demokracji? Dowiedzieliśmy się, że władze PP dokładnie stosowały się do prawa Camata, które – zgodnie z wytycznymi MFW – wymaga, by płace pracowników sfery budżetowej nie przekraczały 60% budżetu. W Porto Allegre udało się „przebić” normy MFW obniżając tą sumę do 48% budżetu. To oznaczało masowe zwolnienia pracowników sfery budżetowej, a co za tym idzie masowe strajki nauczycieli i innych pracowników przeciwko twórcom systemu „budżetu partycypacyjnego”. Jednakże najważniejsze jest to, że zrozumieliśmy, że nasze najbardziej podstawowe potrzeby nie były zaspokajane i że w rzeczywistości sytuacja ulegała ciągłemu pogorszeniu. Ludzie zrozumieli, że „budżet partycypacyjny” był zwykłym oszustwem i nie chcieli mieć z tym nic więcej do czynienia.”&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Ana opowiedziała też szczegółowo, jak okłamano organizację dzielnicową, której jest członkiem i o tym, jak pozamykano przychodnie w całej dzielnicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brazylijczycy dali jasno do zrozumienia, że chcą prawdziwych zmian, a nie więcej zaciskania pasa przez „odpowiedzialną politykę fiskalną”. Dali też do zrozumienia, że nie dadzą się już tak łatwo nabrać na „kreatywną” i „innowacyjną” politykę społeczną opartą na „Paktach Społecznych” i „budżetach partycypacyjnych”. Zamiast tego, chcą, żeby rząd zerwał z MFW właśnie po to, by finansować programy społeczne, które są potrzebne, by Brazylia znów stanęła na nogi – wolna od dyktatu międzynarodowych korporacji i międzynarodowych instytucji globalnego kapitalizmu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Joao Penha, luty 2003 r. tekst opublikowany w internetowym piśmie ZNET.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Tłumaczenie: Yak&amp;nbsp;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;http://cia.bzzz.net/pulapka_budzetu_partycypacyjnego_zarzadzanie_ubostwem&amp;nbsp;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-4215724481395789963?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/4215724481395789963/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/02/puapka-budzetu-partycypacyjnego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/4215724481395789963'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/4215724481395789963'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/02/puapka-budzetu-partycypacyjnego.html' title='Pułapka budżetu partycypacyjnego – zarządzanie ubóstwem'/><author><name>Kot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-3711354725699395292</id><published>2010-02-02T19:56:00.000-08:00</published><updated>2010-03-12T09:59:06.356-08:00</updated><title type='text'>Wrocławska gastronomia – chińskie standardy w centrum Europy</title><content type='html'>&lt;div class="content"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chciałbym posłużyć się tu kilkoma przykładami nie po to jednak by je szczególnie piętnować, ale by przedstawić je jako reprezentacje całości branży. Weźmy przykład pierwszy z brzegu czyli rynek naszego miasta. Położona jest tu knajpa Literatka. Lokal niedawno przeniesiony i od przenosin bardzo modny. Chodzą tu zwłaszcza osoby mające się za artystów czy inteligentów, niektóre lewicują. Knajpę prowadzi na spółkę dwóch znanych wrocławskich gastronomów Janusz Domin i Arkadiusz Pańka. Domin prowadzi również położony na placu Solnym John Bull Pub, a swego czasu miał także usytuowany w Rynku Highlander (obecnie inny właściciel, warunki pracy nieco poprawione). Doświadczenie pozwoliło im sformułować ciekawy model stosunków z pracownicami i pracownikami. Zatrudnione w knajpach osoby (dawniej zdarzali się mężczyźni, obecnie o ile się nie mylę same kobiety) pracują na czarno (swego czasu umowa o pracę w JB Pub była podpisana z żoną Domina, która tam w ogóle nie bywała, co miało uspokoić obawy ewentualnych kontrolerów – dlaczego tak mało osób pracuje w takim miejscu) lub na fikcyjną umowę zlecenie na zaniżoną kwotę. Otrzymują tak zwane dniówki w gotówce. Dniówka jest ustalona na stałym poziomie, niezależnym od czasu pracy, a pracuje się do zamknięcia, którego pora zależy tylko od widzimisię pracodawcy. Zdarza się, że pracownice po 14 czy 15 godzinach pracy i po wyjściu ostatniego klienta czekają jeszcze godzinę lub dwie na telefon bądź przyjście pracodawcy, który pozwoli im opuścić lokal. Zdarza się też, że czekają w pustej knajpie aż pracodawca skończy się bawić ze swoimi znajomymi. Ich czas pracy wynosi zatem niekiedy i 17 godzin przy niezmienionej stawce dziennej, co sprawia, że zarabiają nieraz ledwo ponad 4zł za godzinę. Nie muszę chyba wspominać, że pracując na czarno czy na umowę śmieciową nie mają żadnych świadczeń społecznych, możliwości wzięcia urlopu itp., a czas pracy jest nieewidencjonowany. Oczywiście we własnej opinii pracownic takie warunki pracy rekompensowała możliwość otrzymania dość wysokich napiwków – wszak John Bull i Literaka to drogie miejsca. Tak oto wszelkie koszty pracy udało się przerzucić Dominowi i Pańce na klientów.&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Inny przykład stanowią biznesy Kamili Chorosteckiej, która z kolei wytrenowała się w naliczaniu pracownikom i pracownicom kar finansowych. Przypominam na wstępie, że zgodnie z Kodeksem Pracy kary pieniężne mogą być stosowane jedynie w wypadkach nieprzestrzegania przepisów BHP i Ppoż., opuszczenia pracy bez usprawiedliwienia, stawienia się w pracy w stanie nietrzeźwości, bądź picia alkoholu w jej trakcie. Jednorazowa kara nie może być wyższa niż wynagrodzenie danego pracownika lub pracownicy za 8 godzin, a łączna suma kar nie może przekroczyć 10% miesięcznej pensji. Tymczasem w pubie prowadzonym przez Chorostecką (która prowadzi również gyros i sklep całodobowy, warunki podobne) „cennik” obowiązuje następujący: -za brak koszulki firmowej w barze - 100 zł (nie ważne, że jest zimno, a koszulka ma krótki rękaw, nic na nią założyć nie można) -za opuszczenie lokalu podczas godzin pracy - 100 zł -za przyniesienie swojego napoju lub produktu, który znajduję się na barowych pólkach - 50 zł -za zapalenie papierosa (knajpa dla palących!)- 500 zł -za 'spoufalanie się z klientem' - np. podanie ręki, przyjęcie czegokolwiek - 50 zł Szefowa przegląda monitoring i na jego podstawie potrafi odebrać komuś większość wynagrodzenia tak że ludzie zostają bez środków do życia. Dodatkowo w punktach obowiązuje nieokreślonej długości nieodpłatny okres próbny, po którym podpisuje się umowę zlecenie na fikcyjną kwotę. Swoją drogą to, że monitoring w gastronomii służy kontroli zachowania obsługi a nie klientów jest zdaje się normą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale nie tylko puby wypadają kiepsko w tym przeglądzie. Tania jadłodajnia Karmazyn na Hali Targowej fałszuje ewidencję czasu pracy (pracownicy i pracownice w ogóle nie mają do niej dostępu) i nie płaci za nadgodziny, co biorąc pod uwagę, że pracuje się tam i po 240 godzin miesięcznie jest dużą stratą finansową. Dodatkowo jej właściciele żywią przekonanie, że jeśli ktoś nie upomni się o swoje prawa, prawa te nie istnieją. Zdarza im się także okłamywać zatrudnione tam osoby co do zakresu prawa pracy i cynicznie wykorzystywać ich niewiedzę. Jak się ostatnio dowiedzieliśmy również Greenway na Kuźniczej kreatywnie podchodzi do zatrudnianych osób. Korzysta po prostu z darmowej siły roboczej naiwnych ludzi i nie płaci za nieokreślonej długości okresy próbne. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście jest trochę knajp, których właściciele boją się urzędów, więc „wszystko jest w porządku”. Tylko jak wygląda to „wszystko w porządku” we wrocławskiej gastronomii? To zatrudnianie młodych, uczących się osób na umowę zlecenie i dzięki temu oszczędzanie na ich składkach. Problem polega na tym, że nikt nigdy nie pyta tych osób czy ich rodzice mają ubezpieczenie. Jeśli nie, one również nie są nim objęte. Natomiast w żadnym wypadku nie mają prawa do wynagrodzenia za czas choroby czy płatnego urlopu. Nie przysługują im też dodatkowe stawki za nadgodziny. Takie „wszystko w porządku” miało miejsce wedle mojej wiedzy choćby w „fair-trade’owym” sklepie Falanster w dniu niedawnej mediacji. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;strong&gt;&amp;nbsp;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Jak z tym walczyć?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; Biorąc pod uwagę to jak łatwo gastronomowie radzą sobie z Sanepidem czy Urzędem Skarbowym (dla funkcjonariuszy tego ostatniego w John Bull Pub kilka lat temu odbył się zamknięty Sylwester), a nawet poważniejszymi urzędami (powiązania niektórych przedstawicieli tego biznesu z władzą są wręcz oszałamiające, ale nie powinno to dziwić, w niektórych z tych knajp naprawdę bawi się elita) nie należy spodziewać się, że Państwowa Inspekcja Pracy rozbije ten układ. Oczywiście próbować można, ale potrzebne są skuteczniejsze metody walki. Atakowanie międzynarodowych sieci jak McDonald’s czy Starbucks jest proste w porównaniu z walką z pojedynczym gastronomem. Przeprowadzony w wielu krajach bojkot połączony z pikietami skutecznie uderza w markę, skutkiem czego nawet jeśli uważamy, że praca w sieciowych fast foodach nie jest przyjemna na pewno wyróżniają się one pozytywnie na wrocławskim rynku pracy. Dla człowieka, który żyje z przypadkowych przechodniów, czy turystów kompletnie nierozróżniających jego logo marka nie ma dużego znaczenia. Owszem trzon finansowy każdej takiej knajpy zapewniają stali bywalcy, ale oni mogą być na akcję bojkotu bardzo odporni. W wielu miejscach zresztą stali klienci dobrze znają warunki pracy ale nadal przychodzą… z sympatii do pracownic i pracowników! Rutynowymi strategiami oporu są więc drobne kradzieże, które są wprawdzie dotkliwe dla pracodawcy, a pracownicom i pracownikom polepszają ciężki byt, ale są one zdaje się już wkalkulowane w ten układ. Ustalając niskie stawki pracodawca zdaje się liczyć z tym, że jeszcze drugie tyle zatrudnieni ukradną. Co nie przeczy wcale rozbudowanemu aparatowi kontroli i systemowi kar a także (nielegalnej) „odpowiedzialności finansowej” za towar. Dodatkowo powszechność nielegalnego (lub półlegalnego – jak umowa zlecenie) zatrudnienia ułatwia dyscyplinowanie niepokornych przez zwolnienia z dnia na dzień, a 120 tysięcy wrocławskich studentek i studentów zapewnia tanią i uległą rezerwę siły roboczej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; Jednocześnie wbrew pozorom takie małe miejsca pracy obdarzają pracowników dość dużą siłą przetargową. Większość lokali gastronomicznych może być całkowicie sparaliżowana przez strajk dwóch czy trzech osób. Natomiast solidarny strajk całej załogi jest łatwy jeśli liczy ona poniżej 10 osób. Problemem jest łatwość sprowadzenia łamistrajków (choć nie jest ona taka jak może się wydawać, znalezienie zastępstwa na bar jest może łatwiejsze niż do obsługi kontroli lotów, ale nie jest to zadanie na kwadrans, zwłaszcza jeśli solidarne są wszystkie osoby z książki telefonicznej menadżera czy menadżerki) oraz zwolnienia postrajkowe, z którymi nie można walczyć nie posiadając formalnego stosunku pracy. Pracodawcy mogą chcieć po prostu wymienić systematycznie zrewoltowaną siłę roboczą na uległą, czemu niestety zapobiec w warunkach elastycznego zatrudnienia się nie da. Odpowiedzią na takie zwolnienia może być w tej sytuacji tylko ponowny strajk reszty załogi, który jednak na niewiele się zda przy tak dużym rezerwuarze siły roboczej jakim cieszy się gastronomia. Sposobem by temu zapobiec może być tylko systematyczne podnoszenie świadomości i bojowości pracownic i pracowników skłonnych pracować w gastronomii. To zaś da się osiągnąć tylko przez kolejne kampanie wymierzone w nieuczciwych gastronomów połączone z akcjami informacyjnymi. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; Podniesienie jakości pracy w małych lokalach gastronomicznych to zadanie wymagające nastawienia na długą walkę, wiele małych strajków i aktów oporu i wiele porażek, które jednak mogą w ostatecznym rozrachunku okazać się zwycięstwami. Naszym celem musi być bowiem nastraszenie właścicieli knajp. Pokazanie im, przez coraz liczniejsze strajki i inne akcje odbierające zysk, że czasy uległej siły roboczej się już skończyły. Potrzebujemy zatem powszechnego informowania się wzajemnie o prawach pracowniczych i wsparcia w postaci nagłośnienia dla pojedynczych aktów oporu oraz solidarności i pomocy wzajemnej pośród pracowników i pracownic gastronomii.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czerwony dres&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-3711354725699395292?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/3711354725699395292/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/02/wrocawska-gastronomia-chinskie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/3711354725699395292'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/3711354725699395292'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/02/wrocawska-gastronomia-chinskie.html' title='Wrocławska gastronomia – chińskie standardy w centrum Europy'/><author><name>Kot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-5979348470581735349</id><published>2010-02-02T09:52:00.000-08:00</published><updated>2010-03-12T09:55:53.860-08:00</updated><title type='text'>Pracodawca proponuje umowę śmieciową - co robić?</title><content type='html'>&lt;div style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;img alt="" class="inline" height="149" src="http://cia.bzzz.net/files/zsp%20sticker%20copy2%20%281%29_0.GIF" width="320" /&gt;              &lt;input name="edit[nid]" type="hidden" value="33993" /&gt;                &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;h3 class="title"&gt;&lt;/h3&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Poniższy tekst jest efektem kolektywnej pracy w ramach Grupy Samokształceniowej z Prawa Pracy. Spotkanie Grupy na temat „Umowa śmieciowa, a umowa o pracę” odbyło się w niedzielę 10 stycznia we Wrocławiu na CRK przy ul. Jagiellończyka.&amp;nbsp;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Jego efektem jest niniejszy „poradnik”. Związek Syndykalistów Polski zaprasza na Grupy Samokształceniowe wszystkich, tak profesjonalistów i działaczy z doświadczeniem jak i laików podejmujących pierwszą pracę. &lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiele osób, zwłaszcza studiujących choć nie tylko, znajduje się w sytuacji, w której pracodawca oferuje im umowę zlecenie lub o dzieło (czyli tak zwaną umowę cywilnoprawną, lub śmieciową) ZAMIAST umowy o pracę i niekiedy przekonuje, że jest to dla zatrudnionego czy zatrudnionej lepsze. Pozorna korzyść dla nas wiąże się to z faktem, że jeśli masz mniej niż 26 lat i uczysz się możesz być ubezpieczona(y) przez rodziców (takiej możliwości nie ma w wypadku umów o pracę).W takiej sytuacji Twój pracodawca nie ma obowiązku płacić za Ciebie składki zdrowotnej oraz emerytalnej. Pracodawcy proponują więc nam tę samą stawkę brutto, która jednak jest wyższa "na rękę" (bo nie odprowadzają składek) i przedstawiają to jako naszą korzyść.&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwsze ale brzmi: upewnij się, że Twoi rodzice lub opiekunowie mogą Cię ubezpieczyć. Do tego sami muszą być ubezpieczeni. Osoby, które nie są formalnie zatrudnione ani nie posiadają statusu bezrobotnego nie podlegają ubezpieczeniu zdrowotnemu i to samo tyczy się ich dzieci. Musisz wtedy zadbać o to by ubezpieczyła Cię szkoła czy uczelnia, która zażąda prawdopodobnie abyś zrzekł się w niej ubezpieczenia z dniem podjęcia pracy na umowę zlecenie, co przeniesie obowiązek ubezpieczenia na pracodawcę. Jeśli nie zadbasz o ubezpieczenie możesz spotkać się z odmową bezpłatnej pomocy lekarskiej, lub możesz zostać obciążona(y) jej kosztami po fakcie. Jeśli masz 26 lat nie mogą ubezpieczać Cię opiekunowie, jedynie pracodawca, mąż lub żona bądź uczelnia na wspomnianych wyżej zasadach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale pracodawcy proponują umowę zlecenie także osobom, które nie uczą się lub są starsze niż 26 lat. Wynika to z tego, że z tym typem umowy wiążą się pewne dla nich korzyści, które jak to zwykle bywa są stratą pracownic i pracowników. Zanim je omówimy warto jeszcze zwrócić uwagę na różnicę pomiędzy umową zleceniem, a umową o dzieło. Od tej pierwszej dla osób nieubezpieczonych w inny sposób odprowadza się składkę emerytalną i zdrowotną. W wypadku umowy o dzieło tak nie jest (są od tej reguły mało znaczące wyjątki), a więc jeśli nie mamy innej pracy lub nie studiujemy pracując na umowę o dzieło również musimy liczyć się z brakiem bezpłatnej opieki medycznej. Pamiętaj, że Twój mąż lub Twoja żona jeśli nie pracuje może zostać przez Ciebie ubezpiecznony(a) tylko jeśli jesteś zatrudniony na umowę o pracę. To samo tyczy się Twoich dzieci.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli jednak posiadasz ubezpieczenie z innego źródła i pracodawca przekonuje Cię, że dzięki ominięciu składki zdrowotnej i społecznej zyskasz pieniądze warto abyś policzył(a) czy nie jest to korzyść iluzoryczna.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Po pierwsze osoby zatrudnione na umowę zlecenie nie otrzymują wyższej stawki wynagrodzenia za nadgodziny . Według Kodeksu Pracy pracując ponad 40 godzin w tygodniu (tu zastrzeżenie: okres rozliczania czasu pracy ustala pracodawca, nie może on jednak przekraczać 4 miesięcy, tylko dla niektórych branż lub firm, które korzystają z tzw. pakietu antykryzysowego może wynosić do 1 roku) powinniśmy otrzymywać za każdą nadliczbową godzinę 150% normalnego wynagrodzenia, a jeśli przypada ona w niedzielę, święta lub w nocy 200% wynagrodzenia). Regulacje Kodeksu Pracy nie obejmują jednak pracowników i pracownic na umowę o dzieło lub zlecenie (to ważne, żadne regulacje KP, umowa o dzieło lub zlecenie jest umową tzw. cywilnoprawną, czyli reguluje ją Kodeks Cywilny, przepisy Kodeksu Pracy nie odnoszą się do tych umów). Jeśli zatem wiesz, że będziesz pracował(a) więcej niż 40 godzin w tygodniu może się okazać, że umowa o pracę zagwarantuje Ci wyższe zarobki niż cywilnoprawna. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Po drugie osoby zatrudnione na umowy o dzieło i zlecenie nie mają prawa do płatnego urlopu. Każda osoba pracująca na umowę o pracę, nawet jeśli to jest jej pierwsza praca może wykorzystać (już po pierwszym miesiącu!) urlop wypoczynkowy za który przysługuje wynagrodzenie takie jak za czas pracy. Jeśli nie wykorzystamy urlopu za dany rok kalendarzowy (nawet jeśli pracowaliśmy w nim tylko miesiąc) przysługuje nam za ten urlop ekwiwalent pieniężny, czyli dodatkowe wynagrodzenie. W pierwszym roku pracy przysługuje nam 20 dni urlopu, który nabywamy w wymiarze 1,66 dnia za miesiąc pracy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Po trzecie pracującym na umowy cywilnoprawne nie przysługuje wynagrodzenie za okres choroby bądź niezdolności do pracy po wypadku itp. Dla takiej osoby choroba jest stratą pieniędzy. Pracownikowi i pracownicy zatrudnionym na umowę o pracę przysługuje wynagrodzenie za czas zwolnienia lekarskiego.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; Powyższe może sprawić, że chcąc zarobić więcej na umowę zlecenie możemy w rzeczywistości zarobić mniej niż byśmy zarobili na umowę o pracę, co oczywiście cieszy naszego pracodawcę. Wyższe stawki za nadgodziny, czy urlopy to dla pracodawców koszty, dlatego tak lubią oni umowy zlecenie i o dzieło.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale to jeszcze nie wszystko jeśli idzie o straty mogące wyniknąć z podpisania umowy cywilnoprawnej. Umowy nieoskładkowane, co oczywiste, nie powiększają naszej emerytury. Co więcej jeśli pracujemy na umowę o pracę pracodawca MA OBOWIĄZEK wydać nam świadectwo pracy, którego nie wystawia nam w wypadku cywilnoprawnej formy zatrudnienia (umowy śmieciowej). Świadectwo zwiększa naszą szansę znalezienia kolejnej pracy (warto pamiętać, że na świadectwie pracy pracodawca nie ma prawa umieszczać swoich opinii o pracowniku). Co więcej warto się dowiedzieć czy w zakładzie w którym pracujemy nie obowiązuje wywalczony przez związek zawodowy układ zbiorowy. Układ taki gwarantuje wszystkim pracownikom i pracownicom pewne warunki zatrudnienia ponad ustawowe minima, ale obejmuje tylko osoby mające umowę o pracę. Wreszcie jeśli natrafimy na nieuczciwego pracodawcę i będziemy chcieli swoich racji dochodzić w sądzie musimy pamiętać, że postępowania przed sądem pracy (który rozstrzyga spory dotyczące umów o pracę) są tańsze, szybsze i dla nas łatwiejsze niż postępowanie cywilne, które wiąże się z zatargami o umowy śmieciowe.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po ostatnie stabilność zatrudnienia. Umowa zlecenie i o dzieło, jeśli nie ma ograniczających zapisów, może być wypowiedziana ze skutkiem natychmiastowym przez każdą ze stron. Oznacza to, że możemy zostać wyrzuceni „na bruk” bez specjalnego powodu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Same wady? &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Umowa zlecenie czy umowa o dzieło ma także pewne plusy. Elastyczność dla pracodawcy oznacza też elastyczność dla nas. O ile porzucenie pracy, bądź inne uchybienia kończą się w wypadku zatrudnienia na umowę o pracę zwolnieniem dyscyplinarnym, która to informacja jest zamieszczana na świadectwie pracy, niewykonanie zlecenie bądź dzieła rzadko obłożone jest większymi konsekwencjami (jeśli nie ma na ten temat zapisów w umowie pracodawca musi udowodnić przed sądem cywilnym, że poniósł szkodę na skutek niewykonania przez nas pracy by coś nam zrobić). Patrząc z punktu widzenia praktyki oznacza to, że pracując na umowę o pracę możemy być zmuszeni pozostać dłuższy czas z pracodawcą, którego nie chcemy widzieć na oczy, gdyż obowiązywać nas będzie trzymiesięczny okres wypowiedzenia, którego zwykle nie ma w wypadku umowy śmieciowej. Co więcej warto pamiętać, że umowy o pracę na czas określony (nie licząc kilku określonych w Kodeksie Pracy wyjątków jak umowa na zastępstwo za innego pracownika) w ogóle nie można wypowiedzieć. Co znaczy, że jeśli podpiszemy umowę o pracę na 4 miesiące musimy je przepracować albo liczyć się z możliwością zwolnienia dyscyplinarnego. Takich ograniczeń w umowach śmieciowych nie ma.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; Wreszcie praca na umowę zlecenie lub umowę o dzieło jest przydatna dla osób, które z powodów biurokratycznych nie mogą pracować na etacie. Wiele świadczeń odbieranych jest na skutek podjęcia pracy, co nie dotyczy zwykle umów cywilnoprawnych. Niemniej jednak tutaj trzeba zawsze sprawdzić szczegółowe przepisy czy regulaminy dotyczące danych świadczeń.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Czy to jest legalne? &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kodeks pracy jasno mówi, że jeśli pracujemy pod nadzorem pracodawcy, w określonym przez niego miejscu i czasie to MUSIMY mieć umowę o pracę. Oznacza to, że powszechna praktyka zatrudniania studentek i studentów na umowę zlecenie na stanowiskach, na których inni mają umowę o pracę jest nielegalna i podlega karze. Co więcej jeśli zgłosimy się do sądu pracy z pozwem, że nielegalnie zatrudniono nas na zlecenie ten zapewne każe wypłacić nam dodatkowe stawki za nadgodziny, ekwiwalent niewykorzystanego urlopu i ewentualne chorobowe oraz odprowadzić wszystkie składki ZA CAŁY OKRES NASZEJ PRACY również ten sprzed złożenia pozwu. Możemy więc wówczas odzyskać spore pieniądze. Dodatkowo sąd może zasądzić pracodawcy karę.&lt;br /&gt;Jeśli pracodawca wyznacza wam miejsce pracy, kontroluje waszą obecność i sposób przeprowadzenia czynności powinniście mieć umowę o pracę. Jest to dla was zazwyczaj korzystniejsze, a gwarantuje Wam to prawo. Spróbujmy to wykorzystać. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pozwy najlepiej jednocześnie składane przez wielu pracowników i pracownic firm są stosunkowo skuteczną bronią w walce z pracodawcami. Koszty sądowe w sądzie pracy są niewielkie, w takich przypadkach zazwyczaj wystarczą dwie rozprawy (choć pracodawca zawsze może odwołać się od wyroku, co przeciąga sprawę). Może to być skuteczniejsze niż inspekcje z PIP, które mogą poprzedzić rozprawę (zbiorą Wam materiał dowodowy) ale kary wymierzane przez PIP nie są zwykle zbyt wysokie, a ich postępowanie opieszałe, co razem sprawia, że słabo wpływają na złych pracodawców. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli natomiast boicie się przegranej w sądzie pracy, lub nie możecie czekać na rozstrzygnięcie sprawy, a najlepiej oprócz pozwu chcecie wywrzeć skuteczniejszy nacisk na pracodawcę pamiętajcie o klasycznych technikach strajku. Akcja informacyjna wymierzona w klientów bądź kontrahentów prowadząca do bojkotu, odmowa pracy, okupacja to klasyczne metody dialogu z pracodawcami. Różnie działają w zależności od branży i konkretnego zakładu jednak zawsze warto je rozważyć. Warto mieć wsparcie osób spoza zakładu, które mogą przyjąć na siebie ciężar informowania o proteście bez ryzyka zwolnienia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-5979348470581735349?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/5979348470581735349/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/02/pracodawca-proponuje-umowe-smieciowa-co.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/5979348470581735349'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/5979348470581735349'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/02/pracodawca-proponuje-umowe-smieciowa-co.html' title='Pracodawca proponuje umowę śmieciową - co robić?'/><author><name>Kot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-6092314946781571041</id><published>2010-01-29T14:39:00.000-08:00</published><updated>2010-01-29T14:39:40.917-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='CNT'/><title type='text'>Granada: Pikieta za zwolnienie szóstkę z Belgradu</title><content type='html'>&lt;div style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;a href="http://cia.bzzz.net/files/zrzutekranu-293.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img alt="" border="0" class="inline" height="143" src="http://cia.bzzz.net/files/zrzutekranu-293.png" width="200" /&gt;&lt;/a&gt; 27 stycznia po raz piąty aktywiści CNT z Granady zorganizowali pikietę solidarnościową za zwolnieniem aresztowanych anarchistów z Belgradu. Członkowie CNT postanowili prowadzić podobną pikietę co najmniej raz w miesiącu w centrum miasta. Rozdano ulotki z informacjami o sprawie.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Proces belgradzkich anarchistów ma się rozpocząć 17 lutego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-6092314946781571041?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/6092314946781571041/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/01/granada-pikieta-za-zwolnienie-szostke-z.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/6092314946781571041'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/6092314946781571041'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/01/granada-pikieta-za-zwolnienie-szostke-z.html' title='Granada: Pikieta za zwolnienie szóstkę z Belgradu'/><author><name>Akai</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/Scuq9w3k_xI/AAAAAAAAAAY/9W-9cseha5E/S220/image-upload-30-797535.jpe'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-317465757527131131</id><published>2010-01-14T00:13:00.000-08:00</published><updated>2010-01-13T15:18:28.289-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='CNT'/><title type='text'>CNT (Krajowa Konfederacja Pracy) wywiad z 2002 roku</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/S05Utw6VozI/AAAAAAAAApA/iK0kj1VX-38/s1600-h/zrzutekranu-239.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/S05Utw6VozI/AAAAAAAAApA/iK0kj1VX-38/s320/zrzutekranu-239.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Poniższy wywiad jest efektem rozmowy przeprowadzonej z sekretarzem generalnym Krajowej Konfederacji Pracy, panią Anną Siguenza, w Madrycie w sierpniu 2002 roku. Rozmowa była zapisywana, a nie nagrywana i dlatego też wypowiedzi nie są tłumaczone "słowo w słowo", jednak treść nie została zmieniona.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;b&gt;Ilu członków liczy teraz CNT i ile istnieje siedzib związku?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;Aktualnie jest ok. 12 tys. członków. Każdy oddział związku ma swoje biuro, jest ich ok. 150. Jeżeli oddział jest mały i nie ma pieniędzy, posiada tylko skrytkę pocztową, a spotkania odbywają się w różnych lokalach.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jak wygląda struktura związku? &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Struktura jest bardzo charakterystyczna, ma swoje korzenie w historii i jesteśmy z niej bardzo dumni. Początkowo CNT miało organizację podobną do związków branżowych, ale po pierwszym strajku generalnym zmieniono ją na bardziej użyteczną. Dokonano tego w ten sposób, że jeden związek reprezentował jedną gałąź przemysłu np. związek edukacji, transportu (1) etc. Tworzą one federację lokalną danego miasta. W przypadku wsi i małych miasteczek funkcjonuje tylko jeden związek wielo-zawodowy - sindicato de oficios varios (2), skupiają one związkowców ze wszystkich miejsc pracy danej wsi czy miasteczka. Strukturę regionalną tworzą również SU, a nie federacje lokalne, co czyni ją bardziej bezpośrednią. Poza tym związki regionalne nie podejmują decyzji, a jedynie koordynują działania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Regionów jest trzynaście, a ich podział nie odpowiada podziałom państwowym i przynależność do nich jest dobrowolna (oczywiście w ramach logiki). Ilość syndykatów w regionie jest bardzo różna, są takie regiony, które mają ok. 20., a także takie jak np. wyspy Kanaryjskie, które mają tylko jeden związek. Oczywiście uwarunkowane jest to powodami ekonomiczno-organizacyjnymi (odległość). Konfederacje regionalne jednoczą się w Komitet Krajowy. Tak więc struktura jest oddolna, przy czym każdy SU ma autonomię. Decyzje zapadają na zebraniach (asambleas), które odbywają się raz w tygodniu lub raz w miesiącu, a postanowienia zapadają na nich poprzez większość głosów. Na poziomie krjowym ilość głosów danego związku zależy od liczby i jego członków (jest proporcjonalna). I tak: 1-50 -1 głos; 50-100 - 2 głosy; 100-200 - 3 głosy etc. Tak więc głos związkowca np. z Madrytu znaczy mniej niż głos związkowca z małej i miejscowości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plena związkowe odbywają się według wcześniej ustalonego i znanego porządku dnia. Prowadzone są przez wybraną mesę tzn. komitety, które istnieją na każdym poziomie struktury. Mesa składa się z: prowadzącego, prezydenta i sekretarza. Funkcje te są rotacyjne (tak jak i lokalizacja komitetu krajowego - obecnie Madryt) i wybierane na różne okresy, np. na poziomie krajowym na dwa lata. Jest to system stały i niezmienny. Spotkania nie odbywają się, gdy nie ma konkretnego problemu lub tematu, co oszczędza pieniędzy i czasu. Wyjątkiem jest poziom krajowy, gdzie spotkania muszą się odbywać co sześć miesięcy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" src="http://www.ozzip.pl/images/fotki/cnt4.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ważną rolę odgrywają także zebrania sekretarzy, które odbywają się na wszystkich poziomach związku. Mają one na celu ustalenie współpracy, wymianę informacji i rozwiązywanie problemów "papierkowych". Ponieważ spotkania te są czasochłonne, zdarza się, że wybierany jest na nie specjalny przedstawiciel, który reprezentuje sekretariat danej komórki związkowej. Poruszony tu został problem stanowisk, które mimo że są rotacyjne, to wypełnianie obowiązków zajmuje dużo czasu i nie zawsze znajdują się osoby, chcące je objąć, w takim wypadku osoba pełniąca daną funkcję może ją kontynuować, ale zdarza się również, że niektóre stanowiska nie zostają obsadzone (z wyjątkiem poziomu krajowego, gdzie mimo natłoku pracy zawsze znajdzie się ktoś chętny).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Duże znaczenie w strukturze związku zajmują "sekcje związkowe" czyli członkowie CNT z jednej firmy czy zakładu. Warto podkreślić, że na tym poziomie został odrzucony wybór do władz związkowych, aby tym samym podkreślić równość związkowców i wyeliminować wszelkie konflikty miedzy władzami a zwykłymi członkami syndykatu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Istnieją również "sekcje sektorowe", w których zorganizowani są pojedynczy członkowie z różnych firm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zadaniem sekcji sektorowej jest informowanie o zmianach w firmie, śledzenie decyzji pracodawców (co pomaga w porę przygotować się na przyszłość, np. planowaną restrukturyzację), dbanie o warunki pracy i bezpieczeństwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Często jest tak, że sekcja CNT ma inne zdanie niż reszta pracowników danego zakładu, co powoduje różne konflikty, np. zdarza się, że członkowie CNT pozostają w pracy, gdy reszta zakładu uznaje dzień wolny np. jak to miało miejsce przy okazji przyjazdu papieża, który to powód (jak łatwo się domyślić) nie jest uznany przez anarchistów. W strukturze CNT istnieje także dość stara (bo jeszcze z 1936 roku) "forma", która jednoczy wszystkie syndykaty jednego sektora (np. federacja pracowników górnictwa). Jednak aktualnie forma ta prawie nie funkcjonuje i jest jedynie przygotowaniem na przyszłe zmiany rewolucyjne. Jej zadaniem jest przedstawianie sytuacji danej gałęzi przemysłu: obserwowanie zmian i potrzeb, koordynowanie działań (funkcje zbliżone do ministerstw danej gałęzi przemysłu/zawodu). CNT jest dumna ze swojej struktury, która sprawdziła się po 1936 roku i że działała dla tysięcy robotników w trakcie wojny (z czego większość była analfabetami). Jest to przykład organizacji oddolnej, który pokazuje, że można się organizować bez narzuconej z góry władzy, dzięki asambleas, likwidacji władz, etc. Trzeba jednak zaznaczyć, że CNT nie powinna być "ślepym wzorem" dla innych krajów, bo nasza struktura jest wypracowana i charakterystyczna dla Hiszpanii, tak więc nie możemy poręczyć za jej funkcjonowanie w innych regionach, które mają inną kulturę, tradycje i zwyczaje. Każdy powinien szukać swojej własnej formy organizowania się...&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Kto może być członkiem CNT i jaka jest większość obecnych związkowców, są starsi czy raczej młodsi?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Istnieją dwa rodzaje przynależności do związku. Mogą być to afiliados\miltantes, mają oni jednak te same prawa, przy czym miltantes sanie tylko zwykłymi członkami związku (jak afiliados), ale również jego "działaczami", tzn. że pełnią różne funkcje, organizują akcje, zbierają pieniądze, etc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Członkami CNT nie mogą być pracodawcy ani pracownicy, którzy w swojej pracy używają przemocy czyli np. policjanci, ochroniarze, żołnierze, etc. Nawet jeśli w swojej pracy nosisz tylko pałkę lub gaz, nie możesz być członkiem CNT, co jest dopuszczalne w innych związkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zasada ta podyktowana jest nie tylko ze względów ideologicznych, ale także ze względu na potrzebę zabezpieczenia się przed sytuacją, w której jeden członek CNT będzie musiał stanąć przeciwko drugiemu, wypełniającemu swoje obowiązki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym zwykły związkowiec CNT może mieć dowolne poglądy i przynależność polityczną, mogą być to członkowie partii politycznych czy sekt, jednak z zaznaczeniem, że w przypadku przynależenia do innej organizacji traci się prawo do zasiadania w zarządzie związku (nie może pełnić żadnych funkcji, co ma zabezpieczyć związek przed "piątą kolumną").&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do wieku, to prawdą jest, że większość członków jest bardzo młoda. Są to ludzie do 25 lat, przede wszystkim studenci (CNT de estudiantes), natomiast jest bardzo mało osób starszych (45-60 lat). Istnieje również problem "braku generacji", spowodowany prześladowaniami franksistowskimi. Tak więc w CNT są dziadkowie i wnukowie, a nie ma generacji średniej, która dorosła po wojnie. Z młodymi jest taki problem, że jak większość Hiszpanów żyją długo z rodziną, więc są mało samodzielni i nie mają świadomości klasowej. Nie znają także dobrze struktury związku, nad czym starsi członkowie ciężko pracują, tłumacząc zasady działania i historię CNT.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" src="http://www.ozzip.pl/images/fotki/cnt3.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jak wygląda obecna działalność CNT?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działamy na dwóch płaszczyznach, związkowej i społecznej czyli poruszającej ważne tematy, takie jak ekologia, feminizm, globalizacja, seksizm, etc. Jednak CNT oczywiście skupiona jest na działalności w obronie praw pracowniczych, zajmuje się wypadkami przy pracy (w Hiszpanii bardzo ważny problem, rocznie 1400 robotników ginie w pracy), imigracją (czyli walka z wizerunkiem, lansowanym przez państwo, imigranta zabierającego pracę oraz pomoc prawna imigrantom), a także konfliktami związanymi z "pracą na zlecenie" czyli powszechnemu łamaniu praw pracowniczych (sytuacja jak w Polsce). Natomiast tematy ogólne pozostawia wyspecjalizowanym organizacjom, utrzymując z nimi ścisłą współpracę i pomagając w miarę możliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Co CNT może zaoferować pracownikowi szukającemu pomocy? &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przede wszystkim przychodzący do nas pracownik trafia do dobrze zorganizowanego związku, z trwałą, wypróbowaną strukturą, w której jego głos coś znaczy. Istnieje jedna zasada: to osoba potrzebująca pomocy musi wyjść z inicjatywą, wtedy tylko może liczyć na wsparcie w postaci strajku, akcji bezpośrednich w zakładzie pracy, nagłaśnianiu problemu, rozmowach przedstawicieli związku z pracodawcami, etc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym pracownicy mogą liczyć na wszelaką pomoc prawną, czy to w formie informacji czy działania. W niektórych regionach istnieją również kasy pomocy, nie jest to jednak powszechne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jak wygląda współpraca z innymi związkami zawodowymi, organizacjami? &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CNT utrzymuje kontakty z organizacjami wolnościowymi z całego świata, głównie poprzez AIT-IWA (Międzynarodowe Stowarzyszenie Pracowników). Współpracujemy również z innymi hiszpańskimi organizacjami, takimi jak: Mujeres Libres, Jovenes Libertarios, etc. Natomiast praktycznie nie istnieją kontakty z innymi związkami zawodowymi, odcinamy się od związków reformistycznych, jak CGT, SAC czy IWW, które to związki pobierają pieniądze od państwa i utrzymują władze związkowe. Jedyna możliwość współdziałania istnieje w sytuacji, gdy istnieje wspólny cel i poważny powód, jak to miało miejsce w przypadku 20J (3), kiedy to CNT przyłączyła się do strajku generalnego, aby poprzeć słuszny protest innych związków.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Jakie są największe aktualne problemy w CNT&lt;/b&gt;?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Największy, już wspomniany, to niski wiek członków. Nie traktują oni poważnie związku, czasem nie rozumieją jego funkcjonowania, a wynikiem tego jest "płynność": jedni przychodzą, a drudzy odchodzą, brakuje stałej kadry. Problemem jest również brak generacji średniej (por. wyż.), a także brak czasu na działalność związkową, która skutecznie zajmuje wolne chwile i nieraz trudno jest ją pogodzić z pracą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aktualnie CNT ma małą siłę, ze względu na swą liczebność i brak współpracy z innymi związkami. Ale wszyscy wierzą, że nadchodzi punkt przełomowy, w którym okaże się, czy pokolenie najmłodsze (np. studenci), wkraczające do samodzielnego życia, pozostanie wierne ideom związku czy też odejdzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy mamy świadomość istnienia tych problemów i staramy się je rozwiązywać, jesteśmy dobrej myśli, mimo że obecne czasy są raczej „czasami kryzysu" organizacji wolnościowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" src="http://www.ozzip.pl/images/fotki/cnt2.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czy związek jest jakoś podzielony wewnętrznie?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;W 1979 roku miał miejsce rozpad na CNT i CGT. Powodem była rozbieżność poglądów czyli reformizm CGT i opowiadanie się CNT po stronie tradycyjnej, anarchistycznej struktury. CGT przejęła symbolikę związku, o co również było wiele sporów (4). Aktualnie sytuacja wygląda tak, że CGT, po początkowym sukcesie, ma dużo problemów i staje się mniej popularna, natomiast CNT cały czas miała i ma swoją stałą pozycje, która obecnie się polepsza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jaki wpływ ma historia związku na obecnych działaczy?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia czyni nas bardziej odpowiedzialnymi. Rewolucja społeczna i kolektywizacja były jedynym takim eksperymentem na świecie i z tamtego okresu, oprócz historii, dziedziczymy przede wszystkim sprawdzoną strukturę. CNT mogła praktykować swoją działalność podczas rewolucji społecznej i zobaczyć, że ta droga ta jest właściwa.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Jaka jest sytuacja weteranów z wojny domowej?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zostało ich już bardzo niewielu. Wielu z pozostałych przebywa poza granicami Hiszpanii, nieraz są izolowani przez swe rodziny. Ale podejmujemy próby dotarcia do nich, aby ich doświadczenia, wspomnienia przetrwały jak najdłużej, prowadzimy dokumentację, zbieramy pamiątki. Powstała fundacja im. Anselmo Lorenzo, która zajmuje się zbieraniem patrimonio historico (dziedzictwa historycznego).&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Skąd pochodzą pieniądze na funkcjonowanie związku?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CNT funkcjonuje dzięki składkom członkowskim, przy czym minimalna składka wynosi 7,5 euro na miesiąc, z czego 1 euro idzie na AIT. Poza tym istnieje dodatkowa, nieobowiązkowa składka tradycyjna cuota etica czyli po prostu jedna "dniówka" zostaje przeznaczona na działalność związku. Poza tym fundusze czerpiemy również z organizowania festynów, koncertów, sprzedaży książek, jedzenia, prowadzenia straganów, etc. Trzeba podkreślić, że CNT w stu procentach samofinansuje się i nie pobiera pieniędzy od państwa (5).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jaka jest sytuacja kobiet w CNT? &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kobiet jest mniej w związku niż mężczyzn, ale jesteśmy w dobrych stosunkach, patrzymy na siebie jako na towarzyszy pracy i walki, a nie pod względem płci. I takie jest stanowisko CNT: popieramy działalność feministyczną, współpracujemy z Mujeres Libres, ale cel tej współpracy jest celem związkowym tzn. walki z państwem i kapitalizmem, a nie z mężczyznami.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję za rozmowę.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Przypisy&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1) Sindicato unico - dalej SU. Skupiają one wszystkich pracowników danej gałęzi, tu: transportu i edukacji.&lt;br /&gt;2) Aby stworzyć sindicato de oficios varios (SOV) potrzeba tylko pięciu osób, natomiast żeby założyć SU potrzeba minimum 25.&lt;br /&gt;3) 20J - symbol strajku generalnego, który miał miejsce w 2002 roku i do którego wezwały wszystkie centrale związkowe. Strajk trwał jeden dzień.&lt;br /&gt;4) W 1979 roku odbyły się dwa kongresy CNT w Madrycie i Walencji, których uchwały się wykluczały – uczestnicy kongresu z Madrytu uznali za niedopuszczalne udział w wyborach związkowych, kongres z Walencji uznał, że jest to niezbędne, aby nie stracić kontaktu z klasą robotniczą (w wyborach związkowych pracownicy wybierają związek, który reprezentuje ich podczas rozmów z pracodawcami). Uczestnicy kongresu z Walencji nadal uważali się za uczestników CNT, mimo realnego podziału związku. W 1989 r. wyrokiem sądu zakazano CNT – Walencja, używania symboli i nazw CNT, wtedy formalnie zawiązał się związek CGT (przyp. red.)&lt;br /&gt;5) W ramach uchwały hiszpańskiego rządu o zadośćuczynieniu ofiarom represji gen. Franco z 2005 r. CNT otrzymuje zwrot majątku zagrabionego po zwycięstwie faszystów w wojnie domowej. Do tej pory związek otrzymał zwrot majątku w wysokości ok 4 mln. Euro. (na podst. informacji z Wikipedii).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wywiad ukazał się w 7 numerze pisma "A-tak"&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-317465757527131131?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/317465757527131131/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/01/cnt-krajowa-konfederacja-pracy-wywiad-z.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/317465757527131131'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/317465757527131131'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/01/cnt-krajowa-konfederacja-pracy-wywiad-z.html' title='CNT (Krajowa Konfederacja Pracy) wywiad z 2002 roku'/><author><name>Akai</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/Scuq9w3k_xI/AAAAAAAAAAY/9W-9cseha5E/S220/image-upload-30-797535.jpe'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/S05Utw6VozI/AAAAAAAAApA/iK0kj1VX-38/s72-c/zrzutekranu-239.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-5371225372421978204</id><published>2010-01-13T14:25:00.000-08:00</published><updated>2010-01-13T14:36:35.094-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='CNT'/><title type='text'>100 lat CNT</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/S05IW5VOANI/AAAAAAAAAow/SmPUqoYbmgw/s1600-h/zrzutekranu-238.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/S05IW5VOANI/AAAAAAAAAow/SmPUqoYbmgw/s320/zrzutekranu-238.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Sto lat temu, garstka kobiet i mężczyzn, ze swoją odwagą i buntowniczością, zaczęła zmieniać świat. Będąc świadomym, że wyzwolenie robotników może być dokonane jedynie przez działania bezpośrednie i tylko poprzez nich samych bez względu na wykonywany zawód oraz ludzi zniewolonych i wykluczonych.&amp;nbsp; Postanowili zorganizować się samodzielnie, wziąć swój los we własne ręce tworząc wspólnotę bez panów, rządu i przesądów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sto lat temu,&amp;nbsp; jesienią 1910 r., założono anarchosyndykalistyczny związek CNT.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W związku z rocznicą, ZSP zamierza opublikować różnie artykuły o ideach i historii CNT. Pierwsze teksty opublikujemy już wkrótce.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-5371225372421978204?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/5371225372421978204/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/01/100-lat-cnt.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/5371225372421978204'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/5371225372421978204'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/01/100-lat-cnt.html' title='100 lat CNT'/><author><name>Akai</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/Scuq9w3k_xI/AAAAAAAAAAY/9W-9cseha5E/S220/image-upload-30-797535.jpe'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/S05IW5VOANI/AAAAAAAAAow/SmPUqoYbmgw/s72-c/zrzutekranu-238.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-1785791494080418941</id><published>2010-01-13T06:27:00.000-08:00</published><updated>2010-01-13T14:36:56.247-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='CNT'/><title type='text'>Zasady działania hiszpańskiej Confederación Nacional del Trabajo (CNT)</title><content type='html'>&lt;div class="content"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/S05KnpB1aoI/AAAAAAAAAo4/wOHe8TU_AR8/s1600-h/51251_CNT_AIT.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/S05KnpB1aoI/AAAAAAAAAo4/wOHe8TU_AR8/s320/51251_CNT_AIT.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Confederación Nacional del Trabajo (Krajowa Konfederacja Pracy) - hiszpańska konfederacja anarchosyndykalistycznych związków zawodowych, członek Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników (IWA-AIT). Obecnie jest to największa organizacja anarchistyczna w Hiszpanii. Swoje funkcjonowanie opiera na zasadach samorządności pracowniczej, federalizmu oraz pomocy wzajemnej. CNT odegrała kluczową rolę podczas Rewolucji Hiszpańskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Zasady organizacyjne&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Członkostwo&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Każda osoba może zostać członkiem CNT, za wyjątkiem funkcjonariuszy policji, wojska oraz innych pracowników aparatru represji. Funkcjonariusze partyjni nie mogą zajmować stanowisk w CNT. Ma to na celu ustrzeżenie związku przed staniem się instrumentem w rękach partii politycznych. Poza tymi wymogami, aby być członkiem nie trzeba spełniać określonych wymagań ideologicznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Cele&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgodnie ze statutem, CNT stara się:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Rozwijać między robotnikami ducha zrzeszania się, tak aby zrozumieli, że jedynie za pomocą tych środków będą w stanie poprawić swoje warunki materialne i duchowe w ramach obecnego społeczeństwa, jak i utorować drogę do całkowitego wyzwolenia w przyszłości dzięki zdobyciu środków produkcji i konsumpcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Praktykować pomoc wzajemną pomiędzy kolektywami związkowymi, kiedykolwiek zachodzi potrzeba zarówno podczas strajku, jak i innych sytuacji które mogą się pojawić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Utrzymywać kontakty ze wszystkimi podobnymi organizacjami pracowniczymi, w celu całkowitego wyzwolenia pracowników wspólnymi siłami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cele CNT nie ograniczają się jednynie do obrony interesu pracowników, ale także zakładają radykalną przemianę społeczeństwa przy pomocy rewolucyjnego syndykalizmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Anarchosyndykalizm jest nurtem, który pojawił się pod koniec XIX wieku. Jego podstawowe zasady to:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Zjednoczenie świata pracowniczego w celu obrony jego doraźnych interesów oraz poprawy jakości życia. W tym celu tworzone są związki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Tworzenie struktur pozbawionych przywódców i władzy wykonawczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Dążenie do radykalnej przemiany społeczeństwa za pomocą rewolucji społecznej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzięki inspiracji idei wolnościowych, CNT identyfikuje się także z walkami różnych ruchów społecznych. Z tego też powodu walczy z degradacją środowiska, o godność osób uwięzionych, dyskryminacją kobiet, sprzeciwia się militaryzmowi i okupacjom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CNT jest organizacją o charakterze internacjonalistycznym, lecz wspiera prawo do samostanowienia ludów i niezależności w stosunku do państw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Anarchosyndykalizm jest ruchem internacjonalistycznym, a więc postrzega świat jako jedną całość ponad i wbrew podziałom rasowym, językowym, czy kulturowym. W tym sensie sprzeciwia się uciskowi ludów przez państwa. Sprzeciwia się więc państwowemu uciskowi ludu baskijskiego, katalońskiego, palestyńskiego, kurdyjskiego, etc. o ile pragną panować nad swoją przyszłością, chcą partycypować w bogactwie całego społeczeństwa, pragną być niezależnymi od państw, ale jednocześnie anarchosyndykalizm sprzeciwia się tworzeniu baskijskich, palestyńskich, kurdyjskich etc. państw z policją, armią, walutą, rządem i aparatem represji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Struktura&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Struktura CNT jest tak zorganizowana, aby przeciwdziałać powstawaniu biurokracji i tworzeniu przywódców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Związki branżowe i oficios varios&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podstawową jednostką organizacyjną CNT są związki branżowe (sindicatos de ramo) w których zrzeszają się pracownicy różnych zawodów w ramach danej branży. Jeśli nie da się zgromadzić minimum 25 osób potrzebnych do stworzenia związku branżowego, tworzy się tzw. związek różnych zawodów (sindicato de oficios varios) w którym zrzesza się minimum pięciu pracowników różnych zawodów i branż. Jeśli nie ma wystarczającej liczby osób, tworzy się zalążek związku (núcleo confederal).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Decyzje w związkach branżowych i związkach różnych zwodów podejmowane są podczas zgromadzeń na zasadach demokracji bezpośredniej i konsensusu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Sekcje związkowe&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skecje związkowe są to zgromadzenia pracowników będących członkami związku, którzy pracują w tym samym przedsiębiorstwie, jeśli jest ono małe. Zgromadzenie wybiera delegatów/ki organizacji związkowej na zasadzie rotacji, którzy będą prezentować opinie danej sekcji związkowej w czasie spotkań z innymi organizacjami. Delegaci nie mają jednak mocy podejmowania samodzielnie decyzji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Rady i sekretariaty&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgromadzenie wybiera komitet, który wykonuje rutynowe zadania lub takie, które nie wymagają dyskusji na zgromadzeniu. Także one nie mają mocy decyzyjnej. Komitety mogą organizować różne sekretariaty, np.:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Propagandy, kultury oraz archiwum&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Prasowy i informacyjny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Funduszy i spraw ekonomicznych&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Prawny i w sprawach więźniów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Działań związkowych&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Działań społecznych&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Sekretariat generalny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Liczba sekretariatów jest różna i dostosowywana do potrzeb. W skład komitetu wchodzą także delegaci organizacji związkowych CNT przedsiębiorstwa danej branży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Federacje i konfederacje&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CNT jest zorganizowana na zasadach anarchistycznych, od dołu do góry, poprzez różne federacje związkowe. Powody oparcia się o takie struktury wyjaśnione zostały w Podstawach anarchosyndykalizmu (Anarcosindicalismo básico):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ma to na celu przeciwdziałanie homogenizacji wewnątrz komitetów. W innych organizacjach wybiera się listy, kandydatów, grupy i programy, powstają sojusze, aby zdobyć stanowiska i żeby posunąć naprzód zwycięską tendencję.&lt;br /&gt;Anarchosyndykalizm zakłada, że komitety nie powinny mieć programów, ani polityki. Bezpośrednie wybory w syndykatach gwarantują heterogeniczność i różnorodność w łonie komitetów. Jakikolwiek rodzaj przedstawicielstwa wiąże się z władzą wykonawczą, ale w CNT staramy się działać tak, żeby ta władza w rękach najbardziej aktywnych i poinformowanych osób była minimalna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Federacje lokalne i okręgowe&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Różne związki branżowe i związki różnych zawodów tworzą lokalną federację związków, która koordynowana jest za pomocą lokalnych komitetów, posiadających te samy atrybuty i charakterystykę co komitety związkowe. Lokalny komitet wybierany jest przez lokalne zgromadzenie związków na które lokalne związki wysyłają delegatów z wcześniej przyjętymi podczas zgromadzenia związkowców pisemnymi instrukcjami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Konfederacje regionalne&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konfederacje regionalne jednoczą związki z danego regionu. Tutaj struktura jest podobna jak w przypadku federacji lokalnych - wysyłają one delegatów z pisemnymi instrukcjami na zgromadzenie regionalne, które wybiera regionalnego sekretarza generalnego i sekretariat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podział na regiony ulegał pewnym zmianom w czasie. Współczesny podział terytorialny CNT nie pokrywa się z państwowym podziałem administracyjnym kraju. Istnieje także jeden region zagraniczny we Francji obejmujący Paryż, Tuluzę i Montpellier.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konfederacja Krajowa lub anarchosyndykalistyczna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W podobny sposób jak w poprzednim przypadku, regionalne konfederacje wystawiają delegatów na krajowe zgromadzenie regionów, które stanowi Konfederację Krajową, zwaną też anarchosyndykalistyczną. Krajowe zgromadzenie regionów wybiera krajowego Sekretarza Generalnego, wybierając tym samym lokalną federację, która będzie siedzibą komitetu krajowego. CNT nie ma stałej siedziby krajowej, a jej lokalizacja zmienia się w zależności od tego z jakiego miejsca pochodzi Sekretarz Generalny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Sekretarze Generalni CNT&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lokalna federacja, wyznaczona jako siedziba krajowego CNT, wyznacza na lokalnym zgromadzeniu członków CNT pozostałe sekretariaty i ich obsadę. Sekretarz Generalny wybrany przez zgromadzenie regionów oraz sekretarze wybrani na lokalnym zgromadzeniu oraz regionalni sekretarze generalni tworzą Stały Sekretariat Krajowego Komitetu CNT (Secretariado Permanente del Comité Nacional - SP CN). Jak w przypadku pozostałych komitetów CNT, jego uprawnienia są czysto techniczne i administracyjne. Nie ma on prawa samodzielnie podejmować żadnych decyzji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Kongres CNT&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Delegaci na Kongres CNT wybierani są bezpośrednio zarówno na poziomie lokalnym, jak i regionalnym. Kongres decyduje o generalnych działaniach CNT oraz wybiera nowy komitet krajowy. Od powstania CNT w 1910 roku odbyło się dziewięć kongresów, nie licząc kongresu założycielskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kongres zwołuje komitet krajowy z rocznym wyprzedzeniem w razie nagłej potrzeby lub gdy zaistniała nowa sytuacja wymagająca oceny Kongresu. Po zatwierdzeniu na krajowym zgromadzeniu regionów, na siedem miesięcy przed początkiem kongresu, w każdym lokalnym związku rozpoczyna się dyskusja wszystkich członków CNT nad tematami, które mają być poruszone na Kongresie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Walne zgromadzenia&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inna metoda podejmowania decyzji odbywa się poprzez lokalne i regionalne zgromadzenia i kongresy w których biorą udział związki danego regionu i na które, tak jak poprzednio, delegowane są osoby z pisemnymi instrukcjami przyjętymi wcześniej podczas zgromadzeń. W przypadku krajowych zgromadzeń regionów, delegaci z pisemnymi instrukcjami są wybierani podczas zgromadzeń regionalnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Plena&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spotkania różnych komitetów (lokalnych, regionalnych, krajowych) noszą nazwę plenów. Podczas nich nie mogą być podejmowane żadne decyzje. Mają one jedynie służyć kwestiom technicznym i organizacyjnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Struktury równoległe&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Konferencje&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konferencje są otwartymi spotkaniami na których podejmowana jest dyskusja na różne tematy w celu wyrobienia sobie opinii na ważne tematy dotyczące organizacji na poziomie poszczególnych lokalnych związków. konferencje nie podejmują żadnych decyzji dotyczących związku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Federacje przemysłu&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Federacje przemysłu (federaciones de industria) koordynują działania w celu stymulacji ponadregionalnych działań branżowych. Wszystkie związki danej branży tworzą na poziomie krajowym federację przemysłu tej branży w odróżnieniu od związków branż koordynowanych przez lokalne i regionalne konfederacje. Również na poziomie regionalnym istnieją federacje przemysłu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykładowe federacje przemysłu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Asturyjska federacja pocztowców&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Andaluzyjska federacja pracowników edukacji&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Federacja pracowników edukacji Kastylii i Leonu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Federacja pracowników edukacji Katalonii&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Krajowa federacja pracowników edukacji&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Krajowa federacja pocztowców&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Krajowy związek federacyjny pracowników telekomunikacji&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Inne organizacje&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Media&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CNT finansuje publikację gazety CNT, która funkcjonuje na zasadzie autonomii. Wychodzi raz na miesiąc oraz jest dostępna w internecie. Jej redakcja jest wybierana podczas Kongresu CNT lub przez krajowe walne zgromadzenie regionów. Redakcja zajmuje się drukiem, dystrybucją, wysyłką do subskrybentów oraz oczywiście przyjmowaniem artykułów do pisma. Redaktor naczelny pisma bierze udział w spotkaniach Komitetu Krajowego CNT z prawem do zabierania głosu, ale bez prawa głosowania. Sekretarz Generalny redaguje i pisze edytorial dla gazety.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poszczególne związki oraz inne organizacje tworzące CNT mogą mieć własne środki przekazu. Solidaridad Obrera jest pismem najstarszej hiszpańskiej organizacji anarchosyndykalistycznej Regionalnej Konfederacji Pracy Katalonii (Confederación Regional de Trabajo de Cataluna), założonej w 1907, wchodzącej w skład CNT. Innym pismem jest La tira de papel, biuletyn Krajowego Biura ds. Sztuki, Środków Komunikacji oraz Przedstawień Teatralnych; Cenit, pismo regionu zagranicznego oraz Bicel, biuletyn wydawany przez Fundację Anselmo Lorenzo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Fundacja Anselmo Lorenzo&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednym z priorytetów CNT uchwalonym przez VIII Kongres CNT w Granadzie, jest odzyskanie pamięci historycznej hiszpańskiego anarchizmu. Główną formą działania w tym celu, jest Fundacja Studiów Wolnościowych Anselmo Lorenzo, znana powszechnie jako Fundacja Anselmo Lorenzo lub po prostu FAL.&lt;br /&gt;FAL działa na zasadzie autonomii, a jej kierownik wybierany jest przez Krajowe Walne Zgromadzenie Regionów lub Kongres CNT. Jej działania to m.in.:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Utrzymanie, katalogowanie oraz udostępnianie historycznych zbiorów CNT&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Wydawanie książek oraz materiałów w innych formach&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Przygotowywanie wydarzeń kulturalnych podczas kongresów CNT lub IWA, organizowanie konferencji, prezentacji książek, wideokonferencji itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Wydawanie wewnętrznego biuletynu Bicel (Boletín Interno de Centros de Estudios Libertarios)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Koordynowanie działań z innymi podobnymi projektami&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Stosunki z IWA-AIT&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Międzynarodowe Stowarzyszenie Robotników (IWA-AIT) jest międzynarodową organizacją anarchosyndykalistyczną. Krajowe związki anarchosyndykalistyczne nazywane są sekcjami IWA-AIT. W danym kraju może istnieć tylko jedna sekcja IWA. CNT jest hiszpańską sekcją tej organizacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Metody działania&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CNT opiera się na trzech podstawowych zasadach: samorządności pracowniczej, federalizmu oraz pomocy wzajemnej. Uważa także, że konflikty pomiędzy pracownikami a właścicielami powinny być rozwiązywane bez pomocy pośredników, jaką stanowią państwowa administracja czy biurokracja związkowa. W związku z tym CNT odnosi się krytycznie w stosunku do organów reprezentacji pracowniczej, jak rady pracowniów. W zamian postuluje opieranie się na zgromadzeniach pracowników, podstawowych związkowych organizacjach zakładowych oraz akcjach bezpośrednich. Stara się także unikać rozwiązywania sporów za pomocą sądów, o ile to możliwe. Wszelkie stanowiska nie są wynagradzane, a osoby je zajmujące są zmieniane co jakiś czas na zasadzie rotacji. Związek uważa, że linearny wzrost płac jest lepszy niż procentowy, ponieważ faworyzuje powstawanie równości płac. Jednym ze środków do jakich często odwołuje sie CNT, jest oklejanie siedzib firm plakatami wzywającymi do bojkotu produktów danej firmy i solidarności z protestującymi pracownikami. Podczas strajków zwykle tworzone są fundusze strajkowe w celu pomocy materialnej strajkującym i ich rodzinom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CNT zorganizowana jest wokół związków branżowych. Taktyka ta została przyjęta ok. 1918 r. podczas silnych napięć społecznych za panowania króla Alfonsa XIII.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powtarzające się aresztowania w obu branżach spowodowały, że wytwórnie makaronu, zatrudniające czterystu pracowników, musiały przerwać produkcję z braku rąk do pracy. Lecz wtedy rozpoczęły się akcje solidarnościowe w całej branży spożywczej: piekarze, cukiernicy, młynarze, wspomagali finansowo swoich zatrzymanych towarzyszy. Stolarze, tokarze, glazurnicy, cała branża drzewna robiła wszystko, by uwolnić sabotażystów. Strajk stolarzy trwał siedemnaście tygodni. Aż w końcu właściciele poddali się... Było to ogromne zwycięstwo, a także lekcja solidarności. Stało się to bezpośrednią przyczyna powstania, słynnego później, Związku Pracowników Branży Drzewnej oraz Związku Pracowników Branży Spożywczej oraz spowodowało wzmocnienie szeregów związków wszystkich działów - Joan Ferrer&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;IWA-AIT posiada międzynarodowy sekretariat wybierany przez wszystkie sekcje oraz może organizować się na poziomie kontynentów za pomocą systemu federacji przemysłu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;za &lt;a href="http://zsp.net.pl/node/21"&gt;www.zsp.net.pl &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-1785791494080418941?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/1785791494080418941/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/01/zasady-dziaania-hiszpanskiej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/1785791494080418941'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/1785791494080418941'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/01/zasady-dziaania-hiszpanskiej.html' title='Zasady działania hiszpańskiej Confederación Nacional del Trabajo (CNT)'/><author><name>Akai</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/Scuq9w3k_xI/AAAAAAAAAAY/9W-9cseha5E/S220/image-upload-30-797535.jpe'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/S05KnpB1aoI/AAAAAAAAAo4/wOHe8TU_AR8/s72-c/51251_CNT_AIT.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-1688492730551671293</id><published>2010-01-12T14:03:00.000-08:00</published><updated>2010-01-13T14:37:33.049-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ZSP'/><title type='text'>Kiedy prawo nie jest po stronie pracowników, walczymy nawet poza prawem</title><content type='html'>&lt;div class="content"&gt;&lt;i&gt;Oświadczenie odczytane 11 stycznia podczas pikiety pod Ambasadą Niemiec w Warszawie.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawo pracowników do organizowania się i do prowadzenia skutecznych działań we własnym interesie znalazło się pod ostrzałem. Prawo do strajku oraz prowadzenia działalności związkowej jest coraz bardziej ograniczane w krajach Europy i świata. W Polsce, rząd przygotowuje zamach na pluralizm związkowy, przy wsparciu głównych central związkowych, które chcą pozbawić małe związki prawa do reprezentacji pracowników. Skutkiem nowelizacji Ustawy o Związkach Zawodowych będzie mniejszy wybór dla pracowników i bardziej ograniczone możliwości tworzenia nowych struktur związkowych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Niemczech miał ostatnio miejsce inny zamach na prawo do zrzeszania się. Sąd postanowił, że związek zawodowy FAU-Berlin nie ma prawa działać jako związek. Pracownicy berlińskiego Kina Babylon ponad roku temu zrzeszyli się w związku i wstąpili do FAU-Berlin. Jednak pracodawca nie chciał uznać tego związku. W końcu, znalazł inną metodę: poprosił o pomoc „kolesi” z ugodowej centrali związkowej Ver.di. Stworzono w kinie „żółty” związek, który nie został utworzony przez pracowników, nie miał od nich mandatu, a jednak zawarł z pracodawcą umowę zbiorową. Związek ten należy do centrali-giganta, monopolisty związkowego w sferze usług, części wielkiej konfederacji związkowej utworzonej przez związki, które również są praktycznymi monopolistami w swoich branżach. Choć formalnie pracownicy mają prawo tworzyć własne związki zawodowe, okazało się, że sąd może w praktyce zakazać działalności związkowej, nawet bez podawania jasnych przyczyn. Tak się działo w przypadku FAU. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten wyrok został odebrany jako próba zniechęcenia pracowników do tworzenia oddolnych związków zawodowych, które mogą stać się atrakcyjną alternatywą dla zbiurokratyzowanych i ugodowych związkowych molochów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W konsekwencji wyroku, FAU nie ma już prawa negocjować z pracodawcą w Kinie Babylon. Sąd po prostu uznał, że pracownicy nie mają prawa decydować, do którego związku chcą należeć i nie mają prawa występować we własnym imieniu. FAU – jako związek działający oddolnie – umożliwiał pracownikom kontrolę nad przebiegiem negocjacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomimo zakazu, jest jednak spore pole do działania. Jeśli pracodawcy nie chcą negocjować z pracownikami, tym lepiej - pozostaje akcja bezpośrednia jako nacisk na pracodawcę. Pracownicy mogą doskonale sformułować swoje żądania bez zgody pracodawcy i związkowych biurokratów i tak właśnie postąpią, jeśli będą gwałcone ich prawa. Takie zakazy mogą doprowadzić do radykalizacji pracowników, którzy nie będą chcieli tolerować dalszych represji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Protestujemy przeciwko wspólnej akcji pracodawców, partii politycznych, żółtych związków i sądów przeciw FAU i przeciw samoorganizacji pracowników. Będziemy walczyć z represjami antyzwiązkowymi i bronić naszych kolegów z FAU. Jeśli instytucje prawa będą starać się zakłócić naszą działalność, będziemy nadal działać, ale poza prawem i przeciw władzom. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pohybel rządom i wyzyskiwaczom!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Związek Syndykalistów Polski – Warszawa&lt;br /&gt;Stowarzyszenie „Wolność Równość Solidarność”&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;input name="edit[nid]" type="hidden" value="33765" /&gt;                  &lt;br /&gt;&lt;h3 class="title"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/h3&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-1688492730551671293?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/1688492730551671293/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/01/kiedy-prawo-nie-jest-po-stronie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/1688492730551671293'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/1688492730551671293'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/01/kiedy-prawo-nie-jest-po-stronie.html' title='Kiedy prawo nie jest po stronie pracowników, walczymy nawet poza prawem'/><author><name>Akai</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/Scuq9w3k_xI/AAAAAAAAAAY/9W-9cseha5E/S220/image-upload-30-797535.jpe'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-4863952027559774309</id><published>2010-01-12T00:06:00.000-08:00</published><updated>2010-01-13T14:09:06.084-08:00</updated><title type='text'>Dzień protestów solidarnościowych z FAU</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/S05EXScEJOI/AAAAAAAAAoo/0PJMSJOVzEI/s1600-h/zrzutekra232.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/S05EXScEJOI/AAAAAAAAAoo/0PJMSJOVzEI/s320/zrzutekra232.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Wczoraj w całym kraju odbyły się akcje solidarnościowe z niemieckim związkiem zawodowym FAU. Do pikiet przed placówkami dyplomatycznymi RFN doszło w Warszawie, Gdańsku, Gliwicach, Wrocławiu i Olsztynie. Wcześniej pikieta odbyła się także w Poznaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Protestowano przeciwko wyrokowi berlińskiego sądu, który odmówił uznania FAU za związek zawodowy. Aktywiści zapowiadali kolejne protesty w tej sprawie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.pracownik.net.pl/ogolnopolski_dzien_solidarnosci_z_fau" title="http://www.pracownik.net.pl/ogolnopolski_dzien_solidarnosci_z_fau"&gt;http://www.pracownik.net.pl/ogolnopolski_dzien_solidarnosci_z_fau&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oświadczenie: &lt;a href="http://www.pracownik.net.pl/kiedy_prawo_nie_jest_po_stronie_pracownikow" title="http://www.pracownik.net.pl/kiedy_prawo_nie_jest_po_stronie_pracownikow"&gt;http://www.pracownik.net.pl/kiedy_prawo_nie_jest_po_stronie_pracownikow&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-4863952027559774309?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/4863952027559774309/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/01/dzien-protestow-solidarnosciowych-z-fau.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/4863952027559774309'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/4863952027559774309'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/01/dzien-protestow-solidarnosciowych-z-fau.html' title='Dzień protestów solidarnościowych z FAU'/><author><name>Akai</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/Scuq9w3k_xI/AAAAAAAAAAY/9W-9cseha5E/S220/image-upload-30-797535.jpe'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/S05EXScEJOI/AAAAAAAAAoo/0PJMSJOVzEI/s72-c/zrzutekra232.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-3210064778848314119</id><published>2010-01-05T18:10:00.000-08:00</published><updated>2010-01-13T14:11:16.020-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='FAU'/><title type='text'>Sąd podtrzymał decyzję przeciw FAU</title><content type='html'>Dziś berliński sąd potrzymał decyzję Najwyższego Sądu Pracy dla Berlina i Brandenburgii z 11 grudnia pozbawiająca anarchosyndykalistyczny związek zawodowy FAU prawa do nazywania się związkiem zawodowym. FAU złożył kolejną apelację. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wobec związków, które podejmują zbiorowe działania nie będąc oficjalnie uznanymi związkami przewidziane są srogie konsekwencje prawne. Już dwukrotnie grożono FAU-B grzywną w wysokości 250 tys. euro lub karą więzienia. Z legalnego punktu widzenia, FAU-B nie może już nigdzie działać jako związek zawodowy. Niemieccy anarchosyndykaliści zostali więc jeszcze raz zakazani, po raz pierwszy od 1914 i 1933 r.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-3210064778848314119?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/3210064778848314119/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/01/sad-podtrzyma-decyzje-przeciw-fau.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/3210064778848314119'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/3210064778848314119'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/01/sad-podtrzyma-decyzje-przeciw-fau.html' title='Sąd podtrzymał decyzję przeciw FAU'/><author><name>Akai</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/Scuq9w3k_xI/AAAAAAAAAAY/9W-9cseha5E/S220/image-upload-30-797535.jpe'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-3178146142854572124</id><published>2010-01-04T23:12:00.000-08:00</published><updated>2010-01-13T14:13:10.392-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ZSP'/><title type='text'>Wrocław - Umowa śmieciowa, a umowa o pracę, grupa samokształceniowa</title><content type='html'>Wrocławska sekcja Związku Syndykalistów Polski zaprasza do udziału w grupie samokształceniowej z prawa pracy. Wspólnie zanalizujemy Kodeks Pracy oraz niektóre fragmenty Kodeksu Cywilnego aby spróbować odpowiedzieć na pytania:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- jakie korzyści dla pracownika i pracownicy wynikają z posiadania umowy o pracę?&lt;br /&gt;- w jakich sytuacjach umowa śmieciowa (o dzieło bądź zlecenie) jest korzystna dla pracownika i pracownicy?&lt;br /&gt;- czy wszyscy studenci i wszystkie studentki muszą/powinny pracować na śmiecowych umowach?&lt;br /&gt;- kiedy umowa śmieciowa jest nielegalna nawet w świetle burżuazyjnego prawa stanowionego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="" name="more"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zachęcamy do samodzielnego zapoznania się z tematyką przed spotkaniem choć nie jest to konieczne. Zapraszamy osoby zarówno obeznane w temacie, z doświadczeniem praktycznym jak i laików. Grupa samokształceniowa to sposób na zupełnie demokratyczną i równą wymianę wiedzy i przemyśleń. My chcemy się uczyć od Was, być może Wy dowiecie się czegoś od nas. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cafe Utopia&lt;br /&gt;CRK ul. Jagiellończyka 10&lt;br /&gt;(w podwórzu, należy przejść przez szarą, nieodmalowaną bramę, wewnątrz będzie już widać murale zdobiące wejście).&lt;br /&gt;niedziela&lt;br /&gt;10 stycznia g.18:00&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-3178146142854572124?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/3178146142854572124/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/01/wrocaw-umowa-smieciowa-umowa-o-prace.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/3178146142854572124'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/3178146142854572124'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2010/01/wrocaw-umowa-smieciowa-umowa-o-prace.html' title='Wrocław - Umowa śmieciowa, a umowa o pracę, grupa samokształceniowa'/><author><name>Akai</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/Scuq9w3k_xI/AAAAAAAAAAY/9W-9cseha5E/S220/image-upload-30-797535.jpe'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-1779437600877839853</id><published>2009-12-28T10:53:00.000-08:00</published><updated>2009-12-28T10:53:11.869-08:00</updated><title type='text'>Sprawa szóstki z Belgradu: politycznie motywowana niesprawiedliwość</title><content type='html'>&lt;div class="content"&gt;Absurdalne zarzuty postawione szóstce anarchistów z Belgradu są dobrym przykładem podejścia władz do rosnących w siłę ruchów sprzeciwu.&lt;br /&gt;&lt;img alt="" class="inline" src="http://cia.bzzz.net/files/zrzutekranu-184.png" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Sześciu anarchistów z Belgradu stało się najnowszymi ofiarami mściwego aparatu „sprawiedliwości”, który określił akty wandalizmu jako "międzynarodowy terroryzm", by domagać się najwyższych możliwych kar dla anarchistów i nadać łatkę "terrorystów" części radykalnego ruchu społecznego w Serbii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia Serbii pełna jest wstydliwych epizodów, a również obecnie nadal silny jest nurt nacjonalistyczny i religijno-konserwatywny we wszystkich warstwach społecznych. Kraj przechodzi bardzo bolesne przemiany ekonomiczne, które zadały poważny cios dużym grupom pracowników. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Głośne i długotrwałe konflikty w miejscach pracy są dość częste, a wiele fabryk zostało zdewastowanych w wyniku dzikiej i pełnej korupcji prywatyzacji. Inne czynniki przyczyniły się też do utraty miejsc pracy, obniżenia dochodów, wysokiego bezrobocia i ogólnej biedy w społeczeństwie. Tak więc, protesty pracowników są potencjalnie najbardziej zapalnym zjawiskiem na scenie politycznej w dzisiejszej Serbii.&lt;br /&gt;&lt;img alt="" class="inline" src="http://cia.bzzz.net/files/zrzutekranu-185.png" /&gt;&lt;br /&gt;Stosunkowo mała, ale wpływowa grupa aktywistów zrzeszonych w Inicjatywie Anarcho-syndykalistycznej (ASI) – serbskiej części Międzynarodowego Stowarzyszenia Pracowników (IWA), brała konsekwentnie udział w protestach i kontaktowała się z poszkodowanymi grupami pracowników, starając się promować idee anarcho-syndykalizmu i wzywając do bardziej stanowczych i radykalnych działań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Radykalne idee ASI, grupy odrzucającej logikę państwotwórczą i kapitalistyczną, są dobrze znane. Obrońcy status quo najbardziej bali się, że członkowie ASI będą w stanie przekonać i zradykalizować pracowników i uzmysłowić im, że choć szefowie potrzebują ich, oni sami nie potrzebują szefów. Członkowie ASI przekonywali również, że droga tzw. „dialogu społecznego” i współpracy z pracodawcami prowadzi jedynie do jeszcze większego wyzysku pracowników. Rozterki związane z kierunkiem rozwoju ruchu pracowniczego są bardzo aktualne, co znalazło wyraz w filmie, którego premiera odbyła się niedawno, w którym główne role grają członkowie ASI, obecnie znajdujący się w więzieniu. W filmie, pt. "Stara szkoła kapitalizmu", nakręconym przez znanego serbskiego reżysera Zelimira Zilnika, członkowie ASI grają właściwie samych siebie – grupę anarchosyndykalistów, która stara się nakłonić protestujących pracowników by stosowali radykalną akcję bezpośrednią przeciw szefowi-złodziejowi, który zagrabił pieniądze firmy dla siebie i pozostawił pracowników bez pensji (to niestety codzienność w Serbii).&lt;br /&gt;&lt;img alt="" class="inline" src="http://cia.bzzz.net/files/zrzutekranu-186.png" /&gt;&lt;br /&gt;W tle filmu przewija się wątek pozbycia się szefów i przejęcia przez pracowników materialnych środków firmy, dzięki obecności i wsparciu aktywistów anarcho-syndykalistycznych. Film odzwierciedla obawy pracodawców i państwa i przedstawia pracowników jako bezwolną masę, która może być ukształtowana w dowolny sposób: tak, by pracownicy zaakceptowali wyzysk lub przeciwnie, by się mu przeciwstawili. Aby wyzysk mógł toczyć się dalej, członkowie ASI muszą zostać wyeliminowani. Film został nakręcony przed aresztowaniem anarchistów, ale swoją premierę miał już gdy siedzieli oni w więzieniu. Film jest niepokojącym zwiastunem tego, co się stało z anarchistami - choć w filmie wyeliminowani zostają w inny sposób.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aparat państwowy monitorował działalność ASI od dłuższego czasu i przy wielu okazjach próbowano poddać represji najbardziej zaangażowanych działaczy. Na przykład w 2003 r., gdy został zabity były premier Zoran Dzindzić, ASI napisało oświadczenie, w którym wyrażało opinię, że jeden kryminalista został zabity przez inną bandę kryminalistów i że starcia pomiędzy pretendentami do rządzenia Serbią nie są konfliktem, który powinien interesować klasę pracującą. ASI napisało wtedy: „ktokolwiek będzie u władzy, tzw. reformy będą dalej kontynuowane i tysiące ludzi straci pracę, a na ich głowy nadal będzie spadać grad prywatyzacji". Tak właśnie się stało. Za samo opublikowanie tego oświadczenia - bez podania jakichkolwiek innych przyczyn - policja aresztowała sekretarza ASI i trzymała go przez pewien czas w areszcie. To był jasny sygnał, że państwo jest gotowe poddać represji ludzi, których jedyną „zbrodnią” jest krytyczne myślenie i wzywanie pracowników do samoorganizacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tego czasu, władze tylko czekały na nowe powody, by posadzić w areszcie roznosicieli "niebezpiecznych idei”. W tym celu nałożono podsłuchy na telefony kilku aktywistów ASI. W tym samym czasie, władze wprowadziły szereg restrykcji na swobodę manifestowania, w tym zakaz organizowania demonstracji w centrum Belgradu.&lt;br /&gt;&lt;img alt="" class="inline" src="http://cia.bzzz.net/files/gr_amb_3.png" /&gt;&lt;br /&gt;Okazja, na którą czekały władze pojawiła się wreszcie w nocy z 24 na 25 sierpnia. Wtedy miała miejsce drobna "akcja” pod Ambasadą Grecji w Belgradzie. W zasadzie, był to akt politycznego wandalizmu: na ambasadzie namalowano graffiti i obrzucono ją butelkami po piwie i wzniecono mały płomień, który niebawem zgasł. Skutkiem działania był znak A w kółku namalowany na ambasadzie i ślady osmolenia na ścianie budynku. Straty były tak znikome, że następnego dnia ambasada była otwarta i działała w sposób normalny. Szkody mogły być z łatwością usunięte za pomocą urządzeń czyszczących i odrobiny farby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Celem akcji był protest przeciwko więzieniu obywatela Grecji, który podjął strajk głodowy. Ten więzień był ostatnim z zatrzymanych po grudniowych wydarzeniach w Grecji. W sierpniu, wskutek strajku głodowego był już tak wycieńczony, że był bliski śmierci. Choć przetrzymywano go już przez 6 miesięcy z powodu sfingowanych zarzutów, sąd nałożył mu sankcję w postaci kolejnych 6 miesięcy i wtedy więzień przystąpił do strajku głodowego. Wielu działaczy uznało jego dalsze przetrzymywanie w więzieniu za nieuzasadnione i niesprawiedliwe.&lt;br /&gt;Nieznana grupa anarchistów wydała publiczne oświadczenie w związku z akcją pod ambasadą. Media natychmiast zwróciły się z zapytaniem do sekretarza ASI, prosząc go o komentarz na temat akcji. Sekretarz odpowiedział, że nie ma pojęcia, kto dokonał ataku i że choć nie zamierza potępiać tego czynu, również go nie popiera. W wywiadach dla prasy wyjaśnił, że ASI nie stosuje tego rodzaju akcji indywidualnych, gdyż uznaje inne metody działania. To stanowisko było później wielokrotnie powtarzane przez ASI w oświadczeniach pisanych po aresztowaniu niektórych członków organizacji (cztery osoby z szóstki aresztowanych jest członkami ASI).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Według ASI, prawdziwe zmiany w kierunku wyzwolenia mogą być jedynie skutkiem masowej akcji opartej na samoorganizacji klasy pracującej. Takich zmian nie da się osiągnąć malując graffiti na ścianach ambasady. Z drugiej strony, takie działania mają jedynie wymiar symboliczny w zestawieniu z realną przemocą wojen, aresztowań, itd. Tak więc prawdziwe problemy tworzone przez działania rządów są o wiele poważniejsze niż symboliczne akcje protestu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomimo odcięcia się od akcji, tydzień później policja aresztowała sekretarza ASI i pięć innych osób. Trzymano ich w areszcie, bez możliwości kontaktu ze światem zewnętrznym (z wyjątkiem prawników) od początku września. Oczekiwanie na proces mają spędzić w areszcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sześć osób zostało oskarżonych nie mniej ni więcej, tylko o „międzynarodowy terroryzm”. Tego typu oskarżenia są bardzo poważne i mogą skutkować karą do 15 lat więzienia. W Serbii, to wyjątkowo ostry zarzut, taki sam jak zbrodnia ludobójstwa. Na tym właśnie polega groteskowy aspekt sprawy: malowanie graffiti i osmolenie greckiej ambasady – „zbrodnia" w wyniku której nikt nie ucierpiał - jest traktowana tak samo jak zbrodnie wojenne, masowe gwałty i ludobójstwo!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pewnym sensie, oskarżonych potraktowano gorzej niż winnych ludobójstwa, gdyż w Serbii wciąż debatuje się o tym, czy masakra w Srebrenicy była zbrodnią wojenną, czy nie. Wielu przedstawicieli rządu i społeczeństwa z uporem twierdzi, że te zbrodnie były po prostu „czymś normalnym” w czasie wojny i sprzeciwia się karaniu zbrodniarzy wojennych. Ci sami nacjonaliści, którzy wybaczają serbskiemu zbrodniarzowi jego „lekkie wykroczenia”, żądają surowego ukarania „niebezpiecznych” anarchistów, którzy rzekomo namalowali graffiti.&lt;br /&gt;&lt;img alt="" class="inline" src="http://cia.bzzz.net/files/zrzutekranu-181.png" /&gt;&lt;br /&gt;Wielu znanych serbskich intelektualistów potępiło działania władz i podpisało już dwa listy otwarte w obronie aresztowanych. W pierwszym liście napisali, że choć nie popierają aktu wandalizmu przeciwko ambasadzie, to mściwe i przesadne działania państwa zasługują na potępienie. Zwrócono uwagę, że władze nie wyciągnęły podobnych konsekwencji rok wcześniej, gdy ambasada amerykańska została w znacznie bardziej brutalny sposób zaatakowana przez nacjonalistów, choć w wyniku ataku zginęła jedna osoba, a budynek doznał znacznie większych uszkodzeń. Władze właściwie patrzyły przez palce na tamten incydent.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wymowa drugiego listu poparcia jest jasna: intelektualiści widzą, że państwo milcząco wspiera przemoc prawicy i nacjonalistów, ale wobec o wiele mniej poważnych działań lewicowców wyciąga znacznie surowsze konsekwencje. W liście pada wiele przykładów: ignorowanie przemocy przeciwko aktywistom LGBT i zakaz Parady Równości w Belgradzie. Zdaniem sygnatariuszy listu, państwo – w tym system „sprawiedliwości” podejmują decyzje kogo oskarżyć, a kogo nie, na podstawie własnych sympatii politycznych. Wymiar kary też jest uzależniony od tych samych dyskryminujących kryteriów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szóstkę z Belgradu wspiera wielu innych ludzi. Od czasu ich aresztowania, na świecie odbyło się ponad 40 akcji solidarnościowych. Wysłano tysiące listów protestacyjnych do władz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Większość osób, które znają tło sprawy uważa, że mamy do czynienia z procesem politycznym. Głównym celem tej farsy jest położenie cienia wątpliwości na poglądy członków ASI i postawienie znaku równości pomiędzy słowami „anarchizm” i „terroryzm”. Gdy tą formułę powtórzy się wystarczającą liczbę razy, ludzie zaczną w nią wierzyć. Władze liczą zapewne na to, że następnym razem, gdy aktywiści ASI skontaktują się z pracownikami i zaczną ich przekonywać do samoorganizacji i głębokich zmian społeczno-ekonomicznych, pracownicy przestraszą się i pomyślą: „ci ludzie chcą, żebym został terrorystą”!&lt;br /&gt;Dlatego towarzysze z ASI uważają, że sprawa ma głębsze dno i że kolejny raz użyto zbyt dobrze znanego schematu nie tylko przeciwko ASI, ale przeciwko nam wszystkim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dzisiejszych czasach, coraz łatwiej jest zostać “terrorystą”. Wystarczy zapytać amerykańskich aktywistów antywojennych organizujących pokojowe demonstracje, którym nie pozwala się już wsiadać na pokład samolotów. Wystarczy wspomnieć o setkach inwigilowanych, deportowanych, aresztowanych i represjonowanych na podstawie podejrzeń, które później okazywały się całkiem zmyślone lub nieuzasadnione. Pojęcie „terroryzmu” zostało niesłychanie rozszerzone i jest pretekstem do tak wielu nadużyć ze strony wielu rządów, próbujących zwiększać kontrolę społeczną. W niektórych krajach próbowano określić mianem "terroryzmu" strajki w niektórych "żywotnych" branżach gospodarki. A jednocześnie, te kraje wysyłają armie, by zabijały cywilów na całym świecie. To jest zbrodnia, którą można bez obaw nazwać terroryzmem. Jednak zamiast tego, tym mianem określa się coraz większą liczbę aktów oporu, w tym dość niewinny akt wandalizmu, który miał miejsce w Belgradzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej informacji na temat sprawy można znaleźć na stronie &lt;a href="http://www.belgradesolidarity.org/" title="www.belgradesolidarity.org"&gt;www.belgradesolidarity.org&lt;/a&gt;. Większy wybór artykułów i opisów akcji solidarnościowych w wielu językach dostępny jest tutaj: &lt;a href="http://asi.zsp.net.pl/" title="http://asi.zsp.net.pl"&gt;http://asi.zsp.net.pl&lt;/a&gt; Na tej stronie jest też formularz, za pomocą którego można wysłać list protestacyjny.&lt;br /&gt;Mamy nadzieję, że w nadchodzącym roku będzie miało miejsce wiele akcji solidarnościowych, w tym benefitów, wydarzeń informacyjnych, projekcji filmowych i protestów. Na stronie solidarnościowej postaramy się umieszczać informacje o nadchodzących wydarzeniach.&lt;br /&gt;&lt;img alt="" class="inline" src="http://cia.bzzz.net/files/zrzutekranu-183.png" /&gt; &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;input name="edit[nid]" type="hidden" value="33578" /&gt;                 &lt;h3 class="title"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/h3&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-1779437600877839853?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/1779437600877839853/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2009/12/sprawa-szostki-z-belgradu-politycznie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/1779437600877839853'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/1779437600877839853'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2009/12/sprawa-szostki-z-belgradu-politycznie.html' title='Sprawa szóstki z Belgradu: politycznie motywowana niesprawiedliwość'/><author><name>Akai</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/Scuq9w3k_xI/AAAAAAAAAAY/9W-9cseha5E/S220/image-upload-30-797535.jpe'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-6014233094337379345</id><published>2009-12-22T15:06:00.000-08:00</published><updated>2009-12-22T15:06:00.108-08:00</updated><title type='text'>Firma nie musi wiedzieć o pracowniku związkowcu</title><content type='html'>Pracownik, który należy do związku zawodowego nie musi zawiadomić pracodawcę o tym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pracownik.net.pl/firma_nie_musi_wiedziec_o_pracowniku_zwiazkowcu_0"&gt;Artykuł&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-6014233094337379345?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/6014233094337379345/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2009/12/firma-nie-musi-wiedziec-o-pracowniku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/6014233094337379345'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/6014233094337379345'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2009/12/firma-nie-musi-wiedziec-o-pracowniku.html' title='Firma nie musi wiedzieć o pracowniku związkowcu'/><author><name>Akai</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/Scuq9w3k_xI/AAAAAAAAAAY/9W-9cseha5E/S220/image-upload-30-797535.jpe'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-6083483013767614965</id><published>2009-12-22T15:01:00.000-08:00</published><updated>2009-12-22T15:01:03.474-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='USI'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='MSP'/><title type='text'>Włochy: Pracownicy IKEA z USI wygrali sprawę</title><content type='html'>&lt;span class="submitted"&gt;&lt;/span&gt;           &lt;br /&gt;&lt;div class="content"&gt;&lt;div style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt; &lt;img alt="" class="inline" src="http://cia.bzzz.net/files/pag22-2.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Sklep IKEA w mieście Brescia zwolnił 7 pracowników sklepu we wrzesniu 2008 roku. Firma uważała, że pracownicy powinni zapłacić za kryzys. Ci ludzie pracowali w IKEA wiele lat, nawet do 200 godzin miesięcznie za 1000 euro. Zwolnieni pracownicy postanowili protestować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prowadzili pikiety pod sklepem IKEA co weekend. Dołączyli się do związku USI, włoska sekcja Międzynarodowego Stowarzyszenia Pracowników. Prowadzili dziesiątki pikiety pod IKEA i wiele osób nawet postanowiło bojkotować sklep.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;17 grudnia, sąd pracy sąd pracy orzekł o przywróceniu jednego z osób zwolnionego do pracy. On także dostanie odszkodowanie. Związkowcy z USI są pewni, że wszyscy, którzy chcą dostaną przywróceni.&lt;br /&gt;&lt;input name="edit[nid]" type="hidden" value="32854" /&gt;                 &lt;h3 class="title"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/h3&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-6083483013767614965?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/6083483013767614965/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2009/12/wochy-pracownicy-ikea-z-usi-wygrali.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/6083483013767614965'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/6083483013767614965'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2009/12/wochy-pracownicy-ikea-z-usi-wygrali.html' title='Włochy: Pracownicy IKEA z USI wygrali sprawę'/><author><name>Akai</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/Scuq9w3k_xI/AAAAAAAAAAY/9W-9cseha5E/S220/image-upload-30-797535.jpe'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-4296852059712610372</id><published>2009-12-19T15:56:00.000-08:00</published><updated>2009-12-19T15:56:33.712-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='FAU'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='MSP'/><title type='text'>Berlin: Demonstracja FAU pod Kino Babylon</title><content type='html'>&lt;div style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt; &lt;a href="http://cia.bzzz.net/files/zrzutekranu-168.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img alt="" border="0" class="inline" src="http://cia.bzzz.net/files/zrzutekranu-168.png" /&gt;&lt;/a&gt; W Berlinie odbyła się dziś demonstracja w obronie związku FAU. 11 grudnia Najwyższy Sąd Pracy dla Berlina i Bradenburgii orzekł, że Berlińska grupa FAU nie ma prawa nazywać siebie związkiem i reprezentować pracowników.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sąd zajął się tą sprawą po tym, jak szef kina Babylon, gdzie był konflikt pracowniczy, dogadał się z politykami z lewicowej partii Die Linke oraz ze związkiem - monopolistą ver.di. Ver.di stworzył tam układ zbiorowy w imieniu pracowników bez żadnego mandatu od nich; duża część pracowników, należała do FAU. Nikt z pracowników nie mógł wziąć udziału w negocjacjach z pracodawcą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ok. 300 osób wzięło dziś udział w demonstracji. Członkowie FAU przygotowali specjalną nagrodę im. Magaret Thatcher dla dyrektora kina. Będą też walczyć z decyzją sądu i kontynuować kampanię w kinie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;za &lt;a href="http://cia.bzzz.net/"&gt;cia.bzzz.net &lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-4296852059712610372?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/4296852059712610372/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2009/12/berlin-demonstracja-fau-pod-kino.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/4296852059712610372'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/4296852059712610372'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2009/12/berlin-demonstracja-fau-pod-kino.html' title='Berlin: Demonstracja FAU pod Kino Babylon'/><author><name>Prawa Pracownika</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-904956891056396332</id><published>2009-12-17T15:18:00.000-08:00</published><updated>2009-12-17T15:18:56.955-08:00</updated><title type='text'>Wolność dla "6tki z Belgradu": Wywiad w Madrycie z członkiem Federacija za Anarhistično Organiziranje (Słowenia)</title><content type='html'>&lt;div class="content"&gt;W niedzielę 23 listopada koledzy ze związku pracowników CNT przemysłu metalurgicznego oraz SOV Madrid (Sindicato de Oficios Varios/ Sekcja CNT od zawodów różnych) przeprowadzili wywiad z członkiem Federacija za Anarhistično Organiziranje (FAO), federacji anarchistycznej ze Słowenii. Czekaliśmy z niecierpliwością na ten wywiad, ponieważ kolega z FAO ma bliskie kontakty z członkami ASI.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;-Jakie relacje masz teraz z ASI? Utrzymujecie cały czas kontakt?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem członkiem federacji anarchistycznej ze Słowenii (“Federacja na rzecz Organizacji Anarchistycznej”). Od ponad ośmiu lat utrzymujemy bliskie kontakty z anarchosyndykalistami z ASI i obydwie organizacje pracowały już razem nad wspólnymi projektami, w których mieliśmy szansę brać udział.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tej chwili utrzymujemy kontakt z niektórymi członkami ASI mimo że komunikacja jest teraz dużo bardziej kłopotliwa ze względu na ciągła inwigilację członków ASI przez serbskie służby bezpieczeństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;-Co się dzieje w tej chwili z aresztowanymi? Jesteś optymistą?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wręcz odwrotnie, jestem bardzo pesymistycznie nastawiony. Jak możesz sobie wyobrazić, obecna sytuacja jest bardzo frustrująca dla wszystkich, przedewszystkim widząc, jak bardzo państwo Serbskie jest zdeterminowane aby zniszczyć ASI. Jak można się domyśleć aparat represji wykorzystuje obecną sytuację jak tylko może. W ostatnim czasie kilkakrotnie przedłużano aresztowanym członkom ASI czas aresztu prewencyjnego pod pretekstem nowych oskarżeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;-O co ich się oskarża?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oskarża się ich o terroryzm międzynarodowy. Właśnie skończyło się dochodzenie i teraz czekają na proces. Jeżeli sąd uzna ich za winnych, grozi im od 3 do 15 lat więzienia, mimo że prokurator nie ma jakichkolwiek legalnych dowodów i oskarżeni zaprzeczyli wszystkim oskarżeniom od samego początku całej sprawy.&lt;br /&gt;Trzeba dodać, że organizacje antysystemowe często są oskarżene tutaj w celu przyblokowania ich działalności oraz zastraszeniu ich członków, aby po jakimś czasie zostawić ich na wolności bez żadnych oskarżeń. Ale ten przypadek jest zdecydowanie inny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;-Jaka jest sytuacja polityczno-społeczna w Serbii?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sytuacja społeczna jest nieźle zjebana. Serbia znajduje się wewnątrz obecnego światowego kryzysu finansowego, dodatkowo mamy tu do czynienia z państwem, które znajduje się w fazie przejściowej pomiędzy tzw. socjalizmem a dzikim kapitalizmem. Stopa bezrobocia wynosi ponad 20% a ci co mają pracę ledwo mogą pokryć koszty życia. 60% osób ma wynagrodzenia poniżej średniej (350 euro miesięcznie). I to bez liczenia tych którzy zarabiają pensję minimalną (150 euro)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z drugiej strony sytuacja wewnątrz samych instytucji rządowych jest dosyć chaotyczna. Jest wiele ośrodków władzy i jeszcze więcej mafii. Korupcja jest na porządku dziennym. Tak samo jak w Hiszpanii, partie polityczne są wszystkie takie same pod względem programu ekonomicznego. Trzeba jednak zauważyć, że mimo tego chaosu instytucjonalnego, aparat represji funkcjonuje doskonale.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;-Jakie są wpływy i pozycja ASI w Serbii?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wszyscy wiemy, chodzi o małą organizację, lecz mimo to cieszy się ona dużą popularnością w społeczeństwie. Zdobyli spore wpływy w opinii publicznej, wśród pracowników i pokazali się jako jedyna alternatywa dla żółtych związków zawodowych. Ponadto byli bardzo skuteczni i niugięci w szerzeniu propagandy anarchistycznej, ze swoimi zasadami, taktyką i celami jakie sobie stawiali, nie tylko wśród klasy pracowniczej ale także wśród studentów, profesorów, etc. Wierzymy że to jest główny powód zatrzymania i jest dla nas oczywiste że serbski wywiad stoi za zmontowaniem całego tego procesu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponadto chciałbym dodać, że ASI nie posiada wpływu jedynie w Serbii, lecz także w innych krajach na Bałkanach. Ponieważ w tych krajach nie istnieje żadna organizacja anarchosyndykalistyczna (z wyjątkiem Chorwacji) jak narazie to właśnie oni są odniesieniem. ASI włożyła dużo wysiłku w ciągu ostatnich lat w przekonanie ludzi o potrzebie istnienia jakiejś organizacji anarchosyndykalistycznej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;-Jaka była reakcja społeczeństwa serbskiego?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele organizacji powiązanych a także wiele osobistości publicznych (reżyserów, dziennikarzy, pisarzy, etc) wyraziło swoją solidarność z aresztowanymi towarzyszami. Oprócz nich także profesorowie uniwesyteccy oraz niektóre kolektywy lewicowe. Jak powiedziałem, ASI jest dużo bardziej wpływowa niż sądzi reszta Europy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;-Jaka jest obecna sytuacja reszty kolektywów antysystemowych w Serbii?&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Jak skomentowałem wcześniej, państwo serbskie prowadzi bardzo represyjną politykę. Jedną z silniejszych akcji jest obecnie walka antyfaszystowska, i jedna z niewielu w których wszystkie organizacje są mocno złączone. Dzieje się to ponieważ serbski faszyzm jest bardzo silny, nawet w samym parlamencie.&lt;br /&gt;Należy zauważyć, że ruch faszystowski często koncentruje swoje kampanie przeciwko anarchosyndykalizmowi. Naprzykład kilka tygodni temu, kiedy zorganizowali silną kampanię przeciwko ASI. Ośmieliłbym się powiedzieć, że faszyzm serbski nie koncentruje swoich sił przeciwko liberalnemu antyfaszyzmowi. Jego prawdziwym wrogiem jest anarchosyndykalizm, co pokazuje, i nie zmęczę sie od powtarzania, wielką robotę jaką wykonał ASI.&lt;br /&gt;Zresztą ASI była promotorką BAFI (Belgradzka Inicjatywa Antyfaszystowska)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;-Na zakończenie, jakieś propozycje aby pomóc uwięzionym towarzyszom?&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Uważamy, że kampania solidarnościowa jest bardzo potrzebna, ponieważ może ona spowodować lekkie zmniejszenie represji przeciwko ruchowi anarchistycznemu w krajach bałkańskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Musimy kontynuować bez przerwy kampanię solidarnościową, informując ludność w celu zwiększenia presji publicznej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba pomóc im we wszystkim czego potrzebują. W tej chwili jednym z największych problemów jest brak funduszy na pokrycie kosztów sądowych, możliwych sankcji, grzywien, etc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z powodu powagi sytuacji uważamy, że powinno się zacząć szukać innych rodzajów akcji solidarnościowych. Oczywiście zawsze używając takich metod, które nie zaszkodziłyby represjonowanym i nie zwiększyłyby oskarżeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypomnijmy, że koledzy z ASI są sądzeni za terroryzm międzynarodowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielkie dzięki za zainteresowanie. Trzymaj się!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Więcej informacji: &lt;a href="http://asi.zsp.net.pl/" title="http://asi.zsp.net.pl/"&gt;http://asi.zsp.net.pl/&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;tłumaczenie: H2&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;a href="http://madrid.cnt.es/noticia.php?id=240" title="http://madrid.cnt.es/noticia.php?id=240"&gt;http://madrid.cnt.es/noticia.php?id=240&lt;/a&gt; &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-904956891056396332?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/904956891056396332/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2009/12/wolnosc-dla-6tki-z-belgradu-wywiad-w.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/904956891056396332'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/904956891056396332'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2009/12/wolnosc-dla-6tki-z-belgradu-wywiad-w.html' title='Wolność dla &quot;6tki z Belgradu&quot;: Wywiad w Madrycie z członkiem Federacija za Anarhistično Organiziranje (Słowenia)'/><author><name>Kot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-119324383629161849</id><published>2009-12-16T01:38:00.000-08:00</published><updated>2009-12-16T01:39:11.483-08:00</updated><title type='text'>Chcą eliminować małe związki</title><content type='html'>&lt;div class="content"&gt;Platforma Obywatelska, Solidarność oraz OPZZ mają coś współnego: chcą uderzyć w ruch związkowy i raz na zawsze wyeliminować z gry małe związki zawodowe. Według "Dziennika", takie związki dziś stanowią w Polsce "prawdziwą armię potencjalnych buntowników".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś Jarosław Pięta, poseł Platformy z Sosnowca przedstawi ministrowi pracy Michałowi Bonie-mu dwa projekty zmian w kodeksie pracy oraz nowelizacji ustawy związkowej i ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Pięta proponuje więc podniesienie progu reprezentatywności dla związków do 33 procent załogi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla "S" i OPZZ, taki próg także jest za wysoki, ale mogą trochę negocjować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inny pomysł Pięty może uderzyć w związkowych biurokratów i służy jako straszak dla "S" i OPZZ - rząd chce aby związki same zbierały od pracowników składki, które dziś pobiera pracodawca.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-119324383629161849?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/119324383629161849/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2009/12/chca-eliminowac-mae-zwiazki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/119324383629161849'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/119324383629161849'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2009/12/chca-eliminowac-mae-zwiazki.html' title='Chcą eliminować małe związki'/><author><name>Akai</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/Scuq9w3k_xI/AAAAAAAAAAY/9W-9cseha5E/S220/image-upload-30-797535.jpe'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-8924296414222731952</id><published>2009-12-13T01:44:00.000-08:00</published><updated>2009-12-16T01:45:37.102-08:00</updated><title type='text'>FAU Berlin zakazany?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_PNNL8SKrK4E/Syir6UnnyCI/AAAAAAAAAAo/EQ7o7jn3bmQ/s1600-h/n126515374755_8776.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_PNNL8SKrK4E/Syir6UnnyCI/AAAAAAAAAAo/EQ7o7jn3bmQ/s320/n126515374755_8776.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Po raz pierwszy od 1933 r., jakikolwiek związek zawodowy w Niemczech został zakazany. Berlińska grupa niemieckiej sekcji Międzynarodowego Stowarzyszenia Pracowników - FAU (Freie Arbeiterinnen Union) według wyroku sądu nie ma prawa nazywać siebie związkiem. Tak w piątek orzekł Najwyższy Sąd Pracy dla Berlina i Brandenburgii. FAU zamierza zaskarżyć tę decyzję. &lt;br /&gt;FAU jest związkiem anarchosyndykalistycznym. Sprawa przeciwko FAU najprawdopodobniej jest związana z &lt;a href="http://cia.bzzz.net/niemcy_praca_w_kinie_babylon"&gt;kampanią FAU przeciw Kinu Babylon&lt;/a&gt; w Berlinie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyrok sądu nie oznacza, że członkostwo w FAU staje się nielegalne, ale według opinii sądu - FAU nie jest związkiem i nie może określać się jako związek zawodowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak powiedział sekretarz FAU-Berlin Lars Roehm - "To atak na podstawowe prawo do zrzeszania się w związki zawodowe. To sami pracownicy powinni decydować, w jaki sposób chcą się zorganizować. Jeśli ta decyzja się utrzyma podczas apelacji, będzie to atak nie tylko na FAU, ale także atak na wszystkie niezależne organizacje."&lt;br /&gt;&lt;input name="edit[nid]" type="hidden" value="30959" /&gt;                 &lt;br /&gt;&lt;h3 class="title"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/h3&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-8924296414222731952?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/8924296414222731952/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2009/12/fau-berlin-zakazany.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/8924296414222731952'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/8924296414222731952'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2009/12/fau-berlin-zakazany.html' title='FAU Berlin zakazany?'/><author><name>Kot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_PNNL8SKrK4E/Syir6UnnyCI/AAAAAAAAAAo/EQ7o7jn3bmQ/s72-c/n126515374755_8776.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-6225681263963394615</id><published>2009-12-12T23:27:00.000-08:00</published><updated>2009-12-17T15:29:17.594-08:00</updated><title type='text'>Czechy: Dziki strajk pracowników Hyundai i Dymos</title><content type='html'>Około 20 pracowników opuściło spawalnię Hyundai Motor Manufacturing w Nošovicach koło Frýdek-Místek w trakcie zmiany 1 Grudnia 2009. Następnego dnia odbył się godzinny dziki strajk w hali tej samej firmy. 3 grudnia pracownicy jednego z podwykonawców Hyundaia także zorganizowali godzinny strajk. 7 grudnia związek ogłosił “pogotowie strajkowe” (stanowiący symboliczne ostrzeżenie dla pracodawcy) w Hyundaiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;  &lt;br /&gt;Informowaliśmy o strajkach na naszej stronie 3 grudnia. Ten artykuł ma na celu właściwie wydarzyło się, jakie pozytywne i jakie negatywne rezultaty widzimy dotychczas i jak inni pracownicy mogą pomóc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Pewnego dnia moja żona przyszła do domu zamknęła się w pokoju i zaczęła płackać. Kiedy przyszedłem do niej i zapytałem co się stało opowiedziała mi stopniowo o tym jak wyglądają sprawy w pracy i co musieli tam znosić pracownicy. Trzymała to w sobie przez prawie 7 miesięcy. Nie mogłem zrozumieć jak coś takiego jest możliwe w naszym kraju. Kiedy czytam wypowiedzi Petra Vaňka (rzecznika HMMC) mam wrażenie, że zaraz zwymiotuje. Szykany, poniżanie i groźba to jest to czym panowie Rakovský i Vaněk kierują.” – komentarz czytelnika na stronie gazety sedmicka.cz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dziki strajk w Hyundaiu 2 grudnia.&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Około 400 pracowników protestowało przeciwko nadgodzinom, wybiórczemu przyznawaniu rocznych bonusów i stosunkom między pracownikami a przełożonymi. Pracownicy od rana planowali zatrzymać produkcję. Kiedy miały się zacząć nadgodziny ich pracy pracownicy jednej z linii przestali pracować i po kilku minutach stała już cała hala. Pracownicy zgromadzili się na stołówce. Zarząd powiedział im by wybrali reprezentacje, która będzie negocjować w ich imieniu, ale odrzucono ten pomysł. Zarządano by menadżerowie przyszli do stołówki i rozmawiali ze wszystkimi. Osoba z koreańskiego zarządu wraz z nadzorcą zmiany przyszli by wysłuchać żądań. Po godzinie negocjacji pracownicy zgodzili się dokończyć zmianę i kontynuować negocjacje w następnych dniach. Obiecano im, że 3 grudnia nadgodzin nie będzie a firma zapłaci także za godziny strajku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dziki strajk w Dymos 3 grudnia i reakcja zarządu&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;3 grudnia jedna zmiana (ok. 100 pracowników) także prowadziła godzinny dziki strajk w Dymos (podwykonawca Hyundaia, także w Nošowichach i także z koreańskim zarządem). Powodem do strajku były nadgodziny, wyzysk pracowników i złe warunki pracy. Zarząd Hyundaia zachowywał się defensywnie i próbował wyciszyć całą sytuację w mediach. Natomiast zarząd Dymos zareagował bardzo szybko. Według informacji opublikowanych w sieci 4 grudnia pracownikom rannej zmiany, którzy strajkowali dnia poprzedniego powiedziano, że stracą wszystkie premie a ich pensje będą zamrożone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;“Pogotowie strajkowe” od 7 grudnia – związki próbują przejąć kontrolę nad dalszym rozwojem sytuacji&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Strajk w Hyundaiu został zorganizowany bez oficjalnego zaangażowania związków (i rady pracowników) więc nie mogły być one obwinione o nielegalną akcję. Pojawiły się na forum dyskusyjnym pracowników posty zachęcające by dołączać do związków by zwiększyć ich siłę. Ogłoszono „pogotowie strajkowe” w poniedziałek 7 grudnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Możliwe rozwiązanie sytuacji zostało przedstawione przez przedstawiciela związku na związkowym forum. Napisał on, że pracownicy, którzy wzięli udział w strajku nie będą ukarani i twierdził, że „pracownicy muszą się zdystansować od wszystkich aktywności podobnych do tego co stało się środę! Możecie strajkować tylko jeśli nie ma wcześniejszego kompromisu z zarządem!” Nie wcześniej! To będzie nielegalne i negocjacje upadną!!! Dodam jeszcze jedno info techniczne: 500 czeskich koron zamiast pudełka czekoladek, dla każdego członka związku, który zapłacił składkę w listopadzie! :-)”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pozytywne rezultaty jak dotąd&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;1) Samoorgazniacja. Mobilizacja pracowników i ich własne akcje mogą zachęcić pracowników nie tylko w Czechach.&lt;br /&gt;2) Kanał informacyjny. Pracownicy stworzyli publiczne forum w sieci na długo przed strajkiem. To forum wraz z komentarzami na innych stronach zaczęło był przestrzenią gdzie dzieli się informacjami, wyjaśnia sytuację i bieżące wydarzenia. Robiąc to strajkujący wykonali ogromny krok naprzód i mogli wyjaśnić swoją sytuację każdemu kto miał dostęp do sieci i śledził artykuły o sprawie.&lt;br /&gt;3) Wsparcie od innych firm. Dużo postów od pracowników innych firm działało mobilizująco. Dzielono się doświadczeniami o złych warunkach pracy, nieodpłatnych godzinach, nadgodzinach usuwanych z ewidencji pracy itd.&lt;br /&gt;4) Wsparcie z zagranicy. Przykłady strajków z innych krajów także były wymienione (Francja, Korea). Widzieliśmy także posty o solidarności z innych krajów np. ze Słowacji, Polski i Francji.&lt;br /&gt;5) Obecność w mediach. Mass media informowały o sprawie mniej więcej neutralnie, nie było żadnych artykułów napisanych wprost przeciwko pracownikom. Setki czytelników skorzystały z możliwości dyskusji na stronach internetowych mediów.&lt;br /&gt;Moglibyśmy wymieniać więcej. Na razie zbyt mało czasu minęło by podsumować cały konflikt. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przemyślenia o dalszym rozwoju&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;“Pogotowie strajkowe” oznacza, że związek przejmie kontrolę nad akcjami. Nikt nie wie co ten krok przyniesie. Negocjacje nowego układu zbiorowego rozpoczną się w styczniu 2010 i związki będą chciały wykorzystać jako swój atut bojowe nastroje pracowników. Doświadczenia z Czeskiej Skody gdzie w 2007 roku sytuacja wyglądała podobnie są jednak niezbyt dobre. Jeśli związkowi uda się przekonać pracowników by nie podejmowali niezależnych akcji zwiększy to jego siłę by decydować samodzielnie o porozumieniu. Związek w Hyundaiu reprezentuje ok. 350 z 2000 pracowników i według jego skarbnika doświadcza dużego zainteresowania ze strony ludzi chcących do niego przystąpić. Związkowe żądania dotyczą głównie nadgodzin i presji ze strony zarządu na pracowników. Przyczyną tego faktu jest prawdopodobnie to, że liczą, iż inne rzeczy będą załatwione od stycznia układem zbiorowym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Możemy tylko zgadywać czy formułowanie żądań jest powiązane z opinią pracowników. Teraz ważne jest by zachować siłę stawiania żądań i akceptowania umów w rękach pracowników, a nie związków. Powinny być one dyskutowane na wiecach w halach w trakcie godzin pracy (bez udziału przedstawicieli zarządu). &lt;br /&gt;Nacisk na kadrę zarządzającą mógłby być dzięki temu podwójny – nie tylko stawią oni czoła grupce związkowców, ale całych sektorów produkcyjnych, co pokaże ich siłę i pozwoli im podejmować decyzje. Możliwe, że teraz po ogłoszeniu „pogotowia strajkowego”, utracą oni władzę. Następne tygodnie pokażą jak pracownicy zrównoważą własną władzę oraz władzę związku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do akceptacji porozumienia, nasza opinia jest taka, że procedura powinna być podobna – każda decyzja powinna być przedyskutowana i zaakceptowana podczas masowego zgromadzenia. Delegacje pracowników byłyby wybierane przez pracowników i powinny one przekazywać ich żądania zarządowi. W żadnym przypadku pracownicy nie powinni zaakceptować ugody, która nie będzie zatwierdzona poprzez masowe zgromadzenie.&lt;br /&gt;Myślimy także, że pracownicy powinni rozpocząć formowanie komitetu strajkowego. Zwykle składa się on z przedstawicieli związkowych, ale uważamy, że powinien on być autonomiczny – w duchu historycznych akcji autonomicznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy pracownik powinien mieć możliwość zostania członkiem komitetu strajkowego. Członkostwo w związku nie powinien mieć znaczenia.&lt;br /&gt;Pracownicy Dymos stawiają czoła większemu problemowi. Nie mamy żadnych informacji od nich. Nie wiemy jak zareagowali na ogłoszenie dotyczące zamrożenia płac i bonusów. Nie wiemy nawet, czy istnieje jakikolwiek kontakt pomiędzy pracownikami Hyundai a pracownikami Dymos. W żądaniach związku nie ma wzmianki o pracownikach Dymos. Jeśli pracownicy Hyundai wstawią się za nimi, będzie to wspaniała manifestacja solidarności i siły na przyszłość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Solidarność!&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Co jeszcze mogą uczynić ci wszyscy którzy nie pracują ani w Hyundai, ani w Dymos oprócz życzenia pracownikom, by byli silni i żeby doszli do pozytywnych rozwiązań? Poniżej kilka wyważonych propozycji:&lt;br /&gt;- Wyraźcie symboliczne poparcie na pracowniczym forum dyskusyjnym lub gdziekolwiek w mediach.&lt;br /&gt;- Poproście pracowników z firm podwykonawczych Hyundai, by samodzielnie lub kolektywnie wyrazili swoją solidarność. Na tej stronie znajdziecie kilka czeskich firm: &lt;a href="http://www.hyundai.phorum.cz/viewforum.php?f=24" title="http://www.hyundai.phorum.cz/viewforum.php?f=24"&gt;http://www.hyundai.phorum.cz/viewforum.php?f=24&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;- Poinformujcie o tej walce przyjaciół i znajomych, także tych z zagranicy, szczególnie jeśli pracują w przemyśle samochodowym.&lt;br /&gt;- Jeżeli wasze miejsce pracy jest w stanie strajku lub w sytuacji przedstrajkowej, możecie podzielić się tym doświadczeniem, jego wadami i zaletami oraz powiedzieć co zrobilibyście inaczej, gdyby sytuacja wydarzyła się ponownie.&lt;br /&gt;Priama akcia&lt;br /&gt;Słowacka sekcja International Workers’ Association&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.priamaakcia.sk/" title="www.priamaakcia.sk"&gt;www.priamaakcia.sk&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wersja słowacka: &lt;a href="http://www.priamaakcia.sk/" title="http://www.priamaakcia.sk"&gt;http://www.priamaakcia.sk&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wersja niemiecka: FAU-IWA &lt;a href="http://www.fau.org/" title="www.fau.org"&gt;www.fau.org&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Internetowe forum dyskusyjne pracowników Hyundai:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.hyundai.phorum.cz/" title="http://www.hyundai.phorum.cz/"&gt;http://www.hyundai.phorum.cz/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Źródła:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.sedmicka.cz/frydek-mistek/clanek?id=89232" title="http://www.sedmicka.cz/frydek-mistek/clanek?id=89232"&gt;http://www.sedmicka.cz/frydek-mistek/clanek?id=89232&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.sedmicka.cz/frydek-mistek/clanek?id=85351" title="http://www.sedmicka.cz/frydek-mistek/clanek?id=85351"&gt;http://www.sedmicka.cz/frydek-mistek/clanek?id=85351&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;http://www.sedmicka.cz/frydek-mistek/comments?articleId=85351&amp;amp;duscussion...&lt;br /&gt;http://www.sedmicka.cz/frydek-mistek/comments?articleId=89232&amp;amp;duscussion...&lt;br /&gt;http://www.sedmicka.cz/frydek-mistek/comments?articleId=74803&amp;amp;duscussion...&lt;br /&gt;http://www.ceskenoviny.cz/tema/zpravy/odbory-v-hyundai-nemaji-tak-silnou...&lt;br /&gt;&lt;a href="http://odboryhmmc.cz/diskuse_sql.php" title="http://odboryhmmc.cz/diskuse_sql.php"&gt;http://odboryhmmc.cz/diskuse_sql.php&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.hyundai.phorum.cz/" title="http://www.hyundai.phorum.cz/"&gt;http://www.hyundai.phorum.cz/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;input name="edit[nid]" type="hidden" value="30643" /&gt;                  &lt;h3 class="title"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/h3&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-6225681263963394615?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/6225681263963394615/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2009/12/czechy-dziki-strajk-pracownikow-hyundai.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/6225681263963394615'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/6225681263963394615'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2009/12/czechy-dziki-strajk-pracownikow-hyundai.html' title='Czechy: Dziki strajk pracowników Hyundai i Dymos'/><author><name>Kot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-5858366240155882461</id><published>2009-12-09T21:39:00.000-08:00</published><updated>2009-12-17T15:44:08.373-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='MSP'/><title type='text'>Kongres Międzynarodowego Stowarzyszenia Pracowników</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;a href="http://cia.bzzz.net/files/iwa_1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img alt="" border="0" class="inline" height="115" src="http://cia.bzzz.net/files/iwa_1.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt; W dniach 4-6 grudnia odbył się w Brazylii XXIV Kongres Międzynarodowego Stowarzyszenia Pracowników (IWA-AIT). Kongres anarchosyndykalistycznej międzynarodówki odbył się, w tym kraju po raz pierwszy.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na kongresie podjęto decyzje na temat różnych kwestii wewnętrznych, oraz dotyczących kampanii bieżących i planowanych. Delegaci postanowili nasilić kampanię przeciw represjonowaniu anarchosyndykalistów z serbskiej sekcji MSP - ASI oraz udzielić wsparcia członkom organizacji, którzy są nadal na wolności. ASI zorganizuje w tym roku międzynarodowy obóz MSP. CNT ogłosiło, że także organizuje swój obóz w Hiszpanii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MSP wyraziło także swoje wsparcie dla rozwoju ruchu anarchosyndykalistycznego w Ameryce Łacińskiej. Lokalna sekcja MSP, COB (Brazylijska Federacja Pracownicza), która oprócz zjazdu zorganizowała różne wykłady, dyskusje oraz imprezy kulturalne, wyjaśniła, że sytuacja pracowników w Brazylii jest bardzo zła, a represje dotykają niezależnych ruchów pracowniczych oraz anarchistów. MSP postanowiło też wesprzeć finansowo bibliotekę i centrum edukacyjne, które zamierza otworzyć COB.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na kongresie przeprowadzono kilka zmian w składzie MSP. Przyjęta została nowa sekcja MSP -  Związek Syndykalistów Polski. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kongres należy uznać za udany. Atmosfera była bardzo pozytywna, pomimo poważnego problemu dotyczącego sytuacji serbskich aktywistów, którzy mogą zostać zmuszeni stawić czoła m.in. z delegalizacji swojej organizacji, oraz uznaniem jej za "terrorystyczną", co będzie miało także skutki dla innych sekcji MSP. Wszyscy postanowili przystąpić do kampanii wsparcia i kontynuować walkę przeciw władzy i kapitałowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następny Kongres międzynarodówki odbędzie się w Hiszpanii. Sekretariat MSP obejmuje sekcja norweska - NSF.&lt;br /&gt;&lt;input name="edit[nid]" type="hidden" value="30358" /&gt;                 &lt;h3 class="title"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/h3&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-5858366240155882461?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/5858366240155882461/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2009/12/kongres-miedzynarodowego-stowarzyszenia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/5858366240155882461'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/5858366240155882461'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2009/12/kongres-miedzynarodowego-stowarzyszenia.html' title='Kongres Międzynarodowego Stowarzyszenia Pracowników'/><author><name>Akai</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_4d2AY2-Kllk/Scuq9w3k_xI/AAAAAAAAAAY/9W-9cseha5E/S220/image-upload-30-797535.jpe'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-7466355052036516889</id><published>2009-12-03T17:59:00.000-08:00</published><updated>2009-12-31T18:04:57.250-08:00</updated><title type='text'>Szwabowski: Faszystowskie państwo – państwo faszystowskie cz.3</title><content type='html'>&lt;h5&gt;6. Ekonomia faszystowska&lt;/h5&gt;&lt;br /&gt;Powyższe analizy Agambena wymagają materialnego dopełnienia. W tym podrozdziale skoncentruję się na problemie ekonomii faszystowskiej. Najpierw przytoczę badania dotyczące ogólnej ekonomii faszystowskiej, a następnie postaram się przybliżyć sytuację ludzi pracy, zaczynając od niemieckiej klasy robotniczej, przez pracowników przymusowych, po skrajną politykę wyzysku wobec więźniów obozów koncentracyjnych. W „obozowej” części zostanie ukazane również szersze, ekonomiczne znaczenie obozów. Ich ogólna funkcja w gospodarce.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;h6&gt;A. Ogólna polityka ekonomiczna&lt;/h6&gt;&lt;br /&gt;Czy istnieje program gospodarczy nazistów? Czy narodowi socjaliści posiadali plany wobec gospodarki na tyle rewolucyjne, by sensownym było mówić o narodowosocjalistycznej gospodarce? S. J. Woolf który stara się odpowiedzieć na powyższe pytania, że same programy faszystów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Były krańcowo antykapitalistyczne i nacjonalistyczne. Włoski manifest z 1919 roku żądał dużej daniny majątkowej, podatku karnego od zysków wojennych, minimalnych stawek płac, udziału robotników w kierowaniu przemysłem, konfiskaty własności kościelnej, przekazywania nie uprawianej ziemi spółdzielniom chłopskim. Program nazistów z 1920 roku był podobny, żądał zniesienia niezapracowanego dochodu, konfiskaty zysków wojennych, nacjonalizacji trustów, reformy rolnej na 'potrzeby narodowe' i umocnienia 'zdrowej klasy średniej'. Kita Ikki w swoim Ogólnym zarysie metod rekonstrukcji Japonii (1919), który miał duży wpływ na młodych japońskich nacjonalistów i oficerów lat dwudziestych i trzydziestych, podkreślał konieczność ograniczania indywidualnej własności prywatnej, konfiskaty przez państwo nadwyżki własności, nacjonalizacji najważniejszych gałęzi przemysłu, reformy rolnej celem wspomożenia gospodarstw małorolnych”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;70&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Antykapitalistyczne wystąpienia faszystów, nie były wystąpieniem przeciwko kapitalizmowi jako systemowi gospodarczemu, ale przeciwko jego „nadużyciom”. W swojej krytyce nie tyle kierowali się interesem ludzi pracy, co interesem narodowym. Te antykapitalistyczne programy pozostały do końca na kartkach, i to nie dlatego, że czynniki zewnętrze uniemożliwiły na przykład NSDAP wprowadzenie ich w życie, ale dlatego, że same władze partii uznały je za czysto propagandowy chwyt, za element walki ideologicznej, a nie poważną pracę mająca wyznaczać kierunek polityce ekonomicznej. Ponadto interes narodowy decydujący o powziętych krokach, nakazał zrezygnować z niektórych „troskliwości” wobec gorzej usytuowanych. Polityka ekonomiczna faszystów w znacznym stopniu dyktowana była przez aktualne problemy i próby ich rozwiązania, niż przez całościowy plan gospodarczy, czy ideologię. Tłumaczy to zarówno trzymanie się pewnych kwestii socjalnych, jak i odstąpienia od nich. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szukając wyjątkowości systemu gospodarczego krajów faszystowskich, Woolf stosuje metodę porównawczą. W pierwszej kolejności zestawia reżimy faszystowskie ze współczesnymi im reżimami niefaszystowskimi, a następnie z państwami niefaszystowskimi w ogóle, abstrahując od jedności czasu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pierwszym przypadku różnica między polityką ekonomiczną Włoch, Niemiec i Japonii a krajami kapitalistycznymi lat 30. XX w. jest, według Woolfa znaczna. Tym, co odróżnia faszystowskie reżimy, są jej cele: wewnętrzna ekspansja przemysłu ciężkiego i zamknięta gospodarka. Przypominało to sytuację w Rosji, którą też cechowała zamknięta gospodarka i wewnętrzna ekspansja przemysłu ciężkiego. Bolszewicki ustrój różnił się jednak w dwóch głównych punktach: „Po pierwsze, w krajach faszystowskich nie próbowano wcale nacjonalizować środków produkcji, choć ich rządy robiły wiele, aby znacjonalizować dystrybucję. Po drugie, kontrola pracy, która leżała u podstaw polityki faszystowskiej, była realizowana w sposób hierarchiczny i brutalnie autorytarny, czego nie można porównywać z doświadczeniami rosyjskimi”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;71&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W drugim przypadku, w dłuższej perspektywie, różnice stają się mniej wyraźne. Jak pisze Woolf w 1969 r. :&lt;br /&gt;„Ingerencja państwa, duże wydatki publiczne (wojskowe i cywilne), redystrybucja majątku, przepisy walutowe, polityka podatkowa, są to coraz wyraźniejsze i mniej lub więcej stałe cechy naszych obecnych systemów kapitalistycznych”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;72&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Woolf ostatecznie uznaje faszystowską gospodarkę za kapitalistyczną, na pewnym określonym etapie rozwoju, w jego „fazie końcowej”. Podobną tezę wysunął w 1934 r. Rajani Palme Dutt, stwierdzając, że faszyzm jest dyktaturą rozpadającego się kapitalizmu. „Faszyzm jest najpełniejszą i najbardziej logiczną realizacją najbardziej typowych tendencji i polityki współczesnego kapitalizmu – w pewnych warunkach ostatecznego rozkładu”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;73&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dutt uważa, że faszyzm jest prostą kontynuacją zasad kapitalizmu, kontynuacją w warunkach kryzysu i zagrożenia rewolucją proletariacką, a jedyną w nim nowością są stosowane przez niego środki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozważania Dutta koncentrują się jednakże zbytnio na represyjnym wymiarze faszyzmu, na jego praktyce terrorystycznej, pomijając fakt, że faszyzmy cieszyły się poparciem, a ich praktyka ekonomiczna była znacznie bardziej zróżnicowana, niż brutalny atak na ludzi pracy. Z kolei interpretacja Woolfa budzi inne, równie, jeśli nie poważniejsze, zastrzeżenie. Mianowicie, wydaje się, że poważnie traktuje faszystowskie dążenie do autarkii, nie ujmując go w kontekście polityki imperialistycznej. Tymczasem Franz Leopold Neumann stwierdza, że autarkia nie miała być dla Niemiec stanem stałym, ale przejściowym, wynikającym z obiektywnej sytuacji. Z sytuacji oblężenia. Stworzenie względnego stanu autarkii, miało służyć do zdobycia rynków zewnętrznych. Jak pisze Neumann w roku 1944: „nonsensem jest twierdzenie, że Niemcy dążą do autarkii i zrezygnują z rynków zagranicznych. Przeciwnie, autarkia jest tylko przygotowaniem do zdobycia rynków światowych”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;74&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Według Neumanna nie istnieje żadna ekonomia faszystowska, konkretna ideologia czy polityka, a jedynie pragmatyzm, konkretne posunięcia podyktowane „koniecznością”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;h6&gt;B. Sytuacja robotników niemieckich&lt;/h6&gt;&lt;br /&gt;Michael Burleigh opisując rzeczywistość III Rzeszy, wskazuje, że ludzie pracy byli przez propagandę nazistowską adorowani. Narodowy socjalizm miał dać im pracę i docenić ich trud. Miał też objąć ich ojcowską opieką, zwalniając z wszelkiej samodzielności. Przy okazji ochraniając przed „jadowitymi wpływami żydokomuny”. Pracownikom organizowano czas wolny, od wczasów po teatr, zwalczając w ramach „Siły przez Radość (KdF) nudę, będącą przyczyną heretyckich myśli, i propagując kulturę za pomocą kampanii 'Kultura dla wszystkich'”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Osoby o skromnych dochodach mogły uprawiać golf, żeglarstwo, narciarstwo czy tenis, dawniej dostępne tylko dla bogatych, ponieważ DAF przeznaczył nieco ze swych ogromnych zasobów pieniężnych na finansowanie tych dyscyplin. FdF organizowało też tanie rejsy, początkowo na wyspę Wight, następnie Azory i Wyspy Kanaryjskie, Maderę oraz do norweskich fiordów. (…) W halach fabrycznych odbywały się koncerty i spektakle teatralne, ponadto robotnicy mogli korzystać z tańszych biletów do filharmonii i teatrów, gdzie zresztą rozluźniono nieco wymogi dotyczące strojów wieczorowych”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;75&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sam Hitler pozował na robociarza, i chwycił za łopatę przy budowie autostrady, przedsięwzięcia, które miało zrewolucjonizować Niemcy oraz zapewnić miejsca pracy sześciuset tysiącom bezrobotnych. W rzeczywistości tylko od 4 do 5 proc. znalazło zatrudnienie przy budowie dróg szybkiego ruchu. W rzeczywistości praca okazała się mało atrakcyjna i niebezpieczna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Robotnicy byli skoszarowani w szopach i barakach na pustkowiach. Odcięci od rodzinny, otrzymywali liche wynagrodzenie, a za przestoje z powodu złej pogody nie płacono im w ogóle. Warunki pracy były iście dramatyczne – na sześć kilometrów nowej szosy przypada średnio jeden śmiertelny wypadek wśród budowniczych. (…) Kiedy Todt usiłował nadać programowi jeszcze większe tempo, zatrudniając ludzi w pełnym wymiarze godzin, robotnicy pracowali od dwunastu do szesnastu godzin na dobę – nie licząc czasu na dojazd do oddalonych miejsc”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;76&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szybko pojawiła się przemoc bezpośrednia zmuszająca do wydajnej pracy. Policja interweniowała w przypadkach próby negocjowania warunków zatrudnienia, czy odmowy wykonywania pracy. Za niesubordynację groził obóz koncentracyjny – środek często stosowany wobec elementów wywrotowych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aleksander A. Gałkin analizując „kwestię robotniczą” w praktyce nazistowskiej stwierdza, że badanie sytuacji klasy robotniczej w czasach Trzeciej Rzeszy nastarcza kilku problemów. Nie tylko samo fałszowanie danych statystycznych, ale też gospodarka w tamtym okresie przeżywała głębokie wstrząsy niezależne od panowania nazistów, jak i też czas wojny nie należał do normalnego toku rozwoju kapitalistycznej gospodarki. Jak pisze Gałkin: „w przeciągu całego niemal okresu, kiedy narodowi socjaliści sprawowali władzę, gospodarka kraju rozwijała się w warunkach nienormalnych, co w decydującym stopniu odbijało się na dynamice stopy życiowej robotników”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;77&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;W swoich analizach Gałkin dochodzi do wniosku, że w porównaniu z Republiką Weimarską sytuacja robotników w nazistowskich Niemczech była gorsza. W porównaniu z czasami kryzysu poprzedzającego dojście Hitlera do władzy uległa poprawie. Ceną poprawy była jednak wojna, która pozbawiła życia znaczną część klasy robotniczej. Naziści problem bezrobocia rozwiązali przy pomocy okopów – najpierw je przygotowując, a następnie zaludniając robociarzami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naziści zdobyli serca ludzi pracy dzięki swojemu programowi walki z bezrobociem, i chociaż stawki za pracę były często na poziomie zasiłku, to pracownicy odczuwali to jako poprawę ich sytuacji. Tym samym zmieniał się stosunek do NSDAP jak i też pozwolenie na wyzysk. Po czasach bezrobocia praca nadliczbowa była traktowana przez zatrudnionych jako możliwość dorobienia, a nie za nadmierną eksploatację. Tymczasem zupełnie zniesiono możliwość negocjowania warunków zatrudnienia, likwidując niezależne związki zawodowe, a na ich miejsce powołując Niemiecki Front Pracy (DAF), który nie zajmował się pracą związkową. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Na określenie stopy życiowej ludzi pracy, a zwłaszcza klasy robotniczej DAF nie miał poważnego wpływu. Stopa ta zależała od charakteru i kierunku posunięć państwowo-monopolistycznych, zarówno w ogólnej gospodarce, jak i bezpośrednio w dziedzinie płacy za siłę roboczą, a także, choć w mniejszym stopniu, od ogólnej koniunktury na rynku pracy”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;78&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Państwo regulując stosunek pracy, wprowadziło szereg ustaw: 19 maja 1933 r. powołano „opiekunów pracy”; 20 stycznia 1934 r. weszła w życie ustawa „o regulacji pracy narodowej”; 15 maja 1934 r. ustawa „o regulacji wykorzystania siły roboczej”; w czerwcu 1935 r. wprowadzono czasowy obowiązek pracy, w grudniu 1938 objęto nim kobiety, zaś w lutym 1939 r. stał się on powszechny. Wszystkie te ustawy uderzały w ludzi pracy, ograniczając zdecydowanie ich możliwości negocjacyjne, jak również swobodę poruszania się. W warunkach bezbronności klasy robotniczej naziści zamrozili płace na poziomie z kryzysowego 1932 r. Co prawda przedsiębiorcy dawali prace nadliczbowe, więc zarobki przekraczały określoną taryfę, to jednak pod względem czasu pracy zapłata nie poprawiła się. Do tego dochodzi wzrost kosztów utrzymania, co przekładało się na konsumpcję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„W 1937 roku w Niemczech, w porównaniu z latami 1927-1928, wzrosła na ogół konsumpcja tych produktów, których spożywanie świadczy o ograniczeniu budżetu, natomiast zmalało spożycie produktów żywnościowych o wysokiej jakości, a zatem droższych. Na przykład gwałtownie wzrosło spożycie chleba żytniego oraz innych rodzajów czarnego pieczywa. Znacznie zmalała konsumpcja mleka pełnego, a zarazem prawie dwukrotnie zwiększyło się spożycie mleka odciąganego”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;79&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas pracy ulegał wydłużeniu. W 1932 r. tydzień roboczy wynosił 41,46 godzin, zaś w 1941 r. już 49,9 godzin. Wzrastała też ilość wypadków w pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„W ciągu pięciu lat panowania narodowych socjalistów ilość urazów wśród robotników ubezpieczonych wzrosła prawie o 70%. Jeszcze bardziej wzrosła w latach wojennych, za który to okres nie ma danych statystycznych”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;80&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;Sytuacja robotników w Trzeciej Rzeszy nie przedstawiała się więc najlepiej, jednakże w porównaniu z robotnikami przymusowymi i pracującymi niewolnikami z obozów koncentracyjnych, byli oni uprzywilejowani i „rozpieszczani” przez nazistów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;h6&gt;C. Zagadnienie pracy przymusowej&lt;/h6&gt;&lt;br /&gt;Względnie mały wyzysk niemieckiej klasy robotniczej, wynikający po części z ideologii (niemiecki robotnik jest przecież Niemcem) jak i z siły proletariatu, cień robotniczych sztandarów wciąż widniał nad Trzecią Rzeszą w pierwszych latach jej rządzenia, rekompensowano sobie obcą tanią siłą roboczą. Według teorii nowego niewolnictwa ludność krajów podbitych miała służyć rasie panów, zwalniając tych ostatnich od konieczności ogłupiającej pracy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Powiem wam, towarzysze, jak będzie wyglądał przyszły porządek społeczny. Otóż będzie istniała warstwa panów, mająca znaczenie historyczne, wybrana w walce panów, mająca znaczenie historyczne, wybrana w walce z najprzeróżniejszych elementów. Będzie duże grono hierarchicznie uporządkowanych członków partii. I będzie wielka masa anonimowych jednostek, kolektyw służących, na zawsze bezwłasnowolnych, obojętnie, czy byli kiedyś przedstawicielami dawnej burżuazji, czy wielkimi właścicielami ziemskimi, robotnikami czy rzemieślnikami. Pozycja ekonomiczna i dotychczasowa rola społeczna nie będą miały najmniejszego znaczenia. Wszystkie te śmieszne różnice znikną za sprawą jednego jedynego rewolucyjnego procesu. Poniżej jednak będzie jeszcze warstwa poddanych obcoplemieńców, nazwijmy ją spokojnie nową nowoczesną warstwą niewolniczą”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;81&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak według Hermanna Rauschninga wyglądała wizja nowego porządku społecznego według Hitlera. Polityka wschodnia, czyli polityka kolonizacyjna, odgrywała tutaj kluczową rolę. Poprzez podbój i odpowiednie regulacje społeczne miano stworzyć warstwę niewolników składającą się z obcych narodowości, pozbawionych wykształcenia i ekonomicznej podstawy egzystencji. Wymagało to wojny – i gdy wojna nadeszła, władze nazistowskie rozpoczęły realizację polityki wytwarzania niewolników. Już 5 września 1939 r. zlikwidowano swobodę poruszania się cudzoziemcom. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Charakterystyczną instrukcją dotyczącą traktowania Polaków było zarządzenie policyjne wydane w pierwszych miesiącach wojny przez landrata powiatu Oberbarnim 20 lutego 1940 r. Zgodnie z tą instrukcją żadnemu Polakowi nie wolno było opuścić miejscowości, w której pracował bez pisemnego zezwolenia powiatowych władz policyjnych. Robotnikom nakazano nosić na prawym rękawie białą naszywkę z nadrukiem 'Pole' (Polak). Zabroniono im wstępu do teatrów, kin i restauracji. Od godz. 21 do 4 nie wolno im było opuszczać domów”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;82&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponadto zabroniono spożywać posiłki wspólnie z Niemcami, jak i wszelkich kontaktów z ludnością miejscową. Złamanie tego zakazu było surowo karane, zdarzały się przypadki egzekucji robotników obcej narodowości, których widziano w towarzystwie niemieckich kobiet. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza wykluczeniem społecznym robotnicy przymusowi byli poddani straszliwemu wyzyskowi. Byli zmuszani do pracy w dni wolne i święta, a ich płaca była minimalna. Nie posiadali ubezpieczenia, a w razie choroby zakwaterowanie i wyżywienie pracodawca zapewniał tylko tym, którzy za niego płacili. Zresztą firmy uważały za chorobę jedynie otwarte rany, wysoka gorączkę i złamania, co przyczyniło się do śmierci wielu pracowników przymusowych. Od wiosny 1941 roku sytuacja polskich robotników sezonowych znacznie się pogorszyła na skutek wprowadzenia kart oznaczonych literą „P”, za która nie można było kupić treściwego jedzenia. „Polakom nie sprzedawano także artykułów, które można było nabyć bez kartek”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;83&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. Traktowanie obcej siły roboczej jako niewolników, i to takich, których łatwo zastąpić innymi, spowodowało, że ani państwo, ani kapitaliści nie troszczyli się o los tych ludzi. Wręcz przeciwnie, dążyli do zepchnięcia ich na margines, pozbawienia wszelkich pozytywnych praw – miało to zapewnić posłuszeństwo. Wykluczeni mieli nie mieć odwagi przeciwstawić się woli pana i zaakceptować swoją niewolniczą kondycję. Była to polityka kolonizacyjna, wpisująca się w logikę państwa socjalnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;h6&gt;D. Ekonomiczne wykorzystanie obozów&lt;/h6&gt;&lt;br /&gt;Więźniowie obozów koncentracyjnych stanowili najniższą grupę w hierarchii i stanowią najokrutniejszy przejaw wyzysku ekonomicznego, nagiego życia poddanego bezwzględnej i niczym nieograniczonej eksploatacji – życia, które zostało zakwalifikowane jako niegodne przeżycia, jako zbędne, balast. To życie, niby bezwartościowe, otrzymało nawet cenę. Naziści ustalili, że egzystencja więźnia obozów koncentracyjnych warta jest 1330 marek. Tyle musiał więzień zarobić, by nie stanowić obciążenia, aby pokryć koszty utrzymania&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;84&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. Wartość życia dawała pewną „ochronę”, jako że nagie życie więźniów otrzymało pewną „wartość”. I o tyle się z tym niegodnym życiem liczono. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie więźniów było wykorzystywane ekonomiczne na różne sposoby, od wynajmu do pracy, przez wynajem do eksperymentów, jako materiał, po wykorzystywanie samego ciała i jego zawartości, jak włosy ofiar, złote zęby. Źródłem dochodu było też obdzieranie więźniów ze wszystkiego, co wykraczało poza ich nędzne ciało: rekwirowano paczki, ubiór, biżuterię, dobra, których więźniowie byli posiadaczami. Jedyne co więźniom SS pozostawiono, było ich biologiczne życie – wpisane w obóz, i przez władze obozowe zawłaszczone – ostatecznie też odebrane. &lt;br /&gt;Wyzysk więźniów obozów koncentracyjnych, ich ekonomiczne wykorzystanie, było uwarunkowane, jak cała gospodarka nazistowska, obiektywnym stanem systemu w określonym momencie. Franciszek Piper wyróżnia trzy fazy w podejściu do pracy więźniów:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza obejmuje okres lat 1933-1937, podczas którego praca była traktowana jako kara i stanowiła jedynie element wychowawczy. Rządy nazistowskie borykały się w tym czasie z bezrobociem, toteż wykorzystywanie pracy więźniów w gospodarce nie wchodziło w rachubę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga przypada na lata 1938-1941, cechuje ją utrzymanie pracy jako elementu kary oraz stopniowe przekształcenie jej w źródło dochodu dla SS.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzecia rozpoczyna się w roku 1942 i trwa do upadku Trzeciej Rzeszy. W tym czasie, obozy stały się rezerwuarem taniej siły roboczej, praca więźniów zaczęła odgrywać duża rolę w gospodarce kraju&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;85&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piper analizując głównie pracę w KL Auschwitz wskazuje, że na początku więźniowie pracowali przy budowie obozu, w 1940 r. przy jego rozbudowie i obsłudze, od 1941 r. zatrudnieni zostali również w gospodarstwach rolnych i hodowlanych, w roku 1942 zapadła decyzja o wykorzystaniu więźniów w przemyśle zbrojeniowym. „W latach 1942-1944 powstało na Górnym Śląsku przy hutach, kopalniach i innych zakładach przemysłowych 26 filii obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;86&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więźniowie pracowali w bardzo ciężkich warunkach, otrzymując kiepskie wyżywienie, kierowani byli do najgorszych robót. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Prace te były mało zmechanizowane, wykonywane w złych warunkach, bez odpowiednich środków ochronnych i w nadmiernym pośpiechu”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;87&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pracowano w kilkuosobowych brygadach, na akord, czas pracy zaś był niczym nieograniczony – pracowano również w niedziele i święta. Pozostawał on w gestii przemysłowców najmujących więźniów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Pierwsze komanda wyruszały do pracy już poczynając od godziny 4.00 latem i 5.00 zimą, a pozostałe o 6.00 w lecie i 7.00 w porze zimowej. O pokrzepiającym śnie w tych warunkach można było tylko pomarzyć. Przerwa obiadowa rozpoczynała się o 12.00 w południe i trwała od 15 minut do godziny, zależnie od tego, czy jedzenie dowożono na miejsce pracy, czy też komando udawało się do obozu (podobozu, komenderówki) aby spożyć zupę. Po czym wracano do pracy, która trwała do 17.00-19.00, zależnie od pory roku i różnych innych okoliczności. Praktykowana była często praca w niedziele i dni świąteczne, a także 'karne' wieczorowe zajęcia po odpracowanej dniówce”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;88&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Płaca za prace wynosiła przeciętnie 6 marek, z reguły była zróżnicowana na siłę wykwalifikowaną i niewykwalifikowaną, na przykład profesorów filozofii. Była ona jednak zawłaszczana przez właścicieli niewolników. Zonik podaje, że „do wiosny 1943 roku więźniowie nie otrzymywali nic, żadnej gratyfikacji za swoją pracę”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;89&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;Koncert Kruppa zatrudniał 5 tys. więźniów, których bezpośrednim wynagrodzeniem za pracę była miska zupy&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;90&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;W maju 1943 r. WVHA nakazała wypłacać zatrudnionym w kluczowych gałęziach przemysłu więźniom od 0,5 marki do 5 marek tygodniowo w ramach dodatkowej oprócz terroru mobilizacji. W rzeczywistości więźniowie otrzymywali wypłatę w bonach, które były pozbawione wszelkiej realnej wartości, jako, że nic nie można było za nie kupić&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;91&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;Wynajem więźniów był opłacalny dla koncernów, pomimo, iż SS przerzucała na nie prawie wszystkie koszty. Jak podaje Piper, właściciele musieli ponosić koszty związane z zakwaterowaniem więźniów poza obozem, budować budynki i zapewniać sprzęt, urządzenia sanitarne, całą infrastrukturę. „Władze SS natomiast pokrywały koszty wyżywienia, odzieży oraz zapewniały nadzór nad więźniami”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;92&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo to ich zatrudnianie stanowiło dla korporacji dobry interes. O wadze obozów w systemie gospodarczym może świadczyć fakt, że samo IG-Farben do 1943 r. zainwestowało w Oświęcimiu sumę 250 mln marek&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;93&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;Kamiński pisze na ten temat: „Z samego wynajmu więźniów z jednego tylko obozu SS uzyskało w ciągu 21 miesięcy – 95 758 843 marek. Należy przyjąć, że ogólny dochód w ciągu roku 1944 wynosił dziesiątki milionów miesięcznie. Sam tylko koncern IG-Farben wpłacił do kasy SS w ciągu dwóch i pół roku przeszło 20 milionów marek”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;94&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;Poza dostarczaniem taniej siły roboczej, obozy pełniły jeszcze jedną funkcję w walce klasowej. Funkcję łamania oporu niektórych ludzi pracy. Kamiński podaje przykład zesłania do Dachau młodego bezrobotnego, który odmówił przyjęcia pracy parobka w gospodarstwie rolnym&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;95&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siemens eksploatując siłę roboczą, nieustannie groził pracownikom zesłaniem do obozów, niekiedy spełniając groźbę&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;96&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obozy będące z jednej strony sposobem na bezrobocie, z drugiej rezerwuarem taniej siły roboczej, stanowiące narzędzie walki klasowej przez rozbijanie jedności pracowniczej i zastraszające niepokornych proletariuszy, były również folwarkiem SS. Więźniowie wykonywali za darmo prace dla SS od remontów po noszenie walizek.&lt;br /&gt;Więźniów najmowano do pracy, jak i do wykorzystania w eksperymentach medycznych: „Próby zostały przeprowadzone. Wszystkie osoby zmarły. Odnośnie nowej przesyłki nawiążemy wkrótce z Wami kontakt”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;97&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;, czytamy w liście firmy Bayer w liście do Oświęcimia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;h5&gt;7. Neoliberalizm: koniec czy reformacja nadzoru i wykluczania?&lt;/h5&gt;&lt;br /&gt;Zygmunt Bauman w książce &lt;em&gt;Życie na przemiał&lt;/em&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;98&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; opisując społeczną egzystencję ludzi zbędnych, stawia tezę, że są oni produktem zabiegów ładotwórczych jak i postępu ekonomicznego. Postęp projektantów, który dzieli ciało społeczne, generuje normy, jednocześnie wykrawa zbędny tłuszcz, usuwa rakowate narośla, wyznacza patologię. Ludzi zbędnych, niepasujących do projektu władzy. Psujących krajobraz, architekturę miasta. Podobny los czeka odpady procesu postępu ekonomicznego, którego logika wytwarza armię już nie tyle bezrobotnych, ale ekonomicznie niepotrzebnych jednostek. Te dwa procesy zazębiają się jednak, działają na innych zasadach, inaczej ustanawiają egzystencjalną pozycję odpadu, ludzkiego-śmiecia. Mechanizmy wyrzucenia są inne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bauman przywołuje agambenowską figurę homo sacera jako najpowszechniejszy typ ludzi-odrzutów modernizacyjnych procesów ładotwórczych&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;99&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. Są produktem władzy suwerennej, państwa. Wytwarzanie ma tutaj planowy charakter, wiąże się z decyzją. Świadomym aktem suwerena. Z kolei ludzie-odpady są wytwarzani przez żywiołowe procesy ekonomiczne. Nikt poza anonimowym wolnym rynkiem nie skazuje ich na wysypisko śmieci, nie ma komu władować kuli w głowę. Nikt nie podpisuje ustawy, odmowy przyznania azylu czy nie wysyła policji do określonego domu. Jest to bezosobowy, czysto ekonomiczny proces&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;100&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomimo tych różnic, los ich jest taki sam. Z jednej strony „ludzie-odrzuty” przybierają postać mitycznego Żyda, który ogniskuje ludzki lęk i gniew. Odciąga uwagę od problemów ekonomicznych, przerzucając je na poziom zagrożenia zewnętrznego, jak również dostarczają legitymizacji państwu, które zrezygnowało z zapewnienia bezpieczeństwa socjalnego. Pozostało władzy suwerennej grać na bezpieczeństwu fizycznym. Bauman stwierdza, że gdyby imigranci nie istnieli, trzeba byłoby ich wymyślić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Rządy, pisze Bauman, pozbawione istotnej części swoich przywilejów i uprawnień przez moce globalne, których nie potrafią powstrzymać ani kontrolować, nie mają innego wyjścia, jak tylko 'staranie dobierać' obiekty ataku, którym mogą (w wyobrażalny sposób) sprostać i przeciwko którym, prężąc muskuły, mogą wytaczać armaty, by oddawać retoryczne salwy na oczach wdzięcznych obywateli”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;101&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza rolą katalizatora gniewu społecznego i lęków, ludzie na przemiał, mają pełnić funkcję ekonomiczną. Przeznaczono im najmniej wdzięczne prace w wysoko rozwiniętych społeczeństwach. Mają usuwać śmiecie, myć toalety, wszystkie te prace nie godne kulturalnego człowieka. Ciężką i brudną pracę fizyczną. &lt;br /&gt;„Konsumenci, pisze dalej Bauman, w społeczeństwie konsumpcyjnym (…) potrzebują ludzi do sprzątania i wywożenia śmieci, wielu ludzi, i o na dodatek takich, którzy nie będą się wzbraniać przed dotykaniem i przenoszeniem w rękach tego, co znalazło się już na śmietniku. Konsumenci nie chcą jednak sami wykonywać tej pracy”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;102&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brzmi znajomo? Zasada podziału pracy i hierarchicznego społeczeństwa daje znać o sobie ponownie. Ponownie również robotnicy zostają przemienieni w niewolników, a społeczeństwo klasowe przyjmuje postać społeczeństwa kastowego – o silnej dynamice dekastowania&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;103&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W późniejszej książce zatytułowanej Płynne życie&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;104&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Zygmunt Bauman przenosi ciężar analizy. Homo sacer znika z areny dziejów, a może raczej przybiera nową formę. Wiąże się to, według socjologa, ze zmianą roli państwa i wzrostu znaczenia ekonomicznego wykluczenia. Państwo już tylko potwierdza wyrzucenie, które dokonało się poza nim. Władza suwerena obecnie nie tworzy planów, utopii, a jedynie idzie z boku pochodu władzy ekonomicznej niczym wierny sługa obok swojego pana. Państwo dba, jedynie (aż) by wyrzucenie było trwałe, aby nikt z wysypiska śmieci nie powrócił&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;105&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. Ludzie na przemiał sami wypadli za burtę konsumpcyjnego raju. Nikt nigdy nie wydał na nich wyroku, nie podpisał dekretu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Jeśli tradycyjni homini sacri byli (i są nadal) 'przypadkowymi ofiarami' 'ładotworczej' gorliwości państwa, to nowi 'ludzie odrzuceni' wypadli z gry konsumpcyjnej, ponieważ nie mieli możliwości, aby żyć zgodnie z jej regułami. Pierwszych pozbawiono 'społecznego ubioru' i przymuszono do nagości, wyjmując ich spod Prawa. 'Społeczna nagość' drugich wynika stąd, że wyjęci spod działania Normy, stracili możliwość utkania sobie 'społecznego ubioru', która to czynność uchodzi dzisiaj za podstawowy obowiązek jednostki. Nie mogli tego uczynić, ponieważ pozbawiono ich dostępu do przędzy, z której w społeczeństwie konsumentów tka się dzisiaj społecznie akceptowane stroje”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;106&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niewidoczna, spontaniczna władza rynku, a nie jawna, widoczna władza polityków. Nie policja wyciągająca w nocy z domu, czy w biały dzień, ale kredyt pozbawiający praw do mieszkania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta zamiana wykluczających mechanizmów wiąże się z nastaniem porządku społecznego zwanego neoliberalizmem, który od lat 70. stał się kierunkiem polityki na całym niemal świecie, utożsamianej przez niektórych z procesami globalizacyjnymi, czy też określającej przemiany technologiczne, tworzące z naszej planety wioskę dla bogatych. &lt;br /&gt;„Neoliberalizm – definiuje go David Harvey – jest przede wszystkim teorią praktyk polityczno-ekonomicznych, która głosi, że ludzkiemu dobrobytowi najlepiej służyć będzie uwolnienie przedsiębiorczości w ramach instytucjonalnych, których cechy charakterystyczne to: mocne prawa własności prywatnej, wolne rynki i wolny handel. Rola państwa polega na kreowaniu i utrzymaniu odpowiednich ram instytucjonalnych”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;107&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli prawdą jest, że państwo przestało odgrywać główną rolę w dramacie, i że Agamben nie uwzględnia przemiany państwa w neoliberalizmie, to kategoria homo sacera musi zostać poddana redefinicji, a same analizy Agambena okażą swą wartość jedynie historyczną. Narzędzi jakie proponować będzie nam włoski filozof, nie uda się bezpośrednio zastosować. Jak też generować będą błędną perspektywę badawczą, z której umykać będzie główny wróg – system kapitalistyczny. Możliwe też, że narzędzia agambenowskie są nieadekwatne, uszkodzone same w sobie, mianowicie nie są w stanie ująć problemów ekonomicznych, pozostają na poziomie formalno-prawnej analizy, przezwyciężonej między innymi przez Foucaulta, nie wspominając o Karolu Marksie, niezależnie czy mówimy o państwie socjalnym, czy państwie stróżu nocnym własności prywatnej wielkiego kapitału w epoce neoliberalizmu. &lt;br /&gt;Jeden z krytyków Agambena w duchu foucaultowskim, Thomas Lemke, stwierdza, że: „Agambenowskie pojęcie biopolityki pozostaje zamknięte w obrębie 'suwerennego wyrzucenia', jest ślepe na wszystkie mechanizmy, które działają poniżej i powyżej prawa”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;108&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Włoski filozof nie wyciągnął wniosków z analiz Foucaulta, a jego rozwinięcie koncepcji francuskiego myśliciela, jest de facto regresem, czy też popada w formalno-prawne iluzje. Według Lemkegio u Agambena brak związku biopolityki z formami upodmiotowienia i technikami politycznymi. Włoski filozof ignoruje produkcyjną funkcję władzy, skupiając się tym samym na zasadzie suwerennej, jako zabijaniu, a nie tworzeniu określonych ciał do ich wykorzystania ekonomicznego, co charakteryzuje nowoczesną biowładzę. Ponadto, Lemke w cytowanym artykule uważa, że brak rozróżnienia pomiędzy muzułmanami a osobami w śpiączce, ofiarami wypadków na autostradach a ofiarami hitleryzmu, ujednolicenie kondycji, brak wyczulenia na różne formy homosacerowania, to kolejny błąd Agambena. Wynika on po części z niezrozumienia, że obóz nie ujednolica, ale hierarchizuje, jak i z niezrozumienia czy ignorancji głównych aspektów współczesnej biopolityki. Agamben nie dostrzega dwóch ważnych zmian, jakie dokonały się od czasów nazizmu. Po pierwsze, włoski filozof nie bierze pod uwagę przesunięcia się suwerennej władzy. Już nie państwo podejmuje decyzje o życiu i śmierci, ale sami pacjenci, liberalny podmiot w swojej autonomii domaga się podłączenia lub odłączenia od maszyny. Tym samym, biowładza nie ma tutaj charakteru prawnego. Brak uwzględnienia przez autora Homo Sacer tego przesunięcia, wynika ze stosowania przez niego ograniczonej koncepcji państwa. Nie uwzględnia instytucji społeczeństwa obywatelskiego biorących udział w sprawowaniu władzy, jak też jego aparatów ideologicznych. Po drugie, biopolityka nie może się ograniczać tylko do peryferii systemu, obywateli krajów trzeciego czy czwartego świata, ale musi uwzględniać wykluczenia w krajach rozwiniętych, gdyż wolny rynek wkradł się i do bastionu, produkuje homini sacri w krajach wysokorozwiniętych. Lemka wskazuje również, że nie każde wykluczenie musi mieć charakter prawny. Osób prawnie wykluczonych, ale musi obejmować wszystkich wykluczonych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można powiedzieć, że dla Agambena nie ma czegoś takiego jak ekonomia, w przeciwieństwie do wcześniejszych analiz Foucaulta, który wiąże normalizację i wykluczenie z funkcjonowaniem rynku towarowego. Przed tym zarzutem nie można obronić włoskiego filozofa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niemniej, analizy Baumana, wskazujące, że państwo przestaje odgrywać główną rolę w procesie wykluczania, są również nie do przyjęcia. Wystarczy wspomnieć wydarzenia z kwietnia bieżącego roku w Łodzi. Filipniczycy zatrudnieni w jednej z łódzkich firm odmówili dalszej pracy. W odpowiedzi władze miasta zagroziły, że jeśli nie powrócą do pracy zostaną deportowani. Władza suwerenna nie tyle potwierdziła ekonomiczne wykluczenie, co je w tym wypadku stworzyła, dobierając od razu prawa do pobytu&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;109&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Po miesiącu Filipińczycy odmówili dalszej pracy i przenieśli się do noclegowni dla bezdomnych w Aleksandrowie Łódzkim, jednak w minioną sobotę władze Aleksandrowa nakazały im opuszczenie noclegowni i powrót do baraków, grożąc aresztowaniem w razie odmowy. Jak argumentowała Krystyna Buda-Sowa, rzecznik burmistrza Aleksandrowa: – Nie pracują już w fabryce, więc ich wizy tracą ważność i w Polsce przebywają nielegalnie”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;110&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;Przykładem „czysto państwowego” wykluczenia, formalno-prawnego, mogą być ruchy podejmowane między innymi przez włoski rząd. 1 listopada 2008 r., jak podaje Centrum Informacji Anarchistycznej (CIA), zakazano udzielania pomocy medycznej imigrantom przez organizacje charytatywne, a policja zaczęła usuwać obcych, nieposiadających formalnie unormowanej sytuacji ze szpitali, co, biorąc pod uwagę, że takie działania kolidowały z prawem, wpisywało się w działanie w logice stanu wyjątkowego&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;111&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. Podobnie jak słynne „polowania na imigrantów”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;112&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. W maju bieżącego roku włoski parlament zatwierdził ustawę kryminalizującą imigrantów. Portal CIA pisze: „Włoski parlament zatwierdził ustawę kryminalizującą nielegalne przekroczenie granicy Włoch i pozostawanie w tym kraju. Osoby, które nielegalnie przebywają na terytorium Włoch, mogą być ukarane grzywną w wysokości od 6 tys. do 13 tys. dolarów. Dodatkowo, osoby wynajmujące mieszkanie nielegalnym imigrantom będą mogły zostać skazane na karę do trzech lat więzienia”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;113&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawo to ostatecznie zatwierdził prezydent Giorgio Napolitano. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polityka imigracyjna prowadzona na poziomie państw narodowych odnajduje swoja kontynuację na poziomie Unii Europejskiej, ukazując jednocześnie, że dylematy i praktyki nazistowskie są wciąż aktualne. W raporcie portalu psz.pl czytamy: „Imigracja stwarza zupełnie nowe wyzwania dla starzejących się społeczeństw Unii. Z jednej strony imigranci zapewniają tak potrzebną podaż w niektórych zawodach, w których rdzenni mieszkańcy Unii już nie chcą podejmować pracy. Z drugiej strony są często postrzegani jako zagrożenie dla spójności kulturowej kraju, ponieważ nie chcą przyjąć lokalnych zwyczajów i nie integrują się z resztą społeczeństwa”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;114&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autorzy wskazują, że analiza Unii Europejskiej nie zajmuje się przyczynami imigracji, genezą zjawiska, ale jedynie bada rozmiar zjawiska i stara się przeciwdziałać skutkom. Wykonawcą woli Unii Europejskiej jest Agencja Frontex (Europejska Agencja Zarządzania Współpracą Operacyjną na Zewnętrznych Granicach Państw Członkowskich Unii Europejskiej), powołana do życia w październiku 2004 r. przez Radę Ministrów ds. Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych. Budżet agencji w 2008 r. wyniósł ponad 70 mln euro&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;115&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. Teresa Świękowska wskazuje, że zadaniami Frontex'u jest ochrona członków Unii przed zewnętrznym zagrożeniem. Realizuje się to między innymi poprzez „uszczelnianie granic, doskonalenie nadzoru technicznego, wyłapywanie imigrantów, gromadzenie ich w obozach i deportacjach”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;116&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. Wszystko to ma służyć kontroli imigracji i poddania jej ekonomicznemu zapotrzebowaniu na siłą roboczą, jednocześnie chroniąc „rasową czystość” Europejczyków. Obóz ponownie pojawia się jako narzędzie polityczne. Przenika przestrzeń polityczną, stając się zasadą sprawowania polityki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudno też zgodzić się z tezą, jakoby państwo stanowiło ofiarę wyzwolonych sił ekonomicznych i jednocześnie było panaceum, mogącym nas ocalić przed neoliberalizmem. Państwo i jego instytucje stanowią raczej jeden z elementów ustanawiania ładu neoliberalnego. Przywołany już Harvey stwierdza, że państwo w doktrynie neoliberalnej ma określone funkcje, a nie po prostu znika. Państwo ma stać na straży własności prywatnej, wdrażać ustawy prorynkowe, jak i dążyć do prywatyzacji, stwarzać dobry klimat do inwestycji. To w teorii, zaś w praktyce, państwo neoliberalne nie cofa się przed interwencją w rynek, tyle tylko, że jest to zawsze interwencja po stronie kapitału. Od ratowania przedsiębiorstw przez dotowanie z publicznych pieniędzy, przez ustalanie ustaw w interesie korporacji, po policyjną interwencję w przypadku oporu społecznego wobec praktyk korporacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Państwo z reguły tworzy prawo i przepisy, które faworyzują korporację, a w pewnych przypadkach – szczególne branże, takie jak energetyka, farmacja, agrobiznes itd. W licznych przypadkach partnerstwa publiczno-prywatnego, szczególnie na szczeblu komunalnym, państwo bierze na siebie znaczną część ryzyka, podczas gdy sektor prywatny zgarnia większość zysków. Oprócz tego, państwo neoliberalne w razie konieczności posługuje się przymusem legislacyjnym i taktyką policyjną (np. wprowadzając zakaz pikietowania), żeby rozproszyć lub stłumić zbiorowe formy sprzeciwu wobec dyktatu korporacji. Mnożą się formy nadzoru i pacyfikacji: w Stanach Zjednoczonych kluczową strategią radzenia sobie z problemami rodzącymi się w środowiskach wyrzuconych na bruk pracowników i marginalnych grup ludności stało się zamykanie ludzi w więzieniach. Żeby chronić interesy korporacji, a w razie potrzeby stłumić opór, zwiększa się uprawnienia represyjnego ramienia państwa. Żadna z tych praktyk nie wydaje się zgodna z neoliberalną teorią”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;117&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Państwo nie zanikło, nie umarło, ale zreformowało swoją rolę w porównaniu z odgrywaną w czasach państwa dobrobytu. Geisen, w przywoływanym artykule, stwierdza, że obecnie następuje przebudowa funkcji państwa dobrobytu, w konsekwencji czego znika funkcja integracyjna, jaką pełniły świadczenia, dzięki którym można było zastąpić bezpośredni przymus. Nie oznacza to odstępstwa od praktyk kontroli i dyscypliny. Dyscyplina poprzez pomoc społeczną dotyczy specjalnych sfer, nie zaś społeczeństwa jako całości, zaś „procesy regulacyjne” pogłębiają się, ich przedmiotem staje się cały człowiek&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;118&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym kontekście „rewolucja neoliberalna”, na którą powołuje się Bauman w swoich rozważaniach, wymaga ponownej refleksji i odpowiedniego rozłożenia akcentów, aby stanowiła realny opis polityczno-społecznej sytuacji oraz funkcjonowania mechanizmów wykluczania. Ponad to, wydaje się, że Bauman pisząc, iż tym, co wyklucza ludzi, jest „relacja cen”, „presja konkurencji”, czysto techniczne i bezosobowe mechanizmy popada w fetyszyzm towarowy. Zapomina, że każda ekonomia, jest ekonomią polityczną, a czasami brak polityki w pewnych kwestiach, jest również polityką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Analiza produkcji ludzi wykluczonych i opis ich losu musi uwzględniać rynek towarowy, jak również główną instytucję, jaką jest Państwo. Pozwoli to uniknąć, zarówno błędów Baumana, jak również naiwnego anarchizmu Agambena, który może zostać odczytany w libertariańskim duchu. Tylko całościowa analiza jest w stanie odkryć „istotę” problemu i umożliwić nieidealistyczne poznanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;h5&gt;8. Faszyzm jako dyktatura burżuazji. Uwaga na zakończenie&lt;/h5&gt;&lt;br /&gt;Niektórzy badacze faszyzmu stwierdzają, że nie można mówić o faszyzmie ruchu działającego w interesie burżuazji. Robert O. Paxton uważa relację między biznesem a partiami faszystowskimi za jedne z bardziej skomplikowanych problemów. Według niego nie można mówić o prostej współzależności. Interpretacja taka popełnia dwa błędy: „zaprzecza istnieniu niezależnych korzeni faszyzmu i autentycznego poparcia społecznego (…) [i] podejście to ignoruje ludzkie wybory, czyniąc faszyzm niemożliwym do uniknięcia skutkiem nieuchronnego kapitalistycznego kryzysu nadprodukcji”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;119&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. Analiza empiryczna, pisze Paxton, wykazuje, że burżuazja wolała umiarkowane partie konserwatywne, a i w okresie drogi do władzy finansowo nie faworyzowała ani chłopców Mussoliniego, ani Hitlera. Dopiero w chwili zdobycia władzy otrzymały pełne poparcie właścicieli, jako alternatywa dla władzy ludzi pracy. Koncerny szybko dostosowały się do nowych warunków. I chociaż zdarzały się konflikty, to były to konflikty typowe dla logiki kapitalizmu. Odrzucenie przez Paxtona definicji faszyzmu jako formy dyktatury burżuazji, odnosi się głównie do stalinowskiej wykładni. Tymczasem marksistowskie analizy bywały znacznie subtelniejsze i omijające powyżej wymienione błędy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Burleigh również występuje przeciwko ujmowaniu faszyzmu jako formy władzy burżuazji. Jednym z jego argumentów mających obalić mit „agenta burżuazji” jest wskazanie na fakt, niechęci do burżuazji. Werbalne ataki na elitę, wytykanie im degeneracji i tchórzostwa, docenienie marksowskiej wrogości do klas posiadających, mają świadczyć o antyburżuazyjnym nastawieniu wodza nazistów. Jak pisze: „Naziści nie mieli zamiaru niszczyć marksizmu w imieniu 'burżuazji', bo również w ich ujęciu niemieccy 'burżuje' byli tchórzliwymi, zgrzybiałymi, zakłamanymi materialistami, w bardziej dalekosiężnym planie przewidzianymi – jako klasa – do unicestwienia. Ich chciwość, snobizm i oszukańczość pchnąć miały niegdyś klasę robotniczą w objęcia marksistów; to właśnie oni ponosili główną odpowiedzialność za walkę klas. (…) Hitler nie był niczyim 'agentem', a już na pewno nie pogardzanego przezeń mieszczaństwa, na tle którego dostrzegał ukryte zalety nawet u komunistów”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;120&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bez wątpienia pewne elementy antyburżuazyjne występowały, zwłaszcza w SA, którą to frakcję Hitler usunął z powierzchni ziemi. Bez wątpienia występował przeciwko kapitałowi, ale jak sam autor dostrzega, przeciwko „żydowskiemu kapitałowi”. Bez wątpienia program państwa korporacyjnego mógł uchodzić za antykapitalistyczny. Sama jednak niechęć do pewnej elity, i to elity rządzącej, jest raczej niechęcią do określonej grupy osób, a nie do funkcji społecznej jaką pełnią. Poza tym, werbalna, propagandowa niechęć do mieszczaństwa, jednocześnie wyrażała światopogląd mieszczański. Krytyka kapitalizmu współgrała z lękami drobnych przedsiębiorców, klasy średniej, opowiadającej się za „kapitalizmem w skali człowieka”, „kapitalizmem z ludzką twarzą”, a jednocześnie obawiającej się rewolucji, traktującej powstanie Republiki Ludowej jak koniec świata. Wydaje się też, że autor zapomina o pewnych faktach, które dopiero nadają sens słowom, poddają je testowi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Władzę Hitler otrzymał od konserwatystów i klas posiadających. Swoją karierę polityczną zaś rozpoczął od walki z „czerwonymi Niemcami”, w szeregach kontrrewolucji. Konfiskata kapitału żydowskiego, jak wskazuje Ryszka, okazała się prezentem dla rodzimych kapitalistów. Szeregi ustaw od pozbawienia proletariatu wszelkich zinstytucjonalizowanych form walki klasowej i nośników świadomości klasowej po udogodnienia dla kapitalistów w nieograniczonym wyzysku „ras niższych”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ograniczenie wyzysku rodzimych robotników, pewne socjalne rozwiązania, też trudno nazwać antykapitlistycznymi. Państwo socjalne chroni kapitał, a w sytuacji Niemiec był to raczej ratunek dla kapitalizmu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Definiując faszyzm jako dyktaturę burżuazji, nie chodzi mi o uznanie, że ruch ten rekrutował się z klasy właścicieli, ani nie jest konieczna świadoma akcja kapitału współuczestnicząca w walce faszystowskiej, w pochodzie na Rzym. August Thalheimer porównuje panowanie faszystowskie do bonapartyzmu. Powołując się na analizy Marksa dotyczące dyktatury Bonapartego, stwierdza, że w pewnych sytuacjach historycznych burżuazja zrzeka się panowania politycznego, aby ocalić swoje panowanie ekonomiczne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Bonapartyzm jest 'ostateczną' formą burżuazyjnej władzy państwowej w tym sensie, że jest on formą jawnej dyktatury kapitalistycznej, i w tym, że jawna dyktatura kapitalistyczna pojawia się dopiero wtedy, gdy społeczeństwo burżuazyjne znalazło się już nad grobem, gdy jest śmiertelnie zagrożone przez proletariacką rewolucję. Tym samym w treści swej również faszyzm jest jedną z form jawnej dyktatury kapitalistycznej”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;121&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Określenie faszyzmu jako pewnej formy dyktatury burżuazji oznacza, że nie została naruszona ogólna struktura społeczna. Jej hierarchiczna organizacja służyła dalej grupom uprzywilejowanym. Parafrazując Foucaulta, można powiedzieć mikromechanizmy władzy faszystowskiej od pewnego momentu zaczęły leżeć w interesie burżuazji i zostały przez nie wykorzystane. W kontekście powyższych wywodów wydaje się to jasne. Antykapitalizm faszyzmu to zwykła propaganda, kolejny element w walce klasowej. On sam zaś pojawia się jako ochrona instytucji dyktatury burżuazji oraz hierarchii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="color: #8f8f8f; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: 10px; text-align: left;"&gt;&lt;h5&gt;ANEKS&lt;/h5&gt;&lt;br /&gt;Na zakończenie tekstu, w formie załącznika, pełniącego niejako z jednej strony funkcję podsumowania, z drugiej, wskazówki dalszego rozwoju moich studiów, chciałbym przedstawić 16 tez roboczych wobec faszyzmu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Faszyzm nie jest rewolucyjny ani reakcyjny, ale stanowi historyczną formę sprawowania władzy w hierarchicznym systemie opartym na gospodarce towarowej. Najjaskrawszy przejaw władzy suwerennej, logiki państwa narodowego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Reżimy faszystowskie należy ujmować jako jedną z form stanu wyjątkowego, a nie totalitaryzmu. Kategoria totalitaryzmu zamazuje zbyt często wspólność i kontynuację. Sugeruje odrębność logiki i zasad. Kategoria stanu wyjątkowego pokazuje, że mechanizmy faszyzmu są zawarte nawet w demokracjach liberalnych. Wskazuje na pewny związek i kontynuację. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Faszyzm pojawia się jako obrona władzy. Faszyzm to przetrwanie władzy w sytuacji kryzysowej. W takim dopiero kontekście można mówić, że ideologii faszystowskiej nie ma, gdyż jest w stanie zmieniać się w zależności do okoliczności. Można wyobrazić sobie faszyzm bez antysemityzmu, faszyzm ateistyczny, faszyzm religijny. Nie można natomiast wyobrazić sobie faszyzmu bez państwa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Tajemnicą nazizmu jest obóz. Tajemnicą obozu muzułman. Tajemnicą muzułmana jego przeszłość. Analiza szczegółowa z konieczności odnosi badacza do całości, strukturalnego ujęcia produkcji muzułmanów, która rozpoczyna się przed obozem, jak również przed dojściem nazistów do władzy. Produkcja muzułmana odbywa się w ramach ekonomii kapitalistycznej i instytucji panowania klas posiadających. Unikając naiwnego anarchizmu Agambena oraz fetyszyzmu towarowego Baumana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Faszyzm odrzucając analizę klasową, uznający ją za ideologię dzielącą naród, dzieli świat ludzki w nieludzki sposób. Arbitralnie wytyczając granice: biały Żyd. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Faszyzm przenosi konflikty ekonomiczne na grunt tożsamościowy. Gniew mający podłoże ekonomiczne zostanie przeniesiony na sferę kultury. Niemniej kulturowa wojna musi chociaż w małym stopniu ekonomicznie studzić gniew. Odpowiedzią jest państwo socjalne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Ekonomia faszystowska w swoim historycznym przejawie była rodzajem polityki socjaldemokratycznej, kapitalistyczną obroną kapitału poprzez ustanowienie państwa socjalnego. Zmiana polegała na policyjnym zarządzaniu ludźmi pracy. Może nie tyle zmiana co zaostrzenie tendencji państwa opiekuńczego, mieszczańskiej kultury, której jest instytucją. Wykluczenie, nadzór, dyscyplinowanie, wciąganie niebezpiecznych klas do wspólnoty poprzez korupcję. Można oczywiście wyobrazić sobie faszyzm bez państwa opiekuńczego – zależne jest to od układu sił klasowych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8. Państwo socjalne, narodowe państwo socjalne, dokonuje cięcia w ciele klasy pracującej. Tak jak tnie ciało społeczne, część nazywa narodem i traktuje jako całość. Reszta jest zbędna, to odpady. Można jeszcze na nich jakoś zarobić. Anus mundi. Byt-ku-wysypisku-śmieci. Ludzie zbędni, ludzie problemy, ludzie odpady, imigranci, Żydzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9. Wspólnota faszystowska, naród, jest, jak mówi Mussolini, wytworem państwa. Istnieje o tyle, o ile jest uznawana przez państwo. Człowiek poza sztuczną wspólnotą nie istnieje. Istota taka pozostaje pozbawiona wszelkich praw, jest to homo sacer Agambena. Ktoś poza kodeksem karnym i poza humanizmem. Imigrant, więzień obozu, wykonujący czarną pracę i trwający na skraju śmierci głodowej, podporządkowany brutalnej władzy policyjnej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10.&amp;nbsp; Szukając źródeł faszyzmu w nowożytnej racjonalności, należy zauważyć, że racjonalność ta jest specyficzna dla pewnego porządku ekonomicznego. Logika kapitalistyczna to logika instrumentalna, zaprzepaszczająca racjonalność materialną. Ten związek musi zostać podkreślony. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11. Faszyzm nie występuje w imieniu klasy robotniczej ani w imieniu żadnej innej klasy. Faszyzm występuje w imieniu państwa-narodu, sztucznej wspólnoty etycznej. Faszyzm występuje w imieniu całości. Wykrawając całość ze społeczeństwa, z globalnego systemu zależności, dzieli klasę pracującą na mieszkańców godnych ochrony i partycypacji w bogactwie, i na pracowników sezonowych, gorsze istoty, które obiektywnie są pracownikami i stanowią część klasy pracującej, jednak przez władze są uznawane za podludzi, mogą być co najwyżej niewolnikami. Heloci stanowią o kondycji ludzi pracy pod rządami faszystowskimi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12. Faszyzm nie pozwala dorosnąć. Pomijając ekonomiczne warunki pracowników uprzywilejowanych w państwach faszystowskich, pracownicy zostają pozbawieni możliwości o samostanowieniu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;13. Faszyzm pomimo mobilizacji mas, prowadzi do depolityzacji społeczeństwa. W spektaklu każdy musi odgrywać własną rolę. Głosowania odbywają się póki wyniki są takie, jakich władza oczekuje. Wszelkie stowarzyszenia i związki mogą funkcjonować tylko pod opieką państwa. Stanowiąc odbicie. Teatralna różnica między faszyzmem a autokratyzmem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;14. Przemoc nie obala przemocy faszystowskiej. Nie stanowi też przeszkody w dojściu do władzy. Faszyzm obala radykalna polityka, będąca w stanie odpowiedzieć na kryzys. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15. Pochód faszystów do władzy nie byłby możliwy bez, chociaż biernego, poparcia szerokich mas społecznych. Nie było to jednak poparcie pozytywne, dla konkretnego programu, co raczej opowiedzenia się przeciwko istniejącemu porządkowi. W partiach faszystowskich zorganizował się gniew wywołany kryzysem. Problemem antyfaszystów jest organizacja społecznego gniewu, którego eskalacja doprowadzi do emancypacji od państwa i kapitalizmu. Niszcząc źródła gniewu, a nie wyimaginowanych wrogów, chociaż prawdziwych ludzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;16. Faszyzm jest codziennością. Ukrytą bądź jawną. Nie tyle przejawia się w marginalnych grupach odwołujących się bezpośrednio do ideologii faszystowskiej, ale tkwi w zasadach państwa narodowego, gospodarki kapitalistycznej, formie prawnej i instytucjonalnej panowania burżuazji. Wykluczenie, rasistowskie cięcie, jest potrzebne zarówno ekonomicznie (tania siła robocza) jak politycznie (wróg, możliwość zabijania). Unia Europejska przenosi model narodowy na większą skalę. Zasady się nie zmieniają.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #8f8f8f; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: 10px; text-align: left;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #8f8f8f; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: 10px; text-align: left;"&gt;&lt;h4&gt;Przypisy&lt;/h4&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;1&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Ekspert zdaje sobie sprawę z tego, co wie, a czego nie wie, filozof zaś nie. J.-F. Lyotard, Kondycja ponowoczesna. Raport o stanie wiedzy, Warszawa, 1997, s. 22.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;2&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; T. Geisen, „Państwo socjalne w okresie modernizmu. O powstaniu systemów zabezpieczenia społecznego w Europie”, w: Państwo socjalne w Europie. Historia-Rozwój-Perspektywy, red. K. Piątek, Trouń, 2005, s. 35. &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;3&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; O Szkole jako instytucji reprodukującej klasową strukturę społeczną zobacz między innymi L. Althusser „Ideologie i aparaty ideologiczne państwa” oraz P. Bourdieu, J.-C. Passeron, „Reprodukcja. Elementy teorii systemu nauczania”. Pisałem na ten temat między innymi w tekście na konferencję dotyczącą procesu Bolońskiego. Tekst dostępny na stronie Centrum Informacji Anarchistycznej: http://cia.bzzz.net/szwabowski_edukacja_opium_dla_intelektualistow.&lt;br /&gt;&lt;sup&gt;&lt;strong&gt;4&lt;/strong&gt;&lt;/sup&gt; T. Geisen, Państwo socjalne w okresie modernizmu…, s. 43.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;5&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 45.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;6&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; B. Mussolini, Doktryna faszyzmu, reprint z 1935 r. Lwów, Poznań-Łódź, 1992, s. 44.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;7&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 21-22.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;8&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; A. Gohr, „Włoskie państwo opiekuńcze: trendy rozwojowe, problemy i europejskie wyzwania”, w: Państwo socjalne w Europie, s. 202.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;9&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; V. Ziegelmayer, „Państwo socjalne w Niemczech: zamiana systemu?”, w: Państwo socjalne w Europie, s. 87.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;10&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 89.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;11&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; M. Foucault, Trzeba bronić społeczeństwa. Wykłady w College de France, 1976, Warszawa 1998, s. 72.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;12&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 75-76.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;13&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 77.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;14&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 86.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;15&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 87.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;16&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 239.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;17&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; M. Foucault, Nadzorować i karać. Narodziny więzienia, Warszawa 1998, s. 27.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;18&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 134.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;19&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 167.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;20&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; M. Foucault, Trzeba bronić społeczeństwa…, s. 240.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;21&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 244.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;22&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; M. Foucault, Historia seksualności. Wola wiedzy, Warszawa 2000, s. 126.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;23&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; M. Foucault, „'Omnes et singulatim': przyczynek do krytyki politycznego rozumu”, w: M. Foucault, Filozofia, historia, polityka. Wybór pism, Warszawa-Wrocław 2000, s. 240.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;24&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s.242.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;25&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; M. Foucault, Trzeba bronić społeczeństwa…, s. 252.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;26&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 253.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;27&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; G. Agamben, Homo Sacer. Suwerenna władza i nagie życie, Warszawa, 2008.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;28&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; H. Arendt, Kondycja ludzka, Warszawa 2000, s. 29.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;29&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; P. Śpiewak, W stronę wspólnego dobra, Warszawa 1998, s.155.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;30&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; H. Arendt, Kondycja ludzka, s. 52-53.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;31&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; G. Agamben, Homo sacer…, s. 23.&lt;br /&gt;&lt;sup&gt;&lt;strong&gt;32&lt;/strong&gt;&lt;/sup&gt; Tamże, s. 104.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;33&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 46.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;34&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 151.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;35&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; C. Schmitt, Lewiatan w teorii państwa Tomasza Hobbesa, Warszawa 2008.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;36&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; G. Agamben, Homo Sacer…, s.151&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;37&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s.200.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;38&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Z. Ryn, S. Kłodziński, „Na granicy życia i śmierci. Studium obozowego 'muzułmaństwa'”, w: Przegląd Lekarski, nr 1, 1983, s. 27-73.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;&lt;sub&gt;39&lt;/sub&gt;&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; J. Amery, Poza winą i karą. Próby przełamania podjęte przez złamanego, Kraków 2007, s. 38.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;40 &lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;P. Levi, Czy to jest człowiek?, Kraków 2008, s. 125.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;41&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Z. Ryn, S. Kłodziński, Na granicy…, s. 35.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;42&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Za: Z Ryn, S. Kłodziński, Na granicy…, s. 53.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;43&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Z. Ryn, S. Kłodziński, Na granicy…, s. 35.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;44&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 37.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;45&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 63.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;46&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 68.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;47&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; P. Levi, Czy to jest człowiek?, s. 127.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;48 &lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;Tamże, s. 127.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;49&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; P. Levi, Pogrążeni i ocaleni, Kraków 2007, s. 100.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;50&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; G. Agamben, Co zostaje z Auschwitz. Archiwum i świadek, Warszawa 2008, s. 47.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;51&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Określenie Eugeni Kocwa, numer obozowy 9903 w Ravensbruck, jedno z nielicznych ciepłych określeń muzułmana. „Nierzadko widzi się na terenie lagru takie 'Boże drzewka', które stanąwszy pod ścianą mogą tak stać godzinami i żadna siła ludzka nie potrafi ich ruszyć z miejsca lub dobyć z nich słowa”, w: Serca niezgasłe. Wspomnienia więźniarek z Ravensbruck, red. A. Gierszak, Warszawa 1975, s. 58-59. &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;52&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; G. Agamben, Co zostaje…, s. 48.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;53&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 86.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;54&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; A. J. Kamiński, Hitlerowskie obozy koncentracyjne i ośrodki masowej zagłady w polityce imperializmu niemieckiego, Poznań 1964, s. 90.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;55&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 92.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;56&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Zob. M. Horkheimer, Zmierzch. Notatki z Niemiec 1931-1934, Warszawa 2002, s. 10.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;57&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; M. Foucault, Trzeba bronić społeczeństwa…, s.256-257.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;58&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; G. Agamben, Homo Sacer…, s.239.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;59&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 176.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;60 &lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;Tamże, s. 181-182.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;61&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 230.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;62&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; S. Urbańczyk, Uniwersytet za kolczastym drutem (Sachesnhausen – Dachau), Kraków 1975, s. 57-58.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;63&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; A. J. Kamiński, Koszmar Niewolnictwa. Obozy koncentracyjne od 1896 do dziś. Analiza, Warszawa 1990, s. 211.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;64&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; G. Agamben, Homo Sacer…, s.240.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;65&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 238-239.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;66&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; F. Ryszka, Noc i mgła. Niemcy w okresie hitlerowskim, Warszawa 1997, s. 163-164.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;67&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; A. J. Kamiński, Obozy hitlerowskie…, s. 62.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;68&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 50-51.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;69&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; E. Seeber, Robotnicy przymusowi w faszystowskiej gospodarce wojennej. Deportacja i wyzysk obywateli polskich ze szczególnym uwzględnieniem położenia robotników z tzw. Generalnego gubernatorstwa (1939-1945), Warszawa 1972, s. 43.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;70&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; S. J. Woolf, „Czy istniał faszystowski system ekonomiczny?”, w: Faszyzmy europejskie (1922-1945) w oczach współczesnych i historyków, red. J. W. Borejsza, Warszawa 1979, s. 608-609.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;71&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 627.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;72&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 628.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;73&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; R.P. Dutt, „Faszyzm jako dyktatura rozpadającego się kapitalizmu”, w: Faszyzmy europejskie…, s 123.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;74 &lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;F.L. Naumann, „Teoria ekonomiczna narodowego socjalizmu. Mit państwa korporacyjnego”, w: Faszyzmy europejskie… s. 288.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;75&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; M. Burleigh, Trzeci Rzesza. Nowa historia, Warszawa 2002, s. 271-272.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;76&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 262.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;77&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; A.A. Gałkin, „Faszyzm a klasa robotnicza”, w: Faszyzmy europejskie…, s. 5&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;78&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 537.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;79&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 556.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;80&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 559.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;81&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; H. Rausching, Rozmowy z Hitlerem, Warszawa 1994, s. 53.&lt;br /&gt;&lt;sup&gt;&lt;strong&gt;82&lt;/strong&gt;&lt;/sup&gt; E. Seeber, Robotnicy przymusowi…, s.170&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;83&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 212.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;84&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Z. Zonik, Gwałtem i Przemocą. Z problematyki pracy w hitlerowskich obozach koncentracyjnych, Warszawa 1981, s. 104.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;85&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; F. Piper, „Zatrudnienie więźniów KL Auschwitz w przemyśle górnośląskim”, w: Zeszyty Oświęcimskie, nr 17, 1975, s. 5-8.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;86&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 13.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;87&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 19.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;88&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Z. Zonik, Gwałtem i przemocą, s. 165-166.&lt;br /&gt;&lt;sup&gt;&lt;strong&gt;89&lt;/strong&gt;&lt;/sup&gt; Tamże, s. 105.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;90&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; A.J. Kamiński, Obozy hitlerowskie…, s. 208.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;91&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Z. Zonik, Gwałtem i przemocą, s. 105.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;92&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; F. Piper, Zatrudnienie więźniów…, s.18.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;93&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; A.J. Kamiński, Obozy hitlerowskie…, s.207.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;94&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 193.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;95&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 205.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;96&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 206.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;97&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Cytat za: A. J. Kamiński, Obozy hitlerowskie…, s.245.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;98&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Z. Bauman, Życie na przemiał, Kraków 2004.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;99&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 54.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;100&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 67.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;101&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 91.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;102&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 94-95.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;103&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 95.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;104&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Z. Bauman, Płynne życie, Kraków 2007.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;105&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s.157.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;106&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, s. 160.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;107&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; D. Harvey, Neoliberalizm. Historia katastrofy, Warszawa 2008, s. 9.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;108&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; T. Lemke, Strefa nierozróżnialności. Krytyka Agambenowskiej koncepcji biopolityki, http://www.recyklingidei.pl/lemke_strefa_nierozroznialnosci, strona internetowa pisma Recykling Idei, data otwarcia: 19.04.2009.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;109&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Czarny Sztandar za Gazetą Wyborczą, http://www.czsz.bzzz.net/czarny/lodz-dramat-robotnikow-z-filipin-w-fabryce-w-rabie, data otwarcia (28.04.2009).&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;110&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;111&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Włoski rząd likwiduje pomoc medyczną dla imigrantów, Centrum Informacji Anarchistycznej, http://cia.bzzz.net/wloski_rzad_likwiduje_pomoc_medyczna_dla_imigrantow, data otwarcia (17.07.2009).&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;112&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Włochy: Polityczne prześladowania imigrantów , Centrum Informacji Anarchistycznej, http://cia.bzzz.net/wlochy_polityczne_przesladowania_imigrantow, data otwarcia (20.07.2009).&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;113&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Włochy: Ustawa o kryminalizacji imigracji, Centrum Informacji Anarchistycznej, http://cia.bzzz.net/wlochy_ustawa_o_kryminalizacji_imigracji, data otwarcia (20.07.2009).&lt;br /&gt;&lt;sup&gt;114&lt;/sup&gt; Raport psz.pl: Imigracja w Unii Europejskiej, informacja z dnia 06.01.2006, http://www.psz.pl/tekst-2123/Raport-psz-pl-Imigracja-w-Unii-Europejskiej (26.04.2009). &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;115&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Teresa Święćkowska, Frontex – bat na imigrantów, Le Monde Diplomatique, nr 7, 2008, wersja internetowa artykułu: http://monde-diplomatique.pl/LMD29/index.php?id=2 &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;116&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Tamże, (cytat zmodyfikowany).&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;117&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; D. Harvey, Neoliberalizm…, s. 108-109.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;118&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; Zob. T. Geisen, Państwo socjalne w okresie modernizmu…, s. 55-56. &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;119&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; R. O. Paxton, Anatomia Faszyzmu, Poznań 2005, s. 267.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;120&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; M. Burleigh, Trzecia Rzesza…, s.266.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;121&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; A. Thaleimer, „O faszyzmie”, w: Faszyzmy europejskie…, s. 107.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;h4&gt;Literatura&lt;/h4&gt;&lt;br /&gt;Agamben Giorgio, Co zostaje z Auschwitz. Archiwum i świadek, tłum Sławomir Królak, Warszawa 2008.&lt;br /&gt;Agamben G., Homo Sacer. Suwerenna władza i nagie życie, Warszawa 2008.&lt;br /&gt;Amery J., Poza winą i karą. Próby przełamania podjęte przez złamanego, Kraków 2007.&lt;br /&gt;Arendt H., Kondycja ludzka, Warszawa 2000.&lt;br /&gt;Bauman Z., Płynne życie, Kraków 2007.&lt;br /&gt;Bauman Z., Życie na przemiał, Kraków 2004.&lt;br /&gt;Burleigh M., Trzeci Rzesza. Nowa historia, Warszawa 2002.&lt;br /&gt;Dutt R. P., „Faszyzm jako dyktatura rozpadającego się kapitalizmu”, w: Faszyzmy europejskie (1922-1945) w oczach współczesnych i historyków, red. J. W. Borejsza, Warszawa, 1979.&lt;br /&gt;Foucault M., „'Omnes et singulatim': przyczynek do krytyki politycznego rozumu”, w: M. Foucault, Filozofia, historia, polityka. Wybór pism, Warszawa-Wrocław, 2000.&lt;br /&gt;Foucault M., Historia seksualności. Wola wiedzy, Warszawa 2000.&lt;br /&gt;Foucault M., Nadzorować i karać. Narodziny więzienia, Warszawa 1998.&lt;br /&gt;Foucault M., Trzeba bronić społeczeństwa. Wykłady w College de France, 1976, Warszawa 1998.&lt;br /&gt;Gałkin A. A., „Faszyzm a klasa robotnicza”, w: Faszyzmy europejskie…&lt;br /&gt;Geisen T., „Państwo socjalne w okresie modernizmu. O powstaniu systemów zabezpieczenia społecznego w Europie”, w: Państwo socjalne w Europie. Historia – Rozwój – Perspektywy, red. Krzysztof Piątek, Trouń 2005. &lt;br /&gt;Gohr A, „Włoskie państwo opiekuńcze: trendy rozwojowe, problemy i europejskie wyzwania”, w: Państwo socjalne w Europie.&lt;br /&gt;Harvey D., Neoliberalizm. Historia katastrofy, Warszawa 2008.&lt;br /&gt;Horkheimer M., Zmierzch. Notatki z Niemiec 1931-1934, Warszawa 2002.&lt;br /&gt;Kamiński A. J., Koszmar Niewolnictwa. Obozy koncentracyjne od 1896 do dziś. Analiza, tłum. Halina Zarychta i autor, Warszawa 1990.&lt;br /&gt;Kamiński A. J., Hitlerowskie obozy koncentracyjne i ośrodki masowej zagłady w polityce imperializmu niemieckiego, Poznań 1964.&lt;br /&gt;Lemke T., Strefa nierozróżnialności. Krytyka Agambenowskiej koncepcji biopolityki, http://www.recyklingidei.pl/lemke_strefa_nierozroznialnosci, strona internetowa Recyklingu Idei.&lt;br /&gt;Levi P., Czy to jest człowiek?, Kraków 2008.&lt;br /&gt;Levi P., Pogrążeni i ocaleni, Kraków, 2007.&lt;br /&gt;Lyotard J.-F., Kondycja ponowoczesna. Raport o stanie wiedzy, Warszawa 1997.&lt;br /&gt;Mussolini B., Doktryna faszyzmu, reprint z 1935 r. Lwów, Poznań-Łódź 1992.&lt;br /&gt;Naumann F. L., „Teoria ekonomiczna narodowego socjalizmu. Mit państwa korporacyjnego”, w: Faszyzmy europejskie…&lt;br /&gt;Paxton R. O., Anatomia Faszyzmu, Poznań 2005.&lt;br /&gt;Piper F, „Zatrudnienie więźniów KL Auschwitz w przemyśle górnośląskim”, w: Zeszyty Oświęcimskie, nr 17, 1975, s. 5-8.&lt;br /&gt;Rausching H., Rozmowy z Hitlerem, Warszawa 1994.&lt;br /&gt;Ryn Z., Kłodziński S, „Na granicy życia i śmierci. Studium obozowego 'muzułmaństwa'”, w: Przegląd Lekarski, nr 1, 1983, s. 27-73.&lt;br /&gt;Ryszka F., Noc i mgła. Niemcy w okresie hitlerowskim, Warszawa 1997.&lt;br /&gt;Schmitt C., Lewiatan w teorii państwa Tomasza Hobbesa, Warszawa 2008.&lt;br /&gt;Seeber E., Robotnicy przymusowi w faszystowskiej gospodarce wojennej. Deportacja i wyzysk obywateli polskich ze szczególnym uwzględnieniem położenia robotników z tzw. Generalnego gubernatorstwa (1939-1945), Warszawa 1972.&lt;br /&gt;Serca niezgasłe. Wspomnienia więźniarek z Ravensbruck, red. A. Gierszak, Warszawa.&lt;br /&gt;Śpiewak P., W stronę wspólnego dobra, Warszawa 1998.&lt;br /&gt;Święćkowska T., „Frontex – bat na imigrantów”, w: Le Monde Diplomatique, nr 7, 2008, wersja internetowa artykułu: http://monde-diplomatique.pl/LMD29/index.php?id=2&lt;br /&gt;Thaleimer A, „O faszyzmie”, w: Faszyzmy europejskie…&lt;br /&gt;Urbańczyk S., Uniwersytet za kolczastym drutem (Sachesnhausen – Dachau), Kraków 1975.&lt;br /&gt;Woolf S.J., „Czy istniał faszystowski system ekonomiczny?”, w: Faszyzmy europejskie… &lt;br /&gt;Ziegelmayer V., „Państwo socjalne w Niemczech: zamiana systemu?” w: Państwo socjalne w Europie.&lt;br /&gt;Zonik Z., Gwałtem i Przemocą. Z problematyki pracy w hitlerowskich obozach koncentracyjnych, Warszawa 1981.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #8f8f8f; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: 10px; text-align: left;"&gt; &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #8f8f8f; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: 10px; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;hr class="dotted" /&gt; &lt;strong&gt;Artykuł opublikowany w 10 numerze Przeglądu Anarchistycznego&lt;/strong&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="color: #8f8f8f; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: 10px; text-align: right;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-7466355052036516889?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/7466355052036516889/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2009/12/szwabowski-faszystowskie-panstwo_03.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/7466355052036516889'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/112710139946365400/posts/default/7466355052036516889'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/2009/12/szwabowski-faszystowskie-panstwo_03.html' title='Szwabowski: Faszystowskie państwo – państwo faszystowskie cz.3'/><author><name>Kot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-112710139946365400.post-1866286719963900061</id><published>2009-12-02T22:56:00.000-08:00</published><updated>2009-12-31T17:59:05.763-08:00</updated><title type='text'>Szwabowski: Faszystowskie państwo – państwo faszystowskie cz.2</title><content type='html'>&lt;h5&gt;3. Muzułman tajemnicą obozu i tajemnica muzułmana&lt;/h5&gt;&lt;br /&gt;W 1983 r., Zdzisław Ryn i Stanisław Kłodziński, stwierdzili w tekście zatytułowanym „Na granicy życia i śmierci. Studium obozowego 'muzułmaństwa'”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;38&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;, że istnieje zadziwiający brak badań nad problemem „muzułmaństwa”. Ta mroczna, tajemnicza postać pozostawała poza zasięgiem refleksji. Skryta w mroku, w przestrzeni milczenia, wciąż pozbawiona głosu, jakby nie istniejąca, wciąż jednak rzucała wyzwanie naszej zdolności myślenia, naszej teoretycznej i moralnej wrażliwości. &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;„Jasne jest w każdym razie – pisze w swoich próbach intelektualnej rozprawy z doświadczeniem obozu Jean Amery – że kwestia oddziaływania umysłu nie może zostać postawiona tam, gdzie podmiot, znajdujący się bezpośrednio na granicy śmierci głodowej i śmierci z wyczerpania, jest już nie tylko 'odumysłowiony', lecz także we właściwym sensie tego słowa odczłowieczony. Tak zwany 'muzułman', jak w żargonie obozowym nazywało się więźnia, który poddał się rezygnacji i z którego zrezygnowali też towarzysze niedoli, nie dysponował już żadną przestrzenią świadomości, w której mogłaby zachodzić konfrontacja dobrego ze złym, szlachetnego z podłym, intelektualnego z nieintelektualnym. Był po prostu ledwie trzymającym się na chwiejnych nogach trupem, kłębowiskiem fizycznych funkcji w ich ostatnich podrygach. Choć czynimy to z ciężkim sercem, to jednak musimy wyłączyć go z naszych rozważań”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;39&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozum, poznanie, krytyczny namysł zatrzymuje się, okazuje się bezradny wobec istoty, którą nie można nawet nazwać człowiekiem, chociaż trochę go przypomina. Postać ta nie należy już do świata żywych, świata Amery'ego, nie należąc jeszcze w pełni do świata śmierci, zawieszony w szarej strefie, pozostaje poza wszelkimi próbami zrozumienia, jak i świadectwa. Pimo Levi pisze, że muzułmanie „cierpią i wloką się w nieprzeniknionej wewnętrznej samotności i w samotności umierają lub znikają, nie zostawiając śladu w niczyjej pamięci”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;40&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. Nikt nawet nie stara się nawiązać z nimi kontaktu, zaprzyjaźnić się okazać ciepłe uczucia. Wręcz przeciwnie, budzą oni odrazę i pogardę. Wystarczy przyjrzeć się liście synonimów „muzułman” używanych w obozie prezentowanej w artykule Ryna i Kłodzińskiego. Znajdziemy tam takie miłe określenia jak „śmierdziel”, „pełzający czworonóg”, „łajza”, „wsiaż”. „Wszystkie te określenia, stwierdzają autorzy, miały wyraźnie pejoratywny odcień kpiły, drwiły, ubliżały lub poniżały więźniów”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;41&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. Wskazuje to na przedmiotowy stosunek do muzułmanów nie tylko funkcyjnych, ale też zwykłych więźniów. Mało zresztą kto, traktował ich jak ludzi. „W opinii lagrowej muzułman nie był człowiekiem”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;42&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;, stwierdza Maria Oyrzyńska w odpowiedzi na ankietę przygotowaną przez Rynia i Kłodzińskiego. Mieczysława Chylińska, kolejna z ankieterek, definiuje muzułamana jako kogoś z kogo „człowieczeństwo ulatuje”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;43&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. „Nie był to już normalny człowiek, nawet nie normalny ssak, zwierzę bowiem ma silny instynkt zachowania życia i bystrość zmysłów”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;44&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;, stwierdza z kolei Maria Elżbieta Jezierska. Muzułman był „czymś w oczach współwięźniów, czymś co znalazło się w przestrzeni pomiędzy życiem a śmiercią, czymś nieokreślonym, nawet nie zwierzęciem. Stworem nie z tego świata. &lt;br /&gt;„Więzień w stanie zaawansowanego 'muzułmaństwa' pozostawał na granicy życia i śmierci – podsumowują wyniki swoich badań Ryn i Kłodziński – z klinicznego punktu widzenia był właściwie w stanie umierania. Zamierały w nim bowiem stopniowo przejawy życia biologicznego i psychicznego. Z tego stanu nie było już odwrotu, dlatego 'muzułmanie nie przemówią nigdy'. Więźniowie, którzy przeżyli, nie mogli osiągnąć tego stanu w jego pełnych objawach klinicznych. Być 'muzułmanem' oznaczało w obozie znaleźć się w przedsionku śmierci. Śmierć była już tylko kwestią czasu, lecz nigdy nie zawodziła, rzadko się spóźniała…”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;45&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmierć muzułmana była przede wszystkim i najpierw „śmiercią społeczną”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;46&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. Niemą śmiercią, którą trudno nawet, jak stwierdza Levi, nazwać śmiercią&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;47&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzułmanie stanowiący odrębną kastę więźniów, byli jednocześnie zwieńczeniem drogi każdego Haftlinga. Logicznym wnioskiem, koniecznym i nieubłaganym, produktem końcowym faszystowskiej fabryki. Levi stwierdza, że ci potępieni byli regułą, istotą obozu, jego jądrem&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;48&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. Oni też stanowić mają prawdziwych świadków, tych, którzy dotarli do samego dna i stracili głos. Zarówno metaforycznie, jak i faktycznie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Powtarzam to raz jeszcze: to nie my, którzy przeżyliśmy, jesteśmy prawdziwymi świadkami. (…) My, którzy przeżyliśmy, stanowimy odbiegającą od normy mniejszość, a nie tylko nieliczną garstkę ocalałych; jesteśmy tymi, którzy przez sprzeniewierzenie się swoim zasadom albo dzięki zaradności bądź szczęśliwemu trafowi nie znaleźli się na samym dnie. Kto zszedł na dno, kto nie uniknął wzroku Meduzy, ten nie powrócił, by dać świadectwo, albo powrócił niemy. Jednak to tylko oni, muzułmanie, na zawsze pogrążeni, prawdziwi świadkowie, mogliby udzielić wyjaśnień, które miałyby sens ogólny. Oni stanowią regułę – my zaś wyjątek”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;49&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzułman staje się głównym bohaterem trzeciej części tetralogii Homo Sacer Agambena. Kluczową formułą pozwalającą zrozumieć tajemnice obozu oraz polityczne i filozoficzne konsekwencje Auschwitz. Skulona, o dziwnym spojrzeniu, mumia, żywy trup, jest według włoskiego filozofa ruchomym progiem nierozróżnialności między tym, co ludzkie, a tym, co nie ludzkie&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;50&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. Ludzkie płynnie przechodzi w nieludzkie, bez żadnej granicy, bez żadnego wyraźnego punktu. Więzień stopniowo staje się muzułmanem, muzułmanieje pod wpływem czynników społecznych i biologicznych. Problematyczność granicy między człowiekiem a tym, kogo już ani człowiekiem, ani nawet ssakiem nazwać nie można, ujawnia się w sytuacji, gdy więzień subiektywnie nie czuł się jeszcze muzułmanem, a był tak odbierany przez otoczenie. Również fazy muzułmanienia posiadały, a może posiadają, różny przedział czasowy, zindywidualizowany, nierozpoznawalny w przestrzeni obozu. Swoją postacią, „Boże drzewka”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;51&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt; podważają, jak już wspominaliśmy, nasze wyobrażenia o istocie ludzkiej, jak i samo teoretyczne pojęcie człowieka. Między tym, co typowo ludzkie, świadczące o naszej godności, wyjątkowości, ale też obyczajowo i prawnie uświęconej ważności naszego życia, a tym, co obce, nieludzkie. W obliczu gamela zacierają się granice, zostaje odebrana nam zdolność rozróżniania, wytyczania jasnych granic i definicji. Muzułman „[t]raktowany zamiennie raz jako jednostka nozograficzna, raz jako kategoria etyczna, raz jako granica polityczna, raz jako pojęcie antropologiczne, muzułman jest istotą nieokreśloną, istotą, w której człowieczeństwo i nieludzkość, ale takie życie wegetatywne i życie w relacjach, fizjologia i etyka, medycyna i polityka, życie i śmierć bezustannie się przenikają. Z tego powodu owo 'trzecie królestwo', zamieszkiwane przez muzułmana, stanowi największą tajemnicę obozu, owego niemiejsca, w którym zacierają się wszelkie granice i przełamują wszelkie bariery”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;52&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzułman jest tajemnicą obozu, zaś tajemnicą muzułmana obóz. Chcąc jednak odkryć niejako dwie tajemnice, musimy szukać poza wąską, „humanistyczną” perspektywą. Wzrok winien być skierowany na funkcje obozu w systemie hitlerowskim. Muzułaman będący homo sacerem par excellence, tym, kim więzień, ale też i potencjalny więzień, mają się stać, wytwór rasistowskiej praktyki, rodzi się na wolności. Produkcja zaczyna się już poza murami obozu. Toteż trzeba ujawnić praktykę społeczną, która doprowadziła do powstania obozów, w konsekwencji muzułmana. Dopiero ujęcie całościowe, potraktowanie obozu jako jednego z elementów struktury, nie zaś osobną strukturę, pozwoli zrozumieć zarówno sam proces produkcji muzułamanów, jak i funkcję obozu oraz homo sacerów. Podejście takie jest uzasadnione, biorąc pod uwagę, że chociaż muzułman jest doskonałym homo sacerem, homo sacerem w pełni rozkwitu, to pod pojęcie homo sacera podchodzą osoby, pozostające jeszcze poza obozem, a na obóz potencjalnie skazane. Proces muzułmanienia zaczyna się na wolności. Odebranie godności, której muzułman jest w pełni pozbawiony, ma już swoje miejsce, jak wskazuje Agamben, w ustawach norymberskich, w odniesieniu do Żydów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„[N]iearyjczyk przeradza się płynnie w Żyda, Żyd w przesiedleńca, przesiedleniec w więźnia obozu, gdzie wszelkie cenzury biopolityczne osiągają ostateczny kres. Kres ten zaś wyznacza postać muzułmana”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;53&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warto w tym miejscu zaznaczyć, że, jak dowodzi Andrzej Józef Kamiński, o ile homo sacerem nazistów był pierwotnie Żyd, to postać ta jednak szybko objęła wszystkich, którzy w jakiś sposób nie poddawali się suwerenowi, sprzymierzeni z Behemotem zagrażali istnieniu Lewiatana. Kamiński wskazuje na istnienie w propagandzie i praktyce nazistowskiej terminu „biały Żyd”, „tj. człowieka innego pochodzenia, przede wszystkim Niemca, zatrutego w ich pojęciu 'żydowskim duchem' ”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;54&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. Pojęcie to pojawiło się w 1937 r. i obejmowało między innymi marksistów. „Białego Żyda” wkrótce zastąpiło pojęcie „podczłowieka”, jako bardziej pojemnego. „Wyraz ten – pisze Kamiński – ukuty został oczywiście jako przeciwstawienie nietzscheańskiego 'nadczłowieka' i linia podziału przeprowadzona została nader prosto: 'nadludzmi' byli sami hitlerowcy, utożsamiający siebie z Niemcami (...), 'podludźmi' – ich przeciwnicy w Niemczech i poza Niemcami”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;55&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Istotami niezasługującymi na życie, są wszyscy, którzy nie zgadzają się z panującymi, przeciwstawiają się woli suwerena, tym samym, niczym wirus, rozbijają integralność, podważają interes wspólny, szkodzą przetrwaniu i rozwojowi. Każdy z nas może się w każdej chwili stać Żydem, może zaznać kondycji homo sacera. W tym kontekście, słowa Horkheimera pisane o zmierzchu, że identyfikacja z systemem, w którym mamy, ze względu na sposób organizacji społecznej, chociaż tylko jedną jedyną osobę wykluczoną, okazują się nie tyle humanistycznym apelem, ale trzeźwymi słowami, kogoś kto zrozumiał zasady systemu&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;56&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;h5&gt;4. Obóz nasz powszedni&lt;/h5&gt;&lt;br /&gt;Jeśli dla Foucaulta wzorcem, modelem czy matrycą polityki, organizacji społeczeństwa było więzienie, Panoptykon, to dla Agambena jest nim obóz, co jest nie tylko zradykalizowaniem mechanizmów więziennego zarządzania ciałami, lecz jakościowym przeskokiem, ponownie wprowadzającym do świata nagą przemoc i śmierć. Nazizm, który jest spotęgowaniem zasad władzy suwerennej, czyni postać suwerena ponownie kluczową, znowu blask tronu oślepia, zniewala i zabija. Jak pisze Foucault:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„W społeczeństwie nazistowskim jest więc coś mimo wszystko niezwykłego: jest to społeczeństwo, które dokonało absolutnej generalizacji biowładzy, ale które jednocześnie zgeneralizowało suwerenne prawo. Dwa mechanizmy, jeden klasyczny, archaiczny, a drugi nowy, zorganizowany wokół dyscypliny, regulacji, słowem, nowy mechanizm biowładzy, okazują się doskonale zbieżne. Dlatego można powiedzieć tak: państwo nazistowskie doprowadziło do tego, że pole życia, organizowanego, chronionego, gwarantowanego, biologicznie uprawianego przez to państwo, absolutnie pokryło się z suwerennym prawem do zabijania kogokolwiek – nie tylko innych, ale też swoich ludzi”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;57&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;Pojawienie się obozu jako nomos współczesnej polityki, łączy się, według Agambena z dwoma „zjawiskami”, tendencjami rozwojowymi, mianowicie z ustanowieniem stanu wyjątkowego jako stanu permanentnego, oparcia polityki o logikę stanu wyjątkowego oraz destrukcją jednego z elementów państwa narodowego. Państwo narodowe było definiowane przez trzy elementy: terytorium, ustrój, narodziny. Włoski filozof stwierdza, że pęknięcie dawnego nomosu pojawia się w punkcie narodzin, czyli w punkcie, w którym fakt narodzin, nagie życie, zostaje wpisane w porządek i przestrzeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Coś przestaje funkcjonować w ramach tradycyjnych mechanizmów regulujących owo wpisywanie, a obóz staje się nowym, ukrytym regulatorem wpisywania życia w ustrój lub raczej znakiem niemożliwości, by system mógł funkcjonować, nie przeistoczywszy się w zabójczy mechanizm”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;58&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wpisanie faktu narodzin w system, uczynienie samego poczęcia politycznym, sprawia, że narodziny od razu stają się narodem. Narodzony jest narodem bez żadnego przejścia, bez żadnej luki, niejako automatycznie. Zjawisko to, według włoskiego filozofa, po raz pierwszy pojawiło się w 1679 r., kiedy to w prawie podmiotem staje się nie mieszkaniec, obywatel, ale samo ciało, corpus. Rozwinięta forma tegoż wpisania odnajdujemy w Deklaracji praw człowieka i obywatela. W historycznym dokumencie człowiek staje się obywatelem i jest objęty prawami o tyle, o ile jest obywatelem. O ile urodzi się z odpowiednich rodziców i w odpowiednim miejscu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Prawa są przypisane człowiekowi (lub tez wypływają z niego) tylko w tej mierze, w jakiej on sam jest natychmiast znikającą (a nawet taką, która nigdy nie powinna ujrzeć świata dziennego) podstawą obywatela”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;59&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oznacza to, po pierwsze, że nagie życie o tyle jest obecne we wspólnocie narodowej, o ile może zostać zakwalifikowane jako obywatel, którym zostaje się nie za zasługi, ale za wartość biologiczną. Po drugie, uznanie obywatelskości w chwili narodzin jest stawką gry śmierci. Nowoczesna polityka wyznacza w tym miejscu, jako władza suwerenna, życia godne przetrwania, i życia niegodne życia, a raczej sama wyznacza ten punkt, granicę w samym nagim życiu. Ruchome miejsce, w którym dokonuje się rasistowskie cięcie, gdy automatyczne uobywatelszczenie nie następuje. Kategoriami osób dokonującymi zgrzytu w maszynie, sabotażu, są uchodźcy. Stanowią oni element niepokojący, gdyż ukazują rozziew między narodzinami a narodem. Jednocześnie ukazując rzeczywisty wymiar praw człowieka, które istnieją jedynie jako prawa obywatela. Człowiek jest nagi, pozbawiony wszelkiej prawnej ochrony. Człowiek, z natury systemu państwa narodowego, jest homo sacerem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Jedną z nielicznych reguł, których naziści konsekwentnie przestrzegali w trakcie 'ostatecznego rozwiązania', było to, że Żydzi mogli zostać wysłani do obozów zagłady dopiero po całkowitym pozbawieniu ich narodowości”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;60&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;Uchodźcy są „pojęciem granicznym”, które rozbija w proch narrację państwa narodowego, ukazując problematyczność związków narodziny-naród, człowiek-obywatel. Niemniej kategoria uchodźcy nie ogranicza się do określonych osób, ale, według Agamena, zamieszkuje ciało każdego, tak jak każdy zostaje rozegrany w polityce przez nagie życie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obóz staje się, według włoskiego filozofa, czwartym elementem struktury polityczności, jako nazistowska próba rozwiązania problematyczności nagiego życia wpisanego w politykę. I dopóki nie odnajdzie się innego rozwiązania, żyć będziemy w cieniu swastyki i drutów kolczastych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugą tendencją jest nastanie stanu wyjątkowego, który powołuje obozy do życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Obóz jest – pisze Agamben – przestrzenią, która otwiera się, gdy stan wyjątkowy zaczyna stawać się regułą”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;61&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;Stanu, w którym zanika różnica między przemocą a prawem, między rozkazem a wolą władcy. Jest to stan, w którym prawo obowiązuje poprzez swoje nieobowiązywanie, jego brak, zawieszenie. Rzeczywistość obozów tym samym staje się strefą nierozróżnialności między prawem i faktem, między prawem i rozkazem, przemocą a prawem. W literaturze obozowej często można natrafić na literackie opisy stanu wyjątkowego, na fragmenty poświęcone brakowi zasad, zasadzie nie-obowiązywania prawa. Stanisław Urbańczyk pisze:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Z tego świata esesmanów i samorządu więziennego spadały na nas raz po raz najrozmaitsze zarządzenia, niespodziewane zbiórki, apele, wezwania do kancelarii, przepisy porządkowe. Wtrąceni w ten dziwny świat, okrutny i zimny, w którym wszystko było inne niż wszystko co dotąd poznane, odczuwaliśmy bardzo boleśnie, że jesteśmy bezwolnymi pionkami, co nie mogą pojąć intencji ręki przesuwającej z kwadratu białego na czarny. W tamtym świecie za murami wiadomo było, czego kto od nas chce i czego my możemy chcieć. Wiadomo było, co może przynieść przyszłość, można było sobie te przyszłość, tak czy inaczej planować i realizować, a przynajmniej walczyć o jej realizację. Tu się było śmieciem kopanym przez przechodniów. Rozkaz wydany nie wiadomo po co, często urągający naszym wyobrażeniom o tym, co rozsądne i godziwe, musieliśmy spełniać z całą bezwzględnością”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;62&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Arbitralna, decyzja, strefa rozkazu, gdzie śmierć przychodziła bez ostrzeżenia, nagle, gdzie zasady panujące przed chwilą, przestają obowiązywać w chwili następnej. Rozkaz, arbitralna decyzja suwerena (w stosunku do homo sacera każdy jest suwerenem) jest według Kamińskiego centralnym zagadnieniem w problematyce obozów koncentracyjnych. Jego opis władzy pod rozkazem, jest opisem przestrzeni stanu wyjątkowego. Zniesieniu ulegają pozytywne prawa, wszystkie zasady, które zastępują samowolnie wydane decyzje, często trzymane w tajemnicy, czyli niedostępne dla podmiotów podlegającym zawieszonemu obowiązywaniu prawa, rozkazom. &lt;br /&gt;„Przybierają one [samowolne decyzje] często – pisze Kamiński – tylko z pozoru formę aktu prawnego ('rozporządzenia', 'dekrety'), nie przynosząc jednak żadnego bezpieczeństwa prawnego, ponieważ nie wiążą samej władzy, ponieważ nikt nie może na swoją korzyść powoływać się na nie i ponieważ – dotyczyło to i dotyczy szczególnie sowieckiego zasięgu władzy – stosowania się do zarządzeń wczorajszych już dziś albo jutro może okazać się karalne”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;63&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Agamben analizując obóz, przywołuje termin „delokalizująca lokalizacja”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;64&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;, będąca odpowiednikiem „włączającego wyłączenia”. Polega ona na wyodrębnieniu pewnej przestrzeni z terytorium, nad którym panuje państwo spod jego jurysdykcji, a jednocześnie pozostającego w łączności z danym terytorium – analogicznie jak homo sacer. W tym wypadku „obozem będzie, pisze Agamben, stadion w Barii, na którym w 1991 r. włoska policja prowizorycznie zgromadziła nielegalnych albańskich imigrantów przed oddaniem ich do kraju; obozem będzie paryski Velodrom d'Hiver, w którym władze Vichy zebrały Żydów, zanim wydały ich Niemcom, jak również Konzentrationlager fur Auslander w Cottbus-Sielow, w którym władze Weimaru zebrały żydowskich uciekinierów ze Wschodu; obozem będą również zones d'attentesna na francuskich lotniskach, w których przetrzymywani są obcokrajowcy ubiegający się o statut uchodźcy. We wszystkich tych wypadkach pozornie nieszkodliwe miejsce (na przykład Hotel Arcades w Roissy) wyznacza w rzeczywistości przestrzeń, w której normalny porządek jest faktycznie zawieszony i w którym to, czy wydarzają się okropności, czy nie, nie zależy od prawa, ale wyłącznie od ucywilizowania i zmysłu etycznego policji, która prowizorycznie działa tam jako suwerenna władza”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;65&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydaje się, że takie zlokalizowanie obozu, może sugerować jego marginalność, która niekoniecznie musi się przekładać na całokształt polityki. Obóz jako wyodrębnione miejsce, jako wysypisko ludzkie, skład niebezpiecznych jednostek, mógłby egzystować bez większego wpływu na sposób prowadzenia polityki, na relację do prawa obywateli, ludzi w centrum, uznanych za godnych życia. Tymczasem, stan wyjątkowy opisuje przecież to wpisanie w politykę. Tak jak wszyscy jesteśmy uchodźcami, tak wszyscy żyjemy w obozie. I trwa wojna domowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;h5&gt;5. Tradycja poszukiwania niewolników albo zasada kultury mieszczańskiej&lt;/h5&gt;&lt;br /&gt;Polityka nazistowska nie była czymś zupełnie nowym, ale swoje zasady czerpała z tradycji imperializmu niemieckiego sprzed I wojny światowej. Na stanowisku takim stają między innymi Eva Seeber, Andrzej Józef Kamiński, Franciszek Ryszka i wielu innych badaczy fenomenu faszyzmu. Swoje podstawy znajduje w niemieckim imperializmie Bismarcka.&lt;br /&gt;Szczególne podobieństwa można odnaleźć w praktyce wobec pracowników sezonowych, obcej siły roboczej. Faszyzm był spotęgowaniem, doprowadzeniem logiki wyzysku do skrajności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Myliłby się bardzo ten, pisze Ryszka, kto by sądził, że odtąd [od zdobycia władzy] będzie wcielany w życie dwudziestopięcio punktowy program Gottfrieda Federa sprzed trzynastu lat. W ciągu tych trzynastu lat, a zwłaszcza w ostatnich trzech, wiele się zmieniło. Teraz – po zdobyciu władzy – führer nie potrzebował dymnej zasłony radykalnego populizmu i mógł prowadzić jawnie politykę zgodną z interesami tych kół i tych klas społecznych, które dały mu środki materialne, które ustępowały mu na każdym kroku, w końcu zaś doprowadziły do 'przejęcia władzy' dla rozprawy z komunizmem. Nie używajmy jednak określeń zbyt zawiłych. Hitler mógł od tego momentu zebrać w jeden węzeł przerwane wątki i kontynuować wszystkie działania niemieckiego imperializmu; to czego nie zrealizował Bismarck ani jego następcy, zrobił on i poszedł znacznie dalej, jak się miał niebawem przekonać cały świat”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;66&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poszukując źródeł polityki nazistowskiej, Kamiński cofa się do1848 r. Wtedy to ukazała się odezwa Związku Robotników, w której uskarżali się na domy poprawy i zakłady karne, które to, przekształcone w fabryki, zaniżały cenę siły roboczej, dostarczając pod postacią więźniów tanich pracowników. Według polskiego badacza faszyzmu dane domy poprawy i zakłady karne stanowiły wzór dla nazistowskich obozów koncentracyjnych. Zdradzały logikę, której były ukoronowaniem. Została ona ujęta po raz pierwszy w formie, w jakiej wpłynęła na ideologię nazistowską, przez przywódcę Związku Panteutońskiego, Ernst Hasse w książce Polityka niemiecka. Autor zauważa, że przymus powszechnej edukacji sprawia, iż nie będzie komu wykonywać prac nieprzyjemnych, ciężkich i brudnych. W tej sytuacji pozostają trzy rozwiązania. Po pierwsze, można uczynić niewolnikami część społeczeństwa, odstępując tym samym od powszechnej edukacji. Część narodu zostałaby skazana na pozostanie na najniższym szczeblu rozwoju i pozbawiona pewnych praw. To rozwiązanie Hasse odrzuca, jako że nikt z Niemców się dobrowolnie nie zgodzi na rolę niewolnika. Drugim sposobem jest, wykorzystanie w roli helotów obcych w narodzie, żyjących w Niemczech członków innego plemienia jak Polaków, Czechów, Żydów i tak dalej. Niestety, liczebność obcych w narodzie nie stanowi wystarczającej masy, by zwolnić wszystkich Niemców od konieczności pracy. Poza tym istnieje groźba, pomimo wszelkich zabezpieczeń, że będą psuć niemiecką krew poprzez kontakty z narodem. Trzecim sposobem wymienianym przez Hasse jest import obcych rasowo helotów, którzy będą się tak różnić od rodowitych Niemców, że nie będzie obaw co do ich asymilacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kamiński stwierdza, że problem jaki stanął przed klasami posiadającymi w Niemczech, sprowadzał się do zapewnienia taniej, uległej siły roboczej, przykutej do miejsca zatrudnienia, która pozbawiona byłaby prawa do strajku, wobec której nie trzeba byłoby troszczyć się o świadczenia socjalne. Taki niewolnik-robotnik miałby być jednocześnie odseparowany od wspólnoty narodowej, raz, by uniemożliwić solidarność ludzi pracy i ochronić proletariat niemiecki przed obcymi wpływami ideologicznymi, dwa, aby uniemożliwić związki intymne, które popsułyby niemiecką krew. Obozy hitlerowskie okazały się idealnym rozwiązaniem&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;67&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. Rozwiązaniem czerpiącym z praktyki pruskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kamiński opisując sytuację pracowników sezonowych przed i w trakcie I wojny światowej dokonuje porównania z późniejszą sytuacją więźniów obozów koncentracyjnych: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Robotnicy odżywiani byli nędznie, często bici, zakwaterowani w sposób niegodny ludzi. W 1912 r. przeprowadzono kontrolę na terenie 40 majątków ziemskich w Saksonii i stwierdzono skandaliczne warunki mieszkaniowe robotników sezonowych. Ludzie po trzech razem spali na jednym posłaniu, podobnie jak w wielu hitlerowskich obozach koncentracyjnych pod koniec 1944 r. w dobie przepełnienia obozów skutkiem ewakuacji przed zbliżającymi się armiami koalicji antyhitlerowskiej. (…) W 1916 r. prusko-niemieckie władze wojskowe na Pomorzu i Prusach Wschodnich wprowadziły dla polskich robotników z zaboru rosyjskiego obowiązek noszenia poza miejscowością, w której pracowali, białej opaski z czarnym napisem: 'rosyjski robotnik sezonowy (tak na Pomorzu) lub: 'polski robotnik sezonowy' (tak w Prusach Wschodnich). Był to pierwszy wzór późniejszych oznaczeń przymusowych Żydów, a potem robotników polskich i radzieckich oraz więźniów obozów koncentracyjnych w Niemczech hitlerowskich”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;68&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Seeber wskazuje, że sytuacja robotników sezonowych była ściśle regulowana przez państwo, działające pod dyktando junkrów. Ustawy i idąca w ślad, za nimi praktyka policyjna dążyły do utrzymania obcych sił roboczych w sytuacji helotów. Utrzymywano specjalnie prymitywne warunki pracy, jak i za wszelką cenę dążono do izolacji, oba te elementy istniały pod panowaniem nazistów. Zdecydowanie ograniczono możliwość poruszania się. Miało to zapobiec solidarności ludzi pracy i próbom walki o polepszenie bytu ekonomicznego. Seeber pisze:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Wynikiem wściekłych ataków junkrów było wprowadzenie już w XIX wieku tzw. umów (Kontrakte), które przywiązywały robotników do pracodawcy, oraz kar za zerwanie umowy (Kontraktbruch). Pracodawca stawał się tym samym co najmniej w jednym sezonie właścicielem cudzoziemskiego robotnika sezonowego i mógł zupełnie samowolnie pogarszać warunki pracy i życia tego człowieka. Wprowadzenie kar za zerwanie umowy szczególnie pogarszało położenie robotników sezonowych. W 1909 r. – wskutek zabiegów Prus – została wprowadzona przymusowa rejestracja przez państwo wszystkich cudzoziemskich robotników, która wiązała ich na mocy umowy z określonym pracodawcą. Tak więc cudzoziemcom – i tak pozbawionym praw – zabrano nawet możliwość samodzielnego poprawiania warunków. Za zerwanie umowy, tzn. za zmianę miejsca pracy na własną rękę, groziła najcięższa kara, jaka mogła spotkać ludzi, którzy opuścili ojczyznę, aby nie umrzeć z głodu – wydalenie z Niemiec”&lt;strong&gt;&lt;sup&gt;69&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;Wszystko to, jak pokażę dalej, istniało i rozwijało się w czasach nazistowskich. Ekonomiczne wykluczenie połączone z wykluczeniem politycznym, wyzysk wspierany przez siły policji i represje pozaekonomiczne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dążenie do stworzenia taniej, bezbronnej siły roboczej, pozbawionej praw politycznych, egzystująca na marginesie społeczeństwa, wykonująca niewdzięczne prace, uwalniając od nich rodzimą klasę pracującą, a właścicielom zapewniając zyski i spokój – wynikające z hierarchicznej wizji świata i zasady podziału pracy – jest dążeniem właściwym kulturze mieszczańskiej. Istnienie klasy próżniaczej, o wyrobionym smaku estetycznym i wysokiej kulturze ducha, wymaga armii niewolników, wykluczonych z życia kulturalnego – więźniów, imigrantów. Bez imigrantów nie ma poezji.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/112710139946365400-1866286719963900061?l=anarchosyndykalista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anarchosyndykalista.blogspot.com/feeds/1866286719963900061/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link re
